5-10-15, czyli z archiwum „Aktualności”

Historia lubi się powtarzać, a najdobitniej można się o tym przekonać wertując pokryte kurzem redakcyjne archiwa. O czym można było przeczytać w „Aktualnościach Lokalnych” 5, 10 czy 15 lat temu? Sprawdźcie!

Okładki archiwalnych wydań Aktualności Lokalnych
Okładki archiwalnych wydań Aktualności Lokalnych

W lutym 2002 roku pisaliśmy o...

...szoku jakiego doznał niejaki Tomasz K., który wraz z kolegą udał się do złotowskiej Komendy Policji po odbiór prawa jazdy, które zostawił kilka dni wcześniej u kolegi, a które podczas przeszukania mieszkania znajomego Policja zabrała. Gdy usłyszał, że dokument nie może zostać zwrócony, poprosił o wydanie stosownego zaświadczenia, umożliwiającego jazdę samochodem. Dyżurny poinformował go, że takiego zaświadczenia nie otrzyma. Poprosił zatem o rozmowę z komendantem. Wrócił o wyznaczonej godzinie, lecz i tym razem nie zdołał niczego załatwić. Dyżurny, ten sam, który wcześniej kazał przyjść o 15:30, oznajmił mu, że komendanta nie ma, więc go nie wpuści do środka. Dyżurny, który go obsługiwał twierdził też, że rozmowa toczyła się spokojnie, że nie był niegrzeczny, a o 15:30 pan Tomasz już się nie pojawił, nie mógł mu więc odmówić widzenia z komendantem. Rzecznik komendy stwierdził, że to pierwszy przypadek skargi na arogancję dyżurnego.

…dobrej informacji dla bywalców dyskotek i barów.  W jedno ciało połączyły się bowiem dwie restauracje Nonstop i Cechowa. Oba lokale istnieją od kilkunastu lat. W Złotowie nie ma pewnie więc młodego człowieka, który choć raz nie odwiedziłby jednego z nich. Przez całe lata restauracje dzieliła jedynie ściana. Na innowacyjny pomysł wpadli nowi właściciele.

W lutym 2007 roku pisaliśmy o...

...ciekawym tropie w sprawie poszukiwania zaginionego senatora. Henryk Stokłosa ukrywa się na oddziale psychiatrycznym złotowskiego szpitala – taką informację otrzymała złotowska policja. Kilkadziesiąt minut potem w szpitalu pojawili się dziennikarze, policja i biuro śledcze. Gorączka poszukiwania ogarnęła wszystkich. Sęk w tym, że nikt tak naprawdę nie wie gdzie Stokłosa jest. Do szpitala wkroczyli najpierw złotowscy policjanci, którzy przeszukali pomieszczenia, potem przeszukiwania powtórzyli funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego. Widać nie dali wiary zapewnieniom dyrekcji szpitala, że Stokłosy nigdy na tym oddziale nie było. Sytuacja była niezwykle idiotyczna, bo każdy z przybyłych do szpitala wiedział, że Stokłosy na pewno tu nie będzie.

Musieliśmy sprawdzić czy informacja jest prawdziwa, tak by nie było żadnych wątpliwości

– wyjaśniała Alicja Fidler rzecznik prasowy złotowskiej komendy. Byłego senatora nie znaleziono. Całemu zamieszaniu z rozbawieniem przyglądali się pacjenci oraz personel medyczny. Złośliwi podpowiadali, że być może Stokłosa ukrył się na położniczym, a może spokojnie sączył caipirinhę w Porto Alegre...

W lutym 2012 roku pisaliśmy o...

...poczuciu humoru Polaków i o tym, jak Grzegorz Halama radzi sobie z udawanym śmiechem. W wywiadzie dla naszego tygodnika ekscentryczny komik stwierdził m.in., że przeciętne polskie poczucie humoru nie jest wybitnie rozwinięte. Mówił to ktoś, komu popularność przyniosły “Śpiewająca bakteria” czy opowieści hodowcy drobiu, pana Józka.

Gdybym urodził się na Zachodzie, to z takim przebojem jak “Śpiworki” prawdopodobnie miałbym już z czego żyć do końca życia, a kto wie czy i nie moje dzieci. Ale żyjemy w Polsce, a tu jest ostra gra

– żartował Grzegorz Halama

...akcji jak w sensacyjnym filmie w Okonku. Profesjonalnie przygotowana pułapka i odbiorca sadzonek konopi nadanych w Holandii wpadł w ręce okoneckiej policji. Metoda wydawała się prosta: w Holandii ktoś zleca firmie przewozowej dostarczenie do Polski paczki. Jest podany adres nadawcy i odbiorcy. Problem w tym, że oba… fałszywe. Kierowca miał dostarczyć paczkę, jak zapewniał nadawca „świąteczną”. Odbiorcą miał być ktoś w Białogardzie. Kiedy kierowca pojechał pod wskazany adres mieszkańcy domu zgodnie zapewniali, że nikt taki tu nie mieszka.  Paczka trafiła do bazy firmy przewozowej w Okonku. Po jakimś czasie do firmy zadzwonił odbiorca paczki, tłumacząc się, że nie było go w domu i sam się po nią zgłosi. To od razu wzbudziło podejrzenie właścicieli. Zgłosili swoje wątpliwości policji, a ta przygotowała zasadzkę. Żeby nie wzbudzać podejrzeń część policjantów przebrała się za pracowników magazynowych. Odbiorca paczki nieświadom niczego podpisał na liście przewozowym odbiór przesyłki, jak się potem okazało, fałszywym imieniem i nazwiskiem. Kiedy wkładał ją do swojego samochodu został przez policjantów obezwładniony i zatrzymany. Po rozpakowaniu paczki okazało się, że znajdują się w niej sadzonki konopi.

Już dziś zyskaj pełnie możliwości jakie oferuje nasz portal.

Subskrypcja na portalu