Nie chcą bloków pod nosem

Inwestor chce stawiać budynki wielorodzinne, mieszkańcy sąsiednich domów jednorodzinnych protestują. Strony w zniecierpliwieniu oczekują decyzji Adama Pulita, na której podjęcie burmistrz daje sobie… trzy miesiące

Za ogrodami tych posesji miałaby stanąć wielorodzinna zabudowa. Mieszkańcy tych domów liczą, że burmistrz wyda pomyślną dla nich decyzję
Za ogrodami tych posesji miałaby stanąć wielorodzinna zabudowa. Mieszkańcy tych domów liczą, że burmistrz wyda pomyślną dla nich decyzję

Protestują mieszkańcy ulicy Rozdroże oraz Wielatowskiej, stanowiących zabudowę domów jednorodzinnych między ulicami Leśną i Jastrowską. Większość tego terenu objęta jest miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego, ale nie cały. Na części, której nie dotyczy plan, a względem której wiążąca jest decyzja o warunkach zabudowy, jeden z okolicznych inwestorów chce wybudować dwa budynki wielorodzinne. Mają mieć do czterdziestu metrów szerokości i do dwunastu metrów wysokości. Stąd protest mieszkańców sąsiednich jednorodzinnych posesji, którzy nie chcą, aby mieszkańcy najwyższych kondygnacji planowanych do budowy bloków zaglądali im do ogrodów czy w okna domów.

Jako strony otrzymaliśmy zawiadomienie o wszczęciu postępowania w sprawie wydania decyzji o warunkach zabudowy dla tych działek

– mieszkanka jednego z domów mówi o korespondencji otrzymanej ze złotowskiego magistratu. Jak nieoficjalnie ustaliliśmy, bloki miałyby powstać na terenie, który nie należy do inwestora. Nie stoi to w sprzeczności do czynionych przez niego starań – o wydanie decyzji o warunkach zabudowy można zabiegać nie będąc właścicielem gruntu, takie działania można podejmować na działce stanowiącej cudzą własność.

Wciskanie w ogrody

Ci mieszkańcy ulicy Rozdroże, z którymi rozmawialiśmy na ten temat podkreślają, że nie chcą blokować całej inwestycji, ale pomysł budowy wysokich budynków.

Po drugiej stronie ulicy, obok ronda przy Urzędzie Gminy Złotów, też powstaje inwestycja, ale jest to jednorodzinna, szeregowa zabudowa

– porównuje Jacek Lewandowski. Były radny podkreśla, że nie po to on i jego sąsiedzi zdecydowali się na postawienie domów w takiej okolicy, gdzie jest niska zabudowa, żeby ktoś stawiał im pod nosem bloki.

Nie rozumiem czegoś takiego, że ktoś nagle chce stawiać budynek wielorodzinny w miejscu, gdzie jest przewidziana i dominuje zabudowa jednorodzinna. Nie po to kupowaliśmy grunt, budowaliśmy, wydaliśmy grube pieniądze, żeby ktoś stawiał tutaj bloki i żeby tym samym traciły na wartości nasze nieruchomość

– były radny przyznaje, że mieszkańcy ulicy Rozdroże są zbulwersowani takimi próbami. Dlatego sprawę skierowali do rady miejskiej.

W ich imieniu o dalszy przebieg postępowania pytał na ostatniej sesji burmistrza przewodniczący rady Krzysztof Żelichowski.

To jest wciskanie budynku wielorodzinnego praktycznie w ogrody mieszkańców, którzy mieszkają tam od dawna i myśleli, że będą tam mieli ciszę i spokój

– ocenił przewodniczący rady.

Najlepiej dla wszystkich

Nie wiem, jaką podejmie pan decyzję, ale warto wsłuchać się w głosy tych mieszkańców, którzy mają tam swoje posesje i nie chcieliby, żeby ktoś zaglądał im do ogrodu z wyższych pięter

– zwrócił się do burmistrza Krzysztof Żelichowski. Adam Pulit przyznał, że do magistratu wpłynęły uwagi mieszkańców i zanim wyda decyzję o warunkach zabudowy, wszystkie przeanalizuje.

Analizuję je, aby jak najbardziej dostosować te warunki zabudowy do otoczenia

– burmistrz przyznał, że na razie nie zajął stanowiska.

Skorzystałem z możliwości przedłużenia sobie czasu na wydanie tej decyzji. (…) Będzie ona wydana do 31 stycznia 2018 roku

– zapowiedział. W odpowiedzi na zdania wypowiedziane przez przewodniczącego rady stwierdził, że wydanie decyzji w takiej sprawie zawsze wiąże się z dwiema stronami medalu. Zapewnił, że będzie wspierał się w tym zakresie opiniami architekta i przepisami prawa. Z wypowiedzi burmistrza można było wywnioskować, że najbardziej zadowalającym rozwiązaniem będzie znalezienie kompromisu, a jedną z kluczowych kwestii powinno być zadbanie o dobre, międzysąsiedzkie relacje.

Będziemy starali się wydać tę decyzję zgodnie z prawem i jak najlepiej dla wszystkich

– mówiąc te słowa Adam Pulit podkreślił, że odmowa inwestorowi byłaby jednoznaczna z nieudzieleniem mu zgody na postawienie budynków, co może skutkować skargą do Samorządowego Kolegium Odwoławczego.

Już dziś zyskaj pełnie możliwości jakie oferuje nasz portal.

Subskrypcja na portalu