Biuro projektowania wnętrz to moje życie

Jej zawód jest jej pasją. Dzięki temu każdy dzień to nie praca, a realizowanie marzeń. O odnalezieniu swojego talentu i stworzeniu z niego sposobu na zarabianie pieniędzy myśli chyba każdy. Jak to zrobić? Monika Ruta-Zygiel znalazła receptę

Gdyby kilka lat temu ktoś powiedział pani Monice, że usiądzie na tym miejscu, we własnym biurze, z pewnością by nie uwierzyła
Gdyby kilka lat temu ktoś powiedział pani Monice, że usiądzie na tym miejscu, we własnym biurze, z pewnością by nie uwierzyła

Przeszłość

Gdy miała 6 lat zamieszkała w Jastrowiu. To właśnie tutaj dorastała i poszukiwała swojego celu w życiu. Celu, który niekoniecznie okazywał się tym właściwym. W duszy ciągle czuła, że to nie jest to. Codzienne życie, rutyna, w tym utrzymanie dwóch córek sprawiało, że decyzje dotyczące rozwoju samej siebie odkładała gdzieś na bok. Poza tym brakowało jej odwagi i pewności siebie. W końcu co by ludzie powiedzieli...Wyuczony zawód pani Moniki to sprzedawca. Przez wiele lat pracowała właśnie w handlu, najpierw za ladą sklepową, a następnie jako przedstawiciel handlowy.

Choć w tej pracy osiągałam spore sukcesy wiedziałam, że to nie to. Przez długi czas nie byłam pewna co chcę robić w życiu. Poszukiwałam tego „czegoś”. Ukończyłam rok prawa na Uniwersytecie Szczecińskim, a nawet zapisałam się na studia dziennikarskie, co jak dziś o tym pomyślę byłoby ogromnym błędem. Jestem raczej osobą nieśmiałą, a miałabym wstępować przed kamerą? (uśmiech)

– mówi pani Monika.

Na szczęście, jak zauważa nasza bohaterka, los tak chciał, że nie utworzono tego kierunku. Tym samym jej poszukiwania nadal trwały. Momentem przełomowym był dzień gdy chwyciła w dłoń szkicownik. Miała wtedy 30 lat.

Spora część mojej rodziny jest uzdolniona artystycznie. Mój brat pięknie rysuje. Kiedyś stworzył portret jednej z moich córek. Poprosiłam go, aby uwiecznił i drugą. Tak się złożyło, że jakoś nie miał czasu. W końcu stwierdziłam, że co mi tam, sama spróbuję. Co się okazało nie rysowałam niewiele gorzej od mojego brata. Portret córki wyszedł mi całkiem nieźle i w sumie od tego wszystko się zaczęło

– wspomina pani Monika.

Od tego momentu można powiedzieć machina ruszyła. Co więcej w życiu prywatnym pani Moniki również następowały nowe, korzystne zmiany, które napędzały ją do działania i myślenia teraz o sobie i własnej przyszłości. Jej wybór padł na projektowanie wnętrz. Zamiłowanie do prac manualnych i sztuki postanowiła przekuć w zawód z przyszłością. I tak w wieku 35 lat zdobyła dyplom licencjacki z architektury wnętrz w Wyższej Szkole Umiejętności Społecznych w Poznaniu. Co więcej zapewnia, że to nie koniec jej edukacji w tym kierunku. Już w październiku rozpoczyna kolejne dwa kierunki, jeden z nich to wzornictwo.

Od dziecka lubiłam przestawić coś w domu, żeby wyglądało to ładniej, estetyczniej, funkcjonalniej. Nie raz zresztą musiałam się sprzeczać o to z mamą, która nie była zadowolona z takiego mieszania

– mówi z rozbawieniem projektantka.

Poza tym od zawsze cieszyły mnie piękne rzeczy, lubię na nie patrzeć. Gdy coś mi się bardzo podoba, zrobi na mnie wrażenie, to aż czuję dreszcze, po prostu wiem, że to jest piękne.

Opis zdjęcia

A to próbka umiejętności pani Moniki

Teraźniejszość

Efektem poszukiwań, samodoskonalenia i ciężkiej pracy pani Moniki jest stworzenie biura projektowania wnętrz, które od lipca funkcjonuje w Jastrowiu. Niewielki pokoik przy ul. Wojska Polskiego, jak podkreśla pani Monika, to dowód na to, że jeśli się czegoś bardzo chce i się nie poddaje można naprawdę góry przenosić.

Do dziś nie mogę w to uwierzyć. To nie moje życie! Jeszcze niedawno jeździłam starym fordem, który prawie się rozsypywał, a dziś mam piękny samochód firmowy. Nie mogę ciągle w to uwierzyć. Doceniam to

– mówi projektantka.

Na pytanie: jaka jest recepta na szczęście i sukces? Pani Monika odpowiada, że w jej przypadku to garstka ludzi, którzy w nią uwierzyli i popychali do działania.

Muszę przyznać, że nie wierzyłam za bardzo w siebie, długo nie myślałam o swoim rozwoju. Musiałam trafić dopiero na ludzi, którzy mi uświadomili jak wielki potencjał we mnie drzemie. Jestem im za to ogromnie wdzięczna i cieszę się, że pojawili się w moim życiu

– tłumaczy. Sukces wymaga jednak wielu wyrzeczeń. Tym bardziej że praca projektanta przede wszystkim opiera się na wenie artysty, który nie zawsze ją ma. Tworzenie arcydzieła po nocach to dla pani Moniki norma.

Czasami mam wyrzuty sumienia, bo moje córki zwracają mi uwagę, że za dużo spędzam czasu w pracy. To jednak sprawia mi ogromną satysfakcję. Ta praca to przede wszystkim moja pasja.

W wolnych chwilach pani Monika poświęca się również tworzeniu witraży i ażurów. Kolorowe szkiełka stały się dla niej kolejną miłością. Największe jej dzieło, sztucznie podświetlony witraż zawisł właśnie na ścianie jej niewielkiego biura, gdzie każdy ma możliwość go zobaczyć. Ta działalność to dla niej swoista arteterapia.

Przy tym się wyciszam i odprężam. Wszystkie problemy znikają.

Opis zdjęcia

Jedną z pasji pani Moniki są witraże. Tzw. rozeta zdobi jej biuro

Przyszłość

Firma powoli się rozwija. Dekoracja wnętrz to dziedzina, która, zdaniem pani Moniki, ma wielki potencjał i z pewnością w przyszłości będzie cieszyła się jeszcze większym zainteresowaniem. O pieniądze zatem się nie martwi, zresztą nie to jest najważniejsze w jej życiu. Na pierwszym miejscu przede wszystkim są córki i najbliżsi, zaraz potem natomiast sztuka i twórczość, które już na stałe będą gościły w jej życiu. Mając pasję i świadomość, że jest w czymś naprawdę dobra, codziennie budzi się z uśmiechem na twarzy i wie, że dziś jest szczęśliwą osobą.

Już dziś zyskaj pełnie możliwości jakie oferuje nasz portal.

Subskrypcja na portalu