Jedno zebranie, różne wersje jego przebiegu

Radny Jan Gajewski uważa, że protokół z zebrania wiejskiego zawiera nieprawdziwe informacje, więc zwrócił się do wójta o zwołanie kolejnego zebrania mieszkańców wsi

Jan Gajewski tropi nieprawidłowości. Także w swojej wsi
Jan Gajewski tropi nieprawidłowości. Także w swojej wsi

5 września stawniczanie zebrali się, aby podzielić pieniądze z funduszu sołeckiego na 2018 r. Nie obyło się bez burzliwej dyskusji, ale przyjęto odpowiednią uchwałę i zebranie się zakończyło. Radny Jan Gajewski twierdzi jednak, że w protokole zafałszowano rzeczywisty przebieg zgromadzenia, wobec czego na forum rady gminy zwrócił się do wójta o ponowne zwołanie zebrania.

Deja vu

We wniosku skierowanym do wójta radny ze Stawnicy pisze, że na zebraniu miano do niego pretensje, że sprzęt sportowy zakupiony ze środków funduszu sołeckiego zamontowany został na terenie za blokami zamiast przy istniejącym placu zabaw. W toku dyskusji radny miał wyjaśnić, że uczynił to na wniosek nieletnich mieszkańców bloków i przy aprobacie sołtysa. Potem miał pretensje, że w protokole z zebrania Jolanta Klóska pominęła kwestię dotyczącą zgody sołtysa i pisała jedynie o „samowolce” radnego. Tym co jednak jeszcze bardziej zdziwiło radnego, gdy zapoznał się z dokumentami z zebrania, była informacja dotycząca przeznaczenia 500 zł, które pozostały z tegorocznego funduszu sołeckiego. Do wójta wystosowano bowiem wniosek o przeznaczenie tych pieniędzy na organizację imprez, podczas gdy Jan Gajewski jest przekonany, że na zebraniu jednogłośnie przyjęto, że mają one być wydane na zagospodarowanie terenu za blokami. W protokole sporządzonym przez byłą radną nie ma o tym wzmianki. Radny natomiast powołuje się na protokół wykonany przez zastępcę wójta Ryszarda Wińskiego, z którego jednoznacznie ma wynikać, że ma rację.

„Wójt gminy przedstawił sprawę przywrócenia terenu do użytku za blokami mieszkalnymi. Dlatego też tam należy przeznaczyć środki FS”

– to fragment, na który powołuje się radny. Wskazuje on wprawdzie na sugestię ze strony wójta, ale nie mówi nic o głosowaniu i decyzji podjętej przez mieszkańców. Mimo to Jan Gajewski twardo obstaje przy swoim. „Mając na uwadze fakt, że nie jest to pierwszy przypadek zakłamania i zafałszowania rzeczywistości odzwierciedlającej przebieg zebrania wiejskiego w miejscowości Stawnica, powyższa sytuacja wymaga pilnego wyjaśnienia i sprostowania” czytamy na końcu wniosku radnego.

To jest jedna z przyczyn, dla których mieszkańcy nie chcą chodzić na zebrania, bo to nie jest pierwszy raz. Ja z tym walczyłem w poprzednich latach i widzę, że się to znowu zaczyna dziać

– mówił z kolei na sesji rady. Rzeczywiście już w 2011 r. występował z podobnym zarzutem odnośnie protokołów z zebrania wiejskiego. Wtedy też został na wniosek sołtysa usunięty z rady sołeckiej. Eugeniusz Klóska uzasadniał wówczas, iż stracił zaufanie do osoby, która oskarża go o oszustwa i malwersacje, podkopując tym samym autorytet sołtysa. Z kolei rok temu w Stawnicy kłócono się właśnie o teren za blokami, o którym była mowa teraz. Część mieszkańców zarzucała wtedy, że radny samowolnie urządził tam boisko, choć niektórzy widzieliby je raczej na działce przy kaplicy.

Spotkają się jeszcze raz

Zarówno rok jak i 6 lat temu w spory mieszkańców Stawnicy zaangażowany został wójt Piotr Lach, który bezskutecznie nawoływał do zgody i prosił, aby wewnętrzne problemy i nieporozumienia rozwiązywać kulturalnie we własnym gronie. Tym razem, za sprawą wniosku Jana Gajewskiego, także nie obędzie się bez jego udziału. Piotr Lach, choć był obecny na zebraniu 5 września, nie pamięta jego przebiegu na tyle dobrze, aby rozstrzygać, kto ma rację i wskazuje, że wbrew twierdzeniom radnego protokół sporządzony przez Ryszarda Wińskiego także sprawy nie rozstrzyga. Przychylił się jednak do wniosku i zażądał od sołtysa zwołania zebrania wiejskiego na dzień 18 października.

Sam Eugeniusz Klóska, świadom oskarżeń, jakie rzucił radny, potwierdza, iż przyznał się do tego, że zgodził się na prośbę radnego o umieszczenie urządzeń sportowych na terenie za blokami, ale nie zgadza się z wersją Jana Gajewskiego odnośnie tego, na co mieszkańcy zdecydowali się przeznaczyć pozostałe 500 zł z tegorocznego funduszu sołeckiego.

Już dziś zyskaj pełnie możliwości jakie oferuje nasz portal.

Subskrypcja na portalu