Pankiewicz przełożony na nuty

Zakrzewianin ma być współautorem musicalu, pierwszego w historii naszego regionu

Ten tandem miałby być główną siłą napędową musicalu o Złotowie. Włodziemierz Pankiewicz od lat pisze wiersze o Zakrzewie, Złotowie i okolicach (fot. z arch. W. Pankiewicza)
Ten tandem miałby być główną siłą napędową musicalu o Złotowie. Włodziemierz Pankiewicz od lat pisze wiersze o Zakrzewie, Złotowie i okolicach (fot. z arch. W. Pankiewicza)

Zaczęło się od deja vu. Od tomiku wierszy Włodzimierza Pankiewicza pt. „Złotów. Deja Vu”. To sentymentalna podróż wierszem po Złotowie, mieście jego dzieciństwa.  Na strofy te trafił Wojciech Głuch – kompozytor mieszkający w Szwecji, który regularnie odwiedza powiat złotowski. Niedawno jego syn skomponował hejnał dla Tarnówki i zagrał w tej miejscowości koncert.

Jego małżonka pochodzi z naszych okolic i w jej ręce wpadł mój tomik „Złotów. Deja Vu”, a pan Wojciech zasmakował w moich wierszach

– pan Włodzimierz nie kryje dumy.

W maju występował w Złotowie i zdobył do mnie kontakt. Porozmawialiśmy telefonicznie – miły gość, bardzo kontaktowy i z poczuciem humoru, ja zresztą też, tak że nie mieliśmy problemu z dogadaniem się

– dodaje z uśmiechem.

Z tej rozmowy zrodził się pomysł na przeniesienie poezji Wł. Pankiewicza na nuty. Powstały dwa utwory, które zabrzmiały podczas koncertu w Złotowie.

Pan Głuch był bardzo zadowolony, ja też, a słyszałem nawet podszepty, że powinny one zostać hymnem Złotowa

– mieszkańcowi Zakrzewa nagle zamarzyło się pójście śladami Jacka Cygana.

On też jakoś zaczynał.  Może to będzie mój początek? Widzę się w duecie z panem Głuchem, ale wszystko zależy od niego

– twierdzi autor kilku tomików poezji (dostępnych m.in. w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Złotowie).

Musical o Złotowie

Kompozytor szybko spełnił marzenie poety – zaproponował mu stworzenie musicalu. Na bazie „Złotów. Deja Vu”, ale też w oparciu o inne utwory opisujące Złotów.

On wybiera moje utwory i pisze do nich muzykę. Potem odsyła mi je na Facebooku do akceptacji, a ja to robię od razu, bo pan Wojciech jest doskonałym artystą. Jedne utwory utrzymane są w konwencji mazurka, inne swingują, różnie

– opowiada zakrzewianin. Gdy zamyka oczy widzi amfiteatr w Złotowie, z piękną scenografią. Na drugim planie aktorzy z teatru „Matysarek” odgrywają napisane dla nich role, a na pierwszym lokalni wokaliści wyśpiewują jego strofy.

Mogłoby to wyglądać tak, że np. z Anglii wracają na Złotowszczyznę młodzi ludzie. Widzą, jak Złotów się zmienił i odbywają taką sentymentalną podróż

– marzy poeta. Kiedyś „popełnił” modlitwę – wiersz o Matce Boskiej Radosnej. A później w kościele w Zakrzewie usłyszał ten utwór śpiewany przez  Grupę Apelową.

Mówię do żony: to moje. Jak to brzmi w kościele, odbija się od ścian i wpada w ucho

– wspomina.

Dlatego też wierzy, że plany stworzenia musicalu mogą nabrać realnych kształtów. Zwłaszcza, że w poniedziałek 24 lipca Wł. Pankiewicz i W. Głuch spotkali się z Andrzejem Motakiem, burmistrzem Adamem Pulitem i wicestarostą Danielem Sztychem. Rozmawiali o wystawieniu musicalu o Złotowie. Jako termin podali przyszłoroczny Euro Eco Festival.

Pan Głuch na napisanie tych blisko dwudziestu utworów potrzebuje kilku miesięcy, tak do końca zimy. Potem A. Motak musi nad tym pracować ze swoim teatrem „Matysarek”. Do śpiewania moglibyśmy wziąć młodzież z Powiatowego Ogniska Pracy Pozaszkolnej

– pan Włodzimierz relacjonuje rozmowy w magistracie.

Największym problemem w realizacji przedsięwzięcia okazać się mogą pieniądze. Pomysłodawcy nie zamierzają robić musicalu za darmo.

Pan Motak mówi, że nigdy niczego nie robił za pieniądze, a jeśli już, to za malutkie. Ja w sumie też. Ale pan Głuch nam nakreślił, jak trzeba dbać o prawa autorskie

– twierdzi mieszkaniec Zakrzewa. Mówi, że wystarczyłoby mu to, że jego nazwisko znalazłoby się na afiszach. No i że dostałby szansę wypłynięcia na szersze wody.

Pan Wojciech mieszka na co dzień w Szwecji, więc moglibyśmy wystawić ten musical dla tamtejszej Polonii. Moglibyśmy też z nim ruszyć w Polskę, bo przecież nikt w regionie nie ma swojego musicalu

– zastanawia się autor „Złotów. Deja Vu”.

Zresztą Wł. Pankiewicz znany jest z odwagi w prezentowaniu swojej twórczości. Na spotkaniach autorskich czuje się jak ryba w wodzie.

Nie boję się musicalu. Jak będzie trzeba napisać coś jeszcze, to napiszę. W ogóle uważam, że wiersz i muzyka to stare dobre małżeństwo. Z miłości i rozsądku. W połączeniu z muzyką tekst wybrzmiewa zupełnie inaczej

– na dowód zakrzewianin wspomina spotkanie z Dawidem Krzykiem. Muzyk z Kujanek zaśpiewał jeden z jego wierszy.

Nigdy bym właśnie tego nie wybrał. A on brzmiał pięknie

– poeta znowu się rozmarza.

Pytanie tylko, czy złotowianie mogą już marzyć o własnym musicalu? Jeśli tylko znajdą się na niego pieniądze, to pewnie tak.

Już dziś zyskaj pełnie możliwości jakie oferuje nasz portal.

Subskrypcja na portalu