Lifepackers, czyli Maciej Pulit i Ola Kusz o Wigilii na końcu świata

W Nepalu trudno poczuć świąteczny klimat. Młodzi podróżnicy, którzy w październiku wyruszyli w 2-letnią wyprawę dookoła świata, postarali się jednak i o tradycyjny wigilijny stół, i o choinkę, a nawet o prezenty!

W tym roku Maciek i Ola święta spędzili w dwójkę, ale z rodziną kontaktowali się przez internet
W tym roku Maciek i Ola święta spędzili w dwójkę, ale z rodziną kontaktowali się przez internet

Grudzień w Polsce kojarzy się głównie ze świętami, z przygotowaniami do Wigilii. A Wy jak go zapamiętacie w tym roku?

Grudzień był dla nas wyjątkowy ze względu na tygodniowy wolontariat, który odbyliśmy w małej górskiej wiosce. Wspieraliśmy w ten sposób ofiary trzęsienia ziemi sprzed półtora roku. Rodzina, której pomagaliśmy w pracach budowlanych, potraktowała nas niemal jak swoich krewnych. Dzięki temu mogliśmy przez kilka dni doświadczyć od zupełnie obcych nam osób ciepła, bliskości i troski. Było zupełnie "jak u mamy"!


Zresztą nie tylko grudzień, ale cały ten rok był dla Was wyjątkowy, prawda?

Tak, i to chyba pod każdym względem. Znaleźliśmy siebie, rzuciliśmy wszystko i wyruszyliśmy w podróż naszych marzeń... [więcej na ten temat pisaliśmy tutaj - red.]. A w grudniu po raz pierwszy spędzaliśmy Wigilię poza domem, z dala od bliskich i przyjaciół. Byliśmy wtedy w Nepalu - w kraju, w którym króluje hinduizm z domieszką buddyzmu i trudno tu poczuć świąteczny klimat. Niełatwo też było o choćby zimową aurę - był 25-stopniowy upał! 

Opis zdjęcia

Chcieć to móc - nawet w Nepalu udało się Maćkowi i Oli przygotować wigilijny barszcz czy pierogi z kapustą

Mimo że jesteście daleko od domu i rodziny, 24 grudnia usiedliście do wigilijnego stołu. Jak udało się Wam to zorganizować?


Wigilię spędziliśmy w mieszkaniu naszych znajomych w Katmandu (dostaliśmy pod opiekę piękny apartament z 2 kociakami). Mieliśmy zatem idealne warunki, aby odpowiednio się przygotować.


Jakie potrawy pojawiły się na stole? Skąd wzięliście składniki na ich przygotowanie?


Na naszym wigilijnym stole mieliśmy: barszcz, pierogi z kapustą, uszka z marchewką, krokiety z pieczarkami, "rybę" po grecku (z tofu zamiast ryby), sałatkę wegetariańską, pastę warzywną i ciasto bananowo-karmelowe, które zrobiliśmy bez piekarnika!

Mieliśmy kłopot ze znalezieniem pieczarek i mąki pszennej, ale udało nam się je zdobyć w samą Wigilię. Co ciekawe, w Nepalu nie ma selera ani pietruszki, a o zakwasie do barszczu można pomarzyć. Na szczęście, udało nam się odtworzyć domowe smaki.


Czy ktoś Wam towarzyszył podczas kolacji wigilijnej? 


Bardzo chcieliśmy, aby ktoś do nas dołączył, ale pięciu polskich znajomych, poznanych w Nepalu wyjechało chwilę przed świętami do Indii, więc zostaliśmy we dwoje. Długie rozmowy z bliskimi na Skypie, których "złapaliśmy" przy stołach zrekompensowały nam to jednak w 100%!


Czy tak jak w domu ubieraliście choinkę, śpiewaliście kolędy..?

Zadbaliśmy o świąteczny klimat na tyle, na ile było to możliwe. Z kawałka białego materiału zrobiliśmy obrus, kupiliśmy małą choinkę oraz światełka, którymi udekorowaliśmy mieszkanie. Kolędy przy internetowym akompaniamencie śpiewaliśmy już podczas przygotowań przedświątecznych. Znaleźliśmy też jedyny katolicki Kościół, do którego pojechaliśmy na mszę w pierwszy dzień świąt. Wchodzi się tam na boso, siedzi się na podłodze, dużo się śpiewa, a kościół ustrojony jest bardzo kolorowo. Po mszy, przy wyjściu z kościoła wszyscy zostali poczęstowani nepalską herbatą z mlekiem i herbatnikami. Do tłumu dołączyli księża i wesoło rozmawiali z wiernymi (w słońcu!). Spodobała nam się taka alternatywa dla (jeszcze kilka lat temu) polskich białych świąt.

Opis zdjęcia

Podczas przygotowań do świąt i Ola, i Maciek chętnie śpiewali kolędy. - Tak oboje to lubimy, że nie mogliśmy się powstrzymać - mówią. 


Skoro wigilia, to i prezenty... Czy udało się Wam przygotować dla siebie jakieś upominki?

Uznaliśmy, że prezentem dla nas są nasza podróż, świąteczne zakupy spożywcze, a przede wszystkim to, że mamy siebie. Poza tym każda rzecz to dla nas dodatkowy ciężar, który musimy dźwigać na plecach. Mieliśmy ogromną frajdę, kupując prezenty dla naszych najbliższych (udało nam się je przekazać do Polski dzięki pomocy dwóch dobrych znajomych, spędzających urlop w Nepalu). Jednak mały Mikołaj do nas również zawitał - przyniósł czekoladki i uwielbiane przez Olę chipsy. Ten, kto zna Olę wie, jak bardzo za nimi przepada, a w podróży wiadomo - taki zakup jest zbędny.

 

Opis zdjęcia

Wigilię młodzi podróżnicy święta spędzali w mieszkaniu swoich znajomych w Katmandu. To w ich kuchni powstały te wszystkie dania! 

Wkrótce Sylwester. Jak macie zamiar go spędzić?

Nepalski Nowy Rok przypada mniej więcej w połowie kwietnia, więc pod koniec grudnia za wiele dziać się tu nie będzie.

Może wybierzemy się więc do jakiejś knajpki? Na pewno gdzieś razem potańczymy, choćby w mieszkaniu, na pustym tarasie.


Czego sobie życzycie w Nowym Roku?

Życzymy sobie, by nie był on gorszy niż poprzedni! Rok 2016 był rokiem dla nas przełomowy. Chcemy nadal spotykać na swojej drodze dobrych ludzi. Chcemy też, żeby i nam, i naszym bliskim dopisywało zdrowie.

A czego życzycie naszym Czytelnikom?

Czytelnikom, a zwłaszcza mieszkańcom naszych rodzinnych miast: Złotowa i Żagania życzymy wielu radości oraz wiary w siebie, a przede wszystkim sił na spełnianie tych najbardziej szalonych marzeń w nadchodzącym 2017! Ściskamy ze wszystkich sił i przesyłamy dużo dobrej energii!

Z Maciejem Pulitem i Olą Kusz rozmawiała Martyna Janiak 

Już dziś zyskaj pełnie możliwości jakie oferuje nasz portal.

Subskrypcja na portalu