Każdy sobie rzepkę skrobie - Marian Kuś opowiada o doli i niedoli sołtysa

Sołtys na zagrodzie równy wojewodzie? To już nieaktualne. – Dziś to coraz częściej kłopot, ludzie się nie angażują – mówi Marian Kuś z Batorówka

Pan Marian słynie z zamiłowania do stylu rustykalnego. W jego domu pełno jest odnawianych mebli rodem np. z Holandii
Pan Marian słynie z zamiłowania do stylu rustykalnego. W jego domu pełno jest odnawianych mebli rodem np. z Holandii

Dlaczego ponownie został Pan sołtysem?

Zostałem nim po raz pierwszy gdy z funkcji tej zrezygnował poprzedni wieloletni sołtys. Teraz znowu chciałem się sprawdzić i realizować.   

Nie wszystkim podobał się Pana styl działania i ostry język, którym Pan operuje.

Dokładnie. Nigdy nie owijam w bawełnę, zawsze mówię to, co mam do powiedzenia. Nie lubię ludzi obgadywać, nie znoszę gadania za plecami.
Co do wyborów, to nigdy nie są one jednoznaczne, zawsze może trafić się osoba, której nie podoba się mój styl działania. Chyba, że mówimy o naszym obecnym wójcie, który miał ostatnio bardzo duże poparcie.

W 1990 roku został Pan radnym gminy Lipka. To był czas, kiedy samorządy działały nieco po omacku, bez jednoznacznych przepisów prawnych.

Byłem w komitecie wyborczym Wojciecha Kurdzieko, kiedy z pierwszej, szesnastoosobowej rady, wybierany był pierwszy wójt. Swoje kandydatury zgłosili właśnie pan Wojciech, Stanisław Szlaga i Zdzisław Zych, były pierwszy sekretarz. Wybrany został Kurdzieko, choć nie w pierwszym głosowaniu i niewielką przewagą głosów. Zwłaszcza, że sam na siebie nie głosował, a miał taką możliwość. Przewodniczącym rady został Mirosław Makuch, inżynier leśnik, mocno obiektywny człowiek.

Jak wyglądał kontakt radnych z mieszkańcami?

Telefonów nie było, dopiero później  mieszkańcy sami sobie kopali linię pod telefonizację. Wcześniej trzeba było iść aż do Batorowa lub do sołtysa Batorówka, aby wykonać telefon. Indianie ponoć porozumiewali się na odległość więc i my jakoś sobie radziliśmy...
Pamiętam jak dziś, że do startu w wyborach ze swojego komitetu namawiał mnie Wojciech Kurdzieko, który do Batorówka przyjechał na... komarku.

Radym gminy był Pan jedną kadencję. Nie spodobała się Panu ta rola?


Czytasz artykuł premium. Pozostało jeszcze 91% tekstu
Zostań stałym Czytelnikiem.
Zaloguj się i subskrybuj wszystkie treści portalu...

To tylko fragment artykułu (pozostało 7001 znaków). Aby czytać dalej ...

Subskrypcja na portalu

Zyskaj już dziś pełnie możliwości jakie oferuje nasz portal.

Wykup subskrypcję

Już dziś zyskaj pełnie możliwości jakie oferuje nasz portal.

Subskrypcja na portalu