Niezaradne, schorowane rodzeństwo potrzebuje pomocy

Sołtys, koledzy i sąsiedzi chcą wyremontować im mieszkanie. Od kiedy rodzice zmarli, mieszkają sami

Od lewej: sołtys Wojciech Zając, Dawid Jankowski, Łukasz i Dorota
Od lewej: sołtys Wojciech Zając, Dawid Jankowski, Łukasz i Dorota

Ojciec utopił się w rzece. Był na rybach. Chyba zasłabł i wpadł do wody. Matka dostała wylew. Miała 55 lat

– mówi Łukasz, który zmaga się z epilepsją. Z trójki rodzeństwa jest najzdrowszy. Jego brata, po porażeniu mózgowym, nie ma w domu, jest u dziewczyny w Złotowie. Jest siostra Dorota, także po porażeniu mózgowym. Rzadko opuszcza dom. Kiedyś uczęszczała na zajęcia do Warsztatu Terapii Zajęciowej w Krajence. Od jakiegoś czasu zaprzestała, o wczesnej godzinie nie ma komu pomóc jej się ogarnąć z rana i przygotować do wyjazdu. Podczas naszej wizyty Dorota niemal w ogóle się nie odzywa. Spokojnie siedzi z założonymi rękoma i przysłuchuje się rozmowie. W pokoju są jeszcze sołtys Węgierc Wojciech Zając i mieszkający w pobliżu domu rodzeństwa Dawid Jankowski.

Zawsze było ciężko, ale teraz to szczególnie

– przyznaje Łukasz. Ile mają lat?

Ja jestem 84 rocznik. Dorota… Ile masz lat? Siostra ma jej dowód

– mówi o czwartej z rodzeństwa. Dziewczyna jest zdrowa i samodzielna. Mieszka i pracuje w Złotowie.

Teraz ja zajmuję się wszystkim. Dom jest na mnie przepisany

– Łukasz opowiada o tym, jak przez epilepsję stracił pracę.

Na pepsi do sklepu

Nie mają planów na przyszłość. Żyją z dnia na dzień, tym co przyniesie każdy kolejny.

Do sklepu pójdę rano, później śniadanie i obiad zrobię, drzewa nadziabię do pieca. Koledzy przyjdą, to do sklepu na jakąś pepsi pójdziemy

– Łukasz przyznaje, że ma kolegów, którzy regularnie odwiedzają jego i rodzeństwo, m.in. wspomniany Dawid.

Ojciec pracował na poczcie. Mama w Jastrowiu. Nie pamiętam, co tam robiła, chyba jako sprzątaczka. Jak tata zmarł mama miała po nim rentę. Każde z nas ma teraz na życie ponad 600 zł, do tego mamy 300 zł wsparcia z opieki społecznej

– chłopak mówi, że z trudem, ale ponad 2 tys. zł starcza trójce na przeżycie.

Opłacę wszystko i właściwie ich nie ma. Zakupy, wiadomo, robimy na zeszyt

– mówi. Oprócz wspomnianej siostry, która próbuje ułożyć sobie życie w Złotowie, nie mają innej bliższej rodziny.

Tzn. mamy jakąś, ale od czasu jak rodzice od kilku lat nie żyją, już do nas nie przyjeżdżają

– mówi chłopak. Jego epilepsja często się objawia?

Dwa, trzy razy w miesiącu. Odcina głowę, padam na jakiś czas, później wszystko jest normalnie

– opisuje.

Rodzinny dom ma wiele lat, jest mocno zniszczony. Ściany brudne, zagrzybione, podłoga również nadaje się do wymiany. Na różowej ścianie wiszą religijne obrazy i kilka rodzinnych zdjęć.

Do wiadra

W tym domu nie ma problemu alkoholu

– od razu podkreśla sołtys.

To porządni młodzi ludzie, którym trzeba pomóc, bo sami nie dadzą rady. Są niezaradni

– mówi wprost Wojciech Zając.

Chcemy wyremontować im to mieszkanie. Mamy tutaj chłopaków, myślę, że z dziesięciu się zbierze. Pomysł rzucili Radek i Bartek Bober, to ich inicjatywa

– mówi o mieszkańcach Węgierc i Pomiarek, gdzie mieszka rodzeństwo.

Chcielibyśmy ruszyć od stycznia, choć na razie nie mamy za bardzo pieniędzy na zakup materiałów. Pomyśleliśmy, że może w świątecznym okresie ktoś zechce nas wesprzeć

– sołtys szacuje, że koszt zakupu materiałów potrzebnych do remontu wyniesie do 10 tys. zł.

Podłogi są pozarywane, musimy powymieniać futryny, wywalić piec, zrobić porządnie ściany, najpierw je odgrzybić

– sołtys przyznaje, że jedyne co mają już zagwarantowane to piec.

Mamy go dostać od pogorzelców z Piecewa. Będą mieli nowszy, więc ten który mieli dotychczas chcą podarować rodzeństwu. To jednak prawda, że dobro wraca

– sołtys nawiązuje do szerokiej pomocy, jaką otrzymują pogorzelcy.

Piec musi być wymieniony na centralne ogrzewanie. Kaflowe, które tutaj stoją, całkowicie się sypią. Strach myśleć o tym, co by się stało, gdyby rozżarzony węgiel wypadł w nocy na drewnianą podłogę czy dywan. Moment to wszystko stanęłoby w płomieniach

– mówi Wojciech Zając.

Mamy też wstępną deklarację na grzejniki i bojler. Najgorszy problem, że nie ma tutaj ubikacji

– mówi sołtys. Wychodka również. Toaletowe sprawy załatwia się do wiadra, a dalej…

Łazienka ma być zrobiona kosztem części kuchni

– młody sołtys pokazuje najbardziej zniszczoną część pomieszczenia.

Sporo trzeba będzie podziałać, żeby zlikwidować grzyb na ścianach. Będzie roboty, ale jest to do zrobienia. Chcemy zacząć zaraz po nowym roku. Jak będzie gotowe, zaprosimy, żeby zrobić zdjęcia i pokazać, co się nam tutaj udało

– zapowiada.

Będzie asystent rodziny

Wsparcie deklaruje również Gminny Ośrodek Pomocy Społecznej.

Rodzina jest objęta pomocą, pomagamy obecnie również w kwestii uregulowania zaległego rachunku. Na przyszły rok planujemy także uruchomienie pieniędzy potrzebnych na pomoc w sfinansowaniu przynajmniej częściowego zakupu materiałów potrzebnych do remontu mieszkania. Mieliśmy zamysł, żeby zgłosić rodzeństwo do programu „Nasz nowy dom” Katarzyny Dowbor, ale jest tam warunek, że musi to być własność osób, których budynek jest remontowany. Z tego co nam wiadomo, kwestie spadkowe w rodzinie nie są obecnie uregulowane. Jesteśmy w trakcie ustalania tych informacji

– mówi kierownik GOPS w Tarnówce Ewa Pyszka.

Deklaruje także, że ośrodek jest na etapie organizowania pomocy dla pani Doroty, które miałaby świadczyć, najprawdopodobniej na zasadzie sąsiedzkiego wsparcia, osoba mieszkająca w pobliżu rodzeństwa.

Chodzi o wsparcie w godzinach porannych, żeby w tym czasie pomóc się przygotować tej pani, aby mogła dalej uczęszczać do Warsztatu Terapii Zajęciowej w Krajence. Rozmawiałam już na ten temat z kierownik warsztatu. Niezależnie od tego, od nowego roku rodzeństwo zostanie objęte pomocą asystenta rodziny

– deklaruje Ewa Pyszka. Osoby chętne pomóc mogą zgłaszać się do sołtysa W. Zająca, tel. 695 186 859.

Już dziś zyskaj pełnie możliwości jakie oferuje nasz portal.

Subskrypcja na portalu