:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
teraz -1°C
Ślub Erny - siostry Emila. Po prawej stronie siedzi Anna i Emil, nad nimi stoi Zuzanna z małą Ingrid - Buczek 1939 r.
Portal zlotowskie.pl 18/11/2018 18:00

We wsi Czyżkowo nie ma już młyna od lat. Został po nim tylko granitowy kamień i... rodzina Schmidt.

Wieś Czyżkowo. Mieszkańcy te tereny nazywają „małymi Bieszczadami”. Niewielkie wzniesienia, kręte drogi, las. Domostwa oddalone od siebie średnio po dwa kilometry. Wieś początkowo nazywała się Szyszkowo, w późniejszych zapiskach historycznych zapisywana jako Czyskowo lub Czyszkowo. Do 1945 roku były tu Niemcy. Wieś nazywała się Zisskau. Po 45’ stanęło na Czyżkowie. Nieopodal wsi wije się rzeka Łobżonka, zwana w przeszłości Nica. To ona w 1918 roku wyznaczyła granicę między państwem polskim a niemieckim. Była wieś, była rzeka, był i młyn.

Anna i Emil Schmidt

Młyn został wybudowany w XVI wieku w Czyżkowie. Stał na pograniczu dwóch majątków ziemskich Buczka i Sypniewa. W zapiskach historycznych można znaleźć dokładne informacje dotyczące praw i obowiązków młynarza. „Młyn Czyszkowa leży dokładnie na granicy ziem majątku Buczka i Czyszkowa należy zatem w połowie do Buczka i w połowie do Czyszkowa, stąd połowa należności pańskich z młyna należy do majątku Sypniewo płacić drugą zaś dla Buczka Małego. W przywilejach dla młynarza zapisano, że majątek zobowiązany jest dostarczyć z lasów sypniewskich potrzebny materiał budowlany do reperacji i wymiany śluz.” Młyn w 1892 został przerobiony na parowy, a na początku XX wieku stał się młynem wodnym. Miał wielu właścicieli, ostatnimi była rodzina Schmidt. W jej posiadaniu był od 1902 roku. Po wojnie, kiedy Czyżkowo należało do Polski, młyn dalej był niby własnością Schmidtów, jego pracą faktycznie kierowali przedstawiciele władzy ludowej. Ta jednak nie dbała o młyn. W wyniku zaniedbań, licznych kradzieży i braku remontów młyn zaczął niszczeć. W latach 50. został rozebrany. Został po nim tylko granitowy głaz. I rodzina Schmidt.

Miejscowi mówili o nich, że nie myślą jak Niemcy. Z każdym się dogadywali, nie miało znaczenia, czy Polak, czy Niemiec. Małżeństwo zostało zapamiętane nie tylko jako świetni zarządcy, ale także jako bardzo dobrzy ludzie. Nie dorobili się majątku. Być może dlatego, że pomagali wszystkim, którym wiodło się gorzej. Oboje pochodzili z okolic Berlina. Anna bardzo dobrze posługiwała się językiem polskim. Polskiego nauczyła się od Polaków zatrudnionych w podberlińskim majątku, w którym zatrudniony był jej ojciec. Razem z Emilem mieli czwórkę dzieci: syna Williego i trzy córki. Dzieciom podczas wychowania wpajali te same wartości. Swój kodeks moralny zbudowali w oparciu o szacunek dla drugiego człowieka. Z Berlina wyjechali na początku XX wieku najpierw do Białośliwia, potem kupili młyn i przeprowadzili się do Czyżkowa. Emil zaangażował większość środków, które posiadał, by przekształcić młyn w wodny. Przekopał rzeczkę, by młyn mógł pracować. Po zakończeniu II Wojny Światowej nie wrócili do Niemiec, jak zrobiła większość ludności pochodzenia niemieckiego, zamieszkująca te tereny. Raz, że Emil podczas wypadku w młynie stracił rękę, dwa, że czekali na syna – Willego, który przez 3 lata przebywał w więzieniu w Berlinie. Poza tym czuli się Krajniakami. Rodzina na początku lat 50. została zmuszona do spolszczenia nazwiska z Schmidt na Szmyt. Jak wspomina Magdalena Schmidt, po latach większość rodziny wróciła do swojego oryginalnego nazwiska.

– Pamiętam, jak mówił Willi, że pracował dla Polaków, za nich siedział w więzieniu, ale jest Niemcem i chce być tym, kim się urodził – zapewnia.

Willi Schmidt

Rok 1918 wyznaczył granicę rzeką Łobżonką. Z jednym wyjątkiem – młyna. Mimo że stał po drugiej stronie rzeki, nie został wcielony do Polski. Ze względu na jego wartość, w tym miejscu przesunięto granicę o około 200 metrów. Na tym odcinku granicę wyznaczała szosa, tak by młyn został niemiecki. Stał zatem teraz na pograniczu dwóch państw. Początkowe lata nie miały większego znaczenia dla ludności lokalnej z Buczka czy Werska. Młyn pracował zarówno dla Polaków, jak i dla Niemców. Obsługiwał też polskie tereny – Sypniewo i Sępólno. Granice nie były mocno strzeżone, odbywał się swobodny przepływ ludności między państwami. Polacy chcieli jednak, by Niemcy szanowali ich prawa. W 1922 został zawiązany Związek Polaków w Niemczech z siedzibą w Berlinie. Początkowo był podzielony na 4 dzielnice. W 1923 roku rozszerzył działalność o V dzielnicę z siedzibą w Złotowie, która skupiała obszary pogranicza. Związek prowadził działalność kulturalną, gospodarczą i polityczną.

Zuzanna i Willi Schmidt - 1975 r.

Kiedy 30 stycznia 1933 roku władzę w Niemczech objął Adolf Hitler, wszystko się zmieniło. To okres bardzo trudny dla mieszkańców pogranicza. Wzmocniono granice po obu stronach. Nasiliły się represje na Polaków zamieszkujących na terenach III Rzeszy. W lutym tego samego roku ukazała się Ustawa o ochronie narodu i państwa niemieckiego. Na jej mocy można było zatrzymać każdego Polaka pod zarzutem podejrzenia o działalność na szkodę III Rzeszy. To tylko jedna z wielu ustaw. Każda z nich coraz bardziej godziła w Polaków.

Zaczęły się represje i aresztowania.

W tych czasach w Związku Polaków w Niemczech aktywnie działał Willi Schmidt. Syn Emila i Anny urodził się 5.04.1912 w Czyżkowie. Jako że rodzice (zwłaszcza matka) byli dwujęzyczni, Willi posługiwał się zarówno językiem polskim jak i niemieckim. Postawa i pomoc, którą nieśli rodzice innym, ukształtowała charakter Williego. Jego żoną została Polka – Zuzanna z domu Kamińska.

– Był bardzo lubiany, do Buczka miał najbliżej, więc trzymał się z młodzieżą z tych terenów. Ani on, ani rodzice nigdy nie popierali haseł głoszonych przez Hitlera. Pewnie dlatego wstąpił do Związku Polaków w Niemczech – wspominają w rodzinie. Język niemiecki bardzo ułatwił mu pracę w wywiadzie, chociaż największą przykrywką dla tajnej pracy Williego było to, że był Niemcem. Został między innym wysłany jako wywiadowca w okolice Wałcza na Wał Pomorski. Willy przede wszystkim był jednak młynarzem, a młyn w końcowych latach międzywojnia był ważnym punktem na mapie polskiego wywiadu. Stojąc między dwiema granicami był dobrym punktem strategicznym. Jak opowiada Magdalena Schmidt, żona jednego z trzech synów Williego, do młyna przychodziły oba patrole. Na herbatę zaglądali zarówno polscy jak i niemieccy żołnierze. Ta informacja, dotycząca „luzów na granicy” pomogła Williemu podczas przeprowadzania uciekinierów polskich przez zieloną granicę. Przeprowadził wiele osób. Poza uciekinierami byli też żołnierze przygotowani do wywiadu na terenach III Rzeszy.

Willi Schmidt - lata 50-te Czyżkowo

Początek II Wojny Światowej przyniósł aresztowania osób działających w ZPwN. W tym samym czasie co Williego Schmidta aresztowało również Franciszka Palacza. Aresztowanie miało miejsce 11 lipca 1941 roku. Obaj, jako polityczni, znajdowali się w więzieniu w Berlinie. Z tymi samymi zarzutami do Berlina wywieźli między innymi braci Gluglów czy księdza Alfonsa Sobierajczyka, który z więzienia już nie wrócił. Willi Schmidt został uwolniony przez żołnierzy radzieckich podczas zdobywania Berlina w 1945 roku. Willi i Zuzanna mieli czworo dzieci: Ingrid, Jerzego, Wojciecha i Zygmunta.

Magdalena i Jerzy Schmidt

Historię młyna i losów Schmidtów opowiada mi Magdalena Schmidt (z domu Wrzeszcz), żona Jerzego, Polka pochodząca w Werska.

– Poszłam spać jako Polka, obudziłam się już w Niemczech – wspomina czas wojny. – Przed wojną ciągle byliśmy Polakami. Chodziliśmy do polskich szkół, rozmawialiśmy po polsku, chodziliśmy do naszego kościoła. Po dojściu Hitlera do władzy zaczęła się germanizacja. Polacy byli coraz gorzej traktowani przez Niemców. Został wprowadzony obowiązek pracy dla Polaków w majątkach niemieckich. Polscy chłopcy powoływani byli do Wermachtu. Na początku brali 17–latków, pod koniec wojny nawet 14–latków – opowiada, pokazując zdjęcie.

– To mój brat Franciszek Wrzeszcz. To jest jego ostatnie zdjęcie, zamordowano go w wieku 19 lat – mówi z płaczem. Po chwili ociera łzy i opowiada dalej.

– Był bardzo odważny. Mówił naszej mamie, że nic mu się nie stanie, bo w jego żyłach płynie polska krew. Gestapo zawsze miało na niego oko. Zanim trafił do wojska rozwoził ulotki z Werska do Kujana. Ulotki przygotowywał nauczyciel Franka. Jeździł tą trasą codziennie – rozwoził mleko. W wieku 17 lat trafił do Wermachtu. Został wcielony do oddziału, który pilnował jeńców wojennych. Widział, jak rozstrzeliwują ludzi. Pomagał kolejnym jeńcom w ucieczce. Niemcy się domyślali, ale nie mieli dowodów.

– Ale ktoś doniósł. Mój brat został wywieziony do obozu w głąb Niemiec. Został zamordowany w swoje 19 urodziny. Wychowywałam się wśród płaczu mamy i rozpaczy ojca – wspomina Magdalena Schmidt.

W 1945 roku Polska sięga od morza do Tatr. Wojna wyzwoliła w ludziach najgorsze odruchy. Odczuwalne były jeszcze przez kilka lat. Większość Niemców zamieszkujących tereny pogranicza uciekła lub została przymusowo wysiedlona. Zostali tylko Szmytowie. Pani Magda opowiada o położnej Fridzie.

– Nie wszyscy przecież myśleli jak Hitler. Wszyscy tu pamiętają położną Fridę Both, która pracowała na terenie Werska i Zakrzewa. Miała położnice zarówno Polki jak i Niemki. Do każdej jeszcze przez tydzień po porodzie przyjeżdżała, by sprawdzić, jak się czuje dziecko i młoda mama. Była bardzo lubiana i szanowana przez wszystkich. Po wojnie, gdy Niemcy masowo opuszczali te tereny, ona została. Miała w najbliższym czasie porody dwóch Polek. Wiedziała, że mogą być z komplikacjami. Mówiła, że składała przysięgę i nie może ich zostawić samych. Porodów jednak nie odebrała. Rosjanie wywieźli ją na Sybir. Zmarła po trzech miesiącach, pochowano ją w zbiorowej mogile. Jej wówczas 14–letni syn został sam, dopiero po jakimś czasie ojciec ściągnął go do Niemiec. Syn Fridy żyje. Odwiedza te tereny bardzo często. Mówi, że tu zostało jego serce – snuje swoją opowieść Magdalena Schmidt.

Okres komunizmu, zwłaszcza jej pierwszy okres, który przypadał na lata 50., rodzinie Schmidtów również dał się we znaki. Willi wrócił do rozkradzionego majątku.

W tym czasie moja rozmówczyni wyszła za mąż za swojego obecnego męża Jerzego. – Jerzy był taki sam jak jego przodkowie, dla niego liczył się człowiek. Napływowym nie stwarzał żadnych barier, nigdy im nie dokuczał, nie dawał odczuć, że są tu przyjezdni. Zauroczył mnie tym. Wtedy na zabawy chodziło się wspólnie, całymi grupami, raz do Werska, raz do Buczka, ze śpiewem na ustach. Tak się poznaliśmy. Zamieszkałam wraz z rodziną Jerzego. To co opowiadano o Emilu i Annie potwierdziło się. To byli wyjątkowi ludzie, tak dziadkowie jak i rodzice. Anna nauczyła mnie bardzo szybko języka niemieckiego. Zawsze powtarzała, że my nie jesteśmy Polakami, nie jesteśmy Niemcami, jesteśmy dziećmi tej ziemi. Jesteśmy Krajniakami – wspomina Magdalena Schmidt.

Zuzanna i Willi Schmidt przy domu rodzinnym w Czyżkowie - 1979 r.

Epilog

Emil i Anna zmarli w 1965 roku. Do końca mieszkali w domu, przy którym stał młyn. Willi zmarł w 1980, a jego żona Zuzanna dwanaście lat później. Podobnie jak rodzice mieszkali w domu rodzinnym. Wszyscy pochowani są na cmentarzu w Buczku.

W domu przy dawnym młynie pozostał Jerzy z Magdaleną. Prowadzą gospodarstwo do dzisiaj. Obecnie mieszkają z synem i wnukami. Po drugiej stronie Łobżonki zamieszkał brat Zygmunt. Zmarł w 2011. Dziś mieszkają tam jego następcy. Trzeci z braci, Wojciech, mieszka w Sępólnie, a siostra Ingrid wyjechała do Niemiec.

Willi był jednym z trzech założycieli Koła Łowieckiego Kuropatwa ze Złotowa. Łowiectwo zawsze w rodzinie Schmidtów zajmowało główne miejsce.

Beata Reszka

1. „Powiat Złotów przedstawiony pod względem geograficznym, przyrodniczym i historycznym” Autor – Redaktor Otto Goerke. Druk – 1918 rok Lach i Sp–ka w Złotowie

Reklama

A na granicy stał młyn komentarze opinie

  • Miro - niezalogowany 2018-11-19 08:40:09

    Piękna i tragiczna historia.

  • Butzig - niezalogowany 2018-11-19 17:34:42

    Historia jakich wiele na Pograniczu.
    Piękna, bo to moja młodość,moi przyjaciele.
    Helles Feuer, Augen wie Zwiebel.
    Spoczywajcie w pokoju.

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Usługi hydrauliczne ,HGS

Usługi hydrauliczne C.O-CWU ,montaż kotłów 5 kl. Autoryzowany serwis DEFRO, sterowanie podłogowe, instalacje sanitarne, instalowanie sterowników..


Skup pilarek uszkodzonych

Jeśli posiadasz uszkodzoną pilarkę marki Stihl, która leży w garażu i się kurzy to zapraszam do kontaktu. Chętnie odkupię od Ciebie taką maszynę.


Eko-Trans Mariola Kujawa Skup Złomu Usługi Transportowe-Prace Ziemne-Rozbiórki ul.Ks.B.Domańskiego 27 Krajenka


REMONTY wykończenie wnetrz

-Malowania -Tapetowanie -Podwieszenie sufitów -Gładzie -Tynki -Montaż paneli podłogowych i innych


Reklama
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez zlotowskie.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Angelika Leszczyńska, Mariusz Leszczyński “Leszczyńscy” S. C. z siedzibą w Złotów 77 – 400, Wojska Polskiego 2

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"