Reklama

Podwójne życie człowieka

21/05/2012 12:20
Ponad 9400 mieszkańców i tylko 1265 czytelników zarejestrowanych w gminnych bibliotekach. Dający się zaobserwować w całej Polsce trend odchodzenia od lektury drukowanej widoczny jest także w gminie Złotów

Zasób książkowy trzech funkcjonujących na terenie gminy Złotów bibliotek do ubogich z pewnością nie należy – buduje go ponad 49 tysięcy woluminów (tylko w roku 2011 zakupiono ich 2019, co jest równoznaczne z wydatkowaniem ponad 32 tys. zł). Najwięcej tytułów, bo blisko 21 tysięcy, znajduje się na stanie Biblioteki Publicznej w Radawnicy, wśród 15 tysięcy książek ulubionych pozycji można szukać na pólkach biblioteki filialnej w Świętej, prawie 13 tysiącami dysponuje biblioteka w Kleszczynie. Co ważne, księgozbiór cały czas jest uzupełniany o tytuły najnowsze i najciekawsze (również wizualnie, co jest ważne szczególnie w przypadku literatury dziecięcej). - Kupujemy książki atrakcyjne, kolorowe, z „niespodzianką” - opowiada Agata Piszczek, bibliotekarka z Kleszczyny, wyjaśniając, że w tej miejscowości najczęstszymi gośćmi bibliotek, są dzieci do lat 15.

W drugiej kolejności najbardziej aktywni są czytelnicy w wieku około 50 lat. Jak A. Piszczek zaobserwowała, najmniej czasu na czytanie mają osoby pomiędzy 18 a 35 rokiem życia. Jak wynika ze sprawozdania złożonego przez dyrektor radawnickiej placówki Ewę Russ, ogółem do biblioteki najrzadziej chadzają osoby po 60. roku życia – w ubiegłym roku w rejestrach widniało tylko 37 nazwisk. Szerokim łukiem bibliotekę omijają także młodzi ludzie w wieku od 20 do 24 lat, w całej gminie jako czytelnik zarejestrowało się tylko 77. z nich. Osoby w wieku 45-60 lat łącznie przekroczyły nieco setkę zarejestrowanych, 161. czytelników to osoby pomiędzy 25 a 44 rokiem życia, 169 to natomiast nastolatkowie (16-19 lat). Zgodnie z tym co A. Piszczek udało się zauważyć, najliczniejszą grupę czytelniczą stanowią dzieci do 15 roku życia. Jest to tym bardziej godne podziwu, że, jak zwraca uwagę bibliotekarka, w dzisiejszych czasach z telewizją nie jest łatwo wygrać. - Media mają na dzieci duży wpływ, przekaz telewizyjny jest łatwiejszy w odbiorze, książce trzeba poświęcić więcej czasu – wyjaśnia.

Niezatrudnieni górą

Jeśliby przyjrzeć się amatorom książek pod względem wykonywanego zajęcia, okazuje się, że najbardziej aktywnymi są uczniowie (882), potem osoby niepracujące (131). - Chodzić do biblioteki zaczęłam w 2005 roku, wcześniej nie miałam na to czasu, pracowałam w przedszkolu, wychowałam siódemkę dzieci – opowiada Maria Bronkalla, mieszkanka Radawnicy. Kiedy pociechy wyrosły, a do pracy nie trzeba było już chodzić, wolny czas, którego do tej pory brakowało, nagle zaczął być dokuczliwy. Pani Maria postanowiła pożytkować go więc na czytanie książek. Jak wynika z zapisków, które 73-latka prowadzi, by uniknąć ponownego wypożyczania tych samych pozycji, w ciągu ostatnich 7 lat przeczytała już 394 książki, w większości literaturę kobiecą. - Najbardziej lubię Danielle Steel i Norę Roberts – precyzuje nasza rozmówczyni, dodając, że w ciągu miesiąca średnio sięga po pięć tytułów. - Wiele ciekawych książek już przeczytałam, czekam na nowości – opowiada. Jak się okazuje jednak, na „świeże” pozycje wcale nie trzeba długo czekać. Mało tego, biblioteki często wykonują ukłon w stosunku do preferencji i oczekiwań czytelników. - Reagujemy na zapotrzebowanie, szukamy książek, które zasugerują nam czytelnicy nie tylko w hurtowaniach, ale i w internecie – opowiada E. Russ.

W trzeciej kolejności próg bibliotek najczęściej przekraczają pracownicy umysłowi. Karty biblioteczne posiada 57. robotników, 50. rolników i 16. studentów.



Podobny trend

Jakie książki najchętniej zabierają do domów czytelnicy gminy Złotów? Jeśli chodzi o tytuły czytane przez płeć piękną, w Radawnicy największa rotacja dotyczy literatury typowo kobiecej, romansów, chodź w ostatnim czasie popularność zyskały także inne pozycje. - Teraz mamy trend na książki krajoznawcze, podróżnicze – wyjaśnia E. Russ, dodając, że to za sprawą programów telewizyjnych typu „Boso przez świat” Wojciecha Cejrowskiego i „Kobieta na krańcu świata” Martyny Wojciechowskiej. - Dzieci wypożyczają bajeczki, [...] mamy teraz trochę zastój w komiksach – relacjonuje dyrektor biblioteki. W Kleszczynie największą popularnością cieszą się ostatnio biografie Hanki Bielickiej i Danuty Wałęsy. Generalizując, w tej miejscowości – jak opowiada Agata Piszczek – największym zainteresowaniem cieszą się w zasadzie dwa nurty: książki sensacyjno-kryminalne i literatura kobieca, najczęściej obyczajowa, w którą wpleciony jest wątek romantyczny. Młodzież wypożycza natomiast „Pamiętniki wampirów”, które są na topie od czasu kultowej sagi ”Zmierzch”.

Jak się okazuje, w progach kleszczyńskiej placówki często stają nie tylko mieszkańcy tej i okolicznych miejscowości, ale także złotowianie. Z jakiegoż to powodu? Ano z takiego, że pozycje, szczególnie popularnonaukowe i beletrystyczne, na których wypożyczenie w bibliotece miejskiej czasami trzeba długo czekać, nieraz można dostać w Kleszczynie od ręki. Małgorzata Cierniak, bibliotekarka ze Świętej zauważyła natomiast, że ostatnimi czasy w placówce, w której pracuje, słupki czytelnictwa leciutko do góry podnosi beletrystyka. - Całkiem nieźle ma się też literatura popularnonaukowa – relacjonuje. M. Cierniak obserwuje u siebie bardzo pozytywną zmianę. - Wracają czytelnicy, którzy gdzieś nam się pogubili – mówi, wyjaśniając, że ogólnie poziom czytelnictwa pozostaje na tym samym poziomie co w latach ubiegłych, co ważne jednak, powoli coraz bardziej uaktywniają się dorośli czytelnicy. Co jest dla nich impulsem? Być może zmiana trybu życia. - W bibliotece jestem od jakichś 13 lat – wyjaśnia Renata Szot z Radawnicy – wcześniej prowadziłam gospodarstwo, pracowałam, nie miałam na to czasu. Teraz, kiedy dni bardziej się dłużą pani Renata chętniej sięga po książki. Jej zdaniem warty polecenia jest tytuł „Tysiąc dni w Wenecji”. Joanna Wiśniewska ze Świętej, miłośniczka kryminałów, książek o wampirach i demonach szczególnie rekomenduje natomiast pozycje pt. „Zwiadowcy” i „Kontrakt z Bogiem”. Z niecierpliwością czeka na tytuł „Szpieg Boga”. Nasza rozmówczyni do biblioteki chadza jednak także po zupełnie innego rodzaju książki – dla dzieci. - Czytamy maluchom do snu, jak ja nie mam czasu, to czytają im starsze dzieci – opowiada J. Wiśniewska. - Staram się szczepić w nich miłość do książek, choć łatwo nie jest – wyjaśnia.

Dzięki takim osobom jak nasi rozmówcy gminne biblioteki notują całkiem niezłe wyniki. - Liczba czytelników spada, natomiast liczba wypożyczeń rośnie – relacjonuje E. Russ. W roku 2011 ogółem wypożyczalnię odwiedzono 17.531 razy, czytelnię 1644 (przypomnijmy, czytelników mamy 1265). Najwięcej osób „przewinęło się” przez bibliotekę w Radawnicy (prawie 6,5 tys. osób w wypożyczalni i dokładnie 222 w czytelni), potem przez tę w Kleszczynie (blisko 4 tys. osób w wypożyczalni i ponad 650 w czytelni), a na końcu przez placówkę w Świętej (prawie 7200 w wypożyczalni i 769 w czytelni). W sumie liczba wypożyczeń w ubiegłym roku uplasowała się na poziomie 16.766 woluminów (kolejność ta sama – Radawnica, Kleszczyna i Święta).

Książka fajna jest

Na szczęście, w dobie wszechobecnej komputeryzacji, biegnącego w dzikim tempie życia i przy chronicznym braku czasu książka znalazła swój azyl. Są nim osoby poniekąd wierne tradycji, lubiące bezpośredni kontakt z książką, a nie przesuwanie na monitorze kolejnych fragmentów pliku. - Kocham książki – mówi krótko J. Wiśniewska. - Nie jestem przyzwyczajona do klikania na komputerze – wyjaśnia, dodając, że z czytaniem jest podobnie jak z oglądaniem zdjęć – woli fotografię trzymać w ręku. Renata Szot w ogóle nie jest z komputerem zaznajomiona. - Nie mam komputera, nie znam się na nim, kiedyś, za czasów mojej młodości, nie było takiego sprzętu – tłumaczy. Książka w pewnych przypadkach wygrywa także z telewizją. Barbara Muller ze Świętej jest zdania, że filmy są znacznie bardziej okrojone pod względem treści. - Wiem, że nie wszystko można tam zawrzeć, ale mimo to wolę książki – wyjaśnia.

A właściwie po co warto czytać skiążki? - Można przenieść się w inny świat, odetchnąć, zrelaksować – wyjaśnia R. Szot. Podobnego zdania jest B. Muller. - Można odpocząć – krótko przedstawia sytuację. Warto zatem? Warto. Zwłaszcza, że, jak powiedział Umberto Eco, „Kto czyta książki, żyje podwójnie”.

Patrycja Koplin
Aplikacja na Androida

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.



Reklama

Wideo zlotowskie.pl




Reklama