Boże, ratuj! - rozmowa z M. Gniotem o pożarze z 8 maja

Co czuł Mieczysław Gniot, widząc zbliżający się ogień? Jak ratował swój zakład?

Niewiele brakowało, by dorobek życia M. Gniota poszedł z dymem
Niewiele brakowało, by dorobek życia M. Gniota poszedł z dymem

Jak dowiedział się Pan o pożarze, który wybuchł 8 maja?

Mieszkam niedaleko, zobaczyłem chmurę dymu nad naszym zakładem. W pierwszej chwili pomyślałem, że to u nas się pali i mocniej zabiło mi serce.

Na miejscu okazało się, że to u sąsiada, Andrzeja Chałubka.

Poczułem ulgę, że to za płotem, a po chwili przestraszyłem się, że zaraz my zaczniemy się palić. To jednak było bardzo blisko.

Co tu się działo?

Zwykle pracujemy na jedną zmianę, ale wyjątkowo tego dnia część ludzi została na drugą w hali bocznej. Gdy zobaczyli dym, podlecieli patrzeć, co się dzieje. Gdy byłem na miejscu złapaliśmy za gaśnice i weszliśmy na halę główną, za oknami której się paliło. Od temperatury zaczęły pękać szyby, wtedy zrobiło mi się ciepło koło serca. Lada moment nasze drewno się zajmie!

Użyliście tych gaśnic?

Nie było sensu. Mieliśmy je i wężyk z wodą w razie przedostania się ognia do nas. Takie małe, miejscowe ognisko byśmy zagasili, ale nie coś takiego... Wtedy zawołaliśmy strażaków, żeby podjechali na nasz zakład, żeby go bronili. I z naszych okien oni gasili materiały zgromadzone za płotem, u Andrzeja. Wtedy okazało się, że od tej temperatury coś już się zaczęło dziać na naszym dachu. Folia izolacyjna zaczęła się topić i palić. Strażacy zaczęli polewać dach, więc szybko zrobiło się u nas jezioro.

To wy wzywaliście straż?


Pozostało jeszcze 86% tekstu
Zaloguj się i zostań stałym Czytelnikiem

...

To tylko fragment artykułu (pozostało 6759 znaków). Aby czytać dalej ...

Subskrypcja na portalu

Zyskaj już dziś pełnie możliwości jakie oferuje nasz portal.

Wykup subskrypcję

Już dziś zyskaj pełnie możliwości jakie oferuje nasz portal.

Subskrypcja na portalu