Bieg Spartakusa tym razem odbędzie się w Bornem Sulinowie

Choć Bieg Spartakusa wymienia się w kalendarzu złotowskim na rok 2018 wśród cyklicznych miejskich imprez biegowych, w tym roku ekstremalne zawody odbędą się w... Bornem Sulinowie

Spartakus znów da w kość 300 gotowym na wszystko śmiałkom (fot. Karol Potapowicz)
Spartakus znów da w kość 300 gotowym na wszystko śmiałkom (fot. Karol Potapowicz)

Czytasz tekst premium, który został udostępniony dla wszystkich Czytelników portalu.
Zostań stałym Czytelnikiem.
Zaloguj się i subskrybuj treści portalu.


Borne Sulinowo to naprawdę fajny teren, który nam, organizatorom, daje nowe opcje, nowe możliwości i szansę na zrobienie tym razem czegoś zupełnie innego. Czegoś z rozmachem

– cieszy się pomysłodawca Biegu Spartakusa Roman Radowski.

Ważne, że sprzyjają nam tamtejsze władze, które same zgłosiły się do nas o zakontraktowanie tej imprezy. Wierzą w nas, liczą na nas, widzieli, co możemy, a my jako marka z całą pewnością ich nie zawiedziemy

– podkreśla nasz rozmówca. Magistrat Bornego Sulinowa w tym roku będzie hucznie świętował 25–lecia miasta, a Bieg Spartakusa będzie ostatnim aktem trzydniowego eventu, na który złożą się liczne atrakcje, m.in. koncert zespołu „Łzy” czy pokazy laserów i fajerwerków.

Będą czołgi, haubice i wiele innych atrakcji, nie zabraknie oczywiście biegu dla najmłodszych miłośników sportów ekstremalnych, czyli Spartakus Kids

– zaznacza Roman Radowski, który już w pierwszej edycji swojej imprezy wymarzył sobie problematyczny czołg. Najdroższy jest transport takiej jednostki, a pancerne gąsienice nie wyszłyby z pewnością na zdrowie złotowskiej promenadzie.

W Bornem będziemy mieli dwa, może trzy czołgi

– cieszy się organizator biegowego wyzwania Spartakusa.

Raj na ziemi

Teren byłego poligonu w Bornem Sulinowie dla organizatora biegu z przeszkodami to prawdziwy raj na ziemi.

Potencjał Bornego trochę nas przeraża, ale na pewno nas nie usztywnia. Czasu jest jeszcze trochę, ale ułożenie trasy od początku do końca jest naprawdę sporym wyzwaniem. Niektóre nasze pomysły pewnie trzeba będzie przenieść na kolejne edycje biegu. Mamy ich mnóstwo, ale nie chcielibyśmy też zbytnio przekombinować, na pewno nie będzie więcej przeszkód niż samego biegania

– podkreśla organizator.

Rozmowy w Bornem trwały od jesieni 2017 roku, byliśmy już tam znacznie wcześniej dużą grupą i teren zrobił na nas spore wrażenie. Każdy z nas był już tam kiedyś wcześniej, ale kiedy spojrzeć pod kątem organizacji biegu terenowego wielość możliwości oszałamia. W pobliżu jest rzeka, jezioro, trochę bagien, dużo nierówności i podbiegów, czyli czegoś dla prawdziwych biegaczy z krwi i kości. To bieg typu OCR, nie chodzi tu o pływanie kajakiem czy inne tego typu udziwnienia

– zaznacza Roman Radowski. Chcieliśmy mieć zjazd na linie, ale prowadzący złotowską boulderownię Tomasz Urbański bardzo rozsądnie nam to odradził. Nawet jeśli udałoby się zachować wszelkie środki ostrożności, to tworzyłyby się kolejki, przestoje, a to ma przełożenie na stopień zadowolenia uczestników, który jest dla nas najważniejszy.

Opis zdjęcia

W ekstremalnych sytuacjach pomocnych rąk z pewnością nie zabraknie (fot. Karol Potapowicz)

Będzie komplet

Wydarzeniem na naszym Facebooku już teraz zainteresowanych jest blisko 500 osób, to oczywiście nie znaczy, że każdy z nich pobiegnie, choćby ze względu na to, że limit uczestników ustaliliśmy na 300 osób. Zdrowy rozsądek po pierwsze

– podkreśla organizator trzeciej odsłony spartańskiego biegu.

Od poprzednich edycji ta w Bornem będzie się różnić przede wszystkim wyraźnym aspektem militarnym. Pojawi się kilka przeszkód typowo wojskowych, ale już sam teren wystarczająco zmęczy wszystkich uczestników. Planujemy 30–35 przeszkód, wśród nich trzy zupełnie nowe, w dodatku ekstremalnie trudne. Znowu zaskoczymy i publiczność, i samych biegaczy.

Będzie come back?

Fani terenowych ekstremów z okolic Złotowa po solidną dawkę adrenaliny wybiorą się z pewnością i do Bornego Sulinowa, ale czy Spartakus ze swoim biegiem powróci jeszcze kiedyś nad Głomię?

Zobaczymy, niczego nie można wykluczać. Jestem złotowianinem i zawsze ważne dla mnie było, żeby działo się tu coś ciekawego. Myśleliśmy oczywiście o zrobieniu kolejnej edycji Biegu Spartakusa w Złotowie. Są tu miejsca, w których można by zaplanować jakąś trasę, ale to nie będzie nic mocnego, a nie chcieliśmy się powtarzać. Już z założenia trzecia edycja ma być mocna i to ona jest dla nas teraz najważniejsza. Myślę, że zmiana lokacji wyjdzie nam na dobre, a impreza swoim rozmachem na pewno przebije poprzednie odsłony. Wiele zależy od tego, czy podpiszemy z Bornem umowę długoterminową. Fajnie jest coś robić z kimś otwartym i gotowym do wspólnych wyzwań, z ludźmi, którzy kochają to co robią i żyją tym na co dzień. Było fajnie, będzie lepiej i trudniej

– zapowiada Roman Radowski.

Możemy sobie tylko życzyć, aby nie było ani minuty opóźnienia, wielu szczęśliwych uczestników i jak najmniejszej ilości kontuzji.

Już dziś zyskaj pełnie możliwości jakie oferuje nasz portal.

Subskrypcja na portalu