Niezależność kosztuje. Czy za zmianę nazwy ulicy zapłacą mieszkańcy?

Rada Gminy Zakrzewo wyprzedziła wojewodę i zmieniła nazwę ulicy. Czy naraziła mieszkańców na koszty?

Wszyscy mieszkający wzdłuż tej ulicy muszą wymienić dokumenty. To będzie kosztować
Wszyscy mieszkający wzdłuż tej ulicy muszą wymienić dokumenty. To będzie kosztować

Czytasz tekst premium, który został udostępniony dla wszystkich Czytelników portalu.
Zostań stałym Czytelnikiem.

Zaloguj się i subskrybuj wszystkie treści portalu.


W końcu grudnia 2017 roku Rada Gminy Zakrzewo zmieniła nazwę ulicy biegnącej wzdłuż boiska „Jedności”. Celowo w uchwale nie użyto nazwy 29 Stycznia. Cały zabieg miał na celu uprzedzenie wojewody i jego zarządzenia zastępczego, w którym nakazał on ulicy tej nadać imię Józefa Horsta. Radni i wójt uznali, że nikt im na własnym podwórku rządzić nie będzie. Nawet pod pretekstem dekomunizacji przestrzeni publicznej (Instytut Pamięci Narodowej uznał, że nazwa 29 Stycznia propaguje komunizm, bo upamiętnia wejście do Zakrzewa Armii Czerwonej). Ulicę na tzw. Nowym Świecie, przy której znajduje się m.in. szkoła podstawowa, rada ochrzciła mianem Marii Magdaleny Gąszczak. Nauczycielki, która w czasie wojny ratowała Polaków. Jej imię nosiła zlikwidowana kilka lat temu szkoła w Głomsku. Propozycję tę złożył Krzysztof Doroszuk, a poparli ją niemal wszyscy radni. „Tak” nie powiedział jedynie Bernard Budnik. Proponował on strategię przeczekania – nic nie robić, a może wszystko samo się jakoś ułoży. Nie rozumiał, że 29 grudnia decyzja wojewody stałaby się faktem. Tak oto samorządowcy wyprzedzili ruch wojewody i IPNu.

Niby wykiwali wojewodę, ale pod jednym względem strzelili sobie w kolano. Ustawa dekomunizacyjna zakłada, że po zmianie nazwy ulicy dokumenty mieszkańców zachowują ważność. Nie trzeba ich wymieniać, a więc ponosić kosztów. W przypadku zmian wprowadzonych przez samorząd jest inaczej. Dotyczy to np. dokumentów pojazdów.

W takim przypadku klient musi zapłacić normalną opłatę: 81,50 zł za nowy dowód rejestracyjny i 100,50 zł za prawo jazdy

– informuje Danuta Boguniewicz–Kwaśniewska, dyrektor Wydziału Komunikacji w Starostwie Powiatowym w Złotowie.

Do tego dochodzą pieczątki, wpisy do rejestrów, Regon – to częsty argument mieszkańców przeciwko zmianie nazw ulic. W grudniu ubiegłego roku podniósł go choćby Piotr Kowalski, który przy 29 Stycznia prowadzi zakład mechaniki pojazdowej.

Wszystko trzeba zmienić: Regon, dane w Urzędzie Skarbowym, pozwolenia, informacje w gminie. Dla firmy to duży koszt, a wątpię, żeby zwracali te pieniądze. Zawsze idzie pod górę dla przedsiębiorcy

– mówił mechanik. Taki sam problem mieć będzie szkoła. Jej koszty na pewno, bezpośrednio lub pośrednio, poniesie gmina. A co z mieszkańcami?

Możemy podjąć uchwałę, że ich koszty pokryjemy

– zastanawia się wójt Henryk Dobrosielski i asekuracyjnie dodaje:

Muszę zbadać, jak to jest.

Jest sposób, by ograniczyć straty mieszkańców. Wystarczy, że Rada Powiatu Złotowskiego podejmie uchwałę o zmniejszeniu lub odstąpieniu od opłaty za prawo jazdy i dowód rejestracyjny. Ma takie uprawnienia, jednak trzeba o to do niej wystąpić.

Problem ten stawiałam na zarządzie powiatu, ale zostało przyjęte, że opłata będzie pobierana

– o dotychczasowej praktyce mówi dyrektor Boguniewicz–Kwaśniewska. To nie znaczy jednak, że samorządowcy z Zakrzewa nie mogliby do rady powiatu o to wystąpić. Dla dobra mieszkańców.

Już dziś zyskaj pełnie możliwości jakie oferuje nasz portal.

Subskrypcja na portalu