Będzie kandydat na burmistrza w Łobżenicy

– Jego nazwisko przedstawimy w połowie maja – mówi Aleksander Tadych. Przewodniczący łobżenickich struktur Prawa i Sprawiedliwości zdradza, że pretendent do fotela burmistrza zostanie wybrany spośród kilku osób

Motywacją do otwarcia biura poselskiego był m.in. bardzo dobry wynik wyborczy Prawa i Sprawiedliwości na terenie gminy Łobżenica w wyborach parlamentarnych
Motywacją do otwarcia biura poselskiego był m.in. bardzo dobry wynik wyborczy Prawa i Sprawiedliwości na terenie gminy Łobżenica w wyborach parlamentarnych

Czytasz tekst premium, który został udostępniony dla wszystkich Czytelników portalu.
Zostań stałym Czytelnikiem.

Zaloguj się i subskrybuj wszystkie treści portalu.


Zacznijmy od otwarcia w Łobżenicy biura poselskiego Prawa i Sprawiedliwości oraz Solidarności Rolników Indywidualnych. Kiedy i skąd wziął się pomysł, by uruchomić takie miejsce?

Przewodniczącym Powiatowego Zarządu Solidarności Rolników Indywidualnych w Pile jestem od kilku lat. Ponieważ cały czas aktywnie pracuję w swoim gospodarstwie, trudno byłoby mi prowadzić takie miejsce np. w stolicy powiatu. Jeżeli chodzi o Prawo i Sprawiedliwość to do otwarcia biura zmotywował nas wynik wyborczy w wyborach parlamentarnych. Mieszkańcy gminy Łobżenica oddali w nich najwięcej głosów na PiS, co było ewenementem na tle sąsiednich gmin, a nawet powiatów. Ponadto nasze gminne struktury, skupiające blisko czterdzieści osób, również potrzebowały miejsca, gdzie można np. odbyć spotkanie. Otwarcie biura było moim priorytetem zarówno od momentu objęcia przewodnictwa w powiatowej Solidarności RI, jak również w gminnym kole PiS.

Biuro swoimi nazwiskami sygnują posłowie Marta Kubiak i Marcin Porzucek. Będą pojawiali się w Łobżenicy podczas dyżuru, który ustalono na wtorki pomiędzy godziną 15:00 a 17:00?

Jest to ich oficjalne biuro, działające na tych samych zasadach co biura w innych miejscowościach. Jeśli chodzi o dyżur, nie zawsze będzie tak, że będą go pełnić posłowie. Pojawiać się tu też będą ich asystenci. Rzecz w tym, że bez względu na to, kto będzie tam dyżurował, mieszkańcy naszej gminy zyskali bliski i bezpośredni kontakt z parlamentarzystami. Zwykle jest tak, że ci pojawiają się przed wyborami i przy okazji imprez. Często nie ma możliwości porozmawiania z nimi bezpośrednio, zwrócenia na coś uwagi, przekazania opinii. Tu ma to działać inaczej, to ma być biuro, gdzie każdy z okolicy może przedstawić swój problem, wniosek, umówić się na spotkanie.

Wygląda na to, że do zbliżających się wyborów samorządowych też przygotowujecie się mocniej niż przed czterema laty. Będziecie mieli kandydata na burmistrza Łobżenicy?

Przed czterema laty do rady wprowadziliśmy trzy osoby. Ten wynik uważam za dobry, zwłaszcza że miejscowe koło faktycznie nie funkcjonowało aż tak mocno jak teraz. Obecnie naszym celem jest zdobycie jak największej ilości mandatów w radzie. Kandydata na burmistrza też przedstawimy. Deklarujemy również, że chcemy grać w tych wyborach fair, już na starcie wskazując, że z naszej strony nie będzie mowy o prowadzeniu brudnej kampanii, co niestety w Łobżenicy się już zdarzało.

Kto będzie kandydatem na burmistrza z komitetu PiS? W kuluarowych rozmowach wymienia się kilka nazwisk, m.in. Pańskie.

Proszę o jeszcze odrobinę cierpliwości. Jego nazwisko przedstawimy w połowie maja. Na tę chwilę jeszcze rozważamy kilka wariantów. Czy będę to ja, czy ktoś inny, a może ktoś zupełnie niespodziewany, niewymieniany w „kuluarowych dyskusjach” – tego na razie nie chciałbym zdradzać.

A kwestia radnych i programu wyborczego? Czy tu może powiedzieć Pan już coś więcej?

Nazwiska kandydatów na radnych będziemy chcieli podać razem z nazwiskiem kandydata na burmistrza. Co do programu, to z pewnością chcemy postawić na rozwój małej i średniej przedsiębiorczości, bo to u nas kuleje. Istnieją co najmniej dwa przykłady, gdzie w ostatnich latach nie zatrzymano dobrze rokujących firm, które przeniosły się do gminy Złotów i które się tam rozwijają. Na takie sytuacje nie można pozwalać. Jesteśmy też za tym, by ważne stanowiska w urzędzie czy jednostkach mu podległych były w pierwszej kolejności powierzane ludziom miejscowym. Teraz niekoniecznie tak to działa.

Rozwój przedsiębiorczości – nie obawia się Pan, że to hasło, jako trafiające do wyborców, powielą też inne komitety? Co powinno się stać, żeby w Łobżenicy ktoś faktycznie chciał zainwestować?

Zapraszanie do inwestowania to jedno, a stworzenie ku temu warunków to drugie. Naszym celem jest wdrożenie w życie takiego planu zagospodarowania przestrzennego, który utworzyłby coś na wzór strefy ekonomicznej, działającej np. przy dużych miastach. Takie rozwiązanie sprawdziło się np. w Pile. Jeśli inwestor dostaje informacje, że samorząd wychodzi mu w taki sposób naprzeciw, znacznie częściej decyduje się na podjęcie współpracy. Niekoniecznie myślę tu tylko o dużych zakładach. Mała i średnia przedsiębiorczość, prowadzona w oparciu np. o branżę rolno-spożywczą, to jest pole do popisu w naszej gminie. W końcu rolnictwem, jego produktami i walorami przyrodniczymi stoimy. Wykorzystujemy je natomiast na pół gwizdka. Oczywiście to tylko jeden z punktów programu, ale z pewnością taki, który ma dla nas bardzo dużą rangę ważności.

Przejdźmy do Pana działalności w Solidarności Rolników Indywidualnych. Gdy rozmawialiśmy ostatnio, był Pan sekretarzem związku, a obecnie?

Jestem wiceprzewodniczącym na cały kraj. Dostrzeżono moją działalność. Do objęcia stanowiska przyczynił się też fakt, że prowadzę gospodarstwo oraz w jaki sposób to robię. Duża produkcja zwierzęca, roślinna, nowe technologie, udziały w grupie producenckiej. Nie bez znaczenia było poparcie wśród lokalnych struktur. W Łobżenicy nie tylko Prawo i Sprawiedliwość, ale też Solidarność Rolników Indywidualnych to silna organizacja z tradycjami.

Niejednokrotnie podkreślał Pan, że rolnicy nie mówią jednym głosem, że są skłóceni, skupieni wokół wielu związków. Pana zadaniem w Solidarności RI jest po to, by to zmienić?

Ten proces jednoczenia nie nastąpi od razu i trudno ocenić, czy kiedykolwiek odbędzie się w pełni. W Łobżenicy działa to dobrze, w powiecie mamy trochę do zrobienia. W skali kraju jeszcze więcej. Gospodarzy do związku przekonać mogą głównie czyny. Te cały czas podejmujemy, o czym staram się informować, uczestnicząc w wielu spotkaniach. Jako Solidarność RI wystąpiliśmy do Sejmu m.in. z uchwałą o większej możliwości sprzedaży bezpośredniej. Obecnie rolnicy mogą sprzedawać produkty bez prowadzenia działalności gospodarczej do kwoty 20 tys. złotych. Zawnioskowaliśmy, by było to jeszcze raz tyle. Podjęliśmy też uchwałę, by wybory do Izb Rolniczych były powiązane np. z wyborami samorządowymi czy parlamentarnymi. To pozwoli nie tylko obniżyć koszty, ale też da większą frekwencję, a więc większe prawdopodobieństwo, że w izbach znajdą się ludzie, którym faktycznie zależy na rolnikach.

Rozmawiał Sz. Chwaliszewski

Już dziś zyskaj pełnie możliwości jakie oferuje nasz portal.

Subskrypcja na portalu