:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
teraz 12°C
Samorządowcy, Mogę kopać wójtem - zdjęcie, fotografia
Portal zlotowskie.pl 05/03/2019 17:50

Choć wszedł do Rady Gminy Tarnówka z komitetu Jacka Mościckiego, nie kryje rozczarowania. - Sztandar gminy, gdy była likwidowana, raz już wyprowadzałem – przestrzega radny. Z Janem Zającem rozmawia Piotr Steffen

Dlaczego został Pan radnym?
Nie chciałem tak szybko wyłączać się z samorządowego życia gminy, w którym jestem od czterdziestu siedmiu lat. W radzie powiatu pracowałem trzy kadencje, w pierwszej, trzeciej i czwartej. W Urzędzie Gminy Tarnówka przepracowałem czterdzieści jeden lat, to najdłuższy czas ze wszystkich pracujących w tej gminie. W lipcu ubiegłego roku przeszedłem na emeryturę i stwierdziłem, że za szybko, żeby całkowicie wyłączyć się z aktywnego życia.

Wybory były w październiku – szybko zabrakło Panu tego samorządu.
Brakowało mi pewnych spraw, które się działy. Tego, że człowiek na bieżąco w tym funkcjonował.

Dlaczego zabrakło Pana w drugiej kadencji Rady Powiatu Złotowskiego?
Też startowałem w tamtych wyborach, ale przegrałem z panią Marią Polańską z Krajenki. Nie dużo, jedenastoma głosami. Przy fakcie, jak znana jest w Krajence rodzina Polańskich i gdzie Krajenka ma 2/3 głosów w stosunku do Tarnówki, i tak nie był to wtedy zły wynik. Na trzecią kadencję udało się ponownie dostać do rady. Wybory wygrał wtedy wprawdzie Janusz Szczerbiak, z którego komitetu zresztą startowałem, ale że został burmistrzem Krajenki, stąd ja zająłem miejsce w radzie powiatu. Przy czwartej kadencji startowałem już z komitetu Ryszarda Goławskiego, wygrałem dość dużą ilością głosów, a przy kolejnych wyborach, na kadencję 2014-2018, znowu przegrałem, tym razem z Andrzejem Pietrzakiem, ośmioma głosami. Więc było tak na przemian w tej mojej rywalizacji z Krajenką: albo oni mnie ogrywali, albo ja ich. Kiedyś tak ograliśmy Krajenkę, że z Tarnówki mieliśmy dwa mandaty w radzie powiatu: mój i Tadeusza Wiśniewskiego, a Krajenka jeden. Jest to możliwe jeśli wyborcy skoncentrują się na dwóch-trzech kandydatach do rady powiatu.

Przez te czterdzieści lat w gminie zawsze był Pan w tej najważniejszej dla mieszkańców branży, komunalnej?
W zasadzie tak. Zaczynałem jako agromeliorant, później byłem już w typowej komunalce, w zamówieniach publicznych, zajmowałem się drogami, planowaniem przestrzennym itd. Przez pewien czas miałem też bezpośrednio pod sobą wodociągi. Najpierw na początku pracy, później one przeszły do Piły, następnie do Krajny, a później ponownie wróciły pod gminę i w zakres moich obowiązków.

Współpracował Pan z kilkoma wójtami, a wcześniej jeszcze naczelnikami.
Zaczynałem u Edwarda Grzebla, po nim był taki pan z Piły, później Jurek Tomczyk, a po nim ponownie Edward Grzebel. Po nim na dwadzieścia lat nastał Ireneusz Baran, po którym funkcję objął Jacek Mościcki.

Obojętnie kto stał na czele gminy, Pan był swego rodzaju prawą ręką – człowiekiem od najważniejszych spraw.
Zgadza się, podlegały mi sprawy, które najbardziej wpływały na to, co dzieje się w gminie.

Zwierzchnicy liczyli się z Pana zdaniem?
Trzeba przyznać, że tak. Również podczas komisji czy sesji, gdy radnym przedstawiałem pewne kwestie, to zdanie zawsze miało określony wydźwięk. Tym bardziej, że ja nigdy nie owijałem w bawełnę. Starałem się operować konkretami. Nawet jeśli to kogoś bolało. Trzeba było mówić jasno i zdecydowanie, zwłaszcza przy tak małej gminie, jaką jest Tarnówka. Gdyby pozwolić sobie na zostawianie czy pomijanie spraw, nigdy nie udałoby się tego później załatwić.

Miał Pan komfort mówienia zwierzchnikom wprost, co myśli?
Tak. Ja zawsze ich szanowałem i właśnie dlatego mówiłem im prawdę. Ale też z bardziej prozaicznej przyczyny, mianowicie, żeby nie usłyszeć później od nich: dlaczego o tym nie mówiłeś?

Przez tyle lat szedł Pan ramię w ramię z naczelnikami i wójtami – dlaczego sam nigdy nie spróbował Pan zająć tego stanowiska?
Czasami chodziło mi to po głowie, tylko ten, powiedzmy, układ powiatu trochę mnie wytrącił. Układ w tym sensie, że gdy pojawiła się możliwość kandydowania do Rady Powiatu Złotowskiego, to spełniło moje samorządowe oczekiwania. Tym bardziej, że zrobiły się z tego trzy kadencje i one ostatecznie wytrąciły mnie z ewentualnych planów kandydowania na wójta.
Dzisiaj zdecydowana większość żyje w przekonaniu, że ten szczebel samorządowej władzy nie jest do niczego potrzebny. Mówi się wręcz, że to figuranci, którzy, zwłaszcza w świetle słabej kondycji finansowej powiatu, niewiele mają do powiedzenia, a już w ogóle w zakresie możliwości działania. Już wtedy nie miał Pan poczucia, że to taka samorządowa sztuka dla sztuki, a nie konkretna praca?
To było i jest uzależnione w głównej mierze od pieniędzy, jakie są do dyspozycji. Kiedyś sytuacja budżetu nie była taka słaba. Poza tym moim zdaniem powiat spełnia jednak kilka istotnych spraw, z których trudno byłoby wywiązać się gminom.

Najdłużej spośród wójtów pracował Pan z Ireneuszem Baranem – jak wspomina Pan pod tym kątem te dwadzieścia lat?
Nie uważam, że były stracone. To były dość dobre lata, trochę inwestycji w tym okresie wykonano.

Ale nie brak głosów, że gdyby Mościcki startował na wójta cztery lata wcześniej i wygrał te wybory, przy zaangażowaniu zewnętrznych pieniędzy można byłoby zrobić więcej rzeczy.
Może tak. Na pewno już wtedy były większe możliwości wejścia w różne programy, czego za czasów Ireneusza Barana nie było aż w takiej ilości. Wtedy to wszystko dopiero ruszało.

Pan próbował nakłaniać poprzedniego wójta, żeby nie unikał tak tych zewnętrznych pieniędzy?
Twierdzę, że to były jednak trochę inne czasy. Wypomina się byłemu wójtowi, że halę sportową wybudowano wyłącznie za gminne pieniądze. Pewnie można było próbować zdobyć dofinansowanie, ale ich nie było tyle, co dzisiaj. Obwarowania też były większe. Poza tym ludzie zapomnieli już o jednym – że Ireneusza Barana przydusili do tego, żeby ta hala powstała. Nawet za gminne pieniądze. O tym było wyraźnie mówione na konsultacjach wiejskich, a wiem, bo przecież na nie jeździłem. Presja na zrealizowanie tej inwestycji była ogromna. Pytał, czy ma w to wchodzić za budżetowe pieniądze. Odpowiedź była jednoznaczna: TAK. Tu bądźmy obiektywni.

Jakie, Pana zdaniem, są największe zasługi poprzedniego wójta, a jakie największe grzechy?
Ludzie już nie pamiętają, ale Baran rozpoczął sprawy kanalizacji. Szybciej niż inne gminy. Gmina jest dobrze skanalizowana. Inna sprawa, że to technologia sprzed około dwudziestu lat i wymaga gruntownej modernizacji. Oczyszczalnia Tarnówka, sieć kanalizacyjna wsi: Tarnówka, Osówka, Piecewo, Węgierce, Pomiarki, Annopole i Bartoszkowo, plus budowa w ramach funduszy dla obszarów popegeerowskich oczyszczalni ścieków w Bartoszkowie. Wartość w cenach aktualnych to co najmniej 15 mln złotych, przy dofinansowaniu z zewnątrz w wysokości 80 %, to można sobie policzyć – w tamtych latach niebyło funduszy europejskich, a środki zewnętrzne załatwiało się w Poznaniu i Warszawie i tam trzeba było być. Baran wybudował i remontował też świetlice, dbał o drogi. Na tyle, na ile można było. Na bieżąco. Rozpoczęto wodociągowanie wsi Ptusza oraz przyłączono w części Tarnowski Młyn do wodociągu oraz Fabrykę Tektury. Dlatego dzisiaj nie można mówić, że tylko Mościcki robi. Owszem, co trzeba mu oddać to należy, ale to nie jest tak, że kiedyś się nie robiło w ogóle.

Był Pan zaskoczony, że pięć lat temu Ireneusz Baran przegrał z Mościckim wybory?
Nie. Były pewne oznaki tego, że Baran się zmęczył.

Czy ludzie poprzednim wójtem?
To chyba działało obopólnie.

Mówił Pan mu wtedy wprost, żeby sobie odpuścił kandydowanie, czy się Pan nie odważył?
Nieraz o tym rozmawialiśmy. O niektórych niepotrzebnych zachowaniach – mam na myśli chociażby te historie, gdy poprzedni wójt nie chciał wpuścić do Bakcyla mieszkańców na zebranie. To było kompletnie nielogiczne. Byliśmy i pracowaliśmy dla ludzi, dla mieszkańców gminy.

Jak się Panu pracowało przez cztery lata z Jackiem Mościckim?
Robiłem swoje, nie miałem żadnych problemów.

Mogłoby się wydawać, że ostatnie wybory was zbliżyły, poszliście pod wspólnym szyldem – Jacka Mościckiego. Kto kogo zaprosił do współpracy przy okazji wyborów?
Chciałem startować ze swojego komitetu. Skoro wójt mi zaproponował, co prawda przez syna Wojtka, uznałem, że nie ma raczej większego znaczenia, z jakiego komitetu wystartuję.

Tym bardziej, że wójt miał dobre notowania?
Z jednej strony tak, z drugiej trzeba pamiętać, że w Węgiercach jest dość specyficzne środowisko. Tu nie ma znaczenia, skąd się idzie, ludzie i tak głosują na nazwisko. Okręg stanowią dwie miejscowości, Węgierce i Pomiarki. Żeby to wygrać, trzeba iść do ludzi z tym, czego oni rzeczywiście oczekują i zdobyć zaufanie. To wynika z tego, że ci ludzie na pewne rzeczy czekają od dwunastu lat, bo już tak dawno było im to obiecane. Nie zrobił tego ani późny Baran, ani wczesny Mościcki. I ci ludzie są nieufni.

Wójtowie dali ciała czy poprzedni radny nie potrafił wpłynąć na pozostałych samorządowców?
Przemkowi Błażejewskiemu oddajmy to, co mu się należy. Praktycznie co drugą sesję, a może nawet co sesję wyciągał te sprawy i się pytał. Inna sprawa, że nie było z tego efektu. Uważam, że zadecydowała o tym zasadnicza sprawa, jaką jest wyborcza kalkulacja głosów. Tutaj jest mało wyborców.

Jest zatem sens bycia radnym dla tych miejscowości?
Oczywiście. Bo trzeba walczyć. Gdy my nie będziemy o to zabiegać, samo się nie zrobi. Tak zawsze jest szansa, że pod wpływem nacisku z czasem jednak się uda.

- Są młodzi, większość pierwszy raz jest w samorządzie. Mam nadzieję, że jakoś się otrząsną, przetrą i otworzą oczy na szerszą perspektywę - radny z Węgierc mówi o młodej Radzie Gminy Tarnówka


Dlatego dzisiaj wyrasta Pan na naczelnego krytyka tego, co dzieje się w gminie? Wielu jest tym bardzo zaskoczonych, zwłaszcza w świetle faktu, że z Jackiem Mościckim razem szliście do wyborów.
To nie jest krytyka. Radny ma prawo do tego, żeby przedkładać interpelacje, wnioski i zapytania.

Tyle że w Pana ostatnich wypowiedziach było widać rozżalenie.
Wystąpiłem z interpelacją o wykonanie kawałka drogi w Węgiercach, która w części, na długości około dwustu metrów, była zrobiona w 2018 roku. W tym roku miała być dokończona, chodzi o kolejne blisko dwieście pięćdziesiąt metrów. To miało być zrobione z funduszu ochrony gruntów rolnych i leśnych. Z tego źródła miały być około 32 tys. zł, a reszta, zaledwie jakieś 6 tys. zł, z budżetu gminy. To była prosta interpelacja – kiedy to zostanie zrobione? I na to dostałem w odpowiedzi elaborat, wywód prawny, napisany przez radcę prawnego, a nie wójta. A ja chciałem prostej odpowiedzi wójta na proste pytanie radnego. To była zresztą wykładnia prawna, która w ogóle nie wiązała się z tym zapytaniem, miała wywołać efekt dzbana.

W związku z tą sprawą taki zarzut pod Pana adresem też słyszałem – że człowiek z wieloletnim doświadczeniem samorządowym nie wie, jak napisać interpelację. Poza tym zakulisowo komentowano, że w rzeczywistości walczy Pan o swój interes, bo ta droga prowadzi ponoć do Pana nieruchomości.
Jak ktoś jest głupi, to będzie głupi – moja posesja jest tutaj, gdzie jesteśmy, a nie tam. Ja mam dojazd do swoich gruntów poprzez wspólną nieruchomość, przez którą jeździli też inni rolnicy. Aktualnie jeden ze współwłaścicieli tej nieruchomości wystąpił o podział i te drogi zostaną zamknięte dla innych. Dlatego jest potrzeba zrobienia tej drogi do końca i tyle. Zresztą radny Błażejewski też chodził za tym całe cztery lata. Mało tego, wójt mu obiecał to cztery lata temu. I go puścił.

Droga to jest jedna kwestia, inna jest bardziej istotna – podczas budżetowej sesji podkreślał Pan, że sytuacja budżetu pod kątem inwestycyjnych możliwości jest wręcz tragiczna. Dziwnie to odebrano w świetle faktu, że do rady wszedł Pan z komitetu wójta. Nie do końca widzi się Panu sposób prowadzenia gminy przez Jacka Mościckiego?
Inaczej powiem: wójt powinien być człowiekiem, który jednoczy, a nie odpycha. Jeśli ktoś odpisuje mi takie pismo, to nie chce mnie do siebie przyciągnąć, tylko mówi: za przeproszeniem, weź się bracie… Taka jest prawda. To nie jest zresztą jedyny kwiatek w tej sprawie, bo – o czym nikt nie wie – po sesji otrzymałem kolejne pismo. I znowu cały elaborat, kopia tego co w ustawie i dodane stwierdzenie o zmianach w statucie rady gminy w kwestiach składania interpelacji. Przecież to nie jest odpowiedź, tylko zwykłe odbicie piłki. Gdybym był wójtem, jak człowiek zwyczajnie bym odpowiedział. A to jest zwykła walka z radnym. Nie wiem, o co on chce ze mną walczyć. O zrobienie dwustu pięćdziesięciu metrów drogi, co będzie kosztować gminę 6 tys. zł?

Żałuje Pan, że wystartował z komitetu wójta?
Jest mi to bez znaczenia. I tak mają zdecydowaną większość, więc w ewentualnej opozycji byłbym jeden. Zresztą tu nie chodzi o jakieś zakładanie antykoalicji, a o zwykłe załatwienie pewnych rzeczy. Nie jestem przeciwnikiem wójta. Jeśli będzie robił coś dobrego, zawsze będę to popierał. Ale…

Póki co jest Pan rozczarowany?
Tak. Bo jak w takiej sytuacji nie być rozczarowanym? Nie poszedłem do rady po to, żeby kopać się z wójtem, tylko po to, żeby coś robić. A jest co robić. Ale jeśli wójt chce się kopać, będziemy się kopać. Ja na tym nic nie stracę. Dziwię się tylko, że wójt tak zaczął mnie traktować. Jeszcze jako radny sam w kadencji 2010-2014 po trzy razy biegał na sesji do mównicy, żeby zabierać głos i atakować wójta Barana. Po czterech latach już o tym zapomniał? Baran dwadzieścia lat musiał do tego dochodzić, on po czterech zapomniał? A szedł z hasłem, że wszystko będzie jasne, przejrzyste, prawda ponad wszystko. Nawet budżetu nie skonsultowano z mieszkańcami.

Zgadza się Pan z opinią Przemysława Wiśniewskiego, na czym zresztą oparł swoją kampanię, że przez ostatnie lata Jacek Mościcki, mówiąc kolokwialnie, zarżnął budżet gminy?
Przekroczenia wskaźników nie ma, ale uważam, że przeinwestowano. Tym bardziej, że potrzeba ogromnych pieniędzy na rozwiązanie kwestii związanych z wodociągami i kanalizacją. Na te rzeczy potrzeba około 7-8 mln zł.

Macie możliwość przyłączenia się do złotowskiej oczyszczalni.
Trzeba zrobić porządną kalkulację. Taka nigdy nie powstała, były tylko wstępne wyliczenia. Prawda jest też taka, że u kogoś to jest zawsze u kogoś, nigdy nie wiadomo, jak będzie w przyszłości wyglądać kwestia ceny. Można się niebezpiecznie uwiązać. Uważam, że w ostatnich latach popełniono błąd. Trzeba było zastanowić się, czy najpierw robić drogi w Tarnówce, czy kanalizację. Ja bym zdecydował się na to drugie.
Z wodociągami też nie jest wcale rozsądnie. Pod nową drogą, póki co, wciąż działa stary wodociąg, nie przepięto jeszcze nowej sieci, bo nie wykonano przyłączy. Mamy na to 100 tys. zł w tym roku, ale ja nie wierzę, że to uda się zrobić za takie pieniądze. Proponowałbym, żeby dołożyć kilkadziesiąt - 60 tys. zł z funduszy sołeckich obu sołectw Tarnówki, ale nie wiem, czy mieszkańcy na to pójdą – a zachęcałbym ich. To jest bardzo ważne, ważniejsze niż wymiana lamp czy budowa parkingów, bo jeśli dojdzie do awarii, trzeba będzie rozwalać nowy asfalt. Dlatego to była, moim zdaniem, błędna decyzja, że nie wykonano przyłączy wraz z wymianą sieci. Teraz, dopóki nie włączy się wszystkich do nowej sieci, musi być czynna stara.
Mam też wątpliwości w kwestii tego, jak sporządzono kosztorys na to zadanie, skoro miał 50% realnej wartości. Nie można wszystkiego wytłumaczyć wzrostem cen na rynku. Dawniej kosztorysy były 110-120 procent do wysokości późniejszego przetargu. Tu jest odwrotnie, ceny idą w górę, a kosztorysy idą na dół, a za tym i dotacja od marszałka również w dół. Dlatego uważam, że tutaj nie wszystko zostało zrobione, jak powinno.

Rada Gminy Tarnówka jest w stanie być głosem rozsądku z własnym zdaniem, czy będzie całkowicie słuchać tego, co zdecyduje wójt?
Uchylę się od tej odpowiedzi, bo przecież będę musiał współpracować z tymi osobami. Są młodzi, większość pierwszy raz jest w samorządzie. Mam nadzieję, że jakoś się otrząsną, przetrą i otworzą oczy na szerszą perspektywę.

Samorządowy nos podpowiada Panu, do czego to wszystko zmierza?
Nie wiem, dokąd z tym wszystkim dojdą, ale pięć lat bez inwestycji to smutna perspektywa.

Ma Pan obawy o przyszłość gminy?
Wie pan, ja sztandar gminy, gdy była likwidowana, raz już wyprowadzałem. Więcej go nie wyprowadzę, bo tam już nie pracuję. Mam nadzieję, że nikt nie będzie musiał tego robić.

Reklama

Mogę kopać się z wójtem komentarze opinie

  • Gość - niezalogowany 2019-03-05 19:19:59

    smutne jest to że się wytyka błędy A jak się pracowało to przestało lata dofinansowań EFS.Na pierwszym spotkaniu za mowego wójta odnośnie funduszy zewn.prowadzacy wyśmiał gminę że przespała lata duuuuuzych dofinansowań co wtedy było łatwiejsza i w większym stopniu pokrywane że środków z poza gminy.Cztery ostatnie lata gminę może obciąży ale pokazano że z zewnątrz można coś uzyskać niestety z dofinansowaniem UG ale tak jest wszędzie .Powodzenia dla nowej rady wytrwałości i trafnych decyzja.

  • gość 2019-03-05 19:55:22

    Dłużej nie szło? Jeszcze bym poczytał, zafrapowałem się.

  • Gość - niezalogowany 2019-03-05 20:55:42

    Dlaczego nikt z redaktorów zlotowskie nigdy nie porusza tematu smrodu w wioskach Wiktorówko i Kunowo. Miejscowości te leżą przy największym jeziorze na Krajnie. Ostatnie lato zdewastowało to jezioro przez fermy świń, które znajdują się przy jeziorze. To kolejny apel a radny że Sławianowo chyba ma zatyczki na nosie. Lokalni z Wiktorówko i Kunowo się rozwijają kosztem najpiękniejszego jeziora na pograniczu powiatów. Ciekawe dlaczego jezioro sławianowskie nie może być włączone w park krajobrazy. Piter Pan pewnie wie. "Parobki Kunowsko-Wiktorówskie niech żyją" - przecież za świnie dostaną 7 zł.

  • Gość - niezalogowany 2019-03-06 08:17:04

    Zrzędzenie starego grzyba. Taki powinien być tytuł.

    Przez 12 lat nic nie robił z poprzednim wójtem w sprawie pozyskiwania funduszy zewnętrznych na inwestycje w gminie.

    Nigdy tyle działo się w gminie jak teraz za nowego wójta. Panie Jacku dziękujemy.

  • Gość - niezalogowany 2019-03-06 09:55:39

    41 lat w samorządzie, trzy kadencje w powiecie, prawa ręka Wójta i co Pan dobrego zrobił dla Gminy. Droga Węgierce- Tarnówka do zrobienia, dalej Piecewo- Tarnówka to samo no i wisienka na torcie droga Tarnówka - Sokolna - Bartoszkowo. Wiem że to są drogi powiatowe, ale Pan mógł coś w tym kierunku działać. Rozumiem nie miał Pan przebicja w powiecie.

  • Gość - niezalogowany 2019-03-06 16:37:13

    Zajace biora z gminy jak swoje jak I młody tak I stary a do gadania jakie oni dobre nie sa

  • Z. Starzyński - niezalogowany 2019-03-07 22:30:46

    Zdaję sobie sprawę, że dla dobrego samopoczucia każdy z nas ma prawo do pozytywnej samooceny i panu Janowi Zającowi tez zabronić tego nie można. Żeby było krótko - spokojnie się tego czytać nie da. Uważałem za wielki błąd, że w składzie Komitetu Wyborczego Jacka Mościckiego pan Jan się znalazł i to nie dlatego żeby kandydaci, a później radni z danego komitetu tworzyli towarzystwo wzajemnej adoracji choć muszę przyznać, że lojalność wobec grupy to cecha cenna. Dla mnie pana Jana w tym Komitecie dyskwalifikowało to o czym on mówi w pierwszej części tegoż wywiadu. Pewnie część czytelników pamięta, ze też startowałem w wyborach na wójta i powiem szczerze, że gdybym wygrał to z pewnością sytuacja pana Jana w Urzędzie Gminy uległaby radykalnej zmianie. Powyższy wywiad utwierdza mnie w przekonaniu, że byłby to krok jak najbardziej właściwy. Kończąc dodam, że swego czasu śledziłem aktywność pana Jana jako radnego powiatowego. Życzę powodzenia tym kto będzie szukał tej aktywnością na podstawie oficjalnych dokumentów z posiedzeń tego organu.

  • gość 2019-03-08 13:49:17

    Panie Zygmuncie, zawsze ma Pan dużo do powiedzenia/napisania, a gdzie poza zlotowskie.pl można szukać Pana aktywności?

  • gość 2019-03-13 18:08:06

    TAK TAK ZAJĄC COKOLWIEK ROBIŁ-MAŁO NIE PĘKŁEM ZE ŚMIECHU
    Byłem w samorządzie za Barana przez 4 lata i cokolwiek chciało się załatwić u Janka to miał wyjebane.Co ja sie o drogi wykłócałem i co?Janek ciągle ten sam tekst,że w Piecewie czy Osówce takich dróg jest wiele i nic na to nie poradzi.Szczytem była "kampania wyborcza" Jego i synalka jakby mogli to by za ludźmi do kibli wchodzili

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Praca od zaraz!

UWAGA! W związku z dynamicznym rozwojem firmy, firma euroFASADA Więcbork poszukuje pracowników do produkcji stolarki aluminiowej, do montażu..


Eko-Trans Mariola Kujawa Skup Złomu Usługi Transportowe-Prace Ziemne-Rozbiórki ul.Ks.B.Domańskiego 27 Krajenka


Auto Szpon Elektromechanik

Oferuję usługi elektromechaniczne : naprawa rozruszników oraz alternatorów, instalacje elektryczne, systemy: airbag, abs, esp, centralne zamki, car..


Mechanika Pojazdowa-Serwis

MECHANIKA POJAZDOWA AUTO MAR naprawa zawieszeń pojazdów naprawa układów hamulcowych wymiana sprzęgieł naprawa i wymiana układu wydechowego..


Planuje zakup w 2019/2020

Planuje zakup w 2019/2020 mieszkania 3pok. lub małego domu do remontu. Proszę o kontakt osoby zainteresowane sprzedażą w tym czasie.


Mechanika Pojazdowa Części

AUTO MAR Warsztat samochodowy zaprasza na: Obsługę i naprawę klimatyzacji, Wulkanizacje, Wymianę zawieszeń, sprzęgieł, olejów, hamulców, pasków,..


AGRO-KREDYT DLA ROLNIKÓW

AGRO KREDYT DLA ROLNIKÓW - najwyższa przyznawalność, najlepiej liczony dochód. Dedykowany doradca dla rolników, dojazd do klienta. Tel. 508-615-949


Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez zlotowskie.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Angelika Leszczyńska, Mariusz Leszczyński “Leszczyńscy” S. C. z siedzibą w Złotów 77 – 400, Wojska Polskiego 2

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"