Pani orkiestra. Rozmowa z radną Rady Miejskiej w Krajence i nie tylko

Obsługa maszyn stolarskich, układanie na podłodze mozaiki, a do tego gra na trąbce i organizacja imprez strażackich. Regina Witkowicz to kobieta pracująca, która żadnej pracy się nie boi

Pani Regina przez lata pracowała jako stolarz meblowy. Chociaż w młodości nie miała tego w planach. Karierę zaczynała w Wielkopolskich Fabrykach Meblowych w Krajence, a skończyła w Christianapolu
Pani Regina przez lata pracowała jako stolarz meblowy. Chociaż w młodości nie miała tego w planach. Karierę zaczynała w Wielkopolskich Fabrykach Meblowych w Krajence, a skończyła w Christianapolu

Jest rok 1977. W Zespole Szkół Spożywczych w Krajence otwiera się nowy kierunek: stolarz meblowy. W szkolnych ławach zasiada 35 młodych ludzi, w tym 10 dziewcząt, wśród nich miejscowa 15–latka Regina Gemza (obecnie Witkowicz). Nastolatka trafia tam za namową taty i po nieudanych próbach zorganizowania praktyki w zakładzie krawieckim. Jej marzenie o szyciu ubrań legło wówczas w gruzach, ale po niedługim czasie stwierdziła, że stolarstwo to jest właśnie TO. Praca przy maszynach i drewnie nie stanowi dla młodej Reginy żadnych trudności. Czasu wystarcza również na zajęcia pozalekcyjne, na których daje się pochłonąć ukochanej pasji. Jest nią muzyka, z którą związała się w 1976 roku. Cztery lata po tym, gdy Jan Waldowski założył orkiestrę dętą przy Ochotniczej Straży Pożarnej w Krajence. Na jedną z pierwszych prób przyszła z koleżankami. Najpierw chwyciła za akordeon, ale okazał się dla niej za ciężki. Potem był flet poprzeczny, z którym, mimo szczerych chęci, nie zgrała się. Jak jednak mówi stare powiedzenie, do trzech razy sztuka i tak w końcu trafiła na idealny instrument – trąbkę, z którą nie rozstaje się do dziś. Lata młodzieńcze naszej bohaterce upływają twórczo i pracowicie. Szkołę kończy z wyróżnieniem. Fach ma już w ręku. Praca czeka zresztą kilka ulic dalej w Wielkopolskich Fabrykach Mebli przy ul. W. Jagiełły. Zanim jednak rozpoczyna karierę zawodową, zaraz po zdobyciu wykształcenia zawodowego, uczy się dalej w liceum ogólnokształcącym. Jednocześnie jest już szczęśliwą żoną i mamą. Z rodziną mieszka w Pałacu Sułkowskich. Do klas ma zaledwie kilka metrów. Wystarczy wejść po schodach.

Zawsze miałam blisko do szkoły. Wcześniej z rodzicami i trzema młodszymi braćmi mieszkaliśmy w nowym internacie [obecnie mieści się tutaj Młodzieżowy Ośrodek Socjoterapii – przyp. red.]. Tata był tam palaczem, a mama dozorczynią. Potem przenieśli się do pałacu

– wspomina....

To tylko fragment artykułu (pozostało 7970 znaków). Aby czytać dalej ...

Subskrypcja na portalu

Zyskaj już dziś pełnie możliwości jakie oferuje nasz portal.

Wykup subskrypcję

Już dziś zyskaj pełnie możliwości jakie oferuje nasz portal.

Subskrypcja na portalu