Kolejna odsłona konfliktu

Dziesięcioma głosami „za” radni ponownie uznali, że trzy z pięciu zarzutów zawartych w skardze Ireny Kachel były zasadne

Wicestarosta Stefan Piechocki przekonywał, że prace na powiatowym odcinku drogi Kruszki - Kijaszkowo zostaną wznowione. Warstwa wyrównawcza miałaby się tam pojawić jeszcze w tym roku
Wicestarosta Stefan Piechocki przekonywał, że prace na powiatowym odcinku drogi Kruszki - Kijaszkowo zostaną wznowione. Warstwa wyrównawcza miałaby się tam pojawić jeszcze w tym roku

Kruszki – plac budowy

Piątkowe obrady Rady Miejskiej w Łobżenicy rozpoczęła dyskusja o drogach gminnych. Burmistrz poinformował m.in., że gmina rozstrzygnęła przetarg na zakup pięciu tysięcy ton kruszywa. Materiał potrzebny do remontów, za niecałe 180 tys. złotych, dostarczy firma Hurt–Trans Kawiko z Więcborka. Ponadto Piotr Łosoś przekazał radnym, że Zakład Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Łobżenicy za 130 tys. zł kupił walec drogowy. Maszyna ma wyjechać w teren w najbliższych tygodniach.

To pozwoli dobrze ustabilizować drogi. Żadne terminy nie są zagrożone. Do tematu chcemy podchodzić kompleksowo. W opracowaniu jest dokumentacja gminnych dróg gruntowych, czego do tej pory w urzędzie nie było

– ocenił. Do debaty włączył się przewodniczący RM. Antoni Kapeja pytał o uchybienia w inwestycji, które zauważył na drodze Łobżenica – Kruszki. Zwrócił uwagę m.in. na wymytą po deszczach z pobocza ziemię i pozostawione dziury na przejeździe kolejowym kolejki wąskotorowej. W odpowiedzi od burmistrza usłyszał, że inwestycja nie została jeszcze zakończona, a pobocza oraz inne stwierdzone mankamenty zostaną usunięte, by całość była zgodna ze specyfikacją.

To jest plac budowy udostępniony do użytkowania mieszkańcom. Na dobrą sprawę nikt inny nie powinien tamtędy jeździć

– dodał wiceburmistrz Józef Lewandowski. Radny Andrzej Dziamara wskazał natomiast, że zaprojektowane wjazdy na pola są zbyt wąskie dla maszyn rolniczych. Włodarze poinformowali go, że w ramach trwającej inwestycji nie da się tego poprawić, m.in. ze względu na warunki dofinansowania. Stwierdzili, że do tematu gmina może powrócić z użyciem np. własnych środków po zakończeniu remontu drogi.

Na gorącym kowadle

Sprawy dotyczące dróg omawiał też wicestarosta pilski Stefan Piechocki. Wymieniając inwestycje, przekonywał, że w tym roku poza wydatkami na trakt Kruszki – Kijaszkowo z budżetu powiatu na drogi powiatowe w gminie Łobżenica wyasygnowano milion złotych. Wspomniał też o przepustach, o naprawę których podczas łobżenickich sesji kilka razy zabiegali u niego radni, włodarze i sołtysi. W tym roku wyremontowane miałyby być przepusty w Witrogoszczy i Kunowie. Pozostałe ze zgłaszanych, uszkodzonych miejsc przepływu wody mogłyby być naprawione doraźnie – np. poprzez wyrównanie zapadniętego w ich przebiegu asfaltu. W dyskusji z wicestarostą powrócił temat drogi Kruszki – Kijaszkowo. Stefan Piechocki poinformował, że powiat najprawdopodobniej jeszcze w sierpniu ogłosi następny przetarg na dokończenie prac.

Do końca roku chcielibyśmy, żeby roboty zakończyły się na warstwie wyrównawczej, by w następnym roku móc już położyć warstwę ścieralną asfaltu

– mówił.

Opis zdjęcia

Na sesji wywiązała się dyskusja pomiędzy burmistrzem, a Bronisławą Mazurek. Poszło o współpracę włodarza z Samorządem Mieszkańców

Bronisława Mazurek zwróciła uwagę Stefana Piechockiego na temat kiepsko wykonanego pobocza oraz wypełnienia przestrzeni pomiędzy chodnikiem a jezdnią w Ratajach, przy wyjeździe na Wysoką. Zdaniem mieszkańców, którzy ją o sprawie poinformowali, kruszywo o drobnej frakcji jest wymywane i rozjeżdżane. Bronisława Mazurek zapytała, czy zamiast kruszywa do wypełnień nie można było użyć kostki brukowej, tak jak zrobiono na ul. Wyrzyskiej, na drodze wojewódzkiej nr 242.

Jeśli chodzi o Rataje, to ten projekt powstawał na gorącym kowadle, a to się potem mści

– skwitował St. Piechocki. Dodał też, że budowa chodnika nie została tam zgrana z naprawą nawierzchni i że niczego jeśli chodzi o wymianę uzupełnienia nie może obiecać, bo wszelkie działania są zależne od budżetu i jego dyscypliny.

Opis zdjęcia

Radni jeszcze raz głosowali uchwałę dotyczącą skargi na burmistrza. Ponowie większością głosów uznali ją w trzech z pięciu wzkazanych punktów za zasadną

Koniec z Walki Młodych

Będąca następstwem tzw. ustawy dekomunizacyjnej zmiana nazwy ulicy Walki Młodych poprzedzona była konsultacjami społecznymi. Pod obrady i głosowanie radnych trafiły dwie propozycje nowej nazwy ulicy, które spotkały się z największą przychylnością mieszkańców: Spokojna oraz Nad Rzeką. Finalnie za tym, aby Walki Młodych stała się ulicą Spokojną oddano tylko jeden głos. Pozostała czternastka radnych była za tym, żeby nowa ulica nazywała się: Nad Rzeką. Wybór uzasadniał m.in. Marek Czerczak, mówiąc, że ta nazwa była częściej proponowana przez mieszkańców tej części Łobżenicy.

ZA uznaniem skargi

Pod obrady radnych powrócił temat przekazanej z RIO skargi Ireny Kachel na działalność burmistrza Łobżenicy.

Uchwała wróciła z naruszeniem przepisów od wojewody. Na ostatniej sesji wycofaliśmy ją z obrad. Teraz została przygotowana

– rozpoczął Antoni Kapeja. Przebieg prac nad poprzednią, nieprzyjętą przez wojewodę uchwałą przestawił przewodniczący komisji rewizyjnej Rafał Tomala. Poszło głównie o sprzeczność pomiędzy treścią uchwały a jej uzasadnieniem. Z tej pierwszej wynikało, że wszystkie z pięciu zarzutów skarżącej radni postanowili uznać za zasadne, tymczasem zgodzili się z treścią trzech z nich. W biurze wojewody wskazano, że aby uchwała była zgodna z przepisami i mogła wejść w życie musi zawierać szczegółowe uzasadnienia do zarzutów.

W uchwale, którą radni otrzymali teraz, komisja przedstawiła szczegółowe uzasadnienie do każdego z zarzutów osobno. Pomagała nam w tym pani mecenas

– wyjaśniał Rafał Tomala. Dyskusji nad uchwałą nie było. Radni dziesięcioma głosami „za” ponownie uznali, że trzy z pięciu zarzutów zawartych w skardze były zasadne. Jeden głos był przeciwko przyjęciu uchwały, a czwórka radnych wstrzymała się od głosu.

Jak się układa współpraca?

W końcówce obrad o głos ponownie poprosiła Bronisława Mazurek. Radna i przewodnicząca Samorządu Mieszkańców zwróciła się do burmistrza z uwagami na temat współpracy SM z włodarzem. Sprawa dotyczyła odmowy Piotra Łososia, by Samorząd w ramach podjętej inicjatywy „Upiększamy nasze miasto” zagospodarował kawałek terenu zielonego w parku miejskim.

Z naszych środków zgromadziliśmy materiał. Po raz kolejny to, co proponujemy, jest nic nie warte. Chcieliśmy zadbać o teren przy hali gimnastycznej, a proponuje się nam miejsca z dala od miasta, gdzieś na skarpach

– mówiła B. Mazurek. Zapytała też, jak burmistrz wyobraża sobie, aby członkowie zarządu SM zachęcali mieszkańców miasta do dbania o zieleń i wizerunek miasta. Piotr Łosoś nie zgodził się ze stanowiskiem przewodniczącej SM o braku woli współpracy z Samorządem z jego strony. Przedstawił też zebranym na sesji, jakiej odpowiedzi udzielił Bronisławie Mazurek. Wskazał, że zaproponowane przez nią miejsce w parku ma już inną koncepcję zagospodarowania, w której znaleźć ma się m.in. zewnętrzna siłownia. Zaznaczył, że kiedy rozpoczną się prace SM zostanie zaproszony do konsultacji i współpracy. Dodał też, że Samorząd jest autonomiczną jednostką i może dbać o każdy teren w mieście. Natomiast w kontekście zachęcania mieszkańców zaproponował rozmowy, zaangażowanie i wspólny z urzędem front nacisku wobec tych, dla których wizerunek miasta nie stanowi żadnej wartości.

Wymiana zdań

Na koniec o głos poprosił Paweł Kachel. Wspomniał o nierzetelnym sprawowaniu władzy przez burmistrza. Stwierdził, że obecna kadencja musi się zakończyć, aby bezprawne działania znalazły finał.

Zasadność skargi, która była podjęta, o czymś świadczy. Zwłaszcza o działaniach burmistrza i dodatkach, które, pomimo zasadności skargi, nie zmieniły się. Chciałbym dodać, że z uwagi na te działania zostało skierowane zawiadomienie o podejrzeniu popełniania przestępstwa. Natomiast z uwagi na powiązania burmistrza z prokuraturą rejonową, chociażby ze względu na podległość terenową kierowanych tam spraw, został złożony wniosek o wyłączenie tejże prokuratury celem wydanego rozpatrzenia

– mówił Paweł Kachel. Odniósł się też do odpowiedzi Piotra Łososia na postawione mu na poprzedniej sesji pytania.

Nie należy oczekiwać rzetelnych i rzeczowych odpowiedzi, a jedynie lakonicznych, a na sesji w ogóle, nawet w formie słownej, bo tak jest najlepiej

– stwierdził. Wrócił też do dyskutowanego na czerwcowych obradach tematu rzekomego nieotrzymania odpowiedzi z województwa na uchwałę dotyczącą skargi na burmistrza Łobżenicy.

Odpowiedź była przesłana przez Elektroniczną Skrzynkę Podawczą ePUAP i dopiero ja to przekazałem do rady miejskiej, a już dużo, dużo wcześniej pismo dotarło do urzędu gminy i powinno być przekazane do biura rady. Otrzymałem od burmistrza odpowiedź, że w poszczególnych referatach obsługą tej skrzynki zajmują się konkretne osoby. To nieprawda. Był składany wniosek do urzędu miasta, przez ePUAP do UMiG o wydanie dowodu osobistego dla bliskiej dla mnie osoby i co się okazuje? Rzekomo jest wystawione jakieś wezwanie – taka była odpowiedź. Nie ma żadnych dokumentów. Udaje się do urzędu, rozmawiam z urzędniczką, ona pokazuje mi dokumenty, które w ogóle nie były załączone. To jest jakiś bałagan, ktoś nie panuje nad tą skrzynką, a żyjemy w XXI wieku. Jeśli jest taka technologia i urzędy powinny z tego korzystać, należałoby się pochylić nad właściwą obsługą tej skrzynki

– mówił Paweł Kachel.

Odpowiedzi udzielał mu wiceburmistrz Józef Lewandowski, który wyjaśniał dlaczego doszło do opóźnionego przekazu informacji przez ePUAP oraz, że w magistracie podjęto działania, by sytuacja się nie powtórzyła.

Kilka dni opóźnienia oczywiście można traktować jako bardzo poważne uchybienie, nadające się do wniosku do prokuratora, ale to już pan Kachel oceni, jak uważa

– mówił J. Lewandowski. Odniósł się też do osobistego wniosku pytającego, przesłanego na ePUAP.

Działania pana Kachla wobec pracowników urzędu są niedopuszczalne. Mam nadzieję, że już więcej się nie powtórzą. Nasi pracownicy nie zasłużyli sobie na tendencyjne, prowokacyjne działania, bo nie każdy ma odporność psychiczną na tyle dużą, żeby sobie z tym radzić

– mówił wiceburmistrz. Zrelacjonował też przebieg sprawy, wskazując, że procedura wydania dowodu odbyła się z zachowaniem wszystkich wymogów. Sugerował również, że jeśli Paweł Kachel lub np. komisja rewizyjna ma taką wolę, może to zweryfikować.

Sprawa jest godna wyjaśniania. Nie będę bezczynny na takie działania

– skwitował J. Lewandowski.

Bzdury pan takie opowiada, że aż uszy tego nie przyjmują. Te dokumenty to być może na pana potrzeby zostały sporządzone. Ja powiedziałem jasno, że to rzekome wezwanie, które zostało wystawione nie zawierało żadnych treści i dokumentów, które zobaczyłem fizycznie w urzędzie, u urzędniczki. Na tym polega problem, że osoba obsługująca ePUAP nie potrafi tego obsługiwać, nie potrafi załączyć dokumentu, czy podpisu elektronicznego. Państwo muszą iść na jakieś szkolenie. Dziękuję

– odpowiedział Paweł Kachel.

Już dziś zyskaj pełnie możliwości jakie oferuje nasz portal.

Subskrypcja na portalu