:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
Michał Jagusz od lat pasjonuje się wędkarstwem muchowym
Portal zlotowskie.pl 03/02/2019 12:00

Z Michałem Jaguszem ze Scholastykowa w gminie Lipka, o pasji i sposobie na życie, jakim jest wędkarstwo muchowe, rozmawia Agnieszka Barabasz

Od kiedy zaczęła się Twoja pasja z wędkarstwem? Kiedy połknąłeś bakcyla?
– Moja przygoda z wędkarstwem zaczęła się, gdy miałem 5 lat. To były wspaniałe wyprawy na ryby z moim tatą. Potem pierwsze poważne początki wędkarstwa muchowego, jakieś 7 lat temu. Oczywiście było to dość niezdarne. Posiłkowałem się filmikami w Internecie, aby zobaczyć, jak to panowie machają wędkami. I naśladowałem ich. Bo przecież skoro oni, to dlaczego nie ja. Zapalonym wędkarzem był też mój dziadek, czyli ojciec mojego taty. To w naszej rodzinie tradycja, którą chciałbym również przekazać mojemu synowi. Moją pierwszą wędką był bambusowy patyk z przywiązanym kawałkiem żyłki do jego końca. Spławik z pióra gęsi. To były czasy.

Twoja pasja trwa już tyle lat. Z pewnością wszystko to ewaluowało? Było wędkarstwo spinningowe, potem muchowe. Co jest fajniejsze?
– Tak, to prawda. Jako chłopiec, zacząłem łowić na spławik, jak wszyscy, lecz z biegiem lat to mi nie wystarczało. Zacząłem łowić na spinning. Ta metoda dawała mi większą frajdę, ponieważ było to większe wyzwanie. W międzyczasie zacząłem łowić ryby spod lodu, o ile zimowe warunki pogodowe pozwalały na to. Na chwilę w moim życiu zagościła również fascynacja karpiarstwem. W tej metodzie największe wrażenie wywierała na mnie możliwość walki z kilkunastokilogramową rybą. Próbowałem wielu metod, lecz dopiero wędkarstwo muchowe skradło moje serce. W chwili obecnej spinninguję i łowię na muchę. To moje ulubione metody.  Z czasem zacząłem kręcić swoje muchy, czyli przynęty, przypominające owady. Kręcenie much, a następnie testowanie ich na rzekach, pierwsze wędkowanie, pierwsze emocje, pierwsze rybki. Bardzo cieszyło i wciągało coraz bardziej. Która metoda fajniejsza? Wszystko  zależy od warunków, od rzeki. Zacząłem szlajać się po wszystkich rzekach pstrągowych. Tam nie idzie, ot tak, złowić sobie ryby. Trzeba rozpoznać teren, zrobić odpowiednie podejście, rzucić odpowiednią muchę. Do tego dochodzi otoczenie dzikiej przyrody, jakaś mgła nad ranem. Jest to naprawdę coś wspaniałego. Lubię jedną i drugą metodę. Jednak wędkarstwo muchowe jest mi bliższe. Flyfishing, to próba skuszenia ryb łososiowatych, i nie tylko, na imitacje owadów i organizmów wodnych. Do tej metody stosuje się specjalnej wędki i kołowrotka oraz linki muchowej, która umożliwia posyłanie bardzo lekkich imitacji owadów na znaczne odległości.

Czy wędkarze wspierają się, czy działają raczej indywidualnie, aby nie zdradzać swoich dobrych miejsc połowów?
– Staramy się sobie doradzać w kwestiach przynęt i sprzętu oraz sposobie łowienia. Natomiast swoich cennych miejscówek nie zdradzamy.

Gdyby ktoś zgłosił się do Ciebie o poradę, co mógłbyś takiej osobie zaproponować?
– Zawsze służę radą w kwestii skompletowania pierwszego zestawu muchowego. Mogę pomóc w nauce posługiwania się nim. Mowa tu oczywiście o wędce jednoręcznej. Wędką dwuręczną można posługiwać się tylko na dużych rzekach. U nas nie ma na to odpowiednich warunków. Znam jednego muszkarza, który takową posługuje się. To Waldemar Wyrobek ze Złotowa. On jednak wędkuje w krajach, o których ja póki co marzę – jak chociażby Patagonia.

To właśnie jest Twoim wędkarskim marzeniem?
– Tak, Patagonia i pstrąg życia oraz spotkanie muszkarzy z całego świata. Marzę też o Nowej Zelandii.

Czy jest ktoś, kogo „zaraziłeś” wędkarstwem?
– Myślę że mogę powiedzieć, że udało mi się zaszczepić „muszkarstwo” u kilku osób. Jedna z nich już odnosi sukcesy w zawodach muchowych na szczeblu regionalnym. Tworzymy fajną, zgraną ekipę i często razem łowimy. To wspólny czas, dzielenie pasji, długie rozmowy.

Ty także zacząłeś brać udział w licznych zawodach wędkarskich. Jakie są Twoje osiągnięcia?
– Tak to prawda. Od kilku lat systematycznie startuje w zawodach muchowych i nie tylko. Jeśli chodzi o dyscyplinę muchowa udało i mi się zająć 2. miejsce w Mistrzostwach Okręgu Nadnoteckiego w 2018 oraz 3. miejsce również w tym okręgu w 2016. Udało mi się również zakwalifikować do mistrzostw Polski w 2018 roku w dyscyplinie muchowej. I jestem również mistrzem Okręgu Nadnoteckiego w wędkarstwie podlodowym w 2017.

Twój największy sukces wędkarski? Jak dużą rybę udało Ci się złowić, a jaka jest Twoim najmilszym wspomnieniem?
– O, jest ich wiele i ciężko wszystkie wymienić. Udało mi się złowić 17 kg karpia, okonia 46 cm, pstrąga 48 cm, sandacza 82 cm i szczupaka 105 cm. Natomiast moim największym sukcesem na muchę jest złowienie karpia 12 kg. Najmilej wspominam złowienie pstrąga 48 cm. To nie jest rekord ale, ta ryba utknęła mi w pamięci najbardziej. Złowienie jej wymagało ode mnie wiele wysiłku oraz wielu godzin spędzonych nad rzeką. Musiałem ją przechytrzyć.

A jaka ma być ta wymarzona, największa zdobycz?
– Marzę o 60–centymetrowym pstrągu. Takiego chcę złowić w polskich wodach.

A gdybyś miał możliwości wędkowania na całym świecie?
– Jest takie powiedzenie wędkarskie „za granicą się nie liczy”. A przyczyna tego jest prosta. Jest o wiele prościej złowić rybę gdzieś, poza naszym krajem. Łowiłem w Szwecji, w Danii, w Holandii i Niemczech i wszędzie bez problemu można stanąć przy rzece i mieć branie. W Polsce, aby złowić rybę, trzeba przemierzyć wiele kilometrów rzek.

Z jakimi problemami borykają się wędkarze?
– Problemów jest wiele, ale problemem są też sami wędkarze. Niestety, kultura niektórych wymaga wiele do życzenia. Zdarzają się sytuacje, że dozwolone jest zabranie z akwenu wodnego np. dwóch sztuk ryb. A znam takich, którzy za nic mają przepisy i potrafią złowić i zabrać do domu i zjeść po 10 sztuk. To właśnie powoduje, że zamierają w naszych rzekach fajne gatunki. Jest to bardzo smutne. I są to topowi wędkarze z naszego regionu. Jeszcze 5, 6 lat temu mieliśmy w naszych akwenach piękne ryby. Teraz jest ich coraz mniej.

Jakie polskie rzeki poleciłbyś dla wędkarzy spinningowych, a jakie dla muchowych?
– Ciężko jest dokonać takiego podziału. Muszkarz czy spinningista równie skutecznie będzie łowił na tych samych rzekach. Ja najbardziej lubię łowić na rzekach Pomorza, zarówno tych blisko nas, jak i w dalszej odległości. Ale nie chciałbym zdradzać konkretnych nazw.

Czy to wszystko, co robisz, to pasja, hobby, czy sposób na życie? I co na to żona? Zdarza się, że wędkarze spędzają sporo czasu poza domem.
– Nie nazwałbym tego hobby lecz wielką pasją, a nawet sposobem na życie. Oprócz łowienia zajmuję się z wielkim zaangażowaniem kręceniem much. Moja żona wspiera mnie w tym, jest bardzo wyrozumiała i cierpliwa. Wie że ta moja pasja, to część mojego życia. Bardzo dziękuję jej, że nie sprzeciwia się temu, że tak wiele godzin spędzam nad rzeką.

Dziękuję za rozmowę

Reklama

Moje serce skradło wędkarstwo muchowe komentarze opinie

  • Gość - niezalogowany 2019-02-03 13:51:15

    Podziwiam twoje sukcesy wędkarskie jak i zdrowe hobby i zamiłowanie do przyrody. Nie mogę jednak zgodzić się na przyrównywanie wszystkich wędkarzy do tych którzy zabierają z wody więcej niż wolno. Oczywiście jest taka grupa ale te ich działania nie mają nic wspólnego z wędkarstwem to są kłusownicy i to ich a nie drobnych wędkarzy powinna czepiać się straż poczas kontroli. Przecież na gołe oko widać kto łowi ryby zawodowo na zarobek a kto amatorsko dla przyjemności a że i im trafi się coś większego, no cóż. Myślę że nie wszyscy mogą i chcą wyjeżdżać gdzieś daleko na połowy muchowe i spinningowej. Wielu z nas łowi na dostępnych w okolicy jeziorach. Dla nas najgorsze jest pomiejszanie możliwość spokojnego połowu choćby z powodu betonowania brzegów jeziora włącznie z całkowitą wycinką drzew i krzewów. Poza tym skutery wodne i motorówki nieraz gabloty które trują wody wyciekającym paliwem. Dodatkowym czynnikiem degradacji środowiska wodnego jest przenikliwy hałas powodowany przez różnorodny sprzęt wodny. Sam jako wędkarz w zeszłym roku nad jeziorem Zaleskim złowiłem 3kg lina który na długości 3cm miał głęboką ranę ciętą po zderzeniu że śmigłem motorówki. Tak więc może mniej pretensji do wędkarzy a więcej do ogółu odpowiedzialnego za gospodarkę fauny i flory oraz ekologów którym jak widać ucieczka ptactwa i karłowacenie środowiska wodnego nie przeszkadza dlatego ich tam nie ma. Wędkarz.

  • Gość - niezalogowany 2019-02-03 14:05:52

    "Z pewnością wszystko to ewaluowało" czy jest ewaluacja? Chyba, że chodzi o Ewę?

  • gość 2019-02-03 19:21:32

    niech opowie jak łapał bez zezwolen -;

  • Gośćbogi - niezalogowany 2019-02-03 20:56:07

    To pasja a inni to krytykują???moim zdaniem ryby są dla ludzi ale rozsądek musi mieć górę Ale leśnym dziadkom tego nie przetlumaczysz!!!! biorą i po 10 cm a kłusownictwo jest wszędzie patrz PZŁ!!!!!!!!

  • Gość - niezalogowany 2019-02-03 23:56:24

    Witam serdecznie. Świetny artykuł, wywiad. Borykam się sam ze sobą i z muchą posiadam kilka wędek i jeszcze tak na prawdę nie powędrowałem z muchą. Czytałem, oglądałem pisałem dostawałem dobre rady lecz gdzieś tkwi błąd z mojej strony. Jak bym sie nie mógł przemóc. Pozdrawiam.

  • Gość - niezalogowany 2019-02-04 09:17:34

    Piękna troc brawo ty

  • Gość - niezalogowany 2019-02-04 15:42:56

    Na naszym zlotowskim odcinku głomii można ewentualnie połapać muchy, tylko trzeba uważać by się nie utopić - brzegi czy to zima czy lato są jednakowo niedostępne a gdyby tego było mało poziom wody w sezonie (odliczając kilka dziur) dochodzi do maksymalnie 20cm... Ludzie sprawujący opiekę nad naszymi Złotowskimi wodami to dopiero banda leśnych dziadków i kółko wzajemnej adoracji - pytanie czy obecny stan rzeczy to efekt świadomych zaniechań czy po prostu efekt głupoty? PZW po prostu powinno przestać istnieć, potrzebny jest nowy związek na nowych przejrzystych zasadach i obowiązkach...

  • Gośćbogi - niezalogowany 2019-02-04 20:48:18

    Witam!!! Taki problem jest wszędzie!!!!ja piszę z pogranicza rzek Olzy i Odry południowej Polski mam troszkę obserwacji jak to robią w innych krajach popieram PZW jest motłoch bazują na naszych składkach robią fotki z pseudo zarabiamy !!!! A robią czarną robotę a PRZYKLAD IDZIE Z GÓRY U MNIE LEPIEJ TRAKTOWANI SĄ CZESI którzy wykupili polską licencję niż tubylcy bo to dodatkowa kasa dla pzw.....Porownajcie składki w innych krajach to my to kosmos ale sponsorom miłe widziany!!!!!!! Pozdrawiam SZUKAJCIE MAŁYCH RZECZEK GDZIE MOZNA SIĘ WYCISZYC I NIE ROBCIE ZDJEC TAKICH żeby MOŻNA Było je zlokalizować POZDROWIENIA

Dodajesz jako: |
Reklama

 

Ogłoszenia PREMIUM

Kopanie stawów

Świadczymy usługi kopania i pogłębiania STAWÓW - w promieniu około 100 km od 89-300 Wyrzyska. Posiadamy własne koparki gąsienicowe oraz..


Zobacz ogłoszenie

Mechanika pojazdowa -sprzedaż

Mechanika-Sprzedaż i wymiana opon olejów silnikowych i przekładniowych filtrów kasowanie wskaźników inspekcji świec zapłonowych i żarowych,..


Zobacz ogłoszenie

Kupię Mieszkanie Bezczynszowe

Młode małżeństwo kupi mieszkanie w Złotowie! może być do remontu, min.3-pokojowe. Bezpośrednio!


Zobacz ogłoszenie
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez zlotowskie.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Angelika Leszczyńska, Mariusz Leszczyński “Leszczyńscy” S. C. z siedzibą w Złotów 77 – 400, Wojska Polskiego 2

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"