:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
Interwencje czytelników, Miłość metry czyli niedoszła opieka mieszkanie - zdjęcie, fotografia
Portal zlotowskie.pl 21/02/2019 18:30

Miała kochać i opiekować się do końca życia. Nic z tego, a mieszkanie pani Wandy przeszło w kolejne ręce.

Uczucia zawsze są śmieszne, a szczególnie wówczas, kiedy dostaną się w ręce osób niepowołanych.* Swoje nadzieje pani Wanda oddaje różnym osobom. Bliskim i nieco dalszym. A to w testamencie, a to jako darowiznę. W ostatniej woli zmieniają się daty, imiona i nazwiska (raz pasierbica, raz jej mąż, pasierbica rozwiedziona), niezmienny pozostaje tylko przedmiot zainteresowania – te 36 metrów kwadratowych. Mieszkanko na czwartym piętrze, dwa pokoje z widokiem na ulicę w Złotowie. W ręce Doroty przechodzą latem 2015 roku. Za darmo. Choć może nie do końca – Dorotka płacić za nie ma dozgonnie... miłością. Tej wdzięczności jednak u notariusza panie nie zapisują. Szkoda pieniędzy, myślą. Bo mieszkanko na szczycie bloku jest własnością spółdzielczą, a jego przekształcenie we własność odrębną to koszt około 1200 złotych. Dorotka obiecuje, to wystarczy. Skoro mówi, że nakarmi, wypierze, posprząta, to tak będzie. Kiedy mówi „mamo”, pani Wanda bierze się na lep jej serdeczności.

Życie zaczęło jej się krzywić za dzieciaka. Gdy miała siedemnaście lat odstawało od jej wyobrażeń tak bardzo, że miało być prostowane operacyjnie.

– Ale mama się na to nie zgodziła. Bała się – wspomina pani Wanda, rocznik 1957. Długie ciemne włosy przeplatają jej się z siwymi odrostami, spod kołdry wyglądają słońca rzadko używanych pięt. Kobieta od roku nie wyszła z domu.

– Mam bardzo dużą skoliozę, silne bóle kręgosłupa, na nim zmiany zwyrodnieniowo–wytwórcze, czyli zwyrodnienie na zwyrodnieniu, więc ciężko mi się chodzi – do tego rencistka (od 32 lat) skarży się na rozsadzające bóle głowy i problemy z biodrami. Oprócz choroby jej jedynym towarzyszem jest pan Adrian – lokator z pokoju obok. Dzielą korytarz, łazienkę i kuchnię. Czasem ktoś zje nie swoją zupę czy pomarańczę albo zostawi zapalone światło na noc (rachunki płacą po połowie), ale ogólnie żyją w zgodzie. Już przywykła, że jej pokój zajmuje jakiś obcy facet. Z internetu.

Do tego rencistkę odwiedza  opiekunka z obiadem. Ma też gumę dla oczu, jak telewizję nazwał Orson Welles.

– Lepiej nie będzie, bo jest coraz gorzej. Tak bardzo cierpię, że nic mi nie daje radości ani przyjemności. Tylko czekać na śmierć – cały jej ruch podczas rozmowy sprowadza się do przykładania dłoni do czoła, jakby sprawdzała, czy to nie halucynacje. Trudno się dziwić, tkwi bowiem w czyśćcu nijakich, trudnych do odróżnienia od siebie dni**.

To wciąż to samo „M”, na które w 1998 roku zamieniła mieszkanie po zmarłych rodzicach. Jej cztery kąty, do których nie ma prawa od ponad trzech lat.

– Dorota strasznie się zarzekała, że będzie dobrze, że będzie się mną opiekować. Niczym miałam się nie martwić – pani Wanda wspomina połowę roku 2015. Czas, gdy za namową dziewczyny zapisała jej te 36 m kw. w testamencie, a dwa dni później w akcie darowizny.

Notariuszka, która siedziała przy jej łóżku, jak ja teraz, namawiała ją na zabezpieczenie, na zapis o dożywociu we własnym „M”. Rozsądek przegrał z uczuciem.

– Później Dorota poznała następnego pana, po dwóch miesiącach wzięli ślub – to było już trzecie małżeństwo, 29 lat miała – potem od razu była ciąża. Wyjechali do Niemiec – tak skończyła się bajka o „żyli długo i szczęśliwie”. Dorotka, którą pani Wanda wychowywała od 10 roku życia, od ślubu z jej ojcem, powiedziała, że zrywa z nią kontakt. Dziewczyna, która przez prawie 20 lat mówiła do niej „mamo”, zabrała, co się dało i zniknęła.

– Poczułam się oszukana, straszny żal do niej miałam. Na koniec mi tak odpłaciła. Powiedziała, że nie chce mieć z nikim do czynienia – tej obietnicy dotrzymała. Nie odzywa się ani do pani Wandy, ani do swojej przyrodniej siostry Magdy. Tej samej, której podarowała mieszkanie na czwartym piętrze w bloku w Złotowie. Z leżącą w środku panią Wandą.

Jak do tego doszło, opowiada obecna właścicielka lokalu:

– Siostra wyprowadzała się, chciała sobie ułożyć życie po swojemu, to co miała zrobić? Zostawić panią Wandę samą sobie? Poprosiła mnie, przemyślałam to i nie było dla mnie problemu – pani Magda, z twarzy jeszcze dziecko, mówi szybko, jakby chciała mieć tę rozmowę już za sobą. Na pytania odpowiada bez zastanowienia. Także o to, że podobno zapłaciła siostrze 90 tys. zł. Pani Wanda twierdzi, że widziała w szufladzie taki dokument.

– Dorota chciała się pozbyć mieszkania i zarobić. I mieć problem głowy. Przecież mogła to na mnie z powrotem dać, ale zależało jej na pieniądzach... – uważa ciężko chora kobieta.

– Nie, to była darowizna. Nigdzie w papierach nie ma napisane, że jakieś pieniądze były – Magda żywo zaprzecza. Trudno jednak uwierzyć w te słowa, znając historię jej i jej starszej siostry. Pani Dorota wychowywała się pod okiem ojca i „mamy” Wandy, Magda zaś – owoc kolejnego związku ich biologicznej matki – wychowywana była przez babcię.

– Matka po urodzeniu prawie zaraz ją zostawiła – relacjonuje 62–latka. Dziś przyrodnie siostry nie mają kontaktu ani telefonicznego, ani przez media społecznościowe. Czasem wiadomość jednej o drugiej przekaże ich prawdziwa mama.

– Nie było źle między nami – ciągnie pani Magdalena.

– Wiadomo, jak to rodzeństwo, nie potrafiłyśmy się dogadać czasami, ale dlaczego miałyśmy ze sobą źle żyć i nie mogła mi tego przekazać? Powiedziała mi wprost: mogła to mieszkanie oddać byle komu i co by się z panią Wandą stało? Poszłaby pod most.

Pewnie dopiero tam pani Wanda przekonałaby się, że najgroźniejsi są tacy wrogowie, którzy nie budzą podejrzeń.*** Potwierdza to Radosław Kilar, który w 2010 roku prowadził sprawę dotyczącą odwołania darowizny. Rzecz działa się na terenie naszego powiatu. Rodzice przepisali córce i zięciowi dom. Oni mieszkali na parterze, a córka na piętrze. Na parterze była łazienka i ciepła woda, a na piętrze tych luksusów brakowało, więc młodzi zamienili się ze starszymi, przy czym obiecali seniorom, że te wygody im zapewnią. Życie szybko zweryfikowało ich słowo. Ojciec obdarowanej miał udar, a na górze nadal nie było ani ciepłej wody, ani toalety.

– Żona tego pana wynosiła ekskrementy w wiaderku. A nawet gdy pan wydobrzał, to załatwiać się chodził do stajni, bo nie wolno mu było korzystać z ubikacji na parterze domu – opowiada prawnik. Czarę goryczy przelało posądzenie rodziców o kradzież.

– Ci państwo zażądali cofnięcia darowizny. Świadkowie zeznawali różnie, ale sąd uznał, że nastąpiła rażąca niewdzięczność ze strony córki i zięcia, i nakazał przepisanie nieruchomości z powrotem – twierdzi radca prawny.

O niewdzięczności mówi też pani Wanda. Przyznaje, że wiedziała o planach Doroty, by mieszkanie przeszło w ręce Magdy, ale pasierbica obiecywała jej, że nic się nie zmieni. Nowa właścicielka od razu zajęła jeden z pokojów. Chwilę później wprowadził się jej chłopak (który to już obcy mężczyzna w tym domu?), ale po poronieniu ją zostawił.

– Na początku się starała, gotowała, robiła zakupy, sprzątała, ale potem nawiązała kontakt przez internet z panem 10 lat starszym, z Radomia, i zaczęła tam jeździć. Zostawiała mnie samą najpierw na dwa tygodnie, potem na dłużej, w końcu dwa miesiące byłam sama. Aż zadzwoniłam do MOPSu po pomoc. Od tej pory przychodzi opiekunka i przynosi mi obiady – za pomoc tę pani Wanda płaci. Z renty, czyli 680 zł miesięcznego dochodu. Do tego pokrywa połowę rachunków, z czym się nie zgadza, bo pan Adrian żyje więcej niż ona. Więcej bierze gorącej wody, więcej prądu.

Co ciekawe, o obojętności mówi też pani Magda. O trudnym charakterze i roszczeniowości pani Wandy. I o jej nieporadności z wyboru. Przecież mogłaby sama wyrzucić śmieci, a nie że właścicielka musi fatygować koleżankę. Mogła też otwierać drzwi, gdy przysyłała jej obiady z jednej z lokalnych restauracji. Mogła wreszcie nie narzekać, że nie ma frykasów, bo za te kilkaset złotych ledwo da się przeżyć od wizyty do wizyty listonosza.

– Ile można wytrzymać takie coś? Wanda też ma ciężki charakter – pani Magdalena raz mówi o swojej lokatorce per pani, raz per ty.

– Starałam się, jak mogłam, ale mi też nerwy puszczały. Jak już przesadzała, to powiedziałam co myślę – żywo gestykuluje, nawet nie zdejmuje kurtki. Do redakcji wpadła jak po ogień. Jeszcze tylko wleci do pani Wandy, zapewnić ją, że jej nie wyrzuci i wraca do swojego życia, do mazowieckiego.

Słowa młodej kobiety dają do myślenia. Co wiemy o drugim człowieku? Dlaczego mamy wierzyć jego słowom? Bywa, że to obdarowany czuje się w takim układzie pokrzywdzony. Ba, zdarza się, że zrywa uciskający go układ. W Złotowie był przypadek mężczyzny, któremu dziadkowie podarowali swoje cztery kąty. W zamian za dożywocie w nich i pomoc. Wsparcie to potraktowali jednak zbyt dosłownie.

Wymagali wręcz, by wnuk biegał im po chleb. To nic strasznego? Może i nie, gdyby nie fakt, że on mieszka w... Gdańsku. Mężczyzna nie wytrzymał ciągłego nagabywania i za darowiznę podziękował.

W tym przypadku jednak tak nie będzie. Pani Magda o tych 36 m kw. w Złotowie mówi jak o swoim zabezpieczeniu. Jak o kole ratunkowym na wypadek, gdy powinie jej się noga. Zawsze będzie miała gdzie wrócić. A Wanda będzie miała gdzie mieszkać.

– Możecie myśleć, że jestem młoda i mogę sprzedać ot tak to mieszkanie, bo będę miała taką fanaberię. Nie. Zostałam inaczej wychowana przez starsze pokolenie i nie zrobię tego, mam za dobre serce – zarzeka się. Tyle że raz już próbowała sprzedać ów siostrzany prezent. Z panią Wandą w środku. Gdzie wtedy miała serce?

– Podjęłam taką próbę, bo mam swoje długi, problemy. Ale stwierdziłam, że to jest moje zabezpieczenie. po drugie zrobiło mi się szkoda pani Wandy. Co ona ze sobą zrobi? – mówi bez namysłu. Tak samo jak szybko odpowiada na pytanie, czy jest w stanie zapisać tę deklarację w akcie notarialnym.

– Jestem w stanie to zapisać, ale kto za to zapłaci, bo ja nie jestem w stanie. Ale jeżeli będę miała gotówkę, to mogę – deklaruje bez zastanowienia.

Dlatego prawnicy apelują, byśmy, zanim dokonamy aktu darowizny, zastanowili się, czy jest to konieczne. Nie spieszmy się – radzą. Spiszmy testament, reszta sama się rozwiąże.

Łukasz Opłatek

Imiona bohaterek zostały zmienione
* Elfriede Jelinek „Pianistka”
** Martin Pistorius „Chłopiec duch”
*** Olivier Bourdeaut „Miłość i inne nieszczęścia”

Reklama

Miłość na metry, czyli niedoszła opieka za mieszkanie komentarze opinie

  • Emma - niezalogowany 2019-02-21 21:36:29

    Pan Redaktor Opłatek czyta fajne książki. Ciekawa osoba. Inspirujące, dziękuję.

  • gość 2019-02-22 15:37:12

    Powinno być dużo,tanich mieszkań na wynajem tak jak w Niemczech.

  • gość 2019-02-22 16:22:26

    Panie redaktorze,prosimy pana,chcemy wiedzieć ile wynoszą pensje katechetów ?
    W Słupsku 50 000zł/tyg.jedna osoba.A jak jest w Złotowie i okolicy ?
    To z naszych podatków !!! Religia musi wrócić do salek katechetycznych a nauczanie religii musi pokryć kościół.Niech też księża żyja z pesji 1.100brutto
    A Papież Franciszek powiedział,że księża ,którzy mają dzieci,zostaną wydaleni ze stanu kapłańskiego i musza zarobić w cywilu i wychowywać swoje dzieci.

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Planuje zakup w 2019/2020

Planuje zakup w 2019/2020 mieszkania 3pok. lub małego domu do remontu. Proszę o kontakt osoby zainteresowane sprzedażą w tym czasie.


Zobacz ogłoszenie

Kopanie stawów

Świadczymy usługi kopania i pogłębiania STAWÓW - w promieniu około 100 km od 89-300 Wyrzyska. Posiadamy własne koparki gąsienicowe oraz..


Zobacz ogłoszenie

Zatrudnię opiekunkę do osoby

Zatrudnimy opiekunki osób starszych do Niemiec. Tel.: 32 237 47 04 lub 730 555 570 [email protected]


Zobacz ogłoszenie

AGRO-KREDYT DLA ROLNIKÓW

AGRO KREDYT DLA ROLNIKÓW - najwyższa przyznawalność, najlepiej liczony dochód. Dedykowany doradca dla rolników, dojazd do klienta. Tel. 508-615-949


Zobacz ogłoszenie
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez zlotowskie.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Angelika Leszczyńska, Mariusz Leszczyński “Leszczyńscy” S. C. z siedzibą w Złotów 77 – 400, Wojska Polskiego 2

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"