Gdy nie ma komu ratować

OSP ma od niedawna nowy wóz za około milion złotych. Sprzęt jest pierwsza klasa, problem w tym, że brakuje ludzi, którzy mogliby nim jeździć, co obniża gotowość jednostki do podjęcia akcji

Strażacy z Tarnówki szukają przyszłych druhów wśród dzieci i młodzieży. Minie jednak trochę czasu zanim osiągną oni właściwy wiek
Strażacy z Tarnówki szukają przyszłych druhów wśród dzieci i młodzieży. Minie jednak trochę czasu zanim osiągną oni właściwy wiek

Czytasz tekst premium, który został udostępniony dla wszystkich Czytelników portalu.
Zostań stałym Czytelnikiem.

Zaloguj się i subskrybuj wszystkie treści portalu.


Temat miał pojawić się podczas niedawnego zebrania sprawozdawczego OSP Tarnówka, ale rozmawiano o tym jedynie w kuluarach. Problem jest, co potwierdziły nam ubiegłotygodniowe rozmowy z prezesem jednostki, komendantem gminnym, prezesem zarządu powiatowego OSP, a także z wójtem. Wszyscy byli też zgodni w jeszcze jednej kwestii – sytuacja dotyczy nie tylko jednostki z Tarnówki, ale wielu innych.

Najbardziej optymistycznie wypowiada się w tym względzie prezes OSP Tarnówka Bartłomiej Grzybek, który zapewnia, że sytuacje, kiedy strażacy z tej jednostki nie podejmują działania, są sporadyczne. Potwierdza jednak, że największy problem Tarnówka ma obecnie z kierowcami.

Kłopot dotyczy przede wszystkim godzin pracy między 6 a 16. Jeśli już to wtedy zdarzają się te przypadki

– prezes zdaje sobie sprawę, że kierowców powinno być więcej. Jak podaje, obecnie jest ich w jednostce 4–5, ale większość z nich nie jest na stałe obecna w Tarnówce.

Dwóch, którzy do września praktycznie cały czas byli na miejscu, podjęli pracę poza Tarnówką, dlatego zaczyna się robić problem i stąd chcemy dążyć do tego, żeby praktycznie każdy ze strażaków mógł wsiąść i jechać

– mówi o zamierzeniach na przyszłość.

Po to inwestowaliśmy

Zdajemy sobie sprawę z tego, że jest taki problem

– wójt Jacek Mościcki potwierdza, że ma wiedzę o tym, iż były sytuacje, kiedy jednostka była wezwana do akcji, ale nie podjęła działania. Wie o tym choćby na przykładzie swoim i przewodniczącego Rady Gminy Tarnówka Marcina Nowosielskiego – obaj są strażakami i w godzinach pracy trudno im ruszyć do akcji. Jacek Mościcki przyznaje, że kłopot związany z brakiem kierowców jest kluczowy, ale nie jedyny.

Syrena wyła, a docierało dwóch, trzech strażaków

– nawiązuje również do tych sytuacji, kiedy nawet obecność kierowcy by nie pomogła, bo tak mała ilość gotowych do akcji druhów nie ma możliwości wyjazdu.

Obiektywnie na to patrząc faktycznie jest tak, że wóz za milion złotych stoi w remizie, a kiedy jest taka potrzeba nie zawsze wyjeżdża

– Mościcki podkreśla, że pół biedy, gdy zdarzenie ma miejsce gdzieś dalej i inne jednostki zdołają dojechać na czas.

Ale jakby działo się coś na miejscu i trzeba być w pierwszej kolejności, bo inni dojadą później albo w ogóle? Głównie po to inwestowaliśmy w samochód, żeby poprawić właśnie tę sprawność na miejscu

– zauważa wójt.

Dlatego musimy zrobić wszystko, żeby te wyjazdy były jak najczestsze

– Jacek Mościcki proponuje, aby gmina wspomogła w tym zakresie strażaków. W jaki sposób?

Rozważamy możliwość, aby osoby, które są na miejscu, wysłać na kurs prawa jazdy na pojazdy ciężarowe i żeby mogły kierować wozem bojowym

– jak mówi wójt, jest w miejscowej straży dwóch druhów, którzy wyrażają chęć zrobienia takich uprawnień za gminne pieniądze.

Opis zdjęcia

Nowy wóz kosztował około milion złotych. - Głównie po to inwestowaliśmy w samochód, żeby poprawić sprawność podejmowania akcji na miejscu – zauważa wójt gminy

Problem nie tylko Tarnówki

Rokują pozostanie na miejscu i bycie dyspozycyjnym

– Jacek Mościcki podkreśla, że jeśli miałoby dojść do sfinansowania zrobienia uprawnień przez samorząd, strażacy ci musieliby podpisać deklaracje, przynajmniej na okres około pięciu lat, że będą jeździć do akcji.

Podjąłem już takie rozmowy

– wójt przyznaje, że druhowie wyrazili wolę parafowania takich dokumentów.

Na chwilę obecną żadne decyzje w tym zakresie nie zapadły, jesteśmy na etapie wstępnych ustaleń

– jednak zdaniem wójta jest to nie tylko najlepsze na obecną chwilę rozwiązanie, ale też najbardziej realne.

Jak natomiast władze jednostki planują zwiększyć liczbę druhów?

Niebawem, prawdopodobnie już w marcu, do podstawowej drużyny powinny przejść dwie osoby, a dwie kolejne we wrześniu

– mówi prezes Grzybek.

Jeżeli chodzi o gotowość do podjęcia akcji w godzinach 6–16 nie tylko w Tarnówce występuje ten problem

– prezes zarządu powiatowego OSP Andrzej Kacprzak nawiązuje m.in. do sytuacji w Jastrowiu, Okonku czy choćby w Zakrzewie (choć przyznaje, że w przypadku Zakrzewa czy Lipki problem ten występuje w wyraźnie mniejszym stopniu). Kłopotem są nie tylko wyjazdy strażaków poza miejscowości, gdzie są jednostki, ale również to, że pracujących na miejscu czy w pobliżu jednostki druhów nie zawsze skorzy są puszczać do akcji pracodawcy. Sytuacje, kiedy strażak słyszy: akcja albo praca też się zdarzają.

Nie ma niestety systemowych rozwiązań, żeby puścić do akcji strażaka i jakoś zrekompensować to pracodawcy. Mimo tego, że sporo się o tym dyskutuje

– Andrzej Kacprzak nie spodziewa się w tym względzie szybkiego rozwiązania problemu. Przypomina, że do działania powinien wyruszyć pełny, sześcioosobowy zastęp. Gdy jest czterech strażaków, są jeszcze w stanie coś zrobić, wyjazd we dwóch pozbawiony jest właściwie sensu.

Prezes zarządu powiatowego pozytywnie ocenia inicjatywę wójta, sfinansowania druhom uprawnień do kierowania wozem bojowym. Podobnie jak komendant gminny Jacek Liwcza.

Oczywiście, jak najbardziej jestem za. Dzięki temu dyspozycyjność służb na pewno będzie większa

– z drugiej strony komendant podkreśla jednak, że trudno będzie oczekiwać, aby z racji podpisania między strażakami a gminą „umowy” byli oni dyspozycyjni 24 godziny na dobę.

Już dziś zyskaj pełnie możliwości jakie oferuje nasz portal.

Subskrypcja na portalu