:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
teraz 3°C
USUNIĘTE Informacje, Basem Historia warta przeczytania - zdjęcie, fotografia
Portal zlotowskie.pl 20/10/2015 06:05

W Dubaju żył jak szejk, w Chile - jak biedak, a w końcu wylądował w Polsce. - To był taki nudny kraj... W Złotowie mieszka ponad 20 lat. Kim jest Basem Allaham?

Kiedy na Damaszek spadają bomby, Basem nic nie mówi. Ogląda telewizję, czasem dodzwoni się do mamy, ale o Syrii opowiadać nie chce. - Mam tam rodzinę, nie chcę kłopot – mówi, stojąc przed drzwiami hotelu „Krajna”. Po dwóch latach zgadza się jednak opowiedzieć o sobie.

Basem Allaham urodził się w 1959 roku w Damaszku, ulica Italiano, w dzielnicy konsulatów. Gdy miał pięć lat poszedł do szkoły katolickiej. - Mieszanej – poprawia, rozsiadając się w jasnym fotelu z tworzywa sztucznego, wyprofilowanym w kształt kokonu. - Tam były różne religie. Uczyli nas misjonarze – mężczyzna mimochodem nawiązuje do obecnej sytuacji w Syrii. - U nas w Damaszku nigdy nie było takiego bałaganu jak teraz widać w telewizja. Ten jest takiej, ten takiej religii. My żyliśmy w jednym bloku. Jeden nie interesował się drugiego religią. To był albo dobry człowiek, albo zły. Coś innego nie interesowało ludzi – B. Allaham uważa, że to teraz świat i jego ojczyznę opanowała moda na dzielenie. - To jest katolik, to jest jehowy, to Żyd? To jest zupełnie niepotrzebne – mówi, wspominając, jak przez jasne ulice Damaszku do szkoły woził go autobus. Pamięta misjonarzy podających obiady i msze, na które szedł ten, kto miał ochotę. - Damaszek to jest stare miasto na cały świat. Starsze od Egiptu, od wszystkiego. To jest siedem miast jedno na drugim. A teraz nie ma Damaszku... - Basem zawiesza głos. Zbiera się do opowiedzenia o rodzinie. W stolicy Syrii żyje jego 85-letnia mama i najmłodszy brat. Bez wody, bez prądu, ale z kontaktem z Polską – raz w tygodniu udaje mu się do nich dodzwonić. - Mam cztery braty i jedna siostra. Mój stary brat ma doktora farmacji. Uczy w Italia. Drugi brat jest adwokatem we Francji. Mój czwarty brat jest dentysta, a moja siostra jest specjalną księgową. Ja i mój młody brat byliśmy krótko w szkole... - B. Allaham, choć mieszka w Złotowie od ponad 20 lat, wciąż słabo mówi po polsku. I wcale się tego nie wstydzi. W końcu Polska miała być tylko jednym z przystanków na jego drodze.

Wrócił do Damaszku, bo miał dosyć bogatego życia - nudnego życia

Bogactwo nudzi

Pierwszy raz na dłużej z Syrii Basem wyjechał, gdy miał 18 lat. Przed wojskiem uciekł w bogactwo – do Dubaju. - Wtedy po pięciu latach miało się zameldowanie w Dubaju, płaciło się tylko 10 tys. dolarów. Wpłaciłem 5 tys. dolarów i się przeprowadziłem – mówi, uśmiechając się szeroko. Zamieszkał w luksusowym hotelu, jeździł rolls roycami, pił i jadł gdzie chciał. Za darmo. - Nic tam nie robiłem. Miałem apartamenty gratis, a na dole 10-12 samochodów. Chciałem, odpalałem i nie było problemu. Jak miałem 18 lat siedziałem w rolls royce więcej niż w innych samochodach. Dla mnie mercedes był nic nie warty – po każdym zdaniu z ust mężczyzny wydobywa się chmura papierosowego dymu. Skąd to bogactwo? - Kolega jest szejk. Ma osiem hoteli, dwanaście supermarketów plus hurtownie: miał handel na barany, krowy. Gdzie były pieniądze, on miał tam rękę. U niego prawie 4 tysiące osób pracowało... - wyjaśnia z lekkim znudzeniem. Bo też nicnierobienie zmęczyło go po półtora roku. - To jest nudno. Bardzo nudno jak masz wszystko na prezent. Wróciłem do Damaszku, bo miałem dosyć bogatego życia – twierdzi 56-latek.

Delikatny ochroniarz

Służba wojskowa w Syrii jest wróżeniem z fusów – możesz spędzić w niej trzy lata, pięć albo i dłużej. Zależy od szczęścia. Basem chyba urodził się pod szczęśliwą gwiazdą. Po powołaniu nie stawia się w koszarach przez miesiąc i jeszcze go za to nagradzają. - Mój dentysta znał pierwszego szefa wojska, zadzwonił, że mam problem, a generał Mustafa Tlass kazał mi przyjść jutro do pracy. I następnego dnia pracowałem u pierwszy szef wojskowy w Damaszku... - współwłaściciel „Krajny” raz po raz głaszcze się po siwiejącym zaroście. A z wojska się śmieje. - Odbierałem pocztę i byłem w ochronie. Ale ja taki delikatny ochroniarz byłem, bo ani szkoły wojskowej nie zrobiłem, ani nie umiałem strzelać. Miałem broń, ale nie używałem jej – to była dekoracja – czasem całe zdania po polsku wychodzą mu całkiem nieźle.

Podobnie jak biznes. Po 2,5 roku w wojsku B. Allaham miał dwa mieszkania 20-30 km od Damaszku i otworzył supermarket. Jak to możliwe? - dziwię się. - Bo pracowałem non stop. W wojsku byłem od 7 do 15, ale tam nie jest jak tutaj, że do 15:00 i koniec zabawy. My pracujemy prawie 24 h na dobę. Z bratem pracowałem przy klimatyzacji, a supermarket miałem z kuzynem pół na pół – wyjaśnia Syryjczyk.

Pierwszy biznes Basem wspomina jak nauczkę – żyje się nie po to, by pracować, ale pracuje, być żyć. - Robiłem od 5 rano do 1-2 w nocy. Miałem dość, sprzedałem sklep, mieszkania i pojechałem do Chile...

Dzięki Bogu za kontener

Dlaczego Basem pojechał do biednej Ameryki Południowej, a nie bogatej północnej? - Nie lubię USA ani Kanady, bo tam jest kłamstwo. Oni czują się bogaci, ale wcale nie są. Oni są bardzo smutni. A jak ty jedziesz do Ameryki Południowej, to tam jest bieda, radość, można żyć razem... -  mężczyzna przekonuje, że tylko z pozoru są to wykluczające się pojęcia. - Jak pytasz tam ludzi, co słychać, mówią: „dzięki Bogu, dobrze”, a tutaj: „stara bieda”. Tam ktoś śpi w kontener, ale czujesz od niego, że jest zadowolony z życia. A tu jak dajesz młody chłopak kontener, on wkurwiony non stop. Jak tam ktoś miał jedną koszulę na cały rok, to było pięknie – czyścił ją co dzień – w Chile Basemowi minął kolejny rok nicnierobienia. - To było śmiechu warte – w rok straciłem tam 7-8 tys. dolarów. To była szkoła życia. My myślimy, że musi być samochód, willa, basen. To nieprawda. Najgorzej jest biegać, biegać, biegać, a i tak potem pójdzie się na 2 metry pod ziemię. Nieważne, czy to król, doktor, normalny człowiek...

Polak w czarnym garniturze

Po powrocie do Damaszku B. Allaham usłyszał o Polsce. Od kolegi, który poznał pewną złotowiankę. Był początek lat 90-tych, a kraj nad Wisłą wpadł w zakupowy szał. - Kupiłem trzy tony ciuchów, wpakowałem w samolot i przywiozłem. Najwięcej sprzedałem ich na Stadionie Dziesięciolecia w Warszawie i w Gdańsku. Na stadionie najwięcej kupili Ruski – nasz rozmówca handlował butami, rajstopami, bielizną i modnymi wówczas arafatkami.

- Ludzie kupowali jak głupi, każdy musiał mieć arafatkę – śmieje się z Polaków tuż po odzyskaniu wolności. - Tak samo z garniturami. Był jeden wzór – czarny, świecił się jak żyrandol. Miałem też inne kolory - białe albo czerwone – ich ludzie nie brali. Każdy chciał czarny – to samo było z obywatelami innych postsowieckich krajów. Czerń chyba najlepiej oddawała ich uczucia. Ciemne ubrania schodziły na pniu, tak że w Damaszku cena czarnego materiału wzrosła o 2-3%. A kolory dusiły się w magazynie. - Tych kolorowych garniturów chyba do dzisiaj mam trochę – chwali się biznesmen. Polskę z połowy lat 90-tych wspomina jednak nie najlepiej. Była szara i ponura. - Jak miałeś malucha albo poloneza, to na parking nie wiedziałeś, który to jest twój samochód. Wszystko takie same – opowiada.

Fiata 125p, którym przyjechał do Złotowa, zapamięta jednak na długo.

Polski - łatwy język

- Jedziemy z Warszawy do Złotowa. Znajomy kolegi jest z policji, na emeryturze. Jedziemy fiatem 125 p, a oni piją wódkę i jedzą kiełbasę z musztardą. I non stop: kurwa w prawo, kurwa w lewo, kurwa prosto. Ja myślę, fajny ten język – non stop kurwa, łatwo się nauczyć. Później kolega mi wytłumaczył, co to jest. Potrzebne to kurwa wtedy? A on, że w polski musi być kurwa... - powiedzenie, że podróże kształcą, nabiera tu nowego znaczenia. W fiacie przynajmniej był alkohol i jedzenie, a w złotowskich sklepach gościa z Syrii przywitała pustka. - Złotów był nudny. Poszedłeś do sklepu i co nie pytałeś, to: nie ma, nie ma, nie ma. Oni nic nie kapowali. Duży sklep, duża lodówka, 10 osób pracowało w środku, a towaru nie było. Non stop oni siedzieli pod sklepem i albo palili, albo kawę pili – człowiek biznesu nie mógł tego pojąć.

Mój teść jak kupił hotel od urzędu miasta, to tu był śmietnik pierwszej klasy

Nie rozumiał Polski, a jednak tu został. Pewnie przez kobietę, w końcu tu się ożenił i tu ma syna. - Nie będę mówił, że to dzięki dziewucha. Na dzisiaj nie wiem, czemu tu jestem. Myślałem, że 4-5 miesięcy tu będę, spakuję się i koniec zabawy. Jest możliwe, że przez syna tu jestem – jakby na zawołanie po chwili potomek Basema woła go na zewnątrz. Rozmawiamy w hotelu, w środku dnia, a tu zawsze jest coś do zrobienia. W głównej sali pracownica prasuje obrusy, na zaplecze podjeżdża zaopatrzenie. Może „Krajna” nie działa już 24 h na dobę, ale wciąż radzi sobie na rynku. - Mój teść jak kupił hotel od urzędu miasta, to tu był śmietnik pierwszej klasy. Dywaniki w pokoju wyglądały jak dębowe – takie suche. Nie wiesz, czy były zielone, czy białe – mężczyzna wspomina, że kiedyś sala w hotelu zamówiona była na rok do przodu. „Krajna” żyła non stop. - A teraz o 23:00 mamy dosyć – mówi o sobie i żonie Teresie. - Mam 55 lat i nie daję rady. Młodzi muszą trzymać taki biznes. Oni mają ochotę do pracy i pieniędzy – B. Allaham przyznaje, że ciągnie go w świat. Tak, zatrzymał się na dłużej w Złotowie, ale wcale nie jest pewny, że to jego miejsce. - Jest lepiej. Ostatnie 5-6 lat ludzie mówią do siebie „dzień dobry” albo „cześć, co słychać?”, a kiedyś to było dziwne. Teraz dużo chłopaków pojechało do Anglii, Niemiec i wrócili zmienieni. Dla mnie Złotów jest ładniejszy od Piły, Poznania, innych miast. Dużo ludzi przyjeżdża i jest w szok, że mamy takie ładne miasto – przybysza z Azji po tych słowach można by uznać za złotowianina, gdyby nie kolejne zdanie. - Lubię Szwajcarię, jest ładna i spokojna. Ludzie tam żyją na relaks. Stare domy mają ładne. Muszę wyjechać na 6-7 miesięcy i zobaczę, czy będę chciał wrócić...

Broń musi się sprzedawać

Basem ogląda wojnę w telewizji. Mówi, że już 20 lat temu wiedział, że w Damaszku będzie awantura. - Nasz kraj trzymał jeden reżim – on był policja, on miał biznes. Był bogaty, a ludzie nie mieli pieniędzy – mowa o 30-letnich autorytarnych rządach dyktatora Hafiza al-Asada. Basem Allaham ma własną teorię na temat wojny domowej, która wybuchła w Syrii w 2011 roku. - 5 lat temu był kryzys na świecie, a jak oni zrobią pieniądze? Na wojnie. Szukają więc miejsc do walki. Rosja, Ameryka, Polska handlują tam bronią. Fabryka musi pracować... - uważa były mieszkaniec Damaszku. - Amerykanie i Rosjanie myślą, że z dziesięć lat musi być ta wojna. Oni chyba za mało pieniędzy mają... - dodaje rozżalony. Jednak nad falą uchodźców szturmujących Europę się nie rozwodzi. - Tam nie ma więcej Syryjczyków jak 20%. Reszta to albo Afganistan, albo Turcy, Rumuni. Tyle osób nie dałoby rady przyjść do Niemiec. Do Grecji płacisz za jeden człowiek 1200 dolarów. Jak chcesz iść dalej, płacisz kolejne 3-4 tys. dolarów. A jak masz pięć osób w rodzinie? - mężczyzna chciał postawić pytanie retoryczne, ale nie wytrzymał: - Jak masz tyle pieniędzy, to po cholerę przychodzisz tutaj? Możesz biznes zrobić gdzie indziej...

Tylko jedno nie podoba się Syryjczykowi mieszkającemu w Złotowie – podział ludzi według wiary. - To wstyd, jak Polacy mówią, że wpuszczą samych katolików. Człowieka nie ocenia się przez religię – twierdzi, jednocześnie szukając argumentu do odparcia słów o zagrożeniu muzułmańskim terroryzmem. - Al Kaida? To jest 1-2%. Tam jest tyle samo durnych ludzi co u nas - ocenia wyraźnie pobudzony.

Reklama

Mów mi Basem. Historia warta przeczytania. komentarze opinie

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Skup pilarek uszkodzonych

Jeśli posiadasz uszkodzoną pilarkę marki Stihl, która leży w garażu i się kurzy to zapraszam do kontaktu. Chętnie odkupię od Ciebie taką maszynę.


Eko-Trans Mariola Kujawa Skup Złomu Usługi Transportowe-Prace Ziemne-Rozbiórki ul.Ks.B.Domańskiego 27 Krajenka


Usługi hydrauliczne ,HGS

Usługi hydrauliczne C.O-CWU ,montaż kotłów 5 kl. Autoryzowany serwis DEFRO, sterowanie podłogowe, instalacje sanitarne, instalowanie sterowników..


REMONTY wykończenie wnetrz

-Malowania -Tapetowanie -Podwieszenie sufitów -Gładzie -Tynki -Montaż paneli podłogowych i innych


Reklama
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez zlotowskie.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Angelika Leszczyńska, Mariusz Leszczyński “Leszczyńscy” S. C. z siedzibą w Złotów 77 – 400, Wojska Polskiego 2

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"