Pacjenci żądają szacunku (cz.2). Rozmowa z panią Iloną

Rozmowa z panią Iloną*, której mąż doświadczyć miał niewłaściwej opieki w szpitalu w Złotowie

*imię zostało zmienione

Do szpitala w Złotowie trafiła Pani z mężem, który miał silne bóle podbrzusza, tak?

W nocy trafiliśmy na izbę przyjęć, gdzie przyjęci zostaliśmy jak należy. Na oddziale jednak czuł się coraz gorzej, słabł, wymiotował i miał silny ból. Chodziłam kilkakrotnie do dyżurki, ale pielęgniarki urządzały sobie prywatne rozmowy przez komórki, w końcu po moim ponagleniu zawołały doktora. Z opieszałością nas przyjął i wypełniał papiery, a gdy poprosiłam go o podjęcie leczenia powiedział, że biurokracja zabija.

To akurat prawda.

W końcu przyjęli go na oddział chirurgiczny i położyli na łóżku z niewymienioną pościelą (były na niej żółte plamy). Pielęgniarka powiedział: przepraszamy, braki pościelowe. To było w nocy,wątpię, żeby przez cały dzień nikt nie miał czasu tej pościeli wymienić.

W tej sytuacji nie był to chyba problem numer jeden?

Zostawiłam to, bo mąż nie miał już siły ustać na nogach i ważniejsze było, że już go położyli. Potem była cała historia z wbiciem się w żyłę. Próbowała jedna pielęgniarka, przyszła druga, cała pościel była we krwi.

Następnego dnia jednak Pani mąż wypisał się ze szpitala, na własne żądanie.


Pozostało jeszcze 73% tekstu
Zaloguj się i zostań stałym Czytelnikiem

...

To tylko fragment artykułu (pozostało 3872 znaków). Aby czytać dalej ...

Subskrypcja na portalu

Zyskaj już dziś pełnie możliwości jakie oferuje nasz portal.

Wykup subskrypcję

Już dziś zyskaj pełnie możliwości jakie oferuje nasz portal.

Subskrypcja na portalu