:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
  14°C bezchmurnie

Dla nich jesteśmy Zachodem

Informacje, jesteśmy Zachodem - zdjęcie, fotografia

Narzekamy, że Polacy muszą wyjeżdżać na Zachód, bo w kraju nie ma pracy. Śmiejemy się, że żaden uchodźca nie chce zatrzymać się w biednej Polsce. Tymczasem nasz kraj stał się ziemią obiecaną dla sąsiadów zza wschodniej granicy

Powiat złotowski, mimo spadku bezrobocia w porównaniu z ubiegłym rokiem (dane za lipiec), z wynikiem 10,9% plasuje się na trzecim miejscu w Wielkopolsce, za powiatami konińskim i kolskim. Szczególnie problem ten dotyka gminy Jastrowie, gdzie jest najwięcej osób trwale bezrobotnych. Roman Runge uważa jednak, że to sztuczny problem. Stare zakłady cały czas funkcjonują, otwierają się też nowe. Według niego nie brakuje miejsc do pracy, ale ludzi gotowych ją podjąć. Od prawie roku pomaga wypełnić tę lukę i pośredniczy w sprowadzaniu pracowników z Ukrainy.

Jak zatrudnić Ukraińca?

Zaczęło się zupełnie przypadkowo.

Ktoś jakoś do mnie trafił, później jeden zakład poprosił mnie o pomoc i tak zaczął się wynajem kwater

– opowiada pan Roman. Z czasem zaczął pełnić też rolę pośrednika.

Ciężko to przedstawić w formie jakiegoś procesu. Najważniejsza jest komunikacja. Dzwonią do mnie pracodawcy i dzwonią pracownicy, a ja ich jakoś kojarzę jak swatka. To działa. Nigdzie się nie ogłaszałem, poczta pantoflowa najlepiej działa. Tutaj informacje przekazują sobie pracodawcy, a Ukraińcy także informują swoich znajomych, gdzie najlepiej pracować i mieszkać. W dzisiejszym świecie nie da się zamknąć tego obiegu informacji

– tak mówi o swojej roli. Działa to podobnie jak w przypadku wyjazdów naszych rodaków na Zachód. Znajomi przekazują sobie informacje, pomagają kontaktować się z pracodawcami lub pośrednikami. Ważną rolę pełnią też przewoźnicy, którzy nie tylko zarabiają na transporcie, ale również włączają się w proces pośrednictwa. Na początku nie było łatwo. Był duży opór, ale przedsiębiorcy przekonują się do zatrudniania Ukraińców. Problemem były i są formalności. Nikt nie wiedział, jak to załatwiać formalnie, więc uczono się na błędach, nie raz przypłacając to mandatem. Z tego względu Bogdan Sobczyk, przedsiębiorca z branży budowlanej, który w tej chwili zatrudnia trzech Ukraińców, nie palił się do dalszego sprowadzania pracowników ze Wschodu.

Zabrakło jakiegoś szkolenia. Ktoś, jakaś instytucja, powinna pomóc pracodawcom. Być może jest to rola dla urzędu pracy. Z jednej strony, ktoś powie, że jest on po to, żeby szukać pracy dla Polaków, ale przecież powinien on być dla dwóch stron i pomagać także pracodawcom. W tej chwili jest to takie błądzenie we mgle i potykanie się. Najpierw jest mandat, potem niby już wie się, jak to robić, ale po chwili wpada się na inną minę

– komentuje zaprawiany już w bojach pan Roman. Zdarza się, że także on jest pracodawcą. Niektóre zakłady nie chcą na siebie brać urzędowych spraw związanych z pracą Ukraińców i wtedy zatrudnia ich on, a potem deleguje do pracy w danym zakładzie i rozlicza pensję. Przeważnie jednak ogranicza się do kojarzenia pracownika z pracodawcą i ewentualnie zapewnia kwaterę, którą opłaca zatrudniający.

Związani z Polską

Do Romana Runge przyjeżdżają głównie Ukraińcy, ale zdarzają się także Białorusini i osoby z Mołdawii. W dużej mierze są to mieszkańcy zachodniej Ukrainy, czujący związki z Polską. Tak jak Włodek, który ma 26 lat i przyjechał tutaj ze Lwowa. Korzenie polskie ma po babci i dzięki niej od dziecka uczył się  naszego języka, więc dziś ledwo da się wyczuć obcy akcent w jego mowie. Ma także Kartę Polaka, która daje mu  uprzywilejowanie względem pozostałych obywateli Ukrainy (może m.in. poruszać się swobodnie po całej Unii Europejskiej). Wpisuje się też w przedział wiekowy osób, które najliczniej decydują się na pracę w Polsce. Według pana Romana są to właśnie osoby pomiędzy 25 a 45 rokiem życia, w równej mierze mężczyźni i kobiety. Ten przedział wiekowy wynika z tego, że mniej więcej w tym okresie życia człowiek zakłada rodzinę, kupuje samochód, mieszkanie, potem chce wysłać dzieci na studia, a to wszystko kosztuje. – Podobnie jak u nas parę lat temu panuje u nich duży ciąg do tego, aby wykształcić dzieci. Stąd szuka się pieniędzy, aby posłać wszystkie na studia – opowiada Roman Runge. Wyjeżdżają więc na Zachód, w tym przypadku do Polski, aby na te rzeczy zarobić czy też spłacić zaciągnięty kredyt.

Tutaj możemy liczyć na dwukrotnie wyższe zarobki niż na Ukrainie

– tłumaczy Włodek. Większość osób, które trafiają ze wschodu do Jastrowia ma już za sobą doświadczenia z pracą w Polsce.


W dalszej części przeczytasz:

Zabierają nam pracę? – W Holandii i w Wielkiej Brytanii dało się słyszeć głosy, że Polacy zabierają pracę rodowitym mieszkańcom tych państw, bo są tańsi. U nas tego jeszcze głośno nie słychać, ale kto wie, może wzrastająca liczba pracowników

Dyrektor więzienia sadzi drzewka - Tej jest pod dostatkiem, choć oczywiście dotyczy to niektórych branż, w tym przypadku mowa o pracach fizycznych. W tej chwili bywa i tak, że nawet sprowadzanie pracowników ze Wschodu nie jest w stanie nadążyć

Czują się tu dobrze - Przybysze ze wschodu nie mają problemów z aklimatyzacją. Język ukraiński jest podobny do polskiego, wielu z nich całkiem dobrze włada zresztą naszym ojczystym językiem

My to już znamy - Tak właściwie to historie Ukraińców przyjeżdżających pracować do Polski są nam bardzo dobrze znane. Jako Polacy sami przecież przerabialiśmy to dużo wcześniej...

Zachęcamy do dalszego czytania. Zostań naszym stałym czytelnikiem[[pay]]


Zabierają nam pracę?

W Holandii i w Wielkiej Brytanii dało się słyszeć głosy, że Polacy zabierają pracę rodowitym mieszkańcom tych państw, bo są tańsi. U nas tego jeszcze głośno nie słychać, ale kto wie, może wzrastająca liczba pracowników napływających ze Wschodu zacznie rodzić takie obawy. Warto więc zawczasu przyjrzeć się, jak to wygląda w rzeczywistości.

Na rynku lokalnym brakuje ludzi. Zgłaszałem do urzędu pracy zapotrzebowanie nam 4 murarzy i nikt się nie zgłosił. Innym razem biuro pracy przysłało mi 7 osób, ale żadna nie chciała podjąć pracy. Są umowy do wykonania, a nie ma sił przerobowych. Ten problem dotyka także innych

– mówi Bogdan Sobczyk. Według Romana Runge Ukraińcy konkurują nie tyle ceną świadczonej pracy, co wydajnością.

Czasami pracodawcy pytają mnie, ile powinni zapłacić. Taka stawka minimalna to 10 zł/h plus koszty zakwaterowania. Żywienie jest już we własnym zakresie. Często przez pierwsze dwa miesiące dają im stawkę godzinową, a potem, jak się sprawdzą, to przechodzą na akord, bo mogą zarobić więcej. Gdy są przykre przypadki nieuczciwych pracodawców, oferujących zbyt niskie stawki, to Ukraińcy szybko odchodzą i nie mają problemu, aby znaleźć nową pracę, a zła fama o firmie szybko się rozniesie wśród ich znajomych i dalej, co może później utrudnić takiemu pracodawcy nabór

– o warunkach finansowych pracy naszych sąsiadów opowiada pan Roman. Jeśli uda się im zarobić dziennie 120 zł, to przeważnie 100 wysyłają do domu, a 20 przeznaczają na swoje potrzeby na miejscu. Jak pojawia się taka możliwość, to chętnie jeszcze dorabiają po godzinach albo w weekendy. Kobiety na przykład z chęcią są najmowane przez zamożniejszych ludzi w charakterze sprzątaczek, pomocy domowych lub w celu zajęcia się ogrodem. Większość z nich przyjeżdża tu wyłącznie w celu zarobkowym, więc trudno się dziwić, że chcą zarobić jak najwięcej. Chcą pracować po 12 godzin dziennie, a jak da radę to jeszcze w weekend. O te dodatkowe godziny i pracę w sobotę są nieraz spory z polskimi pracownikami, którzy mają na to zupełnie inne zapatrywania. Są jednak branże, w których praca powinna być ciągła, a przestoje bywają kosztowne. Zatrudnienie Ukraińców pozwala właścicielowi firmy uniknąć takich sytuacji, że w weekend robota stoi.

Proszę więc zauważyć, jak to jest: Polacy narzekają, że tak mało zarabiają, ale stać ich na to, żeby do pracy nie iść

– podsumowuje Roman Runge. Polscy i ukraińscy pracownicy kierują się innymi motywacjami i trudno którąkolwiek ze stron potępiać, ale  nie jest to sytuacja, w której ktoś komuś zabiera pracę.

Dyrektor więzienia sadzi drzewka

Tej jest pod dostatkiem, choć oczywiście dotyczy to niektórych branż, w tym przypadku mowa o pracach fizycznych. W tej chwili bywa i tak, że nawet sprowadzanie pracowników ze Wschodu nie jest w stanie nadążyć za potrzebami na rynku pracy. Roman Runge znajduje pracowników przede wszystkim dla zakładów na terenie Jastrowia, ale „jego” Ukraińcy pracują także w Tarnówce i Radawnicy, a otrzymuje telefony nawet od pracodawców z Zielonej Góry czy Szczecina. Potrzebują m.in. tokarza i spawacza, budowlańców i osób do cyklinowania parkietów. Oferują od 12 zł za godzinę w górę i mieszkanie. Za takie warunki nie mogą znaleźć do pracy Polaków. Telefony z tych miast przy naszej zachodniej granicy świadczą o tym, że Ukraińcy docierają co raz dalej. Niedługo skończą się prace w sadach i gospodarstwach rolnych, gdzie Ukraińców pracuje najwięcej. Te osoby nie wrócą jednak do domu i będą próbować znaleźć tu kolejną pracę, bo np. mają wizę ważną jeszcze trzy miesiące i na pewno będą chcieli ten czas wykorzystać. Włodek na przykład wcześniej pracował w Chodzieży przy truskawkach. Gdy skończył się sezon, udało mu się, dzięki informacji koleżanki, dostać pracę w Jastrowiu w budowlance. Oczywiście nie jest to jego wyuczony zawód, ale to nikogo nie dziwi. Na budowach, przy sadzeniu drzewek, przy pieczarkach i przy wielu innych pracach fizycznych pracują tu w dużej mierze osoby z wyższym wykształceniem, często humanistycznym. Jest Ukrainka, która w swoim CV ma m.in. funkcję dyrektora więzienia, jest dziewczyna, która zna pięć języków i inni, którzy w swoim zawodzie nie znaleźliby u siebie w kraju pracy lub musieliby pracować za marne pieniądze. Bogdan Sobczyk, który sam kilka lat pracował na Zachodzie, jest zadowolony ze swoich ukraińskich pracowników, którzy garną się do każdej pracy i choć okazuje się, że nie zawsze mają odpowiednie kwalifikacje, to jednak szybko się uczą, są porządni, a przede wszystkim chcą pracować. Zdarzają się jednak przypadki, że ktoś popracuje jakiś czas w obojętnie jakiej pracy, zaaklimatyzuje się, rozejrzy i udaje mu się dostać pracę w swoim wyuczonym fachu.

Czują się tu dobrze

Przybysze ze wschodu nie mają problemów z aklimatyzacją. Język ukraiński jest podobny do polskiego, wielu z nich całkiem dobrze włada zresztą naszym ojczystym językiem.

Nie mają żadnych kompleksów. W większości pochodzą z dużych miast, takich jak Lwów i są nowoczesnymi ludźmi, Europejczykami

– mówi o nich pan Roman. Czasu na poznawanie Polski mają jednak niewiele. Pracują często po 12 godzin, więc gdy wrócą to jest tylko krótki czas na odpoczynek i przygotowanie kanapek i obiadu na następny dzień. Weekendy w dużej mierze wykorzystują na zrobienie zakupów na przyszły tydzień, pranie itp. Z ich ust pada dużo pozytywów o Polakach. Chwalą porządek i miłe usposobienie ludzi. Dużo czasu poświęcają też na rozmowy z rodzinami. Wbrew stereotypowi nie jest też tak, że uwielbiają wódkę. Zapytany o to Roman Runge opowiedział o grupie byłych wojskowych, których kiedyś gościł:

Było u nich widać dyscyplinę wojskową, byli świetnie zorganizowani. Dzielili pomiędzy siebie takie obowiązki jak gotowanie czy pranie, a wypić można było tylko w piątek i to pod warunkiem, że komandir Iwan pozwolił.

Ci, którzy mieszkają u państwa Runge lubią sobie w weekend siąść razem wieczorem, urządzić grilla i rozmawiać, a czasami też pośpiewać, bo to bardzo śpiewny naród. Część z nich czuje się w Polsce tak dobrze, że chcieliby tu zostać na dłużej, nawet na stałe. Włodek zamierza nawet starać się o obywatelstwo. Ma nadzieję, że dzięki Karcie Polaka za dwa lata uda mu się to wszystko osiągnąć. Do pozostania w Polsce skłaniają go nie tyle warunki finansowe, bo mógłby też jechać pracować do Niemiec, ale warunki do życia i bliskość kultury. Natomiast Ci, którzy wracają na Ukrainę, często z pięcioma walizami, bo nakupują tutaj różnych rzeczy, zamierzają wrócić.

My to już znamy

Tak właściwie to historie Ukraińców przyjeżdżających pracować do Polski są nam bardzo dobrze znane. Jako Polacy sami przecież przerabialiśmy to dużo wcześniej. Warto więc dostrzec, że tymi ludźmi kierują te same motywy, mają te same problemy i te same oczekiwania co osoby, które wyjeżdżały i wyjeżdżają z naszego kraju pracować do Niemiec, Holandii, Norwegii czy Wielkiej Brytanii. Pamiętni tego co przeżyliśmy starajmy się być dobrymi gospodarzami dla ludzi, którzy przyjeżdżają do Polski za chlebem i chwalą nasz kraj.[[/pay]]


Dla nich jesteśmy Zachodem komentarze opinie

  • Xx - niezalogowany 2018-02-19 10:39:41

    Domyślam się o jaką firmę chodzi,w tej firmie stawiają na Ukraińców Polaków mają w dupie!kierownikiem jest Adaś,burak

  • jastrowiak48 - niezalogowany 2018-02-14 08:58:50

    W Jastrowiu Ci odważniejsi , bardziej przebojowi , bardziej pracowici niestety wyjechali za granicę , z których część przeniosła tam również swoje rodziny !! Znam osobiście kilkanaście takich rodzin ! Oni tu nieprędko wrócą ! Bo i po co ! Spytajcie jak się pracuje n.p. w tak reklamowanej, jednej z najbogatszych polskich firm handlowych -magazyny Dino !! Czy też wielu innych firmach na terenie m,in. Jastrowia ! Jedynym hamulcem wstrzymującym przed pracą na Zachodzie ,to rozłąka z Rodziną ! Przeciętny emigrant zarobkowy zarabia min, trzykrotnie więcej niż np. gdziekolwiek w Jastrowiu za porównywalny włożony wysiłek ! Ico tu więcej się rozwodzić !

  • BASIA - niezalogowany 2017-04-30 15:12:27

    A NASZ KOCHANY PAN ROMAN SCIAGA LUDZI BO ZA TO KASE MA NIE JEST JUZ KIMS IZ KAZDY ZNA JEGO ZYCIE I LAMANIE PRZEPISOW TO TERAZ W INNY SPOSOB KASE ZARABIA

  • BASIA - niezalogowany 2017-04-30 15:12:27

    A NASZ KOCHANY PAN ROMAN SCIAGA LUDZI BO ZA TO KASE MA NIE JEST JUZ KIMS IZ KAZDY ZNA JEGO ZYCIE I LAMANIE PRZEPISOW TO TERAZ W INNY SPOSOB KASE ZARABIA

  • blandi - niezalogowany 2017-04-30 15:10:37

    JESTEM TEGO SAMEGO ZDANIA ABY NAM PODWZSZYC PENSJE TO NIE MAJA PIENIEDZY A ZEBY LUDZI OBCYCH PRZYJAC DO PRAC SA ZZA BO MAJA ZA TO KASE..TO JEST POLSKA WIELKIE NIC Z CHECIA NIECH URZEDNICY SIE ZAMINIA NA NASZE PENSJE I NIECH WSZYSTKO UTRZYMAJA !11111111111

  • Radek - niezalogowany 2017-02-04 22:16:45

    Pracuje w Pile w znanej firmie zatrudniaja 40 Ukranińców młodych . Z początku litowaliśmy się o nich, mają wojne ,biede. Ale jak okozało się że nie mają pojęcia co to wojna.Mało tego kierownictwo naszej firmy jednego zrobili szkoleniowca .Po tygodniu chciał i nami żądzić , kablować ,udawadniać że są lepsi ,wydajniejsi,dostał zjebkę , mają teraz przesrane !Mogliśmy dostawać większe wynagrodzenie za pracę , ale po co mają ich !Na sam ich widok mdli mnie ! Nie rozumieją że to my przeznich mniej zarabiamy, firme stać na podwyżki , ale mają ich !TANIĄ SIŁĘ ROBOCZĄ !

  • j - niezalogowany 2016-12-07 09:44:02

    w jastrowiu wola pic i krasc jak uczciwie zapracowac takie podejscie jastrowiaka jest

  • Jastrowianka - niezalogowany 2016-11-01 16:08:48

    Tylko pracodawcy cwaniaki biorą ich do pracy porządne miejsca pracy nie potrzebują Ukraińców. Tam gdzie jest największe wykorzystywanie ludzi tam brakuje rąk do pracy.

  • Wnusio - niezalogowany 2016-10-19 12:26:06

    Dziadzia Roman...;)

  • Piko - niezalogowany 2016-10-17 12:58:09

    Ukraińcy to złota żyła dla polskich pseudo-pracodawców. Ostatnio nawet kołchoz- Metalplast zaczął ich zatrudniać.Pracują po 12godzin, umowa to temat tabu.O dziwo nawet Ukraińcy nie spełniają wygórowanych wymagań "pracodawcy" w tym zakładzie, ich też się zwalnia.Wnioski wysuwają się same...

  • Patriota. - niezalogowany 2016-10-16 23:07:00

    WOŁYŃ-PAMIĘTAMY https://www.youtube.com/watch?v=OxSfnrh1l8Y

Dodajesz jako: Zaloguj się