Nie ma już Rady Seniorów w Okonku

Miała pomagać burmistrzowi, doradzać i opiniować. Okazała się niepotrzebna. - Nie było nawet z kim się pokłócić – mówią Grażyna Gonczarko i Helena Brodzicz

Seniorzy z Okonka nie chcą już mieć swojej rady. Wpływ na życie gminy będą mieć jako emeryci
Seniorzy z Okonka nie chcą już mieć swojej rady. Wpływ na życie gminy będą mieć jako emeryci

To koniec. Po czterech latach istnieć przestała Miejska Rada Seniorów w Okonku. Po swojej pierwszej kadencji.

To nie był błąd. To było jeszcze jedno doświadczenie dla małych miejscowości. W wielkim mieście są poważne tematy, do których załatwienia potrzebny jest nacisk społeczny. U nas takich tematów jest mniej, po drugie w inny sposób można te naciski przeprowadzać, niekoniecznie przez radę seniorów

– mówi Grażyna Gonczarko, była przewodnicząca MRS w Okonku.

A miało być tak pięknie. Gminy same zabiegały o przepisy umożliwiające tworzenie rad. W Okonku za powstaniem tego ciała optował ówczesny burmistrz Mieczysław Rapta. W 2014 roku odbył on serię spotkań (w Lotyniu, Łomczewie, Pniewie i Okonku), które wyłoniły trzynastoosobowy skład nowo tworzonej MRS. Miała ona aktywizować ludzi po 60–tce, zgłaszać ich postulaty lokalnej władzy i szukać rozwiązań dla problemów gminy Okonek.

Wydawało nam się, że Rada Seniorów będzie miała sens. Myślałyśmy, że będziemy zmieniać Okonek, że będziemy mieć na coś wpływ. Z czasem doszłyśmy do wniosku, że to co mamy do powiedzenia i załatwienia możemy równie dobrze zrobić bez rady. Jako związek emerytów i jako normalni obywatele. Jeśli np. chcemy zaopiniować plan zagospodarowania przestrzennego, to idziemy na zebranie i mówimy

– twierdzi G. Gonczarko, której w czerwcu skończyła się kadencja w MRS. Jej słowa potwierdzają Helena Brodzicz, która także zasiadała w radzie oraz Lidia Sameć, która jako przewodnicząca Rady Miejskiej w Okonku podpisywała uchwałę o powołaniu rady seniorów. Dziś jej działalność nazywają niezadowalającą.

Bo choć chwalą sobie współpracę z burmistrzami (Mieczysławem Raptą, a potem Małgorzatą Sameć), to nie czuły, że rada była ważna i potrzebna. O jakiejkolwiek mocy sprawczej nie mówiąc.

Wszystko rozbiło się o pieniądze. Bo owszem, mieliśmy jakieś kompetencje, ale nie było na ich realizację pieniędzy. (…) Było szkolenie w okolicach Konina, w dworku w małej miejscowości, dowóz rano z Poznania. Ale z Okonka dojazdu tam nie ma, należałoby gdzieś spędzić noc... I tu zaczęły się schody, bo urząd nie ma możliwości wyasygnowania pieniędzy na taki wyjazd, a my nie jesteśmy aż takimi altruistkami, żebyśmy uczestniczyły w tym za własne pieniądze

– Grażyna Gonczarko i inni członkowie MRS w Okonku nie zdecydowali się więc na kandydowanie do niej ponownie. Wolą skupić się na pracy w Związku Emerytów, Rencistów i Inwalidów. Ktoś może powiedzieć, że będą się dusić we własnym sosie, ale w radzie seniorów i tak byli głównie emeryci.

Nie było nawet z kim się pokłócić

– H. Brodzicz i G. Gonczarko mówią o braku konstruktywnej dyskusji.

Wygląda więc na to, że los Miejskiej Rady Seniorów w Okonku został przesądzony. Przynajmniej na razie. A może kiedyś ta idea odżyje?

– pytamy panią Grażynę.

Kiedyś było parcie na tworzenie społeczeństwa obywatelskiego, żeby ludzie łączyli się w związki i rady, i to wszystko jest fajne, ale gdy są pieniądze. Gdy nie ma pieniędzy to działalność zamiera, niestety. Nie jesteśmy na tyle bogatym społeczeństwem, żebyśmy w tę działalność wkładali pieniądze własne. Dla niektórych wydanie 10 zł na bilet jest sporym wydatkiem. Jeżeli Polska nie będzie, jak w innych krajach, wspierać działalności takich obywatelskich ciał, to nic z tego nie będzie. Teraz bardziej nam zależy na pieniądzach niż na idei

– słyszmy w odpowiedzi.

Tematy, które podejmowała Miejska Rada Seniorów w Okonku to m.in.: utworzenie spółdzielni „Gryf”, powstanie Dziennego Domu Senior-Wigor, wprowadzenie programu „Karta życia”, ściągnięcie do Okonka lekarzy specjalistów.

Już dziś zyskaj pełnie możliwości jakie oferuje nasz portal.

Subskrypcja na portalu