:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
- Mimo tylu materialnych obowiązków, jakie nas czekają, sprawy duchowe są pierwsze. Jeśli tak będzie, wierzę, że uda się zjednoczyć tę parafię we wspólnym celu - przekonuje ksiądz Sebastian (zdjęcie: Piotr Steffen)

Doktor, specjalista od demonów, pasjonat dawnych dziejów zgłębiający historię zakonu krzyżackiego, miłośnik kaktusów, survivalu, trekkingu, fortyfikacji, wspinaczki po skałach, który, jeśli trzeba, nurkuje – oto nowy proboszcz parafii w Lędyczku. Z ks. Sebastianem Kowalem rozmawia Piotr Steffen

Obejrzeliśmy przed chwilą plebanię oraz kościół i potwierdza się to, co powiedział mi jeden z księdza parafian – przez trzy tygodnie obecności w Lędyczku zrobił tutaj ksiądz chyba więcej niż zrobiono przez ostatnie lata.

To jest efekt ogromu pracy nie tylko mojej, ale parafian, którzy bardzo się zaangażowali. Brawo dla nich, że zechcieli mi w tym pomóc. Ogłosiłem potrzebę takiego wsparcia w kościele, mam też tutaj świetnego pana sołtysa, który mocno się w to włączył, a który, znając ludzi, wiedział też, gdzie można uderzyć i kto może pomóc. Od 31 lipca to jest nieustająca praca, cały czas coś robimy. Bywało tak, że było tutaj po dziesięć osób: wyrzucali śmieci, sprzątali, porządkowali budynek i karczowali teren przed plebanią. Teraz potrzebujemy już zaangażowania ze strony specjalistów, którzy będą mieli do wykonania konkretne prace remontowe.

Plebania spora, wymaga wiele pracy, ale ma też na pewno potencjał – chce ją Ksiądz w całości „przeorać”?

Chcę doprowadzić ją do takiego stanu, żeby było godziwie przyjmować tutaj ludzi. Dół chcemy zrobić m.in. z myślą o przyjezdnych, ludziach, którzy zajmują się aktywnym wypoczynkiem, jeżdżą w takie tereny, w których mają gdzie wypoczywać poprzez ruch. Również z myślą o kajakarzach, którzy mają w tej okolicy spore możliwości jeśli chodzi o spływy. Natomiast góra będzie dla gości oraz osób, które byłyby zainteresowane przyjazdami na rekolekcje, jakie chcę organizować tutaj dwa - trzy razy w roku. Tu jest znakomite miejsce do wyciszenia. Prace prowadzimy na wszystkich kondygnacjach. Nie tylko kuchnia i pokoje są do przerobienia, ale też całe podpiwniczenie, gdzie jest m.in. spore pomieszczenie idealnie nadające się na parafialną salkę.

Ile potrzeba czasu, żeby wyglądało to w taki sposób, jak sobie Ksiądz wyobraża?

Gdyby prace szły w tym tempie jak obecnie, prawdopodobnie skończylibyśmy wszystko do następnych wakacji.
Chyba niemożliwe – teraz sporo prac było jednak porządkowych, za chwilę dojdą te, które wiążą się z wydatkami i pojawi się pewnie finansowa bariera.
To prawda, chociaż trzeba powiedzieć, że te konkretniejsze wydatki już się zaczęły i bierzemy pieniądze ze skarbczyka, w którym są jakieś oszczędności.

Parafialne?

Niekoniecznie…

Nie ma Ksiądz pewności, czy zostanie tutaj całe życie. Inwestować swoje pieniądze w coś, co nie jest Księdza własnością?

Raczej na pewno nie spędzę tutaj całego życie. Natomiast chcę, żeby później zostało po mnie coś więcej niż tylko wspomnienie. Chcę tutaj coś zacząć – nie użyję słowa dzieło, bo byłoby za wielkie – powiedzmy, że normalność. Zapoczątkować rzeczy, które w tej małej, malowniczo położonej miejscowości będą mogły w przyszłości funkcjonować i przynosić radość ludziom, którzy będą z tego korzystać. Natomiast to, ile ja spędzę tutaj czasu, jest uzależnione wyłącznie od woli księdza biskupa.

Tylko jedno przychodzi mi do głowy – ma Ksiądz dobre kontakty, a może nawet bogatych znajomych i sponsorów. Parafia do zamożnych raczej nie należy, a plany nie tylko są imponujące, ale też śmiałe.

Przychodząc tutaj nikogo nie znałem. Owszem, posiłkuję się pewnymi znajomościami, które mam od lat, ale to nie jest też tak, że mam za sobą jakieś szczególnie zamożne osoby, że wcisnę guzik, wykonam telefon i pieniądze się znajdą. To wszystko opiera się wyłącznie na ludzkiej życzliwości. Św. ojciec Pio miał zwyczaj mawiać, że Matka Boska otwiera ludzkie serca, ale też portfele. To jest parafia i kościół Pana Jezusa, ja mam to tylko poukładać w taki sposób, żeby był z tego jak największy owoc. Dlatego jestem dobrej myśli, że dokonamy nie tylko remontu plebani, ale poczynimy prace w parafialnych kościołach, również tych filialnych. Tutaj zakres prac jest już oczywiście znacznie większy, gdyby liczyć wszystkie potrzeby to mówimy o wydatkach liczonych w milionach złotych.

Z czego wynika to serdeczne zaangażowanie parafian?

Tacy chyba są. Ktoś daje im okazję, żeby tego serca użyli i to czynią.

Może mają wielki głód pomagania i angażowania, bo dotychczas… było inaczej?

Nie odpowiem na to pytanie, nie wiem. Najważniejsze, że mają chęć, żeby coś robić i wydaje mi się, że są zadowoleni, że coś dzieje się w parafii.

Nie chciał Ksiądz wracać do przeszłości tej parafii i tego miejsca - w porządku. Muszę jednak zapytać, jakie były Księdza odczucia, gdy zjawił się tutaj pierwszego dnia?

Takie, że trzeba wziąć się do roboty. Jeżeli ksiądz biskup miał życzenie wysłać tutaj akurat mnie, znając specyfikę tej parafii i mnie z moimi zaletami oraz wadami, jakoś to przypasował i wyszedł widocznie z założenia, że moja obecność w tym miejscu będzie właściwym rozwiązaniem. Nie boję się wyzwań.

To wydaje się bardzo duże, wręcz ogromne.

Bo takie jest. To tylko dodaje motywacji, duże wyzwania mnie pociągają. Lubię prowadzić niekonwencjonalne rzeczy, robić coś dla parafian przede wszystkim w zakresie duchowych spraw. Bo mimo tylu materialnych obowiązków, jakie nas czekają, sprawy duchowe są pierwsze. Jeśli tak będzie, wierzę, że uda się zjednoczyć tę parafię we wspólnym celu.

Ma Ksiądz poczucie, że spadł tej parafii z nieba?

Nie, i zdaję też sobie sprawę z tego, że kiedyś pomysły się skończą. Natomiast moim marzeniem jest, żeby zmieniło się myślenie parafian o parafii jako takiej. Żeby odczuwali, że są wspólnotą, wręcz rodziną. Już pierwszego dnia powiedziałem parafianom, że to nie jest moja parafia, a Pana Jezusa, a ja, jako spinający na ten czas pewne sprawy, jestem na nich otwarty. Oni oglądają mnie, ja przyglądam się im, próbuję wprowadzać zasady Ewangelii do praktycznego wymiaru życia. Np. wprowadziłem na plebani zasadę, że o nikim nie mówimy tutaj źle: albo mówimy dobrze, albo w ogóle. Jestem konsekwentny w jej respektowaniu i gdy tylko ktoś próbuje mówić o kimś źle, przypominam o tej zasadzie. Kluczem do bycia Kościołem jest miłosierdzie, które nie ma limitu i granic. Przebaczenie jest pierwszą rzeczą, jaką Jezus daje przychodząc po zmartwychwstaniu: „odpuszczajcie grzechy, macie Ducha Świętego” - to jest pierwsza zasada funkcjonowania Kościoła. Jeśli tego nie zrozumiemy, to nie zrozumiemy Kościoła.

Prace prowadzimy na wszystkich kondygnacjach. Nie tylko kuchnia i pokoje są do przerobienia, ale też całe podpiwniczenie, gdzie jest m.in. pomieszczenie idealnie nadające się na parafialną salkę


Wcześniej gdzie Ksiądz go budował?

Lędyczek jest pierwszą parafią, w której jestem proboszczem. Księdzem jestem od siedemnastu lat, wcześniej byłem wikariuszem w sześciu parafiach, zarówno większych jak i małomiasteczkowych. Ostatnio posługę sprawowałem w Słupsku. A tak w ogóle pochodzę z Piły, tam się urodziłem i wychowałem. Już przyjeżdżając tutaj miałem kilka pomysłów. Moja mama mówi, że jestem pedantyczny. Trochę tak. Wszystko musi być u mnie czyste, posprzątane, lubię porządek. Ludzie muszą mieć komfort przyjścia do pomieszczenia, w którym jest przede wszystkim schludnie.

Co czuje i myśli kapłan, który widzi zaangażowanie parafian w remont? To jest pewnie niemałe wyrzeczenie z ich strony – sądzi Ksiądz, że zwykłe „Bóg zapłać” wystarcza ludziom?

Część rzeczy ludzie robili tutaj za darmo, część próbowałem w jakiś sposób im wynagrodzić. Natomiast prawda jest taka, że ze swojej strony mogę zaproponować przede wszystkim to, co może dać ksiądz: modlitwę, rozmowę, dyspozycyjność, podejmowanie inicjatyw, jak spotkania czy organizowanie pielgrzymek. Mam nadzieję, że to wystarczy. Naprawdę liczę na aktywne życie mieszkańców tej parafii, dlatego jedną z pierwszych rzeczy, które zrobiliśmy, było założenie rady parafialnej.

Nie było takiej?

Nie.

Dlaczego?

Nie wiem. Rada parafialna jest ciałem doradczym, które zakłada proboszcz. Zaprosiłem ludzi, spotkaliśmy się i działamy. Każdego tygodnia staram się też organizować spotkania z grupami parafialnymi, które próbuję reaktywować, ostatnio np. z Caritasem. Spotykam się ze zrozumieniem parafian i pomocą. Od początku gram z nimi w otwarte karty. Kapłan, proboszcz to tylko tryb w parafialnej maszynie, która musi właściwie funkcjonować. Na razie nie mamy do tego odpowiedniego zaplecza socjalnego, dlatego, póki co, chcemy korzystać z sali sołeckiej. Chcę spotykać się z ludźmi, proponować im treści z katechizmu, naukę kościoła czy choćby historii tego miejsca, w którym mieszkają, a w którym kiedyś był zamek krzyżacki.

Zdaje się, że tych pasji ma Ksiądz sporo?

Jak mawia moja mama, wszystko mnie ciekawi. Od kilku lat nie mam telewizora – choć lubię obejrzeć dobry film – więc wieczorami i nocami bardzo lubię czytać. Interesuję się m.in. historią Pomorza, a także zakonu krzyżackiego.

Również dlatego, że chrześcijaństwu wypomina się krwawe czasy wypraw krzyżowych i to, że w imię religii zabijano – szuka Ksiądz usprawiedliwienia

Nie. Reguła tego zakonu była świetna, natomiast wszystko zawsze psują ludzie. Oni są najsłabszym ogniwem. Pojawia się brak kontroli i następuje wynaturzenie pierwotnych zasad. Nawet zakonnych. Tylko tyle. Więc nie oceniam tego. Owszem, zgłębiam historię zakonu od jego początków, od roku 1190, jednak absolutnie na boku zostawiając np. zgrzyty między nami a Krzyżakami. Ciekawi mnie m.in. jak w praktyce miało funkcjonować założenie, że mnich miał być zarówno tym od modlitwy jak i tym, który nosił miecz. Dlatego zgłębiałem ich zakonną regułę, podobnie Templariuszy – te zakony, a także Maltańczycy, powstali przecież w podobnym czasie. Od początku niezwykle fascynowały mnie te tematy. Krzyżacy to jedyny zakon na świecie, który stworzył jako takie państwo. Miałem możliwość zobaczenia miejsca, do którego sięgały jego granice, to zaledwie jakieś piętnaście kilometrów w linii prostej od Słupska. Ten zakon, oprócz jego krwawej historii, a później sekularyzacji, co jest niezwykłe – bardzo fascynuje mnie również pod kątem architektonicznym, co w dużej mierze możemy podziwiać na Pomorzu, Warmii i Mazurach. Pomorze jest bardzo ciekawe historycznie. Mamy tutaj piękne kurhany, megality, mało ludzi wie, że pod Słupskiem mamy kapitalne megality w okolicy Łupawy, które wiekiem sięgają egipskich piramid.

Księdza zainteresowania, ale też wykształcenie sięgają znacznie dalej.

Interesuję się m.in. fenomenem początków religii, czy wpływów świata demonicznego na świat materialny. Mówiąc wprost, zajmowałem się wpływem demonów na świat ludzi oraz tym, w jaki sposób osoba nie będąca księdzem egzorcystą może radzić sobie z działaniem zła.

Jest Ksiądz egzorcystą?

Nie. Egzorcyzm to urzędowa modlitwa Kościoła służąca uwalnianiu opętanej osoby, natomiast ja zajmowałem się wszystkimi zjawiskami, które nie są opętaniem (choć dotyczyło to również takich przypadków, w których dochodziło do ingerencji demonicznej). Ona przychodzi na czterech poziomach: pokusa – podlegamy jej wszyscy; opresja – chodzi o zjawiska paranormalne, przesuwają się przedmioty, dochodzi do zewnętrznej ingerencji demona; obsesja –wewnętrzne stany człowieka uwarunkowane działaniem zła; i ostatni poziom, którym jest opętanie – nim zajmują się już właśnie egzorcyści. Ja zajmowałem się sposobami radzenia sobie na trzech pierwszych poziomach.

Ludzie, nawet katolicy, raczej nie wierzą albo nie chcą wierzyć w takie rzeczy.

To prawdopodobnie bierze się z tego, że 99% filmów pokazuje te zjawiska w niewłaściwy sposób. Mamy zresztą obecnie pewną modę na opętania, w co drugim filmie zawarta jest informacja, że opowiada on o zdarzeniach opartych na faktach, a tak nie jest. Zawsze powtarzam, że fakty są takie, że „jest baba, jest szafa i coś skrzypi”, a reszta to fikcja scenarzystów. I stąd się bierze problem, że ludzie nie dają wiary takim rzeczom. Tymczasem one mają miejsce.
Inna sprawa, że każdy przypadek musi być właściwie rozeznany, jestem w tym względzie absolutnym realistą, że 99% przypadków osób, z którymi mamy do czynienia, ma problemy psychologiczne czy psychiatryczne. Dlatego po konsultacji z lekarzem, specjalistą wychodzi, że na 100 przypadków 99 osób już do nas-księży nie wraca. Jest jednak procent zdarzeń, które rzeczywiście dotyczą tej demonicznej rzeczywistości.

Te filmy rzeczywiście pokazują wyłącznie fikcję? Rozmawiałem kiedyś z egzorcystą, który stwierdził, że obrócona o 180 stopni głowa czy lewitowanie ludzi bądź przedmiotów widział na własne oczy.

Oczywiście. Ja również widziałem takie rzeczy. Natomiast to, co serwują filmy nie jest pokazane właściwie. To nawet nie jest kwestia tego, że w filmach coś jest wyolbrzymione, bo nie zawsze tak jest. Powiedziałbym nawet, że czasami jest to niczym w porównaniu z tym, co dzieje się w rzeczywistości. W niej wszystko bywa zdecydowanie bardziej porażające.

W pewnym sensie Księża, którzy doświadczają takich sytuacji, są chyba uprzywilejowani – widzą, a zatem łatwiej im uwierzyć.

Kilka lat temu słuchałem wykładu ojca Alta, który uczestniczył w egzorcyzmach Anneliese Michel – to jeden z najbardziej znanych na świecie przypadków opętania, jest o nim film dokumentalny, powstał też fabularny horror „Egzorcyzmy Emily Rose”. Powiedział, że jeśli popatrzysz kiedyś w zło, to zło popatrzy też w ciebie, a ten ciężar ciemności zostaje w środku. Doświadczenie obecności osobowego zła jest spoza naszej sensoryczności i pozostawia w człowieku wielki ślad. Obciążanie ludzi takim zjawiskiem, które przekracza zdolności sensoryczne organizmu, jest bardzo ciężkie.

Ma Ksiądz też inne, „lżejsze” zainteresowania.

Tak. W tym roku byłem najstarszym w Polsce uczestnikiem kursu wspinaczki skałkowej. Ukończyłem go pod okiem człowieka z licencją Polskiego Związku Alpinizmu (serdecznie dziękuję Rafale za cierpliwość). Najwyżej byliśmy na skale ponad dwadzieścia metrów nad ziemią, na wysokości około piątego piętra. Interesuje mnie też trekking, survival, również nurkowanie na potrzeby moich poszukiwawczych działań, bo niekiedy muszę szukać czegoś kilka metrów pod wodą. Lubię na dłużej spędzać czas w lesie, wędrować. Od czternastu lat jeżdżę też po fortyfikacjach w Polsce, zresztą jesteśmy ponoć jednym z najbardziej ufortyfikowanych krajów na świecie. Chodzę tak sobie od kilkunastu lat i szukam śladów historii. Np. brakuje mi jeszcze tylko kilku kilometrów, żeby na piechotę przejść cały Wał Pomorski. Lubię też pograć w tenisa stołowego, powędkować – chcę zrobić tutaj zawody o puchar proboszcza.

No i kaktusy, które zdobią parapety remontowanej plebanii.

Tak. To właściwie bardziej pasja mojego kolegi – ma zresztą ksywę Kaktus – którą faktycznie zaszczepił we mnie kilka lat temu. On dopiero jest prawdziwym znawcą tematu. Mam kilka pięknych okazów, również wyjątkowych. Ponoć jeden z nich nie został jeszcze nawet sklasyfikowany.

Swoją tezę w pracy doktorskiej Ksiądz udowodnił, a czy chce się dalej rozwijać naukowo?

Sam dla siebie wiedzę będę poszerzać, ale naukowych tytułów nie muszę zdobywać. Cieszę się, że jestem w Lędyczku i tutaj mam swój uniwersytet. Jestem z tym szczęśliwy, tym bardziej, że moje naturalne środowisko to lasy, jeziora, więc Lędyczek to chyba dobre dla mnie miejsce. W tym tak różnym spektrum zainteresowań jedno jest w tej chwili najważniejsze: żeby było tutaj ładnie i tak, jak Pan Jezus chce.

Reklama

Matka Boska otwiera również portfele komentarze opinie

  • Gość - niezalogowany 2018-09-12 04:49:17

    "Rozmawiałem kiedyś z egzorcystą, który stwierdził, że obrócona o 180 stopni głowa czy lewitowanie ludzi bądź przedmiotów widział na własne oczy. Oczywiście. Ja również widziałem takie rzeczy" Hahaha, jaki kłamczuszek z pana. Urocze.

  • gość 2018-09-12 22:28:28

    Matka Boska... Jasne. Aby nie było jak z tym z Jastrowia co woła za pogrzeb 1000 zł a za inne rzeczy też ma cennik na wszystko. Ten z białego w Jastrowiu

  • Biały 17 - niezalogowany 2018-09-12 22:31:48

    proboszcz bankomat, też miałem takie doświadczenie. Chciał 500 za zapowiedzi

  • mkd - niezalogowany 2018-09-12 22:34:36

    Tak mówią o tym naszym z bialego, że kuria nic nie slyszy

  • sąsiad z ul poz - niezalogowany 2018-09-12 22:45:37

    na dlugo zapowiadany urlop w lipcu pojechal z kobieta i nastolenim chlopakiem. moze zbiera praz cały rok na wakacje z rodzina Ha Ha, przed wyjazdem już kilka dni nocowali na plebani. z okna wszystko widać ode mnie

  • łowcapedofilii - niezalogowany 2018-09-12 22:50:27

    Sory o tego mi chodziło gościa. pomyliłem wczesniej artykuły. Może znajde nową afera w białym z Jastrowia

  • marta - niezalogowany 2018-09-12 23:09:21

    za pogrzeb mojej mamy chciał tysiąc potem opłatta za kosciółi organiste, plus 200 złoty za to ze dojedzie na cmentarz swoim autem. na cmentarz od kościoła jest tylko 1 kilometr. straszne co on wyprawia, i nic kuria z tym nie robi

  • racio - niezalogowany 2018-09-12 23:10:51

    Zgłoś to oficjalnie niech się gościem zajmą

  • marta - niezalogowany 2018-09-12 23:13:31

    dzwoniłam ale wszyscy byli zajęci. może do tv pójde to czas wtedy znajda jak z kamera przyjdę

  • Gość - niezalogowany 2018-11-13 17:22:20

    Byłem kiedyś w Kurii też miałem problem z jednym.Najpierw siedziałem u nich w kawiarence tak zwanej, później w kancelarii z dwoma rozmawiałem. Jak przedstawiłem jakie mam problemy z typem i powiedziałem że pójdę z nim do sądu to śmiali mi się w twarz.Wszyscy z jednej gliny lepieni tam dla nich najważniejsze wciskać ciemnotę I kroić kasę. Mam ich wszystkich dosyć nie chcę mieć z nimi do czynienia

  • Gość - niezalogowany 2018-11-13 17:23:36

    Byłem kiedyś w Kurii też miałem problem z jednym.Najpierw siedziałem u nich w kawiarence tak zwanej, później w kancelarii z dwoma rozmawiałem. Jak przedstawiłem jakie mam problemy z typem i powiedziałem że pójdę z nim do sądu to śmiali mi się w twarz.Wszyscy z jednej gliny lepieni tam dla nich najważniejsze wciskać ciemnotę I kroić kasę. Mam ich wszystkich dosyć nie chcę mieć z nimi do czynienia

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

HALE STALOWE

AGRO-HALL oferuje kompleksowe wykonanie Hali stalowej wraz z projektem i wszelkimi formalnościami, o dowolnych wymiarach, dowolnej konstrukcji. Hala..


Zobacz ogłoszenie

ZATRUDNIĘ KIEROWCĘ KAT.C+E

Zatrudnię kierowcę kat. C+E w transporcie krajowym. Atrakcyjne wynagrodzenie. Baza transportowa w Wiśniewce , gmina Sępólno Kr. Tel. 506069345


Zobacz ogłoszenie

Pracownik budowlany

Witam. Poszukuję pracowników do budowy hal stalowych. Mile widziane doświadczenie przy pracach na budowie. Zimową porą praca na hali. Miła..


Zobacz ogłoszenie

WYKOP POD WĄŻ DRENARSKI -

ROLNIKU - ZALEWA CI POLE ? TA OFERTA JEST DLA CIEBIE ! OFERUJEMY WYKOP POD WĄŻ DRENARSKI PRZY UŻYCIU NIWELATORA LASEROWEGO DZIĘKI CZEMU WYKOP JEST..


Zobacz ogłoszenie
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez zlotowskie.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Angelika Leszczyńska, Mariusz Leszczyński “Leszczyńscy” S. C. z siedzibą w Złotów 77 – 400, Wojska Polskiego 2

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"