:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
teraz 24°C
Samorządowcy, wiceburmistrz Jastrowia Zawsze górkę - zdjęcie, fotografia
Portal zlotowskie.pl 23/04/2019 18:10

Po kilku latach w Jastrowiu została wiceburmistrzem. Czego się boi? Co komu zawdzięcza? Czy ma już twardą skórę? Rozmowa z Agnieszką Głyżewską–Klofik

Przez lata byłaś dziennikarką, jakie pytanie zadałabyś sobie jako pierwsze?
Może co mnie skłoniło do tego, żeby przyjąć propozycję burmistrza.

Rozumiem, że odpowiedź będzie interesująca.
Przez ponad sześć lat kierowania Ośrodkiem Kultury w Jastrowiu stworzyłam zespół ludzi, który chciał i lubił ze sobą pracować, a to przekładało się na jakość tej pracy. Dzięki temu czasami realizowaliśmy projekty, które wydawały się nie do zrealizowania. Jednak po latach spędzonych w Ośrodku okazało się, że interesują mnie obszary, które znacznie wychodziły poza moje obowiązki, miałam pomysły na funkcjonowanie gminy również na innych polach. Aż poczułam, że kultura, choć bardzo mi bliska, jest dla mnie obszarem zbyt wąskim.

Władza jest pociągająca?
Dla mnie pociągająca jest możliwość zmieniania rzeczywistości wokół siebie. Możliwość przekładania swojej energii i pracy na rzeczy dobre dla mieszkańców. Sama władza i tytuły nigdy nie były dla mnie pociągające. Na początku pracy w ośrodku kultury nie chciałam, by pracownicy mówili do mnie „pani dyrektor”. Zgodzili się na „pani Agnieszko”. Tak samo tutaj – „pani burmistrz” jest dla mnie krępujące.

Cofnijmy się o kilka lat. Powiedz, jak odnalazłaś się w OKJ? Zwłaszcza, że nie jesteś rodowitą jastrowianką.
Przyszłam tutaj za mężem, więc związałam z Jastrowiem swoje życie prywatne. Szybko aklimatyzuję się w różnych środowiskach. Nie ma dla mnie większego znaczenia to, gdzie jestem, ale to, kim się otaczam i z kim pracuję.

Mocno przeżyłaś komentarze mówiące, że dyrektorką domu kultury zostałaś po znajomości?
Pierwsze lata pracy w OKJ były bardzo trudne. Musiałam mierzyć się z takimi opiniami i przez lata udowadniać swoją pracą, że potrafię działać w kulturze i to nieprawda, że dostałam pracę, mówiąc kolokwialnie, po znajomości. Powiem wprost, że na początku wiele razy zastanawiałam się, czy nie wycofać się z funkcji dyrektora, bo nacisk był bardzo duży. Największa fala hejtu wylała się przez portale internetowe. Czytanie tego nie było łatwe, zwłaszcza, że nie jestem osobą, która swoje emocje wylewa na zewnątrz. Niektórzy podcinali mi skrzydła i potrzebowałam czasu, żeby się pozbierać. To wszystko ostatecznie zadziałało na mnie mobilizująco.

Masz charakter  sportowca, więc zacisnęłaś zęby i powiedziałaś: dam radę, tak jak to robiłaś przez lata gry w siatkówkę?
Sport kształtuje człowieka. Rywalizacja i pęd do osiągnięcia wyniku zostają na całe życie. Szkoła, jaką dali mi trenerzy Patriak i Piątek, była trudna, ale ukształtowała mój charakter. Sport uczy też radzenia sobie z porażkami, a te przecież nam się zdarzają. Ważne, by umieć wyciągać z nich wnioski.

W OKJ czułaś, że Jastrowie i jego mieszkańcy są gotowi na Twoje pomysły?
Budowanie publiczności i jej zaufania to zawsze jest proces. W OKJ to trwało, bo robiliśmy coś od początku. Chcieliśmy budować relacje i być wiarygodnym partnerem dla mieszkańców, by chcieli do nas wracać. To poczucie, że ludzie nas akceptują miałam wówczas, gdy zaczęli przychodzić do nas ze swoimi pomysłami. Czuli, że ośrodek kultury stwarza warunki, by mogli realizować swoje pasje.

Nie sztuką jest wydać kilkadziesiąt tysięcy złotych na koncert gwiazdy, ale on nie zapełni sal domu kultury pasjonatami, prawda?
Oddzielam działalność komercyjną, prowadzoną przez Ośrodek, od działalności kulturalnej, na której opiera się istota działalności instytucji kultury. Obie są potrzebne, ale powinny się równoważyć. Jeśli wydajemy pieniądze na gwiazdy, to musimy zrobić wszystko, by marketingowo je sprzedać. Jeżeli natomiast prowadzimy działalność kulturalną u podstaw, czyli pracujemy z dziećmi i młodzieżą, dorosłymi i seniorami, to musimy ją prowadzić systematycznie.

Zaskoczenie minęło, teraz czas pokazać, że wybór burmistrza był właściwy


Od początku czułaś wsparcie burmistrza Piotra Wojtiuka?
Nie znaliśmy się zbyt dobrze, bo wtedy krótko pracowałam w Jastrowiu jako dziennikarka. Znaliśmy się tylko z relacji zawodowych. Myślę, że miał sporo odwagi, że obdarzył mnie zaufaniem, ale burmistrz stawia na młodych ludzi i nimi się otacza.

Słyszałem głosy, że już gdy obejmowałaś posadę dyrektora w OKJ to z myślą, że następnym przystankiem będzie zastępca burmistrza. Wiadomo było, że za kilka lat emerytem zostanie Jerzy Klimczak.
W życiu bym o tym nie pomyślała. W OKJ miałam tyle pracy, że nawet nie zrodziła mi się taka myśl. Dlatego tak bardzo byłam zaskoczona propozycją burmistrza.

Zanim do niej przejdziemy, powiedz, czy masz poczucie, że podniosłaś poziom kultury w Jastrowiu?
Udało mi się wprowadzić ośrodek na inne tory i mój następca będzie startować z innego pułapu. Zależało mi, by OKJ nadążał za trendami, był otwarty i nowoczesny.

Co poczułaś, gdy burmistrz zapytał: Pani Agnieszko, zostanie Pani moją zastępczynią?
Byłam zaskoczona. Nie spodziewałam się i nie myślałam o sobie w takich kategoriach. Zwłaszcza, że ta propozycja padła bez przygotowania. Z drugiej strony to miło, że burmistrz docenił moją pracę. I obdarzył mnie zaufaniem, bo, nie ma co się oszukiwać, nie jestem urzędnikiem z bogatym doświadczeniem.

Twój tata, Roman, jest samorządowcem z krwi i kości. Od lat zasiada w Radzie Miejskiej w Złotowie.
Może jednak tę żyłkę samorządowca mam... Na pewno tata przekazał mi chęć do pracy na wielu polach: społecznych, charytatywnych.
Muszę powiedzieć, że rodzina nie zareagowała optymistycznym hurra na wieść, że będę wiceburmistrzem. Mam dwie małe córeczki, które wymagają stałej opieki, więc bez zgody i wsparcia bliskich nie mogłabym przyjąć propozycji burmistrza.

Poza słowami wsparcia w przestrzeni publicznej pojawiła się krytyka pod adresem Twoim i Piotra Wojtiuka. Niektórzy nie mogli zrozumieć, jak dostałaś tę posadę. Tym razem byłaś na takie słowa bardziej odporna?
Tak, bo już jakiś czas jestem osobą publiczną. Zakładałam, że taka krytyka może się pojawić. Na pewno tym razem miałam grubszą skórę.

Czym burmistrz przekonał Cię do zostania wiceburmistrzem?
Możliwością rozwoju osobistego i zawodowego. Na pewno nie wynagrodzeniem. W obliczu ostatnich rządowych regulacji płac pracowników samorządowych i w porównaniu z innymi sektorami rynku, w zderzeniu z odpowiedzialnością, samorządowcy nie są zbyt wysoko wynagradzani. Praca w urzędzie nie jest już tak intratnym zajęciem jak kiedyś.

Za to jest to zajęcie prestiżowe. Po kilku latach spędzonych w Jastrowiu jesteś drugą osobą w tym mieście.
Prestiż? Czy ja wiem... Odpowiedzialność – w takich kategoriach rozpatruję to stanowisko.
Wiem, że kultura to był tylko kawałek tortu, którym się zajmowałam, a teraz mam do opanowania cały tort. Na szczęście mogę liczyć na wsparcie i doświadczenie burmistrza.

Sama skoczyłaś w przepaść, bo praca w samorządzie jest dla Ciebie absolutną nowością. Co najbardziej Cię tu zaskoczyło?
W przepaść może nie, bo z jednej strony praca w samorządzie na pewnym odcinku jest mi znana, a po drugie duże oświadczenie ma pan burmistrz, ja świeże spojrzenie, takiego zestawienia przepaścią bym nie nazwała. A co mnie zaskoczyło? Tempo pracy.

Jak to? Przecież urzędnicy piją kawę, serfują w sieci...
Taki jest powszechny, krzywdzący obraz. Tymczasem to jest praca na krótkich terminach i „łapanie” tego, co jest najważniejsze, bo wszystkiego nie da się na raz zrobić. Do tego trafia do nas wielu mieszkańców, których problemy też są pilne. Są dni, że z burmistrzem wymieniamy się petentami i gośćmi i tak mija cały dzień. A do tego dochodzi typowa praca urzędnicza.

Miałaś już myśl: po co mi to było?
Na początku tak. Poznaję tu wiele nowych zagadnień, a że nie lubię mówić i robić rzeczy, na których się nie znam, to staram się przygotowywać do każdego z nich. To wymaga wiele pracy.

Praca w OKJ była pod tym względem przyjemniejsza, prawda?
Była, ale ta praca merytoryczna, najprzyjemniejsza, zajmowała mi do 10% czasu. Większą jego część pochłaniały problemy bardzo przyziemne, sposoby finansowania projektów,  sprawy pracownicze, zarządcze, remonty.

Trzeba przyznać, że dostałaś bardzo trudny kawałek wspomnianego tortu – oświatę. Nie ma chyba Ci czego zazdrościć.
Zawsze mam pod górkę. Strajku nauczycieli w tej postaci co obecnie nie było przecież po 1989 roku. Tyle że przychodząc tutaj nie opowiadałam, że jestem specjalistą od oświaty. Mam ten obszar przypisany docelowo, ale dziś ciężar pracy w tym temacie wziął na siebie burmistrz. Oświata to jeden z tematów docelowych, jest jeszcze kultura, promocja i organizacje pozarządowe, na których szczególnie mi zależy. Bliską i systematyczną pracę z ludźmi, którzy kreują oddolnie inicjatywy uważam za istotny element pracy samorządowej.

Podczas debaty oświatowej w Jastrowiu burmistrz powiedział, że masz się zająć oświatą, ale dziś nie jesteś na to merytorycznie gotowa. Te słowa, wypowiedziane publicznie, Cię zabolały?
Nie było to zbyt przyjemne, ale to nie było też coś, o czym ja czy ludzie wokół by nie wiedzieli.

Piotr Wojtiuk widzi w Tobie remedium na inne bolączki miasta, jak choćby jego promocję. Bardzo liczy na Twoją kreatywność.
Pomysłów mam bardzo dużo, ale potrzebuję czasu, by zbudować zespół ludzi, który pomoże mi kreować nowe kierunki promocyjne gminy i miasta. Duży nacisk chcę położyć na promocję w kontekście pozyskiwania nowych mieszkańców. Każdy mieszkaniec jest na wagę złota, bo za nim idą pieniądze, a dzięki nim wszystkim będzie się żyło lepiej. Zależy mi, by każdy mieszkaniec naszej gminy czuł się obywatelem naszej małej, jastrowskiej ojczyzny. Chciał tu żyć, pracować, posyłać do szkół swoje dzieci i tu płacić podatki, ale też by czuł się współodpowiedzialny za miasto czy wieś, w której mieszka. Poza tym jest wiele ciekawych tematów, którymi nasza gmina może się pochwalić, a skoro są, to dlaczego o tym nie mówić.

To się uda?
Bardzo optymistycznie podchodzę do tematu, wierzę, że tak. W OKJ też wiele osób mówiło mi, że coś się nie uda, ale ja wychodzę z założenia, że warto startować z wyższej półki, żeby zatrzymać się choćby w połowie stawki. Ktoś powiedział, że jeśli wciąż przewidujesz burze, to nigdy nie wypływasz na szerokie wody...

Samorząd już Cię wciągnął?
Zaaklimatyzowałam się w nowym miejscu i czuję, że praca samorządowa powoli mnie wciąga.

Rozmawiał Łukasz Opłatek

Reklama

Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Pielegnacja ogrodów,sprzatanie

Małzenstwo młodych emerytów sprawne fizycznie podejmie sie: - pielegnacji ogrodów , działek (kwalifikacje i doswiadczenie) - sprzatanie i..


Planuje zakup w 2019/2020

Planuje zakup w 2019/2020 mieszkania 3pok. lub małego domu do remontu. Proszę o kontakt osoby zainteresowane sprzedażą w tym czasie.


Zatrudnię opiekunkę do osoby

Zatrudnimy opiekunki osób starszych do Niemiec. Tel.: 32 237 47 04 lub 730 555 570 [email protected]


AGRO-KREDYT DLA ROLNIKÓW

AGRO KREDYT DLA ROLNIKÓW - najwyższa przyznawalność, najlepiej liczony dochód. Dedykowany doradca dla rolników, dojazd do klienta. Tel. 508-615-949


nauczyciel edukacji

Praca dla nauczyciela edukacji wczesnoszkolnej w Społecznej Szkole Podstawowej w Zalesiu. Małe klasy, miła atmosfera. 18h tyg./ 2500 brutto plus..


Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez zlotowskie.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Angelika Leszczyńska, Mariusz Leszczyński “Leszczyńscy” S. C. z siedzibą w Złotów 77 – 400, Wojska Polskiego 2

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"