Podczas niedzielnego meczu PGE Marmy Rzeszów z Betardem Spartą Wrocław doszło do tragicznego w skutkach wypadku
Podczas trzeciego biegu Lee Richardson uderzył z dużą siłą w niezabezpieczoną część bandy. Początkowo uskarżał się jedynie na ból w nodze, okazało się jednak, że dostał także krwotoku wewnętrznego. Z poważnymi obrażeniami przewieziono go do szpitala, gdzie wkrótce zmarł podczas operacji.
Swoją przygodę z polskim żużlem Lee rozpoczął w roku 1999 debiutując w "złotej" drużynie Polonii Piła. Zmarł w wieku 33 lat. Osierocił trójkę synów.
Rodzinie Lee Richardsona składamy najszczersze kondolencje.
Red.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze