:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
Daniel Sztych wyciąga opinię Głównego Urzędu Nadzoru Budowlanego, który jemu miał przyznać rację w sprawie dotyczącej dyrektora wydziału budownictwa
Portal zlotowskie.pl 03/01/2019 17:00

Daniel Sztych mówi nam nie tylko o tym, jak w ostatnich tygodniach wyglądały polityczne gry w powiecie. Działka dla Strabagu, skarga i zwolnienie dyrektora wydziału budownictwa – wątków jest wiele. Z byłym wicestarostą rozmawia Piotr Steffen

Pogodził się Pan już z tym, że nie jest wicestarostą?
Po pierwsze w wyborach osiągnąłem sukces, bo ponownie wybrano mnie do rady powiatu i powierzono mandat społecznego zaufania. Polskie Stronnictwo Ludowe odniosło też inny sukces, jakim było wprowadzenie Jarosława Maciejewskiego do Sejmiku Województwa Wielkopolskiego. W skali całego komitetu wynik wyborów do powiatu był rzeczywiście gorszy niż przed czterema laty o 30% – mięliśmy sześć mandatów, teraz mamy cztery. Nie ma funkcji wicestarosty, ale wychodzę z założenia, że człowiek nigdy nie powinien być przywiązany do stanowiska. Takie są czasami wybory, że traci się funkcję. Niekiedy nie warto brnąć w coś na siłę i za wszelką cenę się trzymać, nawet stanowiska.

Gdy znane były już wyniki wyborów, był Pan spokojny, że pozostanie wicestarostą?
Tego nigdy nie wie się do końca, ale zakładałem, że raczej tak.

Podpisanie pierwszej koalicji nastąpiło bardzo szybko, bo już w powyborczy poniedziałek.
Może właśnie za szybko. Może zrobiono to na uśpienie, może po prostu była to dobra, polityczna gra.

Kto się pospieszył?
Być może PSL. Tak też mi się wydaje z perspektywy czasu.

Takie są Pana wnioski półtora miesiąca po wyborach?
Tak. Umowa koalicyjna była podpisana za szybko i zbyt lakonicznie.

Co nie zostało doprecyzowane, a później sprawiło, że koalicja, jak szybko ją podpisano, tak szybko się rozleciała?
Rozbiło się o to, że nie rozmawialiśmy w szerszym zakresie z Platformą.Nowoczesną Koalicją Obywatelską, która zdobyła pięć mandatów, o co zresztą to ugrupowanie miało pretensje, że zostało pominięte w tych pierwszych rozmowach. Przypomnę, że pierwsza koalicja składała się z pięciorga radnych Porozumienia Samorządowego, czterech radnych PSL i dwóch Wspólnoty Powiatu Złotowskiego. Była większość, więc uznałem że koalicja jest zawiązana, również na piśmie. Uznaliśmy jednak, że te jedenaście osób to taka liczba na styk i należy poszerzyć to gremium właśnie o radnych Platformy.Nowoczesnej Koalicji Obywatelskiej. Za czym, co muszę przyznać, PSL również był.

Z tego co mówił nam kilkanaście dni temu Ryszard Goławski, również w tym układzie miał Pan zachować funkcję wicestarosty. Skoro Pan jej nie zachował, wygląda na to, że rzeczywiście za dużo Pan żądał.
Nie. Przyjęło się, że rozmowy koalicyjne rozbiły się o osobę dyrektora wydziału budownictwa. Nie jest to prawdą. Poszło bowiem o członka zarządu powiatu. Pierwotnie Ryszard Goławski chciał być starostą i mieć dwóch członków zarządu, PSL miał mieć wicestarostę i członka zarządu. Poszerzając koalicję o Platformę.Nowoczesną Koalicję Obywatelską starosta żądał zrezygnowania przez PSL z członka zarządu właśnie na rzecz P.N KO. To była ta różnica między dialogiem a monologiem.

Taka propozycja była dla Was nie do zaakceptowania?
Była, i dopiero wtedy warunkowaliśmy to czymś innym – porządkami, wyjaśnieniem sobie pewnych spraw, które narosły od iluś miesięcy.

Wracamy więc do sprawy skargi i zwolnienia dyrektora Leszka Kasprowicza. Dlaczego tak uparliście się na pozbawieniu go tej funkcji?
PSL nie naciskał na dyrektora. PSL naciskał, aby to starosta zrezygnował z jednego członka zarządu. Byłoby uczciwiej: starosta i członek zarządu z PS, wicestarosta i członek zarządu z PSL oraz członek zarządu z P.N KO. Negocjowanie koalicji nie musi przecież oznaczać stu procent władzy jednej osoby. Zdawałem sobie sprawę, że jeśli sam będę w tym układzie jako wicestarosta, nie będę miał nic do powiedzenia. Nie chciałem się godzić na to, żeby być wicestarostą tylko po to, żeby zachować stanowisko. Chciałem mieć coś więcej do powiedzenia.

A miał Pan przez ostatnie cztery lata?
Tak, miałem, poza nieznacznymi niuansami. Byłem w mniejszości, ale przynajmniej miałem w zarządzie osoby, które wiedziały, co się dzieje.

Może po prostu dzisiaj chce Pan pokazać wyborcom, że postąpił szlachetnie, bo nie zgodził się przyjąć funkcji za byle jakie warunki...
Na pewno nie wziął w tym górę interes własny. Nigdy nie przedkładałem go nadto, co należy robić. Dopiero gdy okazało się, że nie jest możliwe utrzymanie drugiego członka zarządu, chcieliśmy czegoś w zamian. Pojawiła się kwestia dyrektora wydziału budownictwa, jednak jego nazwisko w trakcie rozmów w ogóle nie padło. Mój postulat dotyczył połączenia wydziałów, a nie spraw personalnych.

Połączenia wydziału budownictwa z którym wydziałem?
Z jeszcze jednym. W każdym razie nigdy nie wysunąłem postulatu zwolnienia dyrektora wydziału budownictwa.

Sprowadzało się to jednak do tego, żeby nie był na tym stanowisku. Dlaczego tak Panu na tym zależało?
Dlatego, żeby wszyscy, którzy mają do czynienia z tym wydziałem, byli równo traktowani. Ponieważ jednych traktuje się wybiórczo, mogą załatwiać pewne rzeczy szybciej, łatwiej, a inni nie. Przede wszystkim chodziło o stosowanie prawa. Urzędnik, w moim przekonaniu, ma pomagać rozwiązywać problemy a nie utrudniać.

To odczucie to efekt Pana obserwacji czy ktoś na Pana naciskał?
Wyłącznie był to wynik moich obserwacji i skarg, które wpływały od różnych osób, nie tylko deweloperów, których próbuje się z tym łączyć. Jeżeli dochodziły do mnie słuchy, że projektanci, nie tylko złotowscy, żądali tysiąc czy dwa tysiące złotych więcej za zrobienie projektu, który będzie przedłożony w Starostwie Powiatowym w Złotowie, bo tu będzie wydawane pozwolenie na budowę i ten projekt będzie droższy o 1–2 tysiące zł? Kilka takich sugestii czy skarg słyszałem, również od osób prywatnych, które inwestowały – bo dyrektor jest zasadniczy. Nie wnikam w jego merytoryczną wiedzę, jest dobrym specjalistą.

Z czego miałyby wynikać te większe kwoty?
Z problematyki, z rzeczy, które niekoniecznie przypisane są do wydziału, którego dyrektor tego się domaga. Chodzi o nadinterpretacje, sztuczne naciąganie kosztów od inwestora. Nie wiem, być może w jakiś sposób chroni to dyrektora. Natomiast jeśli te sygnały padają nie od jednej osoby, ale większej ilości i również od zewnętrznych projektantów? Gdy prosiłem o to na papierze, nikt oczywiście nie chciał pisać. Zawsze słyszałem: „wie pan, za chwilę być może będę realizował kolejną inwestycją”. Jeśli postępujemy zgodnie z prawem, takie postępowanie ze strony dyrektora nie będzie wadą, ale jeśli przekraczamy już swoje kompetencje?

– Nie chciałem się godzić na to, żeby być wicestarostą tylko po to, żeby być na stanowisku – twierdzi Daniel Sztych


Co z opinią, że Daniel Sztych niepotrzebnie dał się wmanewrować w gierki środowiska budowlańców, że komuś coś obiecał, czegoś od niego oczekiwano?
Nikomu niczego nie obiecywałem. Cały czas byłem jedynie za równym traktowaniem wszystkich, którzy składają dokumenty do wydziału budownictwa, który mi podlegał. Ta problematyka powinna być zresztą tematem koalicyjnej dyskusji, której nasz koalicjant, Porozumienie Samorządowe, nie chciał słuchać.

Decyzję o zwolnieniu dyrektora, którą Ryszard Goławski cofnął po trzech dniach, podjął Pan samodzielnie?
Nie. Starosta o wszystkim był poinformowany.

Do dzisiaj ma Pan przekonanie, że miał rację, twierdząc, że dyrektor Kasprowicz przekroczył kompetencje?
Oczywiście.

Ta sprawa toczy się w prokuraturze, nie znamy rozstrzygnięcia…
Toczy się i z niecierpliwością czekam na wyniki. Wierzę w profesjonalizm prokuratury i zwrócenie uwagi na faktyczne powody zwolnienia dyrektora wynikające z drugiej skargi.

Wciąż nie złożył Pan żadnego oświadczenia w tej sprawie, chociaż gdy rozmawialiśmy o tym, kiedy ta sprawa wyszła na jaw kilka miesięcy temu, deklarował Pan złożenie takiego komunikatu.
Oświadczenia nie wydałem, uznając, że sprawa toczy się w prokuraturze i niech tam to rozstrzygają. Może teraz jest czas, żeby pokazać pewne fakty.

Bardzo proszę.
Otóż interpretacja prawna, jaką otrzymałem w tej sprawie z Głównego Urzędu Nadzoru Budowlanego, jest jednoznaczna i świadczy o tym, że w sytuacji, która była przedmiotem sporu, dyrektor nie miał prawa kontroli i dokonując jej, przekroczył swoje kompetencje. Wydział owszem, może toczyć postępowanie kontrolne, ale przynajmniej na siedem dni przed dokonaniem takiej kontroli należy o niej zawiadomić, a do przeprowadzenia kontroli trzeba też posiadać upoważnienie starosty, który określa jej zakres. Są tam jeszcze wymagane pewne formalności.

Te warunki nie zostały spełnione.
Napisałem do GUNB, poprosiłem o opinię i otrzymałem taką właśnie treść. Należy dodać, że ponad GUNB jest już tylko ministerstwo, a GUNB jest naczelnym organem kontroli wszelkiego typu pozwoleń, budów, nie ma wyższego urzędu w Polsce jeśli chodzi o jakiekolwiek czynności kontrole związane z branżą budowlaną.

Pytanie, na ile rzetelnie przedstawił Pan sytuację tej instytucji i do czego odniesiono się tam, przy wydaniu tej opinii.
Bardzo szczegółowo przedstawiłem tę sytuację.

Co zrobi Pan z tym pismem? Jest uwzględnione w postępowaniu, które toczy się w prokuraturze?
Prokuratura to dostała, załączyłem to do dokumentów sprawy. W każdym razie ja swoich kompetencji nie przekroczyłem i miałem prawo wręczyć wypowiedzenie dyrektorowi. Nikt nie wywierał też na mnie żadnego wpływu. Śmieszny jest dla mnie finał sprawy, w której poszło przecież o balkony przy jednej z inwestycji – najpierw były wykonane, później ich nie było, a dzisiaj są ponownie. Mając opinię GUNB wiem, że miałem w tej sprawie rację. Tym bardziej, że do dzisiaj nikt nie przedstawił mi innej opinii, choć mówiono, że ponoć takie są. Decyzję o zwolnieniu podjąłem wyłącznie na podstawie skargi, która wpłynęła od Tomasza Helta, że dyrektor bezpodstawnie dokonał kontroli. Druga skarga, w przypadku której podważano wiarygodność podpisów, nie miała znaczenia przy decyzji o zwolnieniu.

Nie zmienia to faktu, że decyzję oparł Pan wyłącznie na podstawie skargi Tomasza Helta, bo wtedy nie miał Pan jeszcze opinii GUNB. Nie za mało to na zwolnienie?
Były jeszcze akta tej sprawy, tej inwestycji, które potwierdziły, że Helt miał rację.

Pokazał Pan staroście opinię GUNB?
Tak.

Czytał ją?
Miał to w ręku. Przynajmniej zerkał na to parę razy, ale czy przeczytał – nie wiem.

Co powiedział?
Że nie mam więcej toczyć tej sprawy, nie mam brnąć w dziwne rozstrzygnięcia, że dla niego jest ona zamknięta i że ma odmienne zdanie w tej sprawie. Przy czym, jak mówiłem, do dzisiaj żadnej innej opinii mi nie przedstawiono. Nie widziałem też treści zgłoszenia do prokuratury.

Ryszard Goławski zarzeka się, że jest ludowcem z krwi i kości – to prawda?
Nie wiem, mocno bym się nad tym zastanowił. Jadąc do Warszawy czy Poznania jest ludowcem, ale lokalnie? Powiedziałbym raczej, że bliżej mu do prawicy, nawet tej PiS–owskiej, a poniekąd również do bardziej liberalnych poglądów jak te, które reprezentuje P.NKO. Krótko mówiąc, tam jest mu blisko, gdzie są wpływy i gdzie jest splendor. Faktem jest, że wybory sprawnie rozegrał. Przecież Wspólnota Powiatu Złotowskiego to też był Ryszard Goławski bis, dopiero dalej były tam gdzieś inne osoby. A wszystko to było antyPSL–em. Jak wytłumaczyć sytuację, że przychodzi się do ludzi, którzy pracują w różnych miejscach i mówi się, że nie mogą wesprzeć PSL–u, tylko inny komitet? Więc nie wiem, ile ludowca rzeczywiście jest w Ryszardzie Goławskim.

Ostatecznie staliście się wrogami, a przynajmniej przeciwnikami?
Trochę nas łączyło, trochę dzieliło. Powiedzmy, że mieliśmy odmienne zdania.

Więcej łączyło czy dzieliło?
Na końcu chyba już dzieliło.

Sprawa dyrektora Kasprowicza była jedyną w ostatnich miesiącach, która tak Was poróżniła?
Miała największe znaczenie, ale inne kwestie również. Zdarzało się, że coś wspólnie ustaliśmy, po czym miałem przedstawić pewne stanowisko, które było zgoła odmienne od tego, co za chwilę ogłosił starosta.

Wasze rozmowy bywały nieprzyjemne?
Tak.

Bardzo?
Czasem tak.

Wyłącznie dla Pana czy również starosta swoje od Pana usłyszał?
Starosta zawsze mówi, że jego zdanie jest najważniejsze, więc niech tak zostanie, że w większości to ja musiałem się nasłuchać. Zresztą podobnie było przy koalicyjnych negocjacjach. Jeśli ktoś wypowiada się w takim stylu: albo idziesz z nami i będę cię przygotowywał na starostę w przyszłej kadencji, a jak nie to spieprzaj, oczywiście bez słowa spieprzaj, ale w takim rozumieniu słów, to tylko świadczyło o tym, że miałem tam być, żeby być. Figurantem. Jeśli ktoś chce rządzić autorytarnie, niech rządzi. To ani nie dla mnie, ani też dla PSL.

Gdyby miał Pan podsumować te Wasze czteroletnie relacje?
Przebiegły, dobry polityk, osiągający wszystko za wszelką cenę. Z perspektywy czasu to nie dla mnie.

Wróćmy jeszcze na moment do dni po wyborach – poza oficjalnymi rozmowami próbował Pan w końcu budować inną koalicję?
Od czwartku rzeczywiście odbyłem pewne rozmowy, ale nie powiedziałbym, że o tworzeniu innej koalicji. Jeśli problemem jest to, że pojechałem do Tomasza Wojtiuka, który był sygnatariuszem porozumienia koalicyjnego, i najzwyczajniej rozmawiałem z nim jak człowiek, to nie wiem, gdzie tu jest problem.

Pytanie, o czym rozmawialiście?
O tym, że nie wszystko nam się podoba. Ale żadnego układu w tym nie widziałem. Natomiast z perspektywy czasu wiem, że moim błędem było to, iż nie rozmawiałem z Platformą.Nowoczesną Koalicją Obywatelską. Od razu powinienem był to uczynić i stworzyć drugi front.

Starosta stwierdził niedawno na naszych łamach, że te rozmowy z P.N KO były i że robiono podchody pod ich członków.
To nie były podchody, a jedynie rozmowy z jedną osobą, co później przedstawiano mi jako rzekome rozmowy o dużo szerszym zakresie.

Z kim?
Z kobietą.

W tamtym gronie jest tylko jedna – obecna wicestarosta.
To były rozmowy o tym, żeby wsparła PSL w koalicyjnych dyskusjach, a w przypadku korzystnego rozwiązania żeby objęła jedną z komisji.

Małgorzata Sameć powiedziała wprost, że Was nie poprze czy dała do zrozumienia, że można się dogadać?
Raczej to drugie. Stwierdziła, że jeśliby się udało to czemu nie.

To dlaczego się nie dogadaliście? Tylko dlatego, że starosta zaoferował więcej – funkcję swojego zastępcy?
Nie wiem. W każdym razie wtedy padły względem mnie zarzuty, że byłem u Tomasza Wojtiuka i w takim razie pewnie buduję koalicję, co nie było prawdą. Byłem, ale kontekst rozmowy był zupełnie inny. Przecież starosta robił to samo wobec członków Prawa i Sprawiedliwości. Natomiast ja absolutnie nie rozmawiałem z PiS–em, można o to zapytać Wiesława Fidurskiego.

To skąd pojawiła się informacja, że budowaliście koalicję z PiS–em?
Od starosty usłyszałem, że kombinuję z PiS–em. Nie wiem, skąd miał takie informacje. Mówił, że od kogoś z Jastrowia. Ktoś mu powiedział, że widziano mnie w urzędzie u burmistrza i tak powstała plotka.

To po co była wizyta u Wojtiuka? I u którego w końcu?
Jeden i drugi był na tym spotkaniu. Rozmawialiśmy o tym, jak generalnie ma wyglądać powiat, relacje z gminą Jastrowie.

Przynajmniej o niektórych z tych rzeczy mogła mówić staroście Małgorzata Sameć, z którą osobiście Pan przecież rozmawiał?
Być może. Być może dobrze gra. Być może chciała kogoś ograć.

Ograła Pana – zastąpiła Pana na stanowisku zastępcy.
Tak i chyba nie tylko mnie. Myślę, że jeszcze kilka osób ogra, zresztą nie po raz pierwszy.

W rozmowie ze starostą zapytałem go, czy powierzenie jej funkcji nie jest wdzięcznością za lojalność.
Powiedziałbym, że tak.

– Na końcu więcej nas już chyba dzieliło – były wicestarosta mówi o swoich relacjach z Ryszardem Goławskim


W tej Pana koncepcji na inne władze powiatu kto miał być starostą, a kto jego zastępcą?
Nie było szerszej koncepcji. To była jedynie rozmowa o poszerzeniu koalicji Porozumienia Samorządowego, PSL i Wspólnoty Powiatu Złotowskiego o przyłączenie do nas kobiety z P.N KO na takiej samej zasadzie, jak po wyborach Michał Falba został przyłączony z PSL–u do Porozumienia Samorządowego za funkcję szefa komisji.

Macie o to do niego duży żal?
Tak, bo startował z listy PSL – nie innej i to zobowiązuje.

O czym to świadczy?
Nie wiem. Trzeba zapytać Michała.

Niech Pan w końcu zdradzi, bez owijania w bawełnę, jak miała wyglądać ta wasza–pana, zwał jak zwał, koalicja?
Nie brnijmy w tę stronę, bo zapewniam, że aż takich założeń, tak daleko idących, nie było.

Słyszałem, że jednak były to bardzo poważne rozmowy.
A Sztych miał być starostą?

Ta Wasza koncepcja ponoć miała ręce i nogi, mogła się udać, ponoć niewiele zabrakło, żeby to dopiąć.
Z niektórych stron rzeczywiście padały sugestie, że może chciałbym być starostą, była już jednak podpisana umowa. W tym samym czasie powinienem toczyć osobiście rozmowy z Platformą.Nowoczesną Koalicją Obywatelską i doprowadzić do koalicji jak na poziomie sejmiku.

To było możliwe?
Tak. Dlatego żałuję, że z nimi nie rozmawiałem w jakimś bardziej istotnym stopniu, ponieważ z ich strony była propozycja, że w takim układzie mógłbym być starostą. Generalnie był taki układ, że PSL z PO powinien się zblokować i ewentualnie doprosić Ryszarda Goławskiego do koalicji. To nie była propozycja wprost, ale z rozmowy dało się odczuć, że jest to sugestia, żebym został starostą.

Z kogo ust padła?
Obecnego radnego powiatowego, a także radnego sejmiku województwa wielkopolskiego.

Radny sejmiku to Henryk Szopiński, a o którego chodzi radnego powiatowego?
To były kwestie negocjacyjne, nie chciałbym zdradzać teraz wszystkich tych szczegółów. Mogę dodać, że jeden z przedstawicieli P.NKO przesłał mi nawet sms–a z gratulacjami za to, że zostanę starostą.

Jest więc czego żałować...
Gdybym miał cofnąć się do tych negocjacji, aby były skuteczne, oddałbym funkcję starosty. Dokompletowaliśmy pewnie jeszcze kogoś, choćby połowę Wspólnoty Powiatu Złotowskiego w osobie Tomasza Wojtiuka.

Bo Julian Brewka nie był do wyciągnięcia?
Jak powiedziałem, to był drugi komitet, który powstał przeciwko PSL–owi.

To było przed wyborami – pytam o to, co było „do zrobienia” po wyborach, gdy były już znane ich wyniki.
Nie zakładałem, że może mieć miejsce taka sytuacja, że Julian Brewka pójdzie z nami. Przynajmniej ja z nim o tym nie rozmawiałem. Jeszcze raz podkreślam, nie było innych rozmów koalicyjnych z naszej strony. To że ktoś z kimś się spotkał o niczym nie świadczy. Jeśli zostało to odebrane w taki sposób, że celem była inna koalicja, to gratuluję komuś, kto wierzy we wszystko, co się mówi. Ja też wiedziałem o tym, że starosta rozmawiał z PiS–em i o czym miałoby to świadczyć? A może rzeczywiście było tak, że w poniedziałek uśpiono koalicjanta–PSL po to, żeby zbudować inną koalicję?

Co na to wszystko Leszek Kępiński – zganił Pana za nieskuteczne prowadzenie rozmów koalicyjnych?
Nie. Nasze relacje są bardzo dobre. Dał tylko do zrozumienia, że być może należało ustąpić członka zarządu. Uznałem, że nie należało. Trzeba mieć do siebie szacunek. Tym bardziej, że wiedziałem, jak to wyglądało przez cztery lata.

Tak czy inaczej stracił Pan najwięcej – funkcja, wynagrodzenie.
Nie uważam tak. Mam mnóstwo zajęć, wracam do tego, co lubię i co zawsze robiłem, czyli do rolnictwa.

Rolnictwo to ziemia, czyli coś, z czym wywołał Pan w ostatnich dwóch latach spore zamieszanie – mówię o planowanej sprzedaży gruntu dla firmy Strabag. Ta sprawa również miała wpływ na zepsucie relacji między Panem a starostą? Na spotkaniu z mieszkańcami w kinie dał do zrozumienia, że przywoła Pana do porządku.
Ta sprawa absolutnie nie miała znaczenia dla naszej codziennej współpracy. Po tym spotkaniu w kinie starosta nie powiedział do mnie na ten temat ani słowa. Mogę powiedzieć więcej: dziwne to – starosta nie wiedział, jakie podpisuje dokumenty?!

Zagrał na spotkaniu, że nie wie, o co chodzi?
Każdy może grać dobrego wujka.

Później zwrócił Pan mu na to uwagę?
W ogóle nie rozmawialiśmy na ten temat.

Ponownie Pan stracił, znowu finansowo – nie udało się sprzedać gruntu.
Nie były to kolosalne kwoty, typowo po rynkowej wartości.

Jak duże?
Mówimy o około dwustu tysiącach złotych. Do teraz są jednak zakłady, które rozważają kupno tej nieruchomości.

Też zajmujące się tak dyskusyjną działalnością jak wytwórnia mas bitumicznych?
Nie, chociaż mamy takie czasy, że kontrowersje może wzbudzić wizja budowy zwykłej hali.

Choćby po wspomnianym spotkaniu w kinie wiadomo już, że ta działalność mogła powodować negatywne skutki dla mieszkańców – mimo to był Pan gotów sprzedać pod nią grunt?
Chciałbym zapytać osoby, które brały udział w tym spotkaniu, kto konkretnie widział taką instalację, jaka miała powstać. Z tego co wiem, miała być bardzo nowoczesna. RDOŚ nie zgłaszał uwag. Po drugie, nie ode mnie zależały decyzje. Mnie zapytano, czy chcę sprzedać grunt, czy to jest moja nieruchomość. Ja nawet nie muszę wiedzieć, co będzie chciał robić inwestor. Wiem tyle, że chce kupić działkę i postawić firmę. Byłem jedynie stroną w sprawie, w której decyzje wydają urzędy.

Te uwagi były, zwłaszcza w kontekście późniejszej zmiany lokalizacji na miejskim gruncie, bliżej miasta.
Trudno mi to oceniać. Być może ze względu na inne położenie, bliższe zabudowy, tam uwarunkowania były już inne.

Ile wie Pan o opcji przeniesienia tej inwestycji na teren miasta?
Dość sporo.

Ta wiedza dużo by nam powiedziała o przebiegu całego postępowania?
(Śmiech) Myślę, że tak.

Pytanie jest proste: kto chciał, żeby to się tam znalazło i czy miastu na tym zależało?
Z informacji, jakie posiadam od Strabagu wynika, że zgłoszono się do nich, że jest działka na terenie miasta, Strabag sam nie występował.

Co dalej będzie z Danielem Sztychem? Na jak długo wraca wyłącznie do rolnictwa? Jedynie do kolejnych wyborów, parlamentarnych, europejskich?
Zobaczymy. Niczego nie wykluczam, niczemu nie zaprzeczam. Póki co jest duża dyskusja o tym, czy pójść wyłącznie jako PSL czy w jakimś wspólnym bloku. Bloku, bo moglibyśmy np. pójść pod Europejską Partią Ludową, której PSL i Platforma są członkami. A może będzie to jeszcze inne połączenie. Czas pokaże.

Prawdziwa jest opinia, że nie jest Pan ani politykiem, ani samorządowcem, a po prostu karierowiczem?
Nie. Gdyby tak było zgodziłbym się na dalsze piastowanie funkcji wicestarosty. Moja postawa pokazuje chyba, że potrafię zrezygnować ze stanowiska np. po to, żeby nie być utożsamianym z Porozumieniem Samorządowym, bo jest ono czymś zupełnie innym niż Polskie Stronnictwo Ludowe. Ja, w przeciwieństwie do niektórych osób, nie mam problemów ze zidentyfikowaniem siebie. Za co m.in. szanuję Prawo i Sprawiedliwość, oni też mówią wprost, skąd i kim są.

W Pana przypadku ten zielony szyld to nie tylko członkostwo, ale też funkcje.
Zgadza się. Oprócz tego, że jestem prezesem powiatowym, jestem także członkiem prezydium PSL na szczeblu województwa. Wyżej póki co jeszcze nie.

Jeszcze?
(Śmiech)

Brak funkcji wicestarosty mocno blokuje Pana polityczne plany na przyszłość?
Wręcz przeciwnie, ułatwia. Z tej prostej przyczyny, że będę miał więcej czasu na to, żeby pojechać, spotkać się i porozmawiać. Będę miał większą możliwość swobodnego wypowiadania.

Możliwe zatem, że o ten poselski mandat będziecie za chwilę rywalizować z Julianem Brewką.
Już raz z nim rywalizowałem, o stanowisko wójta gminy Złotów. Znamy się więc z rywalizacji, jesteśmy z tego samego okręgu wyborczego.

Reklama

Miałem zostać starostą. Wywiad rzeka z Danielem Sztychem komentarze opinie

  • gość 2019-01-03 17:29:34

    Jakie właściwie wykształcenie ma Sztych? Chodziłem do "podstawówki" z jego starszym bratem, został na drugi rok, musiał powtarzać. Leser do nauki to był niesłychanie.

  • gość 2019-01-03 18:01:48

    panie sztych to czemu z pisem nie szło sie dogadac .co nie chcieli?

  • gość 2019-01-03 18:46:22

    A ja miałam być milionerką, ale nie trafiłam "szóstki". Doprawdy, rozmowa na tak mizernym poziomie, że obraża inteligencję przeciętnego czytelnika. Czyż nie ma ciekawszych osób do rozmowy, panie redaktorze?

  • GośćAnn - niezalogowany 2019-01-03 18:52:59

    A co wspólnego ma to jaki w nauce był brat pana Daniela z tym,kim jest i co sobą reprezentuje pan Sztych?

  • kled - niezalogowany 2019-01-03 19:11:33

    Panie Sztych! Jestem za młodymi, czyli też za panem!Gardzę autokratami typu pan Goławski?

  • gość 2019-01-03 19:29:28

    Goławski znowu wydymał wszystkich

  • gość 2019-01-03 19:51:18

    Tomasz Wojtiuk to żółtodziób polityczny, zza jego pleców pociągał za sznurki ojciec Piotr który z Goławskich ma chłodne układy.

  • Miro - niezalogowany 2019-01-03 20:32:20

    A co słychać na działce przeznaczonej pod wytwórnie mas bitumicznych? Baaaardzo ciekawa sprawa, a jakoś dziwnie pod dywan zamiatana....dziiiiiiiwne....adla mnie to "ustawka" była...

  • Gość - niezalogowany 2019-01-03 21:24:59

    Przyszłość przed młodymi, za 5 lat ci młodzi pozamiatają Rycha i jego ekipę.

  • Gość - niezalogowany 2019-01-03 21:41:35

    Z wypowiedzi o Strabagu wynika, że burmistrz kłamał częściej i bardziej niż dotąd było wiadomo. Okazuje się że sam chcial tu tę firmę sprowadzić. A tak się wypieral.. takie rzewne filmiki przy kominku z pieskiem nagrywal!!

  • gość 2019-01-03 22:18:02

    W tym pseudo wywiadzie Sztych próbuje się dowartościowywać, a jest może trochę więcej, niż zerem. Miołem zostać starostą, no no...

  • Gość - niezalogowany 2019-01-04 01:06:01

    "Pytanie jest proste: kto chciał, żeby to się tam znalazło i czy miastu na tym zależało? Z informacji, jakie posiadam od Strabagu wynika, że zgłoszono się do nich, że jest działka na terenie miasta, Strabag sam nie występował." Oj, Pinokio nasz Pinokio - a tak rzewnie płakałeś na FB, że Cię szkalują. Tymczasem prawdę mówili.

  • Gość - niezalogowany 2019-01-04 09:51:32

    Młody człowieku , mówisz miałem być..... ale jednak nie jesteś. Weź się za pracę a nie płaczesz jak dziecko. Większość tych radnych powiatu to jakieś wynalazki. To smutne jak naszym powiatem rządzą niekompetentni ludzie. Starosta już dawno powinien być na łące , no ale jak mamy społeczeństwo " zacofane " jak wyborca PIS-u to nic lepszego nie będzie. Jak będzie za późno to dopiero się ludzie obudzą ale z ręką w nocniku.

  • gość 2019-01-04 10:14:23

    jprdl, jakie to żałosne :)

  • gość 2019-01-04 10:16:12

    "Cała prawda, całą dobę." Sztych mógłby w TVNie "Fakty" prowadzić.

  • Gość - niezalogowany 2019-01-04 11:28:41

    Daniel Sztych jest to osoba która pomaga wszystkiem,jak ktoś nie poznał to nie wie jaką jest osoba...A do wiadomości innych też jest po studiach

  • Gość - niezalogowany 2019-01-04 11:37:45

    Daniel Sztych jest to osoba która pomaga wszystkiem,jak ktoś nie poznał to, to nie wie jaką jest osoba...A do wiadomości innych też jest po studiach

  • gość 2019-01-04 12:12:33

    Do gościa, jak twój brat jest złodziejem to ty też?

  • gość 2019-01-04 12:30:31

    "Wywiad rzeka" to dobry tytuł dla tego lania wody. Chyba, że miało być "narzeka", ale chochlik drukarski napsocił.

  • Rowiesnica - niezalogowany 2019-01-04 16:07:42

    Pan Sztych bardzo mizernie przeciagal sie z klasy do klasy w zlotowskiej handlowce. Matury nie uraczyl - od zawsze za to mial wielkie ambicje. Po szkole, jako bezrobotny wzial dotacje z Urzedu Pracy na otwarcie dzialalnosci - sklep z paszami zwierzecymi. Biznes jednak szybko upadl. Potem zostal wzniesiony na swiecznik.

  • monika b - niezalogowany 2019-01-04 21:15:06

    Co za szmaty tu piszą i krytykuje Daniela Sztycha ....normalnie jełopy ułomne ....Daniel olej to co pisze debile zero wychowania mają dla innych

  • monika b - niezalogowany 2019-01-04 21:19:14

    W tych komentarzach pisze same jełopy...Daniel jesteśmy z Tobą ...durni trzeba olewac

  • monika b - niezalogowany 2019-01-05 01:41:27

    Rowiesnica zamknij jadaczke jak się nie znasz... W tym gronie komentarzy są same debile krytykują jak nie mają pojęcia o niczym ....tylko idioci takie coś piszą.... co ma rodzeństwo do Jego wykształcenia zawodowego...ogarnijcie się jałopy co tak piszecią...Ja jak zawsze jestem i będę za Danielem Sztychem wy głąby...Z idiotami nie ma co gadać i pisać!!! Same łełopy tylko krytykują innych patrzcie na siebie co macie Koło swojej dupy!!!!!

  • gość 2019-01-05 17:41:50

    Droga Moniko B. Swoimi komentarzami stawiasz się zdecydowanie poniżej "szmat", "debili", "idiotów", "jełopów" i "łełopów", o których piszesz. O ile z powyższymi można czasem - mniej lub bardziej poważnie - polemizować, o tyle z Tobą nie ma o czym. Jak to kiedyś Kabaret Dudek przedstawiał: "Chamstwo należy zwalczać siłom i godnościom osobistom".

  • Olo - niezalogowany 2019-01-07 21:00:53

    Sztych to dupek!!!! Sprawiał wrażenie tak jak cały PSL,że dba o nas.Niestety to tylko fikcja. Goławski to wytrawny gracz,miejmy nadzieję ,że załatwi Chmiela!!! Choć jako spadkobiercy okrągłostołowi pewnie się dogadają. Czy Brewka powie w końcu ile powiat ma długów????

Dodajesz jako: |
Reklama

 

Ogłoszenia PREMIUM

Mechanika pojazdowa -sprzedaż

Mechanika-Sprzedaż i wymiana opon olejów silnikowych i przekładniowych filtrów kasowanie wskaźników inspekcji świec zapłonowych i żarowych,..


Zobacz ogłoszenie

Kupię Mieszkanie Bezczynszowe

Młode małżeństwo kupi mieszkanie w Złotowie! może być do remontu, min.3-pokojowe. Bezpośrednio!


Zobacz ogłoszenie
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez zlotowskie.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Angelika Leszczyńska, Mariusz Leszczyński “Leszczyńscy” S. C. z siedzibą w Złotów 77 – 400, Wojska Polskiego 2

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"