:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
teraz 3°C
Samorządowcy, muszę wszystko mogę - zdjęcie, fotografia
Portal zlotowskie.pl 29/04/2019 07:00

Mówi Alicja Wenda, która była dyrektorem Gminnego Centrum Kultury w Łobżenicy. Dlaczego zrezygnowała z pracy? W jakim celu startowała na urząd burmistrza Łobżenicy? Czym się teraz zajmuje?

Odnoszę wrażenie, że jest z Tobą trochę jak w piosence śpiewanej przez Beatę Kozidrak– „pojawiasz się i znikasz” jeżeli chodzi o sprawowanie funkcji publicznych w Łobżenicy. Przed objęciem stanowiska dyrektora GCK mało było o Tobie słychać. Potem wręcz przeciwnie. Obecnie znów zniknęłaś.
Przez osiemnaście lat pracowałam w Szpitalu Powiatowym w Złotowie jako instruktor terapii zajęciowej na oddziale psychiatrycznym. Faktycznie wyglądało to tak, że rano wyjeżdżałam z Łobżenicy, wracałam późnym popołudniem po pracy i zakupach. Nie udzielałam się jakoś bardzo w życiu tego miasta, w którym mieszkam od dwudziestu lat. To się zmieniło, gdy zostałam przewodniczącą Rady Rodziców, przy miejscowym gimnazjum. Włączyłam się m.in. w organizację i prowadzenie finałów Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Później były też parafiady, gdzie oprócz księży i Magdy Żakowskiej z bydgoskiego oddziału TVP pełniłam rolę konferansjera, głównie prowadząc zabawy dla rodzin i dzieci.

I wtedy dostałaś propozycję zarządzania Gminnym Centrum Kultury. Bałaś się tego?
To była końcówka 2015 roku. Czas, w którym myślałem już dość poważnie o zmianie pracy. Propozycja dotycząca GCK była interesująca choć nie ukrywam, że długo się wahałam, czy ją przyjąć. Tak jak już wspominałam, miałam obycie ze sceną, wiedziałam jak prowadzić warsztaty, zajęcia czy wydarzenia kulturalne. Szłam tam z głową pełną pomysłów. Moim głównym założeniem było to, że dom kultury ma być dostępny dla ludzi, tzn. działać popołudniami, po szkole, po pracy. Ponadto musi mieć bogatą ofertę dla dzieci, młodzieży i dorosłych.
Trochę zaskoczyła mnie konieczność nadrobienia pewnych zaległości jeśli chodzi o kwestie administracyjne. Wiele rzeczy należało wprowadzić na właściwe tory. Z pomocą przyszedł mi doświadczony dyrektor jednego z domów kultury, który pomógł mi w reorganizacji GCK. Pomimo wypadku, na samym początku pracy w GCK złamałam poważnie nogę, krok po kroku wprowadzałam zmiany. Pojawiły się zajęcia plastyczne, warsztaty z robotyką lego, zajęcia taneczne z tańca ludowego, współczesnego, zumby i latino. Wzbogacona została też oferta zajęć muzycznych, m.in. o naukę gry na instrumentach dętych. Uruchomione zostało kółko fotograficzne, a dla miejscowego Uniwersytetu Trzeciego Wieku prowadziłam manualne zajęcia twórcze, uczące jak z niczego zrobić coś.

Co najbardziej podobało Ci się w tej pracy?
Wrażenie zrobił na mnie pierwszy spektakl teatralny, który organizowałam. Pełna sala ludzi, świetny występ i świadomość tego, że w Łobżenicy znów, po latach zagościł teatr.
Zdarzały się takie niespodzianki jak podczas wyjazdu do partnerskiej gminy Wleń, gdzie byłam wraz  z zespołem Błękit Krajny, który powstał w GCK gdy byłam dyrektorem i w którym od początku śpiewam. Odbywały się tam dni miasta, na których gwiazdą wieczoru była Cleo. Piosenkarka zaprosiła nas na scenę do wspólnego wykonania „Słowianek”. Oczywiście wystąpiłyśmy i przy okazji trafiłyśmy do ogólnopolskich mediów.
Radość czułam również, gdy okazało się, że pomysł letniej gali muzyki disco polo w Łobżenicy to był strzał w dziesiątkę. Miłym było też, gdy Jakub Wawrzyniak zaprosił reprezentację od nas, głównie dzieciaków do Gdańska na mecz Lechii, połączony ze zwiedzaniem stadionu.

Dlaczego w połowie ubiegłego roku odeszłaś z funkcji dyrektora GCK?
Myślę, że wiele osób wie i rozumie, dlaczego tak się stało. Moja wizja prowadzenia gck zderzyła się z… Właśnie, nie wiem jak to określić, żeby nie powiedzieć za dużo.  Nie chciałam pracować w ten sposób, więc powiedziałam dość. Decyzję o odejściu podjęłam dość szybko.

Wtedy też zniknęłaś z życia publicznego.
Nie opuściłam Łobżenicy, lecz pracodawcę. Potrzebowałam oddechu. Chwili, by podjąć decyzję co dalej robić. Od 2011 roku pracuję także jako instruktor terapii dzieci niepełnosprawnych, w ramach usług świadczonych przez MGOPS w Łobżenicy, więc jakoś naturalnie pojawiła się propozycja pracy w Ośrodku Rehabilitacji Zabajka 2. To było jak spełnienie marzeń. Zawsze chciałam pracować z dziećmi, a jeżeli jeszcze mogę im tą pracą pomagać, robić dla nich, czy dla ich rodzin coś dobrego to daje mi to jeszcze większą satysfakcję. Nie mam ciśnienia na tytuły, splendor, władzę, uczestniczenie w życiu publicznym, o którym wspominasz. Nadal robię to co lubię.

Przez moment jednak chciałaś zostać burmistrzem Łobżenicy.
W tym przypadku także nie chodziło o tytuły, splendor i władzę. Namówiono mnie do tego startu, żebym pokazała, że można inaczej zarządzać gminą, podległymi jej jednostkami.
 To co chciałam osiągnąć– osiągnęłam. Nie zakładałam wygranej, tym bardziej mile zaskoczył mnie wynik. Chodziło o przedstawienie swojego stanowiska, swoich racji. Byłam także zaskoczona jak wiele osób mnie w tym wsparło, m.in. godząc się na współtworzenie mojego komitetu wyborczego.

Pamiętam, że na samym starcie dostawałaś anonimy z pogróżkami, sugerujące żebyś się wycofała, bo istnieją kompromitujące Cię materiały. Ta sytuacja się powtarzała do czasu wyborów?
Właściwie to pogróżki pojawiły się jeszcze zanim się oficjalnie zdeklarowałam. Miałam jednak dobrych doradców, sama też zachowałam zimną krew i w porę zareagowaliśmy, publikując treść tych sms–ów z pogróżkami w internecie. Potem m.in. w materiale w Waszej gazecie okazało się, że niemal każdego z kandydatów w Łobżenicy straszono „hakami” na niego. Ostatecznie jednak to była jednorazowa akcja, która mnie jeszcze bardziej wzmocniła.

Myślisz o tym, żeby wystartować jeszcze raz?
Podobno w polityce nigdy nie mówi się nigdy, ale ja politykiem nie jestem. Jestem za to szczęśliwą żoną i matką, która ma kochanego męża i wspaniałą córkę. To z kolei oznacza, że nic nie muszę, za to wszystko mogę.

Od niedawna przewodzisz Towarzystwu Przyjaciół Dzieci w gminie Łobżenica. Trochę Cię jednak ciągnie do funkcji publicznych.
Gdy dostałam tę propozycję, nie wahałam się ani chwili. To kolejna możliwość zrobienia przeze mnie czegoś dobrego dla najbardziej potrzebujących dzieci w naszej gminie. Chodzi tylko  o to, a nie zbijanie na pomocy kapitału politycznego. Tak jak wspominałam– politykiem nie jestem. Zdaję sobie natomiast sprawę jak wielkie wyzwanie mnie czeka, obejmując to stanowisko po pani Basi Kopczyńskiej. Wiem jednak, że mogę liczyć na jej doświadczenie i pomoc, nie mam więc wątpliwości, że dam sobie radę.

Twoje nazwisko można też znaleźć we władzach niedawno powstałego koła Gminnej Rady Kobiet. Po wielu przymiarkach, powstało ono Łobżenicy.
Mówiło się o tym od bardzo dawna, jednak nic się w temacie nie działo. Przyczyniłam się do tego, żeby koło powstało, bo miałam bardzo dobre wspomnienia jeżeli chodzi o moją współpracę z GRK, gdy byłam dyrektorem domu kultury. W styczniu ukonstytuował się zarząd koła, którego jestem wiceprezesem. Przewodzi mu Ewa Skrzypczyńska. Zrzeszamy na tę chwilę dwadzieścia pań. Na koncie mamy już pierwsze spotkanie dla kobiet z naszego i spoza naszego koła, gdzie mogły poznać tajniki makijażu, czy wziąć udział w profesjonalnej sesji zdjęciowej, wykonywanej przez Monikę Tadych. Chcemy stawiać na tego typu zajęcia, rozszerzając je z czasem o ofertę dla ich pociech. W najbliższym czasie np. odbędą się warsztaty wielkanocne, gdzie opanować będzie można trochę kulinarnych tajemnic, ale też nauczyć się jak samodzielnie wykonać dekoracje. Nie zamierzam rezygnować z działalności w Łobżenicy, mam mnóstwo pomysłów, i nie powiedziałam jeszcze ostatniego słowa.

Rozmawiał Sz. Chwaliszewski
fot. arch. prywatne

Reklama

Nic nie muszę, wszystko mogę komentarze opinie

  • gość 2019-04-29 12:42:13

    PRACĘ W PSYCHIATRYKU W ZŁOTOWIE DOSTAŁAŚ PO ZNAJOMOŚCI!!!

  • gość 2019-04-29 13:48:54

    Niestety to nic zdrożnego,ponieważ większość ludzi w różnych zawodach dostaję pracę po znajomości,to nie grzech!

  • Gość - niezalogowany 2019-04-29 15:38:11

    Zapraszam do pracy na psychiatrię, większość przed masywnymi, okratowanym drzwiami zrezygnuje

  • Gość - niezalogowany 2019-04-29 17:32:05

    No hallo terapia to też raczej te masywne drzwi omija. Przechodzą przez nie pilęgniarki , sanitariusze i pacjent. Reszta wybiera kawiarnię i taras.

  • Gość - niezalogowany 2019-04-29 18:12:39

    No chyba nie, byłam na praktykach i konkursy czasem są również robione właśnie na odcinku za tymi drzwiami żeby Ci pacjenci którzy jeszcze nie nadają się do wyjścia na taras czy do kawiarni też mogli skorzystać, poza tym wizyta 2 razy w tygodniu też składa się z całego zespołu terapeutycznego a do niego terapeuci zajęciowi również się zaliczają.

  • Gość - niezalogowany 2019-04-29 21:41:11

    Czy ktoś zrozumiał bełkot? Sraty taty na wizycie. Stercząca nad chorym banda chichrających się panienek po Radawnicy. Lepiej milczeć niż odzywać się niepotrzebnie.

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Usługi hydrauliczne ,HGS

Usługi hydrauliczne C.O-CWU ,montaż kotłów 5 kl. Autoryzowany serwis DEFRO, sterowanie podłogowe, instalacje sanitarne, instalowanie sterowników..


Eko-Trans Mariola Kujawa Skup Złomu Usługi Transportowe-Prace Ziemne-Rozbiórki ul.Ks.B.Domańskiego 27 Krajenka


REMONTY wykończenie wnetrz

-Malowania -Tapetowanie -Podwieszenie sufitów -Gładzie -Tynki -Montaż paneli podłogowych i innych


Skup pilarek uszkodzonych

Jeśli posiadasz uszkodzoną pilarkę marki Stihl, która leży w garażu i się kurzy to zapraszam do kontaktu. Chętnie odkupię od Ciebie taką maszynę.


Reklama
 Reklama

25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez zlotowskie.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Angelika Leszczyńska, Mariusz Leszczyński “Leszczyńscy” S. C. z siedzibą w Złotów 77 – 400, Wojska Polskiego 2

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"