Ponad 9400 mieszkańców i tylko 1265 czytelników zarejestrowanych w gminnych bibliotekach. Dający się zaobserwować w całej Polsce trend odchodzenia od lektury drukowanej widoczny jest także w gminie Złotów
Zasób książkowy trzech funkcjonujących na terenie gminy Złotów bibliotek do ubogich z pewnością nie należy – buduje go ponad 49 tysięcy woluminów (tylko w roku 2011 zakupiono ich 2019, co jest równoznaczne z wydatkowaniem ponad 32 tys. zł). Najwięcej tytułów, bo blisko 21 tysięcy, znajduje się na stanie Biblioteki Publicznej w Radawnicy, wśród 15 tysięcy książek ulubionych pozycji można szukać na pólkach biblioteki filialnej w Świętej, prawie 13 tysiącami dysponuje biblioteka w Kleszczynie. Co ważne, księgozbiór cały czas jest uzupełniany o tytuły najnowsze i najciekawsze (również wizualnie, co jest ważne szczególnie w przypadku literatury dziecięcej). - Kupujemy książki atrakcyjne, kolorowe, z „niespodzianką” - opowiada Agata Piszczek, bibliotekarka z Kleszczyny, wyjaśniając, że w tej miejscowości najczęstszymi gośćmi bibliotek, są dzieci do lat 15.
W drugiej kolejności najbardziej aktywni są czytelnicy w wieku około 50 lat. Jak A. Piszczek zaobserwowała, najmniej czasu na czytanie mają osoby pomiędzy 18 a 35 rokiem życia. Jak wynika ze sprawozdania złożonego przez dyrektor radawnickiej placówki Ewę Russ, ogółem do biblioteki najrzadziej chadzają osoby po 60. roku życia – w ubiegłym roku w rejestrach widniało tylko 37 nazwisk. Szerokim łukiem bibliotekę omijają także młodzi ludzie w wieku od 20 do 24 lat, w całej gminie jako czytelnik zarejestrowało się tylko 77. z nich. Osoby w wieku 45-60 lat łącznie przekroczyły nieco setkę zarejestrowanych, 161. czytelników to osoby pomiędzy 25 a 44 rokiem życia, 169 to natomiast nastolatkowie (16-19 lat). Zgodnie z tym co A. Piszczek udało się zauważyć, najliczniejszą grupę czytelniczą stanowią dzieci do 15 roku życia. Jest to tym bardziej godne podziwu, że, jak zwraca uwagę bibliotekarka, w dzisiejszych czasach z telewizją nie jest łatwo wygrać. - Media mają na dzieci duży wpływ, przekaz telewizyjny jest łatwiejszy w odbiorze, książce trzeba poświęcić więcej czasu – wyjaśnia.
Niezatrudnieni górą
Jeśliby przyjrzeć się amatorom książek pod względem wykonywanego zajęcia, okazuje się, że najbardziej aktywnymi są uczniowie (882), potem osoby niepracujące (131). - Chodzić do biblioteki zaczęłam w 2005 roku, wcześniej nie miałam na to czasu, pracowałam w przedszkolu, wychowałam siódemkę dzieci – opowiada Maria Bronkalla, mieszkanka Radawnicy. Kiedy pociechy wyrosły, a do pracy nie trzeba było już chodzić, wolny czas, którego do tej pory brakowało, nagle zaczął być dokuczliwy. Pani Maria postanowiła pożytkować go więc na czytanie książek. Jak wynika z zapisków, które 73-latka prowadzi, by uniknąć ponownego wypożyczania tych samych pozycji, w ciągu ostatnich 7 lat przeczytała już 394 książki, w większości literaturę kobiecą. - Najbardziej lubię Danielle Steel i Norę Roberts – precyzuje nasza rozmówczyni, dodając, że w ciągu miesiąca średnio sięga po pięć tytułów. - Wiele ciekawych książek już przeczytałam, czekam na nowości – opowiada. Jak się okazuje jednak, na „świeże” pozycje wcale nie trzeba długo czekać. Mało tego, biblioteki często wykonują ukłon w stosunku do preferencji i oczekiwań czytelników. - Reagujemy na zapotrzebowanie, szukamy książek, które zasugerują nam czytelnicy nie tylko w hurtowaniach, ale i w internecie – opowiada E. Russ.
W trzeciej kolejności próg bibliotek najczęściej przekraczają pracownicy umysłowi. Karty biblioteczne posiada 57. robotników, 50. rolników i 16. studentów.
Podobny trend
Jakie książki najchętniej zabierają do domów czytelnicy gminy Złotów? Jeśli chodzi o tytuły czytane przez płeć piękną, w Radawnicy największa rotacja dotyczy literatury typowo kobiecej, romansów, chodź w ostatnim czasie popularność zyskały także inne pozycje. - Teraz mamy trend na książki krajoznawcze, podróżnicze – wyjaśnia E. Russ, dodając, że to za sprawą programów telewizyjnych typu „Boso przez świat” Wojciecha Cejrowskiego i „Kobieta na krańcu świata” Martyny Wojciechowskiej. - Dzieci wypożyczają bajeczki, [...] mamy teraz trochę zastój w komiksach – relacjonuje dyrektor biblioteki. W Kleszczynie największą popularnością cieszą się ostatnio biografie Hanki Bielickiej i Danuty Wałęsy. Generalizując, w tej miejscowości – jak opowiada Agata Piszczek – największym zainteresowaniem cieszą się w zasadzie dwa nurty: książki sensacyjno-kryminalne i literatura kobieca, najczęściej obyczajowa, w którą wpleciony jest wątek romantyczny. Młodzież wypożycza natomiast „Pamiętniki wampirów”, które są na topie od czasu kultowej sagi ”Zmierzch”.
Jak się okazuje, w progach kleszczyńskiej placówki często stają nie tylko mieszkańcy tej i okolicznych miejscowości, ale także złotowianie. Z jakiegoż to powodu? Ano z takiego, że pozycje, szczególnie popularnonaukowe i beletrystyczne, na których wypożyczenie w bibliotece miejskiej czasami trzeba długo czekać, nieraz można dostać w Kleszczynie od ręki. Małgorzata Cierniak, bibliotekarka ze Świętej zauważyła natomiast, że ostatnimi czasy w placówce, w której pracuje, słupki czytelnictwa leciutko do góry podnosi beletrystyka. - Całkiem nieźle ma się też literatura popularnonaukowa – relacjonuje. M. Cierniak obserwuje u siebie bardzo pozytywną zmianę. - Wracają czytelnicy, którzy gdzieś nam się pogubili – mówi, wyjaśniając, że ogólnie poziom czytelnictwa pozostaje na tym samym poziomie co w latach ubiegłych, co ważne jednak, powoli coraz bardziej uaktywniają się dorośli czytelnicy. Co jest dla nich impulsem? Być może zmiana trybu życia. - W bibliotece jestem od jakichś 13 lat – wyjaśnia Renata Szot z Radawnicy – wcześniej prowadziłam gospodarstwo, pracowałam, nie miałam na to czasu. Teraz, kiedy dni bardziej się dłużą pani Renata chętniej sięga po książki. Jej zdaniem warty polecenia jest tytuł „Tysiąc dni w Wenecji”. Joanna Wiśniewska ze Świętej, miłośniczka kryminałów, książek o wampirach i demonach szczególnie rekomenduje natomiast pozycje pt. „Zwiadowcy” i „Kontrakt z Bogiem”. Z niecierpliwością czeka na tytuł „Szpieg Boga”. Nasza rozmówczyni do biblioteki chadza jednak także po zupełnie innego rodzaju książki – dla dzieci. - Czytamy maluchom do snu, jak ja nie mam czasu, to czytają im starsze dzieci – opowiada J. Wiśniewska. - Staram się szczepić w nich miłość do książek, choć łatwo nie jest – wyjaśnia.
Dzięki takim osobom jak nasi rozmówcy gminne biblioteki notują całkiem niezłe wyniki. - Liczba czytelników spada, natomiast liczba wypożyczeń rośnie – relacjonuje E. Russ. W roku 2011 ogółem wypożyczalnię odwiedzono 17.531 razy, czytelnię 1644 (przypomnijmy, czytelników mamy 1265). Najwięcej osób „przewinęło się” przez bibliotekę w Radawnicy (prawie 6,5 tys. osób w wypożyczalni i dokładnie 222 w czytelni), potem przez tę w Kleszczynie (blisko 4 tys. osób w wypożyczalni i ponad 650 w czytelni), a na końcu przez placówkę w Świętej (prawie 7200 w wypożyczalni i 769 w czytelni). W sumie liczba wypożyczeń w ubiegłym roku uplasowała się na poziomie 16.766 woluminów (kolejność ta sama – Radawnica, Kleszczyna i Święta).
Książka fajna jest
Na szczęście, w dobie wszechobecnej komputeryzacji, biegnącego w dzikim tempie życia i przy chronicznym braku czasu książka znalazła swój azyl. Są nim osoby poniekąd wierne tradycji, lubiące bezpośredni kontakt z książką, a nie przesuwanie na monitorze kolejnych fragmentów pliku. - Kocham książki – mówi krótko J. Wiśniewska. - Nie jestem przyzwyczajona do klikania na komputerze – wyjaśnia, dodając, że z czytaniem jest podobnie jak z oglądaniem zdjęć – woli fotografię trzymać w ręku. Renata Szot w ogóle nie jest z komputerem zaznajomiona. - Nie mam komputera, nie znam się na nim, kiedyś, za czasów mojej młodości, nie było takiego sprzętu – tłumaczy. Książka w pewnych przypadkach wygrywa także z telewizją. Barbara Muller ze Świętej jest zdania, że filmy są znacznie bardziej okrojone pod względem treści. - Wiem, że nie wszystko można tam zawrzeć, ale mimo to wolę książki – wyjaśnia.
A właściwie po co warto czytać skiążki? - Można przenieść się w inny świat, odetchnąć, zrelaksować – wyjaśnia R. Szot. Podobnego zdania jest B. Muller. - Można odpocząć – krótko przedstawia sytuację. Warto zatem? Warto. Zwłaszcza, że, jak powiedział Umberto Eco, „Kto czyta książki, żyje podwójnie”.
Patrycja Koplin
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Komentarze