Nie unikam więzienia

Zdzisław G., skazany za śmiertelne potrącenie 10-letniego chłopca, złym stanem zdrowia tłumaczy fakt, że nie odbywa kary

Ta tragedia wstrząsnęła miastem. Niedawno minęły trzy lata od chwili, gdy 10-letni Karol zginął na Jastrowskiej
Ta tragedia wstrząsnęła miastem. Niedawno minęły trzy lata od chwili, gdy 10-letni Karol zginął na Jastrowskiej

Kilka dni temu rodzina tragicznie zmarłego Karola wystosowała w mediach społecznościowych apel odnoszący się do faktu, że mimo prawomocnego wyroku skazany nie trafił do więzienia. W zamieszczonym na facebooku wpisie matka chrzestna chłopca prosi o interwencję i pomoc prawną. W treści podkreśla fakt, że blisko trzyletnia batalia sądowa zakończyła się zapadnięciem prawomocnego wyroku, w myśl którego Zdzisław G. ma trafić do więzienia na trzy lata. Do zakładu karnego miał się zgłosić 26 marca. Nie stawił się w wyznaczonym terminie i złożył wniosek o wstrzymanie wykonania wyroku ze względu na zły stan zdrowia.

Mają ocenić biegli

Ojciec zmarłego chłopca przekonany jest, że działanie skazanego to krok do kolejnej, długiej batalii sądowej, której celem jest nieponiesienie przez niego zasądzonej kary. O wstrzymaniu wykonania kary zdecydowano w złotowskim sądzie, gdzie Zdzisław G. złożył dokumenty dotyczące  złego stanu zdrowia.

Do 29 maja czekaliśmy na wyniki posiedzenia sądu w tej sprawie. Stwierdzono, że jest potrzebna opinia biegłych lekarzy i zdecydowano o odroczeniu wykonania kary

– mówi tata chłopca. Informacja dotarła do rodziny śp. Karola przez adwokata.

Za chwilę zacznie się okres urlopów. Wszystko na pewno wydłuży się w czasie

– ojciec chłopca przekonany jest, że miną zapewne miesiące zanim będzie znana opinia biegłych. Mężczyzna nie rozumie tej sytuacji, tym bardziej, że w trakcie procesu biegli oceniali już stan zdrowia Zdzisława G. Bliscy tragicznie zmarłego 10–latka nie mogą zrozumieć, dlaczego badania i leczenie skazanego nie mogą odbywać się przy jednoczesnym odbywaniu kary.

Nie wiem czy biegli takich specjalności byliby w zakładzie karnym, natomiast sąd uznał, że przesłanki są na tyle ważne, że należy wstrzymać wykonanie kary

– wyjaśnia prezes Sądu Rejonowego w Złotowie, Marcin Dziamski. „Przed nami kolejne dni, miesiące, a może nawet i lata walki o sprawiedliwość” – to jedno ze zdań zamieszczonych we wspomnianym internetowym wpisie przez matkę chrzestną chłopca. W informacji tej pada również stwierdzenie, że skazany bierze aktywny udział w życiu społecznym, co dokumentują też lokalne media. W październiku ubiegłego roku również na naszym portalu opublikowaliśmy galerię zdjęć z Hubertusa w Stawnicy, gdzie rzeczywiście był obecny Zdzisław G.

Chcę się wyleczyć

Proszę pana, kiedy to było? Mamy czerwiec

– odpowiada zapytany przez nas o uczestnictwo w Hubertusie Zdzisław G.

Jestem po dziewięciotygodniowym leczeniu. Do szpitala trafiłem 9 marca, wyszedłem 14 maja. Gdybym nie musiał tam być dziewięć tygodni, nikt by mnie tam nie trzymał

– stwierdza. Z powodu jakich dolegliwości był ostatnio hospitalizowany?

I serce, i nerwy, i wszystko

– odpowiada. Kiedy będzie więcej wiadomo o stanie jego zdrowia i dalszym przebiegu sprawy?

Nie wiem. Pojutrze idę do sądu, mam wezwanie w sprawie odroczenia odbywania kary

– stwierdza nasz rozmówca.

To co miałem obowiązek zapłacić zadośćuczynienia, wszystko im pospłacałem. Leczę się, jestem po czterech koronografiach i zawale serca, jestem po leczeniu w oddziale psychiatrycznym i co będzie dalej – nie wiem. Nie unikam więzienia. Jestem chory i chcę się wyleczyć. Jeszcze raz przepraszam za to, co się stało

– dodaje.

Przypomnijmy, że gdy we wrześniu ubiegłego roku złotowski sąd uznał Zdzisława G. winnym śmiertelnego potrącenia 10–latka i zasądził wyrok trzech lat pozbawienia wolności, za okoliczność łagodzącą uznał m.in. to, że chłopak wjeżdżając na przejście dla pieszych rowerem niejako przyczynił się do spowodowania wypadku. Sąd drugiej instancji podtrzymał wyrok w styczniu 2018 roku.

Drogą prawną słabo to idzie, zawierzyłam sile facebooka. Chciałam poprosić o pomoc społeczność

– matka chrzestna śp. Karola motywuje fakt zamieszczenia internetowego wpisu. Krótko po naszej rozmowie kobieta poinformowała nas, że sprawą zainteresowali się również reporterzy programu „Uwaga”, emitowanego przez stację TVN.

Już dziś zyskaj pełnie możliwości jakie oferuje nasz portal.

Subskrypcja na portalu