O straconej Olimpiadzie i przenosinach do Bank BPS Muszynianka Fakro z Pauliną Maj rozmawia Karol Zabel
Paulina, co się wydarzyło? Szłyście jak burza w europejskich kwalifikacjach do Igrzysk Olimpijskich w Londynie. Ludzie już oczami wyobraźni widzieli was na Olimpiadzie. Czego zabrakło w finałowym meczu z Turczynkami? Może ranga spotkania was sparaliżowała?
Cóż, nikt się nie spodziewał, że wyjdziemy z grupy. Wielu kibiców nie dawało nam szans w tym turnieju. My za to czułyśmy, że mamy fajną ekipę, która rozumiała się na i poza boiskiem. Mimo tego, że ta drużyna w takim składzie złożona została trzy tygodnie wcześniej. Było za dużo małych niuansów do poprawiania, a czasu nie starczyło do wyeliminowania wszystkich błędów. Miałyśmy tylko dwa mecze kontrolne z Niemkami. Przegrałyśmy z zespołem, który przez cztery lata przygotowywał się do igrzysk i grał niemal niezmienionym składem. Do takiego sukcesu dojrzewa się psychicznie, mentalnie i fizycznie. Zabrakło nam małej kropki nad i. W podświadomości czułyśmy w finale, że tak niewiele już trzeba zrobić, żeby pojechać do Londynu, ale ten mały kroczek okazał się właśnie najtrudniejszy.
Kiedy skończył się mecz, co sobie powiedziałyście?
Z tym było bardzo ciężko, każda była świadoma, co nam uciekło, co straciłyśmy. Dziewczyny czuły, że w finale można było zagrać lepiej. Wachlarz umiejętności każdej z nas był dużo większy niż to, co pokazałyśmy w tym meczu. Po prostu każda indywidualnie zawiodła. Spojrzałyśmy sobie w oczy i wiedziałyśmy, że nie dałyśmy z siebie wszystkiego.
Można powiedzieć, że suma szczęścia i nieszczęścia zawsze równa się zero. W 2003 roku reprezentacja Polski zdobyła w Ankarze złoto, teraz byłyście dosłownie o włos od kwalifikacji olimpijskiej i tego szczęścia chyba zabrakło.
Uważam, że zrobiono błędy w przeszłości. Rezygnowano z mocnego składu na różnych turniejach i nie zbieraliśmy punktów potrzebnych do rankingu FIBV. Większość zespołów zbierała punkty na Grand Prix i nie jest to ich ostatnia szansa turniejowa i możliwość wyjazdu na Olimpiadę - tak jak nasza. Pojechalibyśmy na turniej interkontynentalny i tam miałybyśmy dużą szansę uzyskać przepustkę na igrzyska. A tak mamy gorzką prawdę, że Olimpiada, która na dobre się nie rozpoczęła, dla nas już się zakończyła.
Zobaczyliśmy mimo wszystko reprezentację, dla której gra w biało-czerwonych koszulkach to zaszczyt i w tym duża zasługa obecnego szkoleniowca, który ze skłóconej reprezentacji, jaką zostawił Jerzy Matlak, stworzył z powrotem „drużynę”.
Tak. Kiedyś mówiono, że Kasia Skowrońska i Ania Werblińska nie mogą zagrać razem - jak widać mogą i to z powodzeniem. Teraz dobrane zostały odpowiednie dziewczyny, które dobrze rozumiały się na boisku. Może gdyby wcześniej tak je dobierano cieszylibyśmy się z awansu.
Media już podały, że jesteś oficjalnie zawodniczką Muszynianki. Nie żal Sopotu, pięknych plaż, wspaniałej hali widowiskowo–sportowej? Idziesz do małego miasteczka, do klubu, o którym panuje opinia, że zawodniczki uwsteczniają się sportowo.
Po zakończeniu sezonu wyraziłam chęć dalszej gry, kontynuacji kontraktu w Sopocie, jednak rozmowy, które przeprowadziłam z dyrektorem sportowym, nie były dla mnie satysfakcjonujące i nie chodzi o sprawy finansowe, bo do takich rozmów nawet nie doszło. Chodziło o aspekty wizji zespołu i mojej osoby, które nie były mi po drodze. Jako zawodniczki mistrza kraju chciałyśmy pracować z trenerem, który kontynuowałby ten sukces i przede wszystkim żeby jednak był młodszy. Zarząd nie chciał już zagranicznego trenera. Wybrali Matlaka - nie mnie oceniać, czy to dobre posunięcie. Po sezonie będą go rozliczać władze klubu. Ja wybrałam Muszynę, bo jest tam stabilizacja finansowa. To poukładany klub, są dziewczyny, które prezentują wysoki poziom sportowy. Uważam, że dużo możemy zrobić.
Obecnie z tego klubu odeszło już 10 zawodniczek. To będzie zupełnie inny zespół niż do tej pory.
Rzeczywiście drużyna z Muszyny jest kompletnie przemeblowana. Jest inna wizja zespołu. Zawsze mówiło się, że to zespół gwiazd, a teraz będą „normalne zawodniczki”, które powalczą o majstra, a nie że mają go już za same nazwiska. Potrzebny jest mi taki rok spokoju, spojrzenie na to wszystko z dystansem. Podpisałam kontrakt na dwa lata. W Sopocie były problemy finansowe, zmiany w zarządzie, zmiany personalne na kierowniczych stanowiskach osób będących bezpośrednio przy zespole. Teraz muszę odpocząć i nie przejmować się takimi rzeczami. Mam aspiracje, żeby powtórzyć sukces z Sopotu i grać w Lidze Mistrzów. Chcę zdobyć wszystko co jest do zdobycia, ale to sport i wszystko zweryfikuje się na boisku. Jesteśmy profesjonalistkami i nie powinnyśmy czekać, że coś samo się zrobi. Każda musi wymagać od siebie, a wszystko dla dobra zespołu. Każda musi mieć świadomość, że gra zespół, a nie indywidualności.
Jakie inne opcje wchodziły w grę, jakie kluby zabiegały o obecnie libero nr 1 w kraju?
Były inne zapytania, był kierunek wschód. Niektórzy nie pytali, bo sądzili, że nie spełnią moich oczekiwań finansowych. Przecież nie zawsze idzie się za finansami, ważny jest trener, drużyna, atmosfera. Akurat ja zyskam finansowo na tej przeprowadzce. Idę do zespołu, który od dawna plasuje się w najlepszej trójce i walczy o mistrzostwo Polski. Poza tym czuję, że chyba nie dorosłam do tego, żeby wyjechać za granicę, a nie satysfakcjonuje mnie przeciętność.
Wracając do kwalifikacji olimpijskich. Przepadły wam pieniądze za awans - 25 tys. złotych na głowę - jakie obiecał wam prezes Mirosław Przedpełski. Na pewno żal tych pieniędzy i fantastycznej przygody, jaką każdy sportowiec przeżywa, będąc na takiej imprezie. Teraz zostaje Rio de Janeiro. Wytrwasz? To dopiero za cztery lata...
Łza mi się zakręciła po ostatnim meczu w Ankarze, że Londyn nie jest dla nas. Bycie olimpijczykiem i spełnienie sportowych marzeń było tak blisko i uciekło. Nie wiem, co będzie ze mną za cztery lata. Mam kontrakt i wywiążę się z niego. Zobaczymy, jak dalej potoczy się moje życie.
Dowiedzieliśmy się, że zamierzasz również studiować....
Chciałabym zacząć studiować w Krakowie, a zobaczymy, czy wszystko uda mi się tak poukładać jak tego chcę.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze