Kościół na pierwszym miejscu

Korzystanie z kaplicy na cmentarzu komunalnym w Okonku nadal nie cieszy się zainteresowaniem mieszkańców. Pogrzeby tutaj to ciągle rzadkość

Kaplica nadal nie cieszy się zainteresowaniem wśród mieszkańców
Kaplica nadal nie cieszy się zainteresowaniem wśród mieszkańców

Blisko 600 tys. złotych – właśnie tyle kosztował gminę przeprowadzony kilka lat temu remont kaplicy na cmentarzu komunalnym w Okonku. Budynek dzięki temu nabrał zupełnie innego charakteru.  Uroczystości pogrzebowe mogą zatem przebiegać tutaj w odpowiedniej oprawie. Jak się jednak okazuje, mieszkańcy Okonka i okolic rzadko decydują się na pogrzeb w tym miejscu. Tymczasem obiekt przez cały rok trzeba utrzymać, nie wspominając już o kilkusettysięcznym wydatku na modernizację. Pytania radnych w takiej sytuacji zatem nie dziwią. Ponad 12 miesięcy temu pytał Włodzimierz Choroszewski, przewodniczący Rady Miejskiej w Okonku. Ówczesna odpowiedź zarządzającej obiektem Marioli Mosiądz–Śmigiel, dyrektor Zakładu Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej w Okonku wskazywała wtedy przede wszystkim na fakt, iż ludzie chętniej wybierają msze w kościele, a zatem w pewien sposób można winić tutaj tradycję. Ponadto w kaplicy brakuje chłodni. Powodem być może są też opłaty: wynajęcie kaplicy na dobę kosztuje 75 zł, a odprawienie nabożeństwa – 200 zł. Ostatecznie bilans za rok 2015 zamknął się kwotą 200 złotych wpływów z tytułu udostępnienia kaplicy, tymczasem jej roczny koszt utrzymania to około 500 złotych.

Bez zmian

2016 rok również nie należał do najlepszych. O jego analizę tym razem poprosił Henryk Berczyński, wiceprzewodniczący Rady Miejskiej Okonka. Z informacji udzielonych przez dyrektor ZGKiM wynika, że kolejny rok przyniósł jeszcze mniejsze wpłaty, bo niewiele ponad 100 złotych. Kaplica po raz kolejny, jak wskazują liczby, nie zarobiła na siebie. Być może rzeczywiście winna temu jest tradycja – zastanawiała się M. Mosiądz–Śmigiel, która dalej wyjaśniała.

Zorientowałam się jak to wygląda w innych, dużych miastach. Tam to zainteresowanie jest, bo nikt nie wyrazi zgody na kondukty pogrzebowe przez całe miasto [w Okonku ulica Jana Pawła II, na której ruch samochodów jest ograniczany, prowadzi niemal z samego kościoła aż na cmentarz, tym samym nie ma sytuacji tamowania ruchu drogowego – przyp. red.]. Ta sytuacja zatem przymusza. Trudno mi zaproponować jakieś doinwestowanie, np. zakup lodówki. Może najpierw warto porozmawiać z księdzem, aby nie przyjmował zwłok w kościele tylko w kaplicy? Kiedyś były one w domach przetrzymywane, dziś mamy na rynku wiele firm pogrzebowych, które są wyposażone we właściwe zaplecze. Trudno wymusić na ludziach, aby specjalnie przywozili na chwilę ciało do kaplicy, a potem i tak do kościoła. Gdyby ksiądz zakazał wprowadzania zwłok do kościoła to co innego. Trudno jednak coś takiego zrobić. Ja nie nie jestem od tego, aby podjąć się takiego zadania

– wyjaśniła radnym dyrektor ZGKiM. Na czerwcowej sesji, podczas której omawiany był ten problem, radni oraz przedstawiciele władzy miejskiej nie podjęli żadnych decyzji.

Trudna sytuacja  – osobista decyzja

O zdanie zapytaliśmy proboszcza parafii pw. Matki Bożej od Wykupu Niewolników w Okonku, ks. Jana Rataja. Na początku naszej rozmowy przypomniał, że temat ten co jakiś czas powraca, po czym zaznaczył, że nie ma nic przeciwko temu, aby nabożeństwa odbywały się w kaplicy. Praktycznej jest mu jednak odprawiać je w kościele ze względu na to, że tutaj na miejscu ma cały niezbędny sprzęt, który tam musiałby przenosić. Oczywiście można by zakupić drugi komplet (głównie chodzi o nagłośnienie), ale to nie jest kaplica parafialna, więc kościół nie ma interesu, aby tam inwestować. Poza tym wiele osób nadal decyduje się na pogrzeb w kościele, bo tutaj oprawa jest bardziej uroczysta. Ks. Jan Rataj z pewnością nie jest jednak przeciwny mszom w kaplicy. W tej kwestii wiele jednak zależy od samych ludzi i od tego, jak chcą pożegnać swoich bliskich.

Już dziś zyskaj pełnie możliwości jakie oferuje nasz portal.

Subskrypcja na portalu