Droga Stare Dzierzążno-Stawnica wreszcie gotowa

Podmokłość terenu spowodowała nie tylko prawie trzymiesięczne opóźnienie realizacji, ale wymogła zmianę technologii, która wiąże się z wyższymi kosztami

Radni i sołtysi z wójtem na czele odbierali nową drogę. Zalecili jedynie kilka drobnych poprawek
Radni i sołtysi z wójtem na czele odbierali nową drogę. Zalecili jedynie kilka drobnych poprawek

Przetarg na przebudowę drogi rozstrzygnięto w zeszłym roku. Najlepszą cenę za wykonanie 1,5-kilometrowego odcinka zaoferowała firma Trakcja PRKiI z Warszawy. Za prawie 2,5 mln zł w miejsce dotychczasowej drogi gruntowej miała zbudować asfaltową jezdnię do końca sierpnia tego roku.

Keramzyt na ratunek

Początkowo prace szły dość sprawnie, ale już wiosną wiadomym było, że duży problem będzie stanowić niżej położony odcinek. Poziom wód gruntowych okazał się tam sporo wyższy niż zakładano w projekcie, choć już w nim uwzględniono podmokłość terenu i zastosowanie tam płyt zamiast asfaltu. Wystarczyło zresztą spojrzeć, aby dostrzec, że lustro wody w pobliskich stawach jest wyżej położone niż biegnąca pomiędzy nimi droga. Sęk w tym, że projekt drogi i związane z nim badania geologiczne wykonane były w dużo bardziej suchym 2014 r. Kierownik budowy zapewniał, że w tej sytuacji nie zawinili ani zleceniobiorca, ani gmina. Wobec tego wykonawca, w obawie o stabilność drogi, nalegał na wykonanie dodatkowych prac, nie uwzględnionych we wcześniej sporządzanej dokumentacji. Wiązało się to jednak z kosztami, więc sprawa była długo dyskutowana i negocjowana. Rozmowy toczyły się nie tylko pomiędzy urzędem gminy a wykonawcą, ale także na linii gmina - urząd marszałkowski, gdyż stamtąd pozyskano (w ramach Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich) dofinansowanie w wysokości 63,63% kosztów inwestycji. Problemy techniczne spowodowały więc komplikacje formalne i finansowe. Ostatecznie gmina przystała na proponowane przez wykonawcę zastosowanie keramzytu. Materiału tego używa się właśnie przy budowie dróg na gruntach słabonośnych, jak np. torfy. Na warstwę keramzytu położono natomiast nie asfalt, który w wyniku „pracy” podłoża mógłby pękać, ale betonowe płyty, a poziom całej drogi został podniesiony względem sąsiednich łąk i pól. W taki oto nowatorski sposób wykonano jezdnię na kłopotliwym odcinku.

Opis zdjęcia

Ten odcinek sprawił podczas budowy najwięcej problemów. Zastosowano na nim zresztą inną technologię wykonania

Ile trzeba dopłacić?

W związku z powyższymi komplikacjami przedłużano termin ukończenia inwestycji i odbioru drogi dokonano dopiero dwa tygodnie temu. Wójt w asyście radnych, sołtysów Starego Dzierzążna i Stawnicy oraz pracowników urzędu przyjrzeli się drodze. Za wyjątkiem kilku drobnych uchybień byli zadowoleni z końcowego efektu. Nowa droga stanowi ważne połączenie umożliwiające komfortowy przejazd pomiędzy miejscowościami bez konieczności korzystania z okrężnej trasy przez Złotów. Tym samym może stać się często uczęszczanym szlakiem, a w dalszej perspektywie, jeśli wreszcie doszłoby do remontu drogi powiatowej do Nowego Dworu, to powstałaby częściowa obwodnica Złotowa. Jak na razie do rozstrzygnięcia pozostaje jednak wciąż kwestia finansowa w związku z wykonanymi dodatkowymi robotami, które kosztowały ok. pół miliona złotych. Wprawdzie pierwotnie, według kosztorysu, gmina zamierzała przeznaczyć na ten cel 3,5 mln zł, a więc o milion więcej niż cena uzyskana w przetargu, ale, jak tłumaczy wójt Piotr Lach, zgodę na wypłatę dodatkowej kwoty wynagrodzenia w formie ryczałtu może wyrazić tylko sąd, więc gmina odmówiła wypłaty żądanej kwoty i wykonawca skierował sprawę do sądu. Wciąż nie wiadomo także, czy dodatkowe prace zostaną objęte dofinansowaniem w ramach PROW-u. Należy także wspomnieć, że z powyższą inwestycją związana była przebudowa drogi biegnącej przez samo Stare Dzierzążno, którą w ramach partnerstwa wykonał wcześniej powiat.

Już dziś zyskaj pełnie możliwości jakie oferuje nasz portal.

Subskrypcja na portalu