Będą zwolnienia w starostwie i cięcia w oświacie

Powód? Powiat ledwo wiąże koniec z końcem. A inwestycji jest jak na lekarstwo. - To jest żonglerka kwotami, bez konkretów – uważa radny Fidurski

Wiesław Fidurski (w środku) i Tomasz Fidler (z prawej) nie poparli budżetu. Wieszczą, że powiat może upaść z hukiem
Wiesław Fidurski (w środku) i Tomasz Fidler (z prawej) nie poparli budżetu. Wieszczą, że powiat może upaść z hukiem

14 grudnia Rada Powiatu Złotowskiego zebrała się, by uchwalić budżet powiatu na rok 2017. Sesję przewodnicząca zwołała zarządzeniem z 1 grudnia, co okazało się sporym ryzykiem. Dopiero w dniu obrad do starostwa wpłynęła opinia Regionalnej Izby Obrachunkowej na temat projektu budżetu. Bez niej budżet uchwalony by nie został. Ocena ta jest pozytywna, choć z zastrzeżeniami. Radni koalicji uznali je za drobne, ci z opozycji za poważne.

W przypadku niezrealizowania założeń dotyczących dochodów powiat będzie w bardzo trudnej sytuacji finansowej. Wystąpi realne zagrożenie przekroczenia wskaźnika spłaty zobowiązań

– wskazywał Wiesław Fidurski, który konstrukcję budżetu nazwał żonglerką. Przykład tych działań miał dzień wcześniej podczas posiedzenia Społecznej Rady Szpitala, w skład której waśnie wszedł.

Ustaliliśmy tam, że powiat da 330 tys. zł na cyfryzację szpitala. A tego jeszcze nie mieliśmy w poprzednim budżecie. Tak nie można planować. Prosimy o poważne traktowanie

– mówił. Z kolei Tomasz Fidler miał wątpliwości do jakości pracy skarbnika powiatu, Grzegorza Piękosia.

Jak skarbnik poważnie przygotował zmiany budżetu między godziną 9:00 (załóżmy, że wtedy wpłynęła opinia RIO) a 14:00, czyli przed komisją budżetu?

– dopytywał przewodniczący komisji rewizyjnej. Bo że skarbnik zastosował się do części technicznych uwag zawartych w opinii nie ma wątpliwości.

RIO musiała wydać opinię pozytywną, bo 2 plus 2 równa się 4, ale ani z jednej strony to 2 nie jest wiarygodne, ani z drugiej

– radny Fidler podzielił pogląd, że zarząd powiatu sklecił dochody i wydatki tak, by się mniej więcej równoważyły, tyle że ich wykonanie uważa za nierealne.

Skarbnik bardzo stara się ściemnić obraz, ale się nie da. RIO powiedziało: koniec z waszymi imaginacjami. Ściemniacie nas od lat. Okazuje się, że z tego waszego ściemniania nic nie zrealizowaliście

– mówił. W obronie skarbnika i starosty, który odpowiada za budżet, stawał Julian Brewka, członek koalicji rządzącej powiatem:

Kierowanie tak wielu zarzutów pod adresem skarbnika, który poświęca się swojej pracy dla starostwa, jest nad wyraz. Mamy pewną kwotę, którą musimy podzielić, pan skarbnik zrobił to najlepiej jak mógł.

Wołanie o konkrety

Argumentem za tym, że zarząd powiatu oraz skarbnik zachowują się jak jeździec bez głowy jest kwota oszczędności, które zaplanowali w budżecie. Mowa o 3 mln złotych, z tego ponad 2 mln zł w oświacie. – Piszecie do RIO, że zrestrukturyzujcie zatrudnienie w starostwie i zrestrukturyzujecie oświatę powiatową – mówił radny Fidler.

Zostawię sobie opinię RIO na wierzchu i za rok to wyjmę, i powiem: panie skarbniku, pan tu przysięgał, że da radę to zrobić. A pan wie, że nie zdąży pan zrobić restrukturyzacji oświaty. Na to trzeba minimum półtora roku

– były wicestarosta zmieniał strukturę oświaty i współtworzył Centrum Kształcenia Zawodowego i Ustawicznego w Złotowie więc wie, o czym mówi.

Niewiele zmienia fakt, że starosta mówi otwarcie, że szkół w Jastrowiu i Krajence nie da się utrzymać. One znikną z mapy oświatowej powiatu, ale na pewno nie w roku 2017. Gdzie więc te oszczędności?

Pytałem na komisji budżetu, które szkoły mają być zlikwidowane, ilu nauczycieli ma nie pracować, ilu uczniów ubędzie?

– mówił Wiesław Fidurski.

Gdzie chcecie zaoszczędzić 2 mln zł w oświacie? Ta odpowiedź powinna tutaj dzisiaj na tej sali paść. Koniec ogólników i ściemniania. Zacznijmy poważnie rozmawiać

– apelował do starosty. W zamian usłyszał, że odpowiedzi powinien szukać w Prawie i Sprawiedliwości.

Niech się pan zapyta swoich kolegów politycznych, co planują, bo ta niewiadoma jest niewiadomą. To jest budżet niewiadomych, ale tak zaplanowany, że funkcjonowanie naszych placówek jest minimalnie zagwarantowane

– stwierdził R. Goławski.

Również zdaniem radnego Stanisława Wełniaka oszczędności wykazane w dziale „oświata” są niemożliwe do osiągnięcia.
Zysk powiatowi przynieść mają także cięcia w administracji. Na 900 tys. złotych. Sprawić ma to zwolnienie ośmiu osób oraz obcięcie o około połowę wydatków na tzw. rzeczówkę.

Czego zabraknie, czego nie kupicie?

– dopytywał W. Fidurski, ale odpowiedzi nie uzyskał. Wobec tego podzielił się refleksją: 

Dwa lata jestem w samorządzie powiatowym i jak przyglądam się budżetowi powiatu to stwierdzam, że gdyby ktoś chciał poszukać argumentów na likwidację powiatów, to naprawdę znalazłby ich tutaj mnóstwo.

Z kolei Tomasz Fidler zauważył, że skarbnik ze starostą byli tak kreatywni w szukaniu oszczędności, że cięli nawet takie wydatki, które nie mają większego wpływu na kondycję powiatu. Przykładem mogą być koszty postępowania sądowego zmniejszone z 7 tys. zł na 2 tys. zł, odszkodowań z 3 tys. zł na 1 tys. zł oraz ekspertyz i analiz z 2 tys. zł na 1 tys. złotych. Nawet dotacji na remonty zabytków, której powiat co roku udzielał parafiom, w roku 2017 zabraknie. Starosta oburzał się, że nie jest to żonglerka, ale planowanie.

Wspomniani radni mieli także wątpliwości dotyczące planowanych dochodów. Zwłaszcza tych ze sprzedaży majątku. W budżecie wypisano osiem działek, które mają pójść pod młotek.

Mamy nieruchomości przygotowane do sprzedaży na 6 mln zł? Mamy podziały, plany?

– dociekał radny Fidler.

Na rynku nieruchomości jest zastój. Działki, które można było sprzedać za 1 mln zł, dziś można sprzedać za 200 tys. zł

– wskazywał. Grzegorz Piękoś tłumaczył, że powiat chce sprzedać wszystkie nieruchomości, które posiada. 

Nawet jeśli wykonamy te założenia w 30%, to i tak zrealizujemy plan dochodów ze sprzedaży mienia

– obliczył skarbnik.

Opis zdjęcia

Grzegorz Piękoś tłumaczył jak umiał, że budżet na 2017 rok się spina i jest niezagrożony

Co zrobi powiat?

W budżecie sięgającym 64 mln zł po stronie dochodów i ponad 63 mln po stronie wydatków znaleźć się mają pieniądze na kilka inwestycji. Największą będzie przebudowa drogi powiatowej Paruszka – Podróżna wartości niemal 5 mln złotych. Dofinansowanie z Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich wyniesie prawie 2,7 mln zł, a dotacja gminy Krajenka – 0,5 mln zł. Ponadto 200 tys. zł przeznaczono na drogę Nadarzyce – Brzeźnica, 100 tys. zł na ulicę w Tarnówce (od skrzyżowania z ulicą Fabryczną do drogi wjazdowej do pieczarkarni), kolejne 100 tys. zł na ulicę w Tarnówce od urzędu gminy do tartaku, 100 tys. zł na remont nawierzchni drogi w Starej Dzierzążni (z bruku na asfalt, ok. 700 m), ponad 72 tys. zł na zakup sprzętu dla Powiatowego Zarządu Dróg w Złotowie, 360 tys. zł rezerwy na wkład własny do budowy sali sportowej dla Specjalnego Ośrodka Szkolno–Wychowawczego w Jastrowiu, 70 tys. zł na adaptację garaży Zespołu Szkół Ekonomicznych w Złotowie na pracownie szkolne oraz wspomniane już 330 tys. zł na cyfryzację szpitala. Tą ostatnią pozycją radni żywo się interesowali. Także po wyjaśnieniach skarbnika, że pieniądze te znalazły się nagle, po niższej kwocie przetargowej na drogę Paruszka – Podróżna.

A gdyby nie oszczędności z przetargu, to skąd byśmy wzięli te pieniądze?

– pytał St. Wełniak.

Nie byłoby ich

– przyznał G. Piękoś. Radny Wełniak poprosił, by zarząd powiatu wystąpił do wojewody z wnioskiem o wyjaśnienia, na czym owa cyfryzacja ma polegać. W końcu mówimy o projekcie wartym około 2,5 mln złotych.

Były burmistrz Złotowa miał wątpliwości, czy powiat w ogóle powinien inwestować. Jego zdaniem przy 22 mln zł długu jedyną szansą na uzdrowienie finansów jest obniżenie zadłużenia.

Na następny rok oszczędności nie będzie. Zanosi się, że dotacje na zadania zlecone będą niższe, bo w budżecie państwa nie będzie pieniędzy, a zadania powiat będzie musiał wykonywać. Przecież powiat nie zawiesi kłódki na drzwiach z informacją: dzisiaj nie przychodźcie, bo nie ma pieniędzy! Jedyne realne wyjście to obniżyć zadłużenie i wszystkie środki dać na jego spłatę. To w perspektywie pozwoli na to, by ten powiat zaczął funkcjonować normalnie

– samorządowiec od miesięcy namawia zarząd powiatu do przygotowania programu naprawczego. Radny Brewka uważa jednak, że samorząd  powinien budować nowe drogi, chodniki i sale, a z długiem sobie poradzi.

W nasze życie wkalkulowane jest ryzyko. Jeżeli mamy dostać 50% lub więcej dotacji na inwestycje, a dajemy radę połatać ten budżet, to jestem za tym, aby zaryzykować.

Starosta Goławski także przekonuje, że informatyzacja szpitala czy budowa sali gimnastycznej za 15% wartości inwestycji (tyle miałby wyłożyć powiat) ma sens. Ryszard Sikora poparł budżet, ale zasugerował, by zarząd powiatu co kwartał zdawał sprawozdanie, jak sobie radzi z jego realizacją.

Stanisław Wełniak głosowanie za budżetem uzależniał od deklaracji, że oszczędności i dochody będą przeznaczone na spłatę długu. Nie doczekał się jej.

Za uchwaleniem budżetu zagłosowało 15 radnych, 3 było przeciw (Tomasz Fidler, Stanisław Wełniak, Wiesław Fidurski), w obradach udziału nie wziął Leszek Kępiński.

Już dziś zyskaj pełnie możliwości jakie oferuje nasz portal.

Subskrypcja na portalu