:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
teraz 12°C
Edukacja, Nauczyciele chcą rzucać szkołę - zdjęcie, fotografia
Portal zlotowskie.pl 04/03/2019 18:30

W jaki sposób reforma oświaty niszczy nasze dzieci? Dlaczego nauczyciele uczą je oszukiwać system? I czemu sami chcą rzucać ukochaną pracę? Rozmowa z panem Andrzejem, nauczycielem w szkole podstawowej.

Dlaczego krytykuje Pan reformę oświaty?
Ponieważ nasi rządzący podeszli do niej bardzo źle. Od środka. Przez to dzieciaki w klasie siódmej mają potężne braki w wiedzy. To jakby w matematyce wymagać od nich mnożenia, a one nie znają liczb.

Dziura powstała między podstawówką a gimnazjum, tak?
W Centrum Dokształcania Nauczycieli w Pile mieliśmy spotkania z twórcami podstawy programowej, którzy twierdzili, że uczniowie nadrobią te braki w szkole średniej. Wiem, papier wszystko przyjmie... A przecież można było zrobić reformę na spokojnie, zmieniając program od np. czwartej klasy, a nie wrzucać dzieci i nas na głęboką wodę.
Jeden z efektów jest taki, że w tej chwili dzieci mają po osiem lekcji dziennie. To jest standard. A gdy dziecko ma na ósmej lekcji np. matematykę, to czego się nauczy? Do tego dyrekcja wykombinuje jeszcze lekcje dodatkowe...

A i tak na egzaminie liczy się tylko wynik?
Uczeń musi się wstrzelić w klucz odpowiedzi. To jest porażka totalna, bo nie ma pytań problemowych. Mówi się, że nie mamy wchodzić w wiedzę encyklopedyczną, ale tak to wygląda. Przykro mi to mówić, ale uczę dzieciaki, jak oszukać system, żeby wynik był jak najlepszy. A często uczniowie 15–, 16–letni mają problem z wypowiedzią. Tak pisemną jak i ustną. To jest wynik uczenia testowego.

Eksperci mówią, że polska szkoła to fabryka klonów.
Boję się szczególnie o obecne klasy siódme i ósme. Żyły sobie wypruwam, żeby dzieciaki były w stanie ogarnąć to, co zgubiła reforma. Obawiam się, że z tych roczników nie będzie lekarzy, prawników, przyrodników. Może ci bardziej ambitni to nadgonią...

Rodzice pomogą korepetycjami. To kolejny paradoks: płacimy podatki, a szkoła nie wywiązuje się ze swoich zadań.
Oczywiście. Teraz proszę sobie wyobrazić, co będzie w szkołach ponadgimnazjalnych, gdzie będą klasy ponad trzydziestoosobowe... Słyszę dziś argumenty ludzi, że dawniej też tak było (sam się w takiej uczyłem), ale dawniej było gorzej. Dlaczego mamy do tego wracać?

Przez pieniądze?
Wiem, że za uczniem idzie subwencja i urząd miasta czy powiat dostaje te pieniądze, ale zbyt duże klasy nie są dobrym rozwiązaniem. Dwudziestka uczniów w klasie byłaby super liczbą. Niestety samorząd często oszczędza na edukacji.

Skoro mowa o pieniądzach, domagacie się Państwo podwyżek.
Dla mnie największym docenieniem nie jest nagroda dyrektora, bo te 200 czy 300 zł jest śmieszne, lecz to, że moi absolwenci dziękują mi za to, że ich czegoś nauczyłem. Obecny maturzysta mówił mi ostatnio, że dzięki mnie nie ma problemów w szkole średniej. To jest prawdziwa satysfakcja – nie pieniądze.

Jednak Państwo protestujecie.
Cieszę się, że mam już najwyższy stopień, bo dzięki temu zarabiam ok. 2800 zł na rękę. Natomiast nauczyciel–stażysta ma niewielkie pieniądze, naprawdę. Nie chcę ubliżać żadnej z grup zawodowych, ale początkujący nauczyciel zarabia mniej niż kasjer w markecie.
Wie pan, gdy wchodziłem do zawodu te kilkanaście lat temu, powiedziałem sobie, że po pięciu latach studiów za mniej niż tysiaka pracować nie będę. Nie ma mowy. Tymczasem zacząłem za 850 zł i wytrwałem tylko dzięki pomocy rodziców. Zarabiałem, a nie byłem wstanie się z tej pensji utrzymać.

Stopnie awansu zawodowego, o których Pan wspomniał, gwarantują nauczycielom określone zarobki. Kto inny ma taką gwarancję?
Zgadza się, tyle że teraz osiąganie poszczególnych stopni zostało wydłużone. Wiadomo, że rządzącym chodzi o cięcie kosztów. Mnie przejście od stażysty do dyplomowanego zajęło dziesięć lat. To i tak dobrze, bo jestem facetem. Kobiety mają gorzej, bo rodzą dzieci. A skoro dana pani była np. na macierzyńskim, to miała przerwę w robieniu awansu i staż musiał być jej liczony od nowa. Mam koleżankę, która zaczynała pracę równo ze mną, a dziś jest dopiero nauczycielem kontraktowym (to drugi stopień awansu), bo ma dwójkę dzieci.

Tych pieniędzy w górnej granicy zaszeregowania już Pan nie przeskoczy, to szklany sufit?
Co roku o parę złotych pensja rośnie, ze względu na dodatek stażowy. Tyle że gdy przechodzi się do innej szkoły, to zaczyna się od zera.

W Polskę poszła informacja, że rząd zaproponował Państwu podwyżkę 15% w ciągu trzech lat.
(śmiech) To są pseudopodwyżki, które zje inflacja. Nie zarabiam 5 tys. zł, jak mówiła minister Anna Zalewska. W ogóle nauczyciele średnio zarabiają 74% tego, co inni pracownicy w budżetówce. Dlaczego? W czym jesteśmy gorsi?
Gdy potem słucham pana premiera, to wiem, że chodzi mu o skłócenie nauczycieli i pozbawienie ich poparcia społecznego. Boję się tej nagonki na nauczycieli, a to miały na celu wypowiedzi premiera. Uważam, że nauczyciele są spychani na margines społeczeństwa, a to przecież od nas zależy edukacja młodego pokolenia. Jeżeli nauczyciel nie będzie chciał pracować w zawodzie, a coraz więcej ludzi, zwłaszcza młodych, myśli poważnie o porzuceniu tej profesji, to kto w tej szkole zostanie? Ci, którzy za chwilę przejdą na emeryturę...

Młodzi nie przychodzą do zawodu?
Coraz mniej chętnie. Wczoraj rozmawiałem z byłym dyrektorem jednej ze złotowskich szkół, doskonałym fachowcem. Powiedział, że gdyby kiedyś miał takie możliwości jak my dzisiaj, to pięciu minut by w edukacji nie spędził. Bo ta praca naprawdę kosztuje dużo nerwów i odbija się na rodzinie.

Ma Pan dla niej mało czasu?
Syn prosi mnie: tato, pobawmy się. A ja w papierach, więc włączam mu bajkę. Wie pan, gdy wchodziłem do zawodu, dziwiłem się stwierdzeniu starszych koleżanek, że nauczyciele są najgorszymi rodzicami. Nie wiedziałem, o co im chodzi. Dziś wiem, że jesteśmy tacy, bo nie mamy czasu dla własnych dzieci.

Jak to, przecież powszechna opinia jest taka, że nauczyciel pracuje jakieś cztery godziny dziennie...
Pokażę panu mój notes. Proszę, lekcje ósme plus dodatkowe, tu ósme i dodatkowe, w sumie pracuję do 60 godzin w tygodniu. A od pana premiera usłyszałem, co mnie rozwścieczyło totalnie, że pracujemy trochę mniej niż inni, a chcemy podwyżek. Tu nie chodzi o pieniądze.

A o co?
O autorytet. Dzisiaj autorytet nauczyciela nie istnieje. Ludzie powielają stereotyp, że nauczyciele pracują „całe” 45 minut, a potem mają przerwę. A co ja robię na przerwach? Albo sprawdzam testy, albo mam dyżur. Bywa, że nie mam czasu sięgnąć po termos, by napić się przygotowanej jeszcze w domu kawy. Czasem kanapek nie zjem, bo przyjdzie uczeń, który potrzebuje pomocy, przyjdzie rodzic, jest ten dyżur. Są dni, w których nie mam czasu pójść do toalety. Takie są realia. Marzę o tym, żeby zmieniono Kartę Nauczyciela i zapisano nam w niej pracę od 8 do 16, a poza tym nic. I sprawa jasna.

Można powiedzieć, że widział Pan, na co się pisze, wybierając ten zawód.
Troszkę inaczej to wyglądało kilkanaście lat temu. Było spokojniej. Dzisiaj zawód ten niszczy masa nikomu niepotrzebnej papierologii. Mam całe segregatory ewaluacji. Często robię to sam dla siebie (nikt inny tego nie czyta), bo taki mam prikaz, choć wcale tego nie potrzebuję.

Papiery muszą być. Choćby w razie kontroli z kuratorium.
Powiem panu, jak ona wygląda. Dyrektorzy boją się jej jak ognia, bo kontrolujący muszą coś znaleźć. I znajdują. Zawsze.

Też muszą się wykazać?
Dokładnie. Nawet jeżeli wszystko jest ok, to jakieś zalecenia muszą dać. Nie mogą stwierdzić, że placówka pracuje wzorowo.

Jak na tę sytuację i Pańskie frustracje reaguje rodzina?
Moja żona nie pracuje w oświacie. I powiem panu, że wyjeżdża do pracy po mnie, a wraca wcześniej. Czasem bierze pracę do domu, ale nie tak często jak ja. Bo ja wracam do domu i zawsze siadam do papierów. W weekend to samo. Proszę, to jest plik sprawdzianów do sprawdzenia. Nie ma dnia, żebym nie myślał o pracy.

Za to ma Pan wolne wszystkie święta, dwa tygodnie ferii, dwa miesiące wakacji... – to kolejny stereotyp.
Tak się nas postrzega, ale to nieprawda. Po ostatnim dzwonku w czerwcu oddycham z ulgą, że wreszcie odpocznę, a po paru dniach zaczynam przygotowywać się do nowego roku szkolnego. Do tego przez pierwsze tygodnie wakacji jestem do dyspozycji dyrekcji, bo takie jest prawo.
A wie pan, że w domu przygotowuję też testy i drukuję je, czyli tak naprawdę finansuję szkołę, bo w niej często nie ma do tego warunków?

Jak to, nie ma ksera czy drukarki?
Są, ale a to brakuje tonera, a to coś nie działa. Ze wszystkiego trzeba się rozliczać, a i tak na papier składają się uczniowie, bo tych ryz idzie sporo.

Pracy w szkole jest dużo również ze względu na rosnącą ilość opinii mówiących o specjalnych potrzebach edukacyjnych dzieci, prawda?
Mówią one o potrzebie kształcenia indywidualnego (dla dziecka robi się autorski plan), bo dziecko zamiast dwóch lekcji danego typu może mieć jedną albo pół. A podstawę i tak trzeba z nim zrealizować.

W jaki sposób?
To jest bardzo ciężkie. Są dzieci, które mają problemy z liczeniem czy pisaniem. Nie chcę na nikogo zrzucać winy, ale jak mam w krótszym czasie przerobić więcej materiału? Wybieram więc to, co, moim zdaniem, najbardziej się temu dziecku przyda.

Liczba dzieci z opiniami wzrasta?
Jest ich sporo, ale czasami zastanawiam się, dlaczego. Wielokrotnie zauważyłem, że uczniowie mający piątki a nawet szóstki przynoszą opinię z poradni. Na przykład o dysleksji rozwojowej, gdzie ja nie widzę do tego podstaw.

Dlaczego więc rodzice występują o taką opinię?
Bo opinia powoduje dostosowanie egzaminu, np. wydłużenie czasu jego trwania. Może niektórzy rodzice tak kalkulują, że w ten sposób pomogą dziecku? Choć na egzaminach widzę, że dzieci rzadko ten dodatkowy czas wykorzystują.

Co z brakami z poprzednich etapów nauczania i „przepychaniem” uczniów? Nauczyciele szkół średnich narzekają na tych z podstawówki, a ci z kolei na przedszkola.
To są potężne dylematy, czy takie dziecko przepuścić, czy nie. Powiem tak: nie drgnie mi ręka, gdy mam wystawić jedynkę przysłowiowemu leserowi, który ma możliwość poprawy, ale nie korzysta z niej. Jeżeli natomiast mam dziecko, które pyta, przychodzi na zajęcia dodatkowe (wyrównawcze, ale nienawidzę tej nazwy), próbuje i choć mu to nie wychodzi, to pomagam mu skończyć szkołę.
Co do „przepychania”, to jeżeli nie uczymy rozwiązywania problemów, a wymagamy wiedzy pamięciowej, wykuwania, to nie dziwmy się, że wiedza nieutrwalana zanika.

Narzekamy na reformę, tymczasem jej autorzy twierdzą, że była ona konsultowana z nauczycielami.
Być może rządzący zaprosili paru nauczycieli z warszawskich szkół i z nimi sobie porozmawiali. Dla nas ta reforma to był fakt dokonany.
Proszę sprawdzić, że podstawę programową do gimnazjów pisano latami. I robili to fachowcy. A przy likwidacji gimnazjów wielu z tych ekspertów nie chciało pracować, bo dawano im zbyt mało czasu. To były tylko miesiące.
Podręczniki dla uczniów pojawiały się w październiku, bo za późno były opiniowane, drukarnie nie nadążały i tak dalej. A komentarz pani minister Zalewskiej na to brzmiał: przecież nauczyciel nie uczy z podręcznika, tylko opiera się na podstawie programowej... Tak, ja poprowadzę lekcję, ale, na litość boską, z czego miało się uczyć dziecko? Mieliśmy wrócić do dyktowania trzech stron notatek?

W ostatnich klasach Pańskiej szkoły są uczniowie idący starą (gimnazjaliści) i nową podstawą programową. Co się stanie z uczniem ze „starej szkoły”, który nie zda?
Trafi do nowej podstawy programowej, a rozbieżności będzie musiał zaliczyć, podobnie jak ktoś, kto zmienia kierunek na studiach. Będzie też karany dwukrotnie, bo miał pójść do szkoły trwającej trzy lata, a pójdzie do takiej, która potrwa cztery.
A wie pan, co nam powiedziano na szkoleniu? Pracownik ministerstwa edukacji na to pytanie odpowiedział: róbcie tak, żeby uczniowie tych klas nie powtarzali...

Efektem likwidacji gimnazjów będzie to, że w roku szkolnym 2019/2020 do szkół średnich trafią dwa roczniki uczniów. To duże wyzwanie dla szkół.
Już jest ciężko, dzieciaki są długo w szkołach, zmuszamy je do pracy popołudniami, a przez najbliższe lata ścisk w szkołach będzie jeszcze większy. Dzieciaki są przemęczone, bo długo są w szkołach, mają też wiele zajęć pozalekcyjnych, które rozwijają ich pasje. Często wracają o 18 – 19 do domu. Uczniowie ziewają mi na zajęciach, więc pytam: ile spałeś? Pięć godzin. Rodzice dłużej śpią niż ich dzieci.

Problem, o którym warto mówić, dotknie uczniów, którzy chcą się uczyć zawodu i będą potrzebować praktyk u rzemieślników.
Dlatego już dziś mówię uczniom, by szukali sobie miejsc na praktyki. Aby walczyli nie tylko o oceny, ale i jak najwyższe zachowanie, bo wszystko może mieć znaczenie. Za wszystko są punkty. Już widzę pielgrzymki uczniów z prośbą o możliwość poprawienia czegoś. Są tacy, którzy chcą poprawiać rzeczy już poprawione...

Czy tak wyobrażał Pan sobie pracę nauczyciela, gdy zatrudniał się w szkole?
Chciałem spróbować, a po dwóch–trzech latach stwierdziłem, że lubię pracować z dzieciakami. Jeśli będę zmuszony odejść, to będzie mi bardzo żal. Na dziś jednak jestem sytuacją w oświacie rozgoryczony.

Rozmawiał Łukasz Opłatek
imię rozmówcy zostało zmienione

Rozmowa z panem Adrianem, nauczycielem w szkole średniej

Co nie podoba się Panu w szkole?
Sprawa musi być jasna – pracę z młodzieżą w szkole uwielbiam, ale jest wiele rzeczy, które mi się nie podobają. Po pierwsze nasze szkolnictwo zabija papierologia. Mam w komputerze kilkanaście gigabajtów dokumentów (część była kilkakrotnie zmieniana), tworzonych jeden za drugim. Dla kogo? Dla kontroli. Bo gdy ktoś przyjeżdża, to sprawdza, czy ten dokument jest. Nikt nie sprawdza, co w nim jest. Tworzenie tych zbędnych papierów zabiera czas, który powinienem poświęcić uczniowi, na przygotowanie lekcji czy choćby spędzenie czasu z młodzieżą.

Co jeszcze Pana denerwuje?
To, że uczeń w szkole jest tylko wynikiem, nie osobą. Uczeń A1 – 70%, nieważne jest jego nazwisko, liczy się to, jak zdał. Nauczyciel też rozliczany jest z tego, jaki jego uczeń uzyskał wynik. Uczymy więc młodzież pod egzamin, a nie życia. Większą część lekcji, zwłaszcza przed maturą, poświęcam na uczenie jak „oszukać zadanie”.

Zdaje się, że szkoły średnie wpadły w błędne koło: uczniowie wybierają tę, która ma dobre wyniki na maturach, a tymi pochwalić się może ta placówka, która, jak Pan mówi, oszukuje system...
I tak to się kręci. Ale mimo tego, że wynik mój czy nas – przedmiotowców był wyższy niż średnia w Polsce, to i tak mi się dostało, że czemu nie był jeszcze lepszy. I to mnie irytuje. Nie liczy się to, czy uczeń będzie umiał coś zrobić, czy coś wie, tylko wynik. Uczeń jest symbolem na kartce papieru. Tak wygląda szkolnictwo w Polsce. To musi być zmienione, bo my nie możemy uczyć tych młodych ludzi tylko do egzaminu. Powinniśmy ich też uczyć życia.

System, w którym najważniejszy jest najbliższy egzamin pokutuje przez lata, na kolejnych szczeblach nauczania, prawda?
Szkoły podstawowe przepychają sobie ucznia, by pozbyć się kłopotu. A gdzie on później pójdzie? To już jego sprawa. To samo jest z nową reformą i jej egzaminami. W podstawkach już coś wiadomo – egzamin będzie za dwa miesiące, a w szkołach średnich nie wiadomo nic. Jak on będzie wyglądać? Co się zmieni?

Tymczasem minister oświaty Anna Zalewska oświadcza wszem i wobec, że polska oświata kwitnie.
Jest dobrze, a będzie jeszcze lepiej? Wiem, słyszałem. Ciągle dostajemy z ministerstwa listy o tym informujące. W ubiegłym tygodniu np. dostałem na maila list, ile to nam podwyżek dali czy dadzą, a tak naprawdę dostałem ponad 100 zł na rękę więcej. Ale czarowanie jest niesamowite.

Pan, nauczyciel dyplomowany, zarabia ok. 2800 złotych „na rękę”.
Z dodatkami. Mój tydzień czasami liczy 60 godzin. Samego sprawdzania prac mam ok. 7 godzin. Do tego dochodzą szkolenia, wywiadówki, dyskoteki, rady pedagogiczne, wycieczki. Jeśli naprawdę chce się zarobić, to trzeba szukać nadgodzin albo pracy w dwóch szkołach. Pewnie dlatego nie widzę w ogóle młodych nauczycieli. Nie dziwię się, bo za 1800 zł na rękę – tyle ma stażysta – nie chcą pracować. Gdzieś indziej zarobią więcej.

Zawód nauczyciela ma też swoje plusy.
Czasu wolnego ogólnie mamy więcej niż inni, to prawda. Może nie w tygodniu, ale w ferie czy wakacje już tak. Choć to nie znaczy, że w tym czasie nic nie robimy. Choćby rekrutacja do szkoły średniej w tym roku skończy się 25 lipca i do tego czasu trzeba pracować. W ferie niby miałem urlop, ale nie dość, że miałem zaplanowane zadania, to jeszcze dostałem kilka maili ze szkoły z tym, co muszę.

Jedną z największych niewiadomych jest to, że za chwilę szkoły ponadpodstawowe będą musiały przyjąć około dwukrotnie większą liczbę uczniów niż dotąd. Pomieścicie ich wszystkich?
Szkoła nie jest z gumy. W Warszawie np. z dwudziestu najlepszych liceów jedenaście nie otworzy podwójnych roczników, bo nie są w stanie. Gdzie te dzieci mają pójść? W Złotowie większość szkół da sobie radę jeśli chodzi o miejsce.

Dobrze, tylko czy rozważacie wprowadzenie zajęć na dwie zmiany? Miejsce to bowiem jedno, ale ktoś tymi uczniami musi się zająć.
Już dziś są szkoły, w których lekcje kończą się o 16:10, kto wie, czy od września nie będzie to później. Z drugimi zmianami też byłby problem, bo i tak obie zmiany musiałyby się w pewnych godzinach pokrywać, a czy się zmieszczą? I kto ich będzie uczyć? Nieprzemyślana była ta reforma.
Oprócz lekcji coraz więcej jest różnych projektów, bo szkoły chcą się czymś wyróżnić. Niby uczeń ma wybór, ale tak naprawdę musi brać w tym udział. Dlatego już dziś siedzi w szkole do siedemnastej.

Czy nauka po osiem godzin dziennie jest w ogóle efektywna?
Gdy mam zajęcia na siódmej, ósmej czy dziewiątej lekcji, to wiem, jaki jestem zmęczony, a co dopiero uczeń. Bywa, że przychodzi na moją lekcję po dwóch wuefach, na ósmej godzinie, więc chce te 45 minut tylko przetrwać. Jest tych zajęć za dużo, dlatego nie wiem, czy te projekty mają sens. I tak musimy uczyć młodzież do egzaminu...

Wciąż to Pan powtarza, to aż tak irytujące?
Tak, dlatego mocno zastanawiam się nad zmianą pracy. Przez papierologię, podejście rządu i traktowanie ucznia jak wyniku. Może przechodzę mały kryzys, ale dostałem już dobrą ofertę i zastanawiam się nad odejściem ze szkoły. Powiem panu, że chciałbym wychodzić z pracy o 16:00 i wiedzieć, że już niczego nie muszę. Mieć czas dla żony i dzieci.

Rozmawiał Łukasz Opłatek
imię bohatera zostało zmienione

Reklama

Nauczyciele chcą rzucać szkołę komentarze opinie

  • Ha ha ha - niezalogowany 2019-03-04 19:03:34

    Broniasz i jego znp to polityczna organizacja.Nie ma co sie rozwodzic nad postulatami bo dzis kazdy chce pieniedzy czy to nauczyciel czy wozny lekarz pielegniarka itd. TU NATYCHMIAST i teraz najlepiej do 30-stki domek na przedmiesciach z bialym plotkiem...Prosze bardzo zapraszam uciemiezonych nauczycieli do callcenter albo na budowe . Tylko ze tam etat to nie 18godz i nie ma rocznego urlopu abi 2 msc laby co roku

  • gość 2019-03-04 19:44:48

    Ha ha ha
    Zapomniałeś dodać o rocznych płatnych urlopach na poratowanie zdrowia oraz L4 kiedy się tylko podoba.

  • Gość - niezalogowany 2019-03-04 19:44:55

    Tu chodzi tylko o kase. Mało darmozjadom. Dzieciaki coraz wiecej dostaja zadane do domu. Rodzic po powrocie ze swojej pracy odrabia z dzieckiem lekcje nieraz przez kilka godzin. Rodzic odwala za nich robote. Smiechu warte. Biedni nauczyciele... powinni miec umowy na 10 miesiecy!

  • gość 2019-03-04 19:53:25

    Burmistrz Złotowa ogłosił konkurs na stanowisko inspektora ds. promocji. Jest szansa się przebranżowić. Życzę powodzenia i odnalezienia się w nowej rzeczywistości.

  • Gość - niezalogowany 2019-03-04 19:54:39

    Co się dzieje, nauczyciele narzekają, pracownicy ochrony zdrowia też, bez względu na to na jakim stanowisku pracują, urzędnicy narzekają a w TVP ciągle o sukcesach i poprawie bytu Polaków, ktoś gdzieś kłamie...

  • gość 2019-03-04 20:10:29

    Jeszcze w latach 70-tych uczono w klasach liczących 40 uczniów i tragedii nie było. Dziś aby ktoś poszedł na studia musi brać korepetycje bo nauczyciel w szkole nie nauczył. Ile nauczyciele dorabiają na korepetycjach? Opłatek dorwał dwóch płaczków skarżypytów facetów bez jaj którzy tylko płakać potrafią. Co zrobili gdy za PO przez lata nie mieli podwyżek? Ile strajków było? A teraz robią zadymę w trakcie egzaminów. Niech się wypiszą z zawodu.. Jeżeli mój wnuk będzie się przygotowywał do egzaminu a nauczyciel zastrajkują to niech ich zwolnią i zatrudnią emerytów. Oni podołają.

  • Gość - niezalogowany 2019-03-04 20:28:50

    Proszę nie obrażać, kasjerow w marketach, pracę można zawsze zmienić. Np w Szwecji nauczyciel zarabia mniej od budowlanca..

  • Gość - niezalogowany 2019-03-04 20:30:26

    Tytuł artykułu to moje marzenie z dzieciństwa . Jejku..... dlaczego wtedy nauczyciele byli mądrzejsi Why?

  • Gość - niezalogowany 2019-03-04 20:37:40

    Prędzej mi kaktus wyrośnie niż któryś z tych nierobów zrezygnuje z ciepłej posadki.

  • Gość - niezalogowany 2019-03-04 20:45:07

    Jak się nie podoba to witamy w realu... Znam jednego nauczyciela który rzucił szkołę i przeniósł się na normalny etat.. Po roku wymiekł i.....wrocił do szkoły!!

  • gość 2019-03-04 21:04:57

    Artykuł sponsorowany... z d..upy.

  • gość 2019-03-04 21:28:06

    "Dwudziestka uczniów w klasie byłaby super liczbą."
    no tak, super liczba bo nauczyciel się nie przemęcza na lekcji, większej liczby osób by nie ogarnął, zbyt duże wyzwanie

  • Gość - niezalogowany 2019-03-04 22:17:02

    Do 60 godz.tygodniowo? To Panowie pracują po 12 godz. dziennie ? Ciekawe w której szkole?. 2800 nauczyciele dyplomowani ? Chyba po potrącenia pożyczek. Śmiechu warte.Panowie po co się tak męczyć? Proponuję przekfalifikować się ( aktualnie poszukiwani są budowlańcy ) powodzenia .

  • Gość - niezalogowany 2019-03-05 00:14:02

    Gościu powyżej - idź pracować do szkoły, to zobaczysz ile godzin zajmie ci praca. To nie jest 8 godzin dziennie a potem święty spokój.
    I dokladnie tyle - 2800 zarabia nauczyciel dyplomowany.
    Nikt, kto nie pracował w tym zawodzie, nie zrozumie jak wyglądają obecnie realia tej pracy. Zanim wyzwiesz kogoś od "nierobów" sam spróbuj tej pracy. Dlaczego nie jesteś nauczycielem, skoro ta praca jest taka lekka i dobrze płatna??

  • Gość - niezalogowany 2019-03-05 00:59:06

    W żadnym zawodzie nie ma płatnych wakacji lub ferii jak nauczyciele jak wam źle to na budowę lub do kopalni

  • gość 2019-03-05 07:17:19

    biedactwa...tacy przepracowani...jak jeden z drugim uczyl sie na studiach to nie pomyslal o tym ze praca nauczyciela w PL jest jaka jest wazne ze ukonczyl i mial kwit...teraz placz i lament...2 miesiace wakacji ale ktos napisze ze oni nie odpoczywaja przez te 2 miesiace tylko rowniez pracuja nad realizacja nowego roku szkolnego...tfuuu nad tym czy zadawac wiecej dzieciakom do domu czy tyle samo...Skoro belfer chce wiecej to ok ale niech oddaje czesc swojej pensji rodzicom ktorzy siedza z dzieciakiem nie jednokrotnie do poznych godzin wieczornych aby pomoc w odrabianiu lekcji bo przeciez nauczyciel woli zadac polowe do domu jak to zrealizowac na lekcji....a nie zapomnial bym przeciez poprzez reforme nie daja rady...kurcze ale mieli luksus jak ja sie uczylem ...lezeli do gory brzuchem i nic nie robili bo bylo tak malo do przerobienia... jak ja tym darmozjadom wspolczuje...

  • gość 2019-03-05 07:55:01

    No tak Polacy potrafią tylko hejtować. Dlaczego mnie to nie dziwi. Utopili by sąsiada w łyżce wody, Dlatego w naszym kraju nigdy nie będzie dobrze.

  • realista - niezalogowany 2019-03-05 08:17:41

    Po błędach ortograficznych w niektórych komentarzach widać, że wiele osób jest niedokształconych. Jeśli sami podkopujemy autorytet nauczycieli nie znając realiów, to jak możemy wymagać szacunku od dzieci? Uczyć następne pokolenia powinna elita i najbardziej wykształceni. To, że mamy czasami słabszych nauczycieli jest spowodowane niskimi płacami i upadającym autorytetem tego zawodu. Słaba edukacja przyczynia się do upadku społeczeństwa. Gdyby sowicie wynagradzano nauczycieli i zawód ten miałby wysoki prestiż, wówczas na te stanowiska dążyliby najlepsi, a to dałoby efekt lepiej wykształconego społeczeństwa. Mądrzejszego i rozwojowego. Tak niestety mamy tylko to, co w powyższych komentarzach. Dziękuję.

  • gość 2019-03-05 08:35:25

    Zostań katechetką jak mało płacą. W sąsiedniej gminie katechetka zarabia około 8000 miesięcznie zgodnie z oswiadczeniem majątkowym

  • gość 2019-03-05 14:01:10

    Ludzie jacy Wy jesteście niedouczeni, nieczytacii co niektórzy niepisaci... wakacje to urlop, który każdy ma płatny chyba że pracuje na czarno na własne życzenia bo mu kasy szkoda na ubezpieczenia... 18 godzin w tygodniu? albo szkoły nie skończyłeś albo nie umiesz czytać ze zrozumieniem, więc polecam jeszcze raz wrócić do wypowiedzi bohatera:D skoro uważacie, że nauczyciel ma tak cudownie to idźcie do szkoły i pracujcie z obecną młodzieżą. Kolejna sprawa to to, że sami nie umiecie zająć się własnymi dziećmi zganiając wszystko na szkołę:D a szkoła pomaga a nie wychowuje. Wakacje są dla dzieci dlatego nauczyciele mają teoretycznie wolne chociaż wymiar czasu wolnego to zaledwie 6 tyg czyli tyle ile każdy przeciętny człowieczek ma swojego urlopu w całości. jak dla mnie mogą zlikwidować wakacje ale wówczas będzie bunt, że ale jak to? dzieci ciągle muszą się uczyć, nie mają chwili dla siebie itd bzdurne gadanie mądrych rodziców. Co do ilości dzieci w klasach, to wybaczcie najmądrzejsi ale to wy wychowujecie wasze pociechy tak, że ciężko się z nimi pracuje, za chwile ktoś zarzuci, że skoro sobie nie radzisz to zmień zawód... jasne tylko, że to niczego nie zmieni bo dziecko ze szkoły przeniesie się do sklepu na rynek, urzędu itd i dalej będzie niewychowane i bez poszanowania drugiego człowieka. A co do urlopów na poratowanie zdrowia to moi drodzy wszystkowiedzący dopiero po 7 latach pracy i nie dla każdego... dla jasności nie jestem nauczycielem ale mam świadomość tego z czym się zderzają pedagodzy.

  • Matka pracująca - niezalogowany 2019-03-05 18:07:49

    Proszę nie obrażać rodziców i czynić ich odpowiedzialnymi za Wasze - nauczycielskie nieudacznictwo. Grono nauczycielskie, jak każda inna grupa zawodowa, jest podzielone. Wśród nauczycieli są osoby z powołaniem, którzy uwielbiają swoją pracę, swoich uczniów i się realizują. Są też i tacy, którzy do zawodu trafili przypadkiem, albo w innym miejscu się nie sprawdzili - sfrustrowani, niedouczeni, bez pomysłu na siebie i uczniów. Tych ostatnich jest coraz więcej. Ambitni i wartościowi nauczyciele są tłamszeni i "przywracani" do szeregu. Dla mnie skandalem jest "urządzanie" strajku w tak ważnym dla uczniów dniu. Urządzają go "osoby", które, oprócz krytyki rodziców, nie mają sobie nic do zarzucenia. Ich krótkowzroczność jest oburzająca. Nauczyciel jest od realizowania podstawy programowej i OBOWIĄZKOWEGO PODNOSZENIA SWOICH KWALIFIKACJI I KOMPETENCJI. Jeżeli jest to takie trudne, to przypomnę, że od trzydziestu lat mamy gospodarkę wolnorynkową i nikt nikogo na siłę nie trzyma. Rodzice, którzy troszczą się o swoje dzieci, przenoszą je do szkół, które gwarantują odpowiedni poziom nauczania - biorą sprawy w swoje ręce. Są jednak i tacy rodzice, którzy intelektualnie nie są w stanie pomóc swoim niedouczonym dzieciom. I to jest powód do niepokoju. Nauczyciel jest od tego aby uczyć!!!

  • Gość - niezalogowany 2019-03-05 19:31:37

    A gdzie byś chciała przenieść swoje dziecko matko pracująca, bo chyba nie wiesz o czym napisałaś. Do szkoły płatnej i prywatnej? Program nauczania idzie od góry, czyli maksymalnie wf, religia, i wypaczona historia. Czyli absolwenci muszą być sprawni do łopaty i w drodze na pielgrzymkę. Muszą być głupi aby wierzyć w propagandę kolejnych rządów. Nauczyciele nic nie zmienią, gdyż instytucje ich kontrolujące są głupsze i mniej kompetentne od nich. Np. Dyrektor szkoły to nauczyciel wf. On kontroluje czy fizyk lub matematyk dobrze lekcję prowadzi. Patologia systemu szkolnictwa sięgła dna.

  • Gość - niezalogowany 2019-03-05 19:48:16

    Jeden pan powiedział kiedyś jak się nie podoba to do domu krowy doić

  • gość 2019-03-06 13:43:42

    DO POWYŻEJ- I co wydoiłeś te krowy? A może tego też nie potrafisz ? Bo w szkole, to chyba orłem nie byłeś.

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Planuje zakup w 2019/2020

Planuje zakup w 2019/2020 mieszkania 3pok. lub małego domu do remontu. Proszę o kontakt osoby zainteresowane sprzedażą w tym czasie.


Eko-Trans Mariola Kujawa Skup Złomu Usługi Transportowe-Prace Ziemne-Rozbiórki ul.Ks.B.Domańskiego 27 Krajenka


Praca od zaraz!

UWAGA! W związku z dynamicznym rozwojem firmy, firma euroFASADA Więcbork poszukuje pracowników do produkcji stolarki aluminiowej, do montażu..


Mechanika Pojazdowa Części

AUTO MAR Warsztat samochodowy zaprasza na: Obsługę i naprawę klimatyzacji, Wulkanizacje, Wymianę zawieszeń, sprzęgieł, olejów, hamulców, pasków,..


Mechanika Pojazdowa-Serwis

MECHANIKA POJAZDOWA AUTO MAR naprawa zawieszeń pojazdów naprawa układów hamulcowych wymiana sprzęgieł naprawa i wymiana układu wydechowego..


Auto Szpon Elektromechanik

Oferuję usługi elektromechaniczne : naprawa rozruszników oraz alternatorów, instalacje elektryczne, systemy: airbag, abs, esp, centralne zamki, car..


AGRO-KREDYT DLA ROLNIKÓW

AGRO KREDYT DLA ROLNIKÓW - najwyższa przyznawalność, najlepiej liczony dochód. Dedykowany doradca dla rolników, dojazd do klienta. Tel. 508-615-949


Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez zlotowskie.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Angelika Leszczyńska, Mariusz Leszczyński “Leszczyńscy” S. C. z siedzibą w Złotów 77 – 400, Wojska Polskiego 2

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"