Jeden kieliszek za dużo, tysiąc za mało - o walce z uzależnieniem opowiadają terapeuci H. Januchowski i K. Staniewski

Kto pije, dlaczego trudno się przyznać do uzależnienia, jak uczymy pić dzieci oraz dlaczego do rozwodów dochodzi dopiero gdy mąż wytrzeźwieje

Trafiają do nich różni ludzie. Tych o wyższym statusie jest mniej, choć to nie oznacza, że ich alkoholizm nie dotyka. Im po prostu trudniej podjąć terapię (fot. pexels)
Trafiają do nich różni ludzie. Tych o wyższym statusie jest mniej, choć to nie oznacza, że ich alkoholizm nie dotyka. Im po prostu trudniej podjąć terapię (fot. pexels)

Obaj pracują na tym terenie kilkanaście lat. Spotkania odbywają się raz w miesiącu i z tego względu stanowią raczej pierwszy krok na drodze do leczenia niż właściwą terapię. Zdążyli poznać lokalne środowisko. Pytani jednak o specyfikę miasta stwierdzają, że wcale nie różni się od wielu innych miejsc, w których przychodzi im pracować.

Nie wyróżniałbym w jakiś sposób Jastrowia, chociaż plotka powielana przez samych mieszkańców miasta głosi, że to najgorsze miasto jakie może być. Tam akurat główne punkty zboru osób uzależnionych są po prostu w miejscach widocznych, w tym przy przelotowej krajówce. Stąd jest to widoczne i często osoby uzależnione kojarzy się ze staniem pod sklepem, żebraniem, z degradacją, a niekoniecznie tak jest. W Złotowie ludzie uzależnieni nie stoją przy głównej ulicy, bo tych ulic i sklepów jest wiele i myślę, że ci ludzie są w podobnej proporcji co w Jastrowiu i innych miastach

– ocenia K. Staniewski. H. Januchowski zwraca jednak uwagę na pewne uwarunkowania, które mogą utrudniać walkę z nałogiem. 

Alkoholik ma takie poczucie, że jak pije to nikt go nie widzi, i dopiero jak pójdzie do ośrodka albo terapeuty to oznacza, że ma problem

– niestety w Jastrowiu punkty pomocy są w centrum miasta, na widoku. Może tutaj natomiast liczyć na wsparcie silnej grupy osób skupionych wokół AA.

Od lat się spotykają i wspierają, są bardzo otwarci na nowe osoby. Jest to bardzo przyjazne miejsce. Jadąc tam wiem, że ktoś przychylny na mnie czeka.

Opis zdjęcia

Krzysztof Staniewski przestrzega, że sama terapia podstawowa nie wystarczy, walka z uzależnieniem wymaga długotrwałego wysiłku

Dostrzec problem

Trafiają do nich różni ludzie. Tych o wyższym statusie jest mniej, choć to nie oznacza, że ich alkoholizm nie dotyka. Im po prostu trudniej podjąć terapię. K. Staniewski tłumaczy, że mając pieniądze i rodzinę wydaje im się, że wszystko jest w porządku. Nie leżą przecież brudni i zasikani przed sklepem i nie żebrzą o 2 zł na wino.


Czytasz artykuł premium. Pozostało jeszcze 93% tekstu
Zostań stałym Czytelnikiem.
Zaloguj się i subskrybuj wszystkie treści portalu...

To tylko fragment artykułu (pozostało 17609 znaków). Aby czytać dalej ...

Subskrypcja na portalu

Zyskaj już dziś pełnie możliwości jakie oferuje nasz portal.

Wykup subskrypcję

Już dziś zyskaj pełnie możliwości jakie oferuje nasz portal.

Subskrypcja na portalu