:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
teraz 9°C
Ludzie i ich pasje, Dokazuj Panie Jacku dokazuj - zdjęcie, fotografia
Portal zlotowskie.pl 17/06/2018 18:00

Śpiewając wyrywa plomby, patrząc wstecz niczego nie żałuje, choć martwi się upadkiem autorytetów – rozmowa z artystą „Piwnicy pod Baranami”, człowiekiem o wielu twarzach, Jackiem Wójcickim

Jacek Wójcicki - Nagrodzony na Przeglądzie Piosenki Aktorskiej we Wrocławiu (1986 r.) i Krajowym Festiwalu Polskiej Piosenki w Opolu (1987 r.). 9 września 2016 Prezydent Andrzej Duda odznaczył go Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski za wybitne zasługi w działalności na rzecz polskiej kultury, za osiągnięcia w pracy artystycznej.

Pan Tenorek w programie Budzik, pan Jacek w Kabarecie Olgi Lipińskiej, a może Aniołek w „Dziadach” – którą z granych postaci jest Pan w największym stopniu?

Chciałbym być aniołkiem w „Dziadach” w reżyserii Konrada Swinarskiego, bo to był 1971 rok, czasy może nie najmilsze dla kraju, ale, jak mówił Sikorowski, nie tęsknimy za komuną, tęsknimy za młodością. Sięgam do korzeni i dokonań sprzed lat, do Piwnicy pod Baranami i innych lat, ale nie żałuję tego, co robiłem. Choć czuję się mocno zawieszony w historii, którą lubię.

To ciekawe, bo w dzieciństwie chciał Pan być artystką…

Śpiewałem z końcówkami żeńskimi, nie wiem, dlaczego. Śpiewałem „Panna Andzia pięknie gra na mandolinie”, tak się wygłupiałem. Tak naprawdę to chciałem zostać pilotem i latać samolotami pasażerskimi. To moje niespełnione marzenie i pasja do dzisiaj.

Do samolotów wrócimy, teraz chciałem zapytać, jak wielką siłę przyciągania ma scena? Zdaje się być Panu obojętne, czy Pan na niej gra, czy śpiewa.

Od lat jeżdżę po kraju i, uważając się bardziej za artystę estradowego niż aktora, robię swój teatrzyk piosenki tam, gdzie mnie zaproszą. Scena to są czary – mary. Ja tę magię czynię w kinie, domu kultury, w piwnicy, na strychu i w filharmonii. Na tym polega siła perswazji artysty, że potrafi zaczarować każde miejsce.

Każdy artysta szuka, choćby podświadomie, mentora. Pan spotkał na swej drodze wiele osób, które mogłyby pełnić tę rolę – Piotr Skrzynecki, Konrad Swinarski, Andrzej Wajda, Zbigniew Preisner, a nawet Steven Spielberg. Od kogo nauczył się Pan najważniejszego?


Pozostało jeszcze 87% tekstu
Zaloguj się i zostań stałym Czytelnikiem

[[pay]]

Żyjemy w czasach upadku autorytetów. Całe grupy negują ludzi sprzed lat, którzy nie mogą się bronić i wcierają ich w niebyt. Chodzi o ludzi pewnych dokonań i poglądów, nie tylko artystów. Dziś ciężko odwołać się do autorytetu, bo za chwilę okaże się, że był on ubekiem. Mam autorytety, ludzi, którzy mnie oczarowali i pokazali mi, czym jest teatr, ale ich nie wymieniam.

Boi się Pan, by ktoś ich Panu nie zohydził?

Tak samo jak staram się nie poznawać swoich idoli, choć mam takie możliwości. Nie chcę się nimi rozczarować. Przecież my budujemy pewien obraz swoich idoli, ale gdy poznawałem wielkie osoby z własnego podwórka, to było mi czasem szkoda straconych złudzeń. 80% tych osób niweczyło ten piękny obraz budowany w naszych głowach. Dlatego namawiam wszystkich – jeśli macie swoich idoli, to stawiajcie ich na ołtarzach, miejcie ich na plakatach i w portfelach, ale nie poznawajcie ich. Bo wówczas musielibyście kochać ich także z wadami, a my kochamy ich wizerunek.

Jan Kanty Pawluśkiewicz powiedział: „O wybitnym aktorze dramatycznym mówi się, że potrafiłby zagrać nawet krzesło. Jacek potrafi zaśpiewać nawet tańczący stolik”. Słyszał Pan większe komplementy?

To piękne słowa, jak te, że mógłbym zaśpiewać książkę telefoniczną. To miłe, ale też zobowiązujące. Poza tym większość artystów ma łatwość improwizowania i robienia czegoś z niczego. Jest mnóstwo kolegów, którzy potrafią śmieszyć, wzruszać.

A który z nich potrafi wyrywać fankom plomby z zębów, co Pan zrobił podczas interpretacji „Brunetek, blondynek”?

Prawa fizyki są nieubłagane! Fizyka też mnie pasjonuje, kosmos i geneza świata. Bałem się, że będą roszczenia finansowe i będę musiał uprzedzać, że przed tą piosenką trzeba zakładać kask lub ochraniacz na zęby, a pani przyszła z tą wiadomością zachwycona. Na szczęście nazbierało mi się trochę takich anegdot, co pokazuje, że nie jestem oddzielony od ludzi szklanym kloszem.

Grywał Pan w dramatach i kabaretach. Bawił Pan i wciskał widzów w krzesła. Taka wszechstronność to dar od Boga?

Z zawodu jestem aktorem, ale to śpiew mnie bardziej pociągał i tak się lepiej sprzedaję. Piosenka, estrada i ciągły trening powodują, że jestem elastyczny. Niektórzy moi koledzy są przerażeni, gdy muszą wyjść na estradę. Teatr jest komfortowy, bo gasną światła, widzowie siedzą cicho, a aktor gra w warunkach cieplarnianych. Na estradzie człowiek nie wie, czego się spodziewać – ludzi uroczych lub agresywnych, podchmielonych i w złym humorze. Na to trzeba mieć sporą odporność psychiczną. Śpiewem można trochę zagłuszyć niesfornego widza, choć ja mam szczęście, że zwykle widzowie wiedzą, na co przychodzą i są ze mną w tym spektaklu.

Podobno prawdziwe aktorstwo jest wówczas, gdy nie widać, że się gra. Pan na scenie wydaje się być bardzo naturalny. A może to kunszt aktorski?

Bo ja robię to, co mi się podoba. Poza tym mnie porusza perfekcja ruchu, tańca, wokalu, frazy. Na tym opiera się musical amerykański, tam wszystkie klocki są dopracowane. To wygląda jak tu i teraz, a to wszystko jest w scenariuszu. Lubię oglądać te zachodnie produkcje.

Pan nie lubi bylejakości, prawda?

Strasznie mnie ona denerwuje. Pod każdym względem. Lubię wariatów, szajbusów, jak to mówimy w Krakowie, natomiast nie lubię bylejakości i mówienia: jakoś to będzie. To są wzorce z dzieciństwa, oby się one w natręctwa nie przerodziły.

Zastanawiał się Pan, za co widzowie tak Pana kochają? Kiedyś we Wrocławiu widzowie, dla których zabrakło miejsc, wyłamali drzwi wejściowe. W Kolonii dostał Pan tyle kwiatów, że samochód przypominał karawan.

Na początku człowiek jest skromny i nie wierzy w to, co się dzieje. Z biegiem lat jednak wiem, że zrobiłem np. „Ostatni dzwonek”, który to i postać „Świra” stały się kultowe. Tak samo nie wiedziałem, że „Sekretarka” stanie się moją piosenką – wizytówką. Podobnie z postacią „Pana Tenorka” z programu dla dzieci – ludzie mnie z tego kojarzą, a ja myślałem, że na popularność wyniesie mnie „Piwnica pod Baranami” i pieśni Kiepury. A ludzie reagują na mnie: O, Pan Tenorek! Lata harówy w poważnym temacie wzięły w łeb z popularnością telewizyjną. Gama ludzi, którzy mnie lubią za coś jest spora – od starszych pań po dzieci.

Dzisiejsi trzydziestolatkowie wychowali się na Pańskich piosenkach.

Nie zdaję sobie sprawy z upływającego czasu, więc gdy mi to mówią, to przechodzą mnie dreszcze. Największe przeszły mnie, gdy 2-3 lata temu ponad osiemdziesięcioletnia pani powiedziała, że już jako mała dziewczynka słuchała moich piosenek.
Artyści, którzy działają od kilku dekad wpisują się w historię kultury, muzyki, rozrywki. Jesteśmy trochę takim dobrem narodowym. A może złem narodowym, zależy kto co lubi.

Ta miłość, dowody sympatii są dla Pana ważne? Pytam nie tylko aktora, ale też Jacka Wójcickiego prywatnie.

Bardzo, jak dla każdego. Nawet koledzy kokietują, że fani chcą autografy, a gdy nikt ich nie zaczepia trzy dni, to mają lekki stresik. Zbyszek Wodecki, z którym się przyjaźniłem, mówił: o, mam trzy dni wolnego, kończę się...
Sympatia widzów jest też moją siłą napędową. Wie pan, dziś co sezon jest tylu nowych artystów na rynku, że cieszę się, że ktoś mnie jeszcze kojarzy.

„Dwa lata żyłem w ciągłym strachu” – tak powiedział Pan o „miłości” jednej z fanek, która Pana prześladowała.

To była psychofanka. Myślałem, że coś takiego mi się nie przydarzy. Moim kolegom sprawiało to dużo radości, prześmiewali mnie. Na początku sam się z nimi z tego śmiałem, natomiast gdy mi to zaczęło mocno doskwierać i stało się dla mnie prywatno–zawodowym horrorem, to musiałem przerwać to sprawą sądową. Bytem bezradny wobec osoby, która mnie nachodziła.

To doświadczenie nauczyło Pana trzymania ludzi na dystans?

Tak, bo dotąd byłem bardzo otwarty. Zdjęcie? Proszę bardzo. Ściskamy się. Musiałem to mocno ograniczyć, trochę ze smutkiem, bo nie jestem z tych, co to za wszelką cenę chronią swoją prywatność. Ale muszę mieć odrobinę czasu na pobycie z samym sobą.

Widzowie rzadko zdają sobie sprawę, że śpiewanie to spory wysiłek fizyczny. Jak Pan się czuje po półtoragodzinnym recitalu?

To jest lekko sportowe zajęcie. Przepona, brzuch, cały organizm pracuje. Nie stoję przecież na scenie jak kołek. Cieszę się z tego, bo nie jestem typem sportowca i traktuję występy jak zajęcia ruchowe. Czasami wracając do domu padam bez rozpakowywania się. Ale to jest fajne zmęczenie. Z kolegami artystami mówimy sobie: nie chce ci się, to pomyśl o pracy górnika, hutnika itd. Od razu człowiek dostaje innego rozumu. Ja jestem z tych, co to raczej nie narzekają.

Powiedział Pan kiedyś: nagród mam już kilka, choć pierwsze miejsca były mi oszczędzone. To Pana boli czy, jak mówiła Jadwiga Barańska (pamiętna Barbara Niechcic z „Nocy i dni”), z czasem ma to coraz mniejsze znaczenie?

Nagroda to jest chwila splendoru, a potem kurzy się na półce. Nie zbieram trofeów. Tak jak pamiątek czy zdjęć z podróży. Nienawidzę, gdy ktoś mnie zaprasza i pokazuje setki zdjęć. Dziesięć i koniec. Żadnych misiów, fisiów i fujarek. Podróż to wspomnienia i odczucia, anegdoty. Lubię opowiadać i często jestem przewodnikiem, który opowiada komuś o miejscu, do którego on się wybiera. Jestem krakusem, więc podpowiem jak tanio, sprytnie, szybko coś załatwić. W podróży odjeżdżam, unoszę się nad ziemią, chłonę to co widzę. Największym moim doznaniem astralnym był pobyt w Andach. A może to był brak tlenu na wysokości?

Pańscy znajomi żałują, że nie zrobił Pan kariery na miarę swojego talentu. Magdalena Łazarkiewicz stwierdziła, że nikt nie stworzył dla Pana nowej, ciekawej roli filmowej.

To są gdybania. I tak miałem dużo szczęścia z „Piwnicą...”, Spielbergiem, Swinarskim. Z naszych planów ktoś tam w górze się śmieje. Nie rozpamiętuję więc tzw. kariery, że mogła potoczyć się inaczej. Mogłem zostać w Ameryce w 1987 roku, mogłem w Kanadzie w latach 90-tych. Takich przystanków w życiu jest mnóstwo, zwariowalibyśmy od takiego gdybania.

Nadal, mimo kilkudziesięciu lat na scenie, ma Pan w sobie ten niepokój duszy i nadruchliwość. Z tego się nie wyrasta?

Powód jest bardzo prosty – mam bardzo niskie ciśnienie. Gdybym dłużej posiedział na krześle, to ogarnęłaby mnie lekka senność. Ta nadruchliwość mnie aktywizuje. Nie śpię bezpośrednio przed występem, bo wtedy organy głosowe się rozjeżdżają. A wyjść na scenę muszę zmobilizowany.

Wspomniał Pan o miłości do samolotów, kocha Pan oglądać ich starty i lądowania. Latanie to dla Pana…

Bakcyla złapałem jako chłopiec, lecąc z chórem do Libanu. To był IŁ 18, czterosilnikowy, turbośmigłowy, trzykabinowy samolot produkcji radzieckiej – jedna z najlepszych konstrukcji, która nigdy nie miała wypadku. Uwielbiam lotniska i samoloty pasażerskie, bo mają w sobie jakąś kosmiczną magię. Człowiek odrywa się od wszystkiego, a to pachnie czarem podróży. Poza tym te maszyny mają dla mnie podtekst wręcz erotyczny. One tną powietrze, mają moc, to jest bajka.

Dokąd Pan leci, Panie Jacku?

Do końca. Musimy lecieć do końca, a kiedy to będzie nikt nie jest w stanie powiedzieć. Trzeba tę podróż odbyć. Jestem w niej i nie mam zamiaru wysiadać.

Rozmawiał Łukasz Opłatek

[[/pay]]

Reklama

Dokazuj, Panie Jacku, dokazuj komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Mechanika Pojazdowa-Serwis

MECHANIKA POJAZDOWA AUTO MAR naprawa zawieszeń pojazdów naprawa układów hamulcowych wymiana sprzęgieł naprawa i wymiana układu wydechowego..


Auto Szpon Elektromechanik

Oferuję usługi elektromechaniczne : naprawa rozruszników oraz alternatorów, instalacje elektryczne, systemy: airbag, abs, esp, centralne zamki, car..


Praca od zaraz!

UWAGA! W związku z dynamicznym rozwojem firmy, firma euroFASADA Więcbork poszukuje pracowników do produkcji stolarki aluminiowej, do montażu..


AGRO-KREDYT DLA ROLNIKÓW

AGRO KREDYT DLA ROLNIKÓW - najwyższa przyznawalność, najlepiej liczony dochód. Dedykowany doradca dla rolników, dojazd do klienta. Tel. 508-615-949


Planuje zakup w 2019/2020

Planuje zakup w 2019/2020 mieszkania 3pok. lub małego domu do remontu. Proszę o kontakt osoby zainteresowane sprzedażą w tym czasie.


Mechanika Pojazdowa Części

AUTO MAR Warsztat samochodowy zaprasza na: Obsługę i naprawę klimatyzacji, Wulkanizacje, Wymianę zawieszeń, sprzęgieł, olejów, hamulców, pasków,..


Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez zlotowskie.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Angelika Leszczyńska, Mariusz Leszczyński “Leszczyńscy” S. C. z siedzibą w Złotów 77 – 400, Wojska Polskiego 2

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"