:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?

Patryk Miara zdradza: wśród starszych mi najlepiej. Wywiad

Ludzie i ich pasje, Patryk Miara zdradza wśród starszych najlepiej Wywiad - zdjęcie, fotografia
Portal zlotowskie.pl 09/04/2019 18:00

Miara to znane nazwisko. Patryk twierdzi, że w Okonku znają go chyba wszyscy. Z chóru, z kabaretu, z WOŚPu. – Nieraz na lekcji odpływam, bo tworzę – mówi

Jak się Pan czuje w otoczeniu osób 4 – 5 dekad starszych od Pana?
Bardzo dobrze. Znam je od zawsze, część z nich to moi dawni nauczyciele, sąsiedzi. Żartujemy, śmiejemy się, bez barier. Zresztą od małego lubiłem przebywać ze starszymi osobami. Nawet dziś ciężko mi się rozmawia z ludźmi z mojego rocznika.

Są zbyt niedojrzali?
Jacyś tacy niepoważni. Niedługo stuknie mi dwudziestka, ale czuję się od moich rówieśników dojrzalszy. Dobrze mi w towarzystwie osób starszych. Czuję z nimi jakąś więź.

Dobrze, ale do „Sonaty” trafił Pan jako czternastolatek. Jako dziecko jeszcze.
Zaczęło się od tego, że bardzo nie lubiłem muzyki. Nie cierpiałem zmuszania do grania na flecie w podstawówce, a nuty były dla mnie czarną magią. Wciąż kłóciłem się z nauczycielką od muzyki, że nie będę grać czy śpiewać. Twierdziłem, że muzyka jest głupia i do niczego nie potrzebna.

Gdzie tu związek z chórem seniorów „Sonata”?
W gimnazjum poznałem panią Lilię Czaję. To ona zaczęła mnie wprowadzać w świat muzyki. Jej podejście sprawiło, że wszedłem w ten świat, zacząłem grać na flecie, poznawać nuty. Okazało się, że do mnie trzeba mieć specyficzne podejście. Kiedyś poprosiłem ją, by pokazała mi, jak się gra na „tym czymś” – pokazałem na keyboard. Uczyłem się grania online, bo w domu nie mieliśmy żadnego instrumentu. W końcu, gdy rodzice zauważyli, że chyba coś z tego będzie, kupili mi keyboard właśnie.

Jak od występów w szkole, przez Dni Okonka, trafił Pan na próby „Sonaty”?
W domu kultury miał się odbyć koncert muzyki filmowej. „Sonata” miała wyjść przy dźwiękach poloneza, granego przeze mnie. Byłem na dwóch próbach: nie znam ludzi, muzyki, czarna magia dla mnie... Wtedy nie wiedziałem nawet, że jest coś takiego jak dom kultury w Okonku...

Domyślam się, że występ się udał, a Panu spodobał się aplauz publiczności.
Kolana mi się uginały, ręce drżały, adrenalina była niesamowita. Spodobało mi się. Bardzo! Zadowolony byłem z siebie przez kilka dni.

Nie dziwię się, że wpadł Pan w sidła pani Czai.
Zaprosiła mnie na kolejną próbę, bo trzeba się szykować do kolejnego występu. Usiadłem między tymi starszymi ode mnie o kilkadziesiąt lat ludźmi i pomyślałem: co ja tu robię? Ale z czasem zaczęło mi się wśród nich podobać. Rozmawialiśmy, nie tylko o sprawach artystycznych, ale i prywatne, dobrze się tu czułem. I zostałem. Zwłaszcza, że poczułem, że mogę sporo zdziałać w muzyce.

Wyrazić siebie, jak mówią artyści?
Zauważyłem, że mogę dać od siebie coś, co się ludziom podoba. Pozytywne ludzkie „gadanie” zaczęło mnie coraz bardziej wiązać z muzyką i z „Sonatą”.

Czego, oprócz muzyki, uczy się Pan na próbach zespołu?
Cierpliwości i szacunku. Przede wszystkim jednak dają mi oni towarzystwo, rady, zrozumienie.

Młodzi ludzie bywają bezlitośni w swoich ocenach. Jak na Pana udział w projekcie, jakim jest chór seniorów, zareagowali rówieśnicy?
Pytali: co ty, z jakimiś starymi dziadami siedzisz? Bywało ciężko, dokuczali mi, ale że mam charakterek, to potrafiłem im odpowiedzieć. Z czasem zaakceptowali ten fakt i bardziej z niego żartowali. Sam się z nimi z tego śmiałem.

Nadal jednak podejrzewam, że dla Pana rówieśników „Sonata” może być, delikatnie mówiąc, tematem do niewybrednych żartów.
Najbardziej śmiali się, gdy zobaczyli mnie w przebraniu. Byłem Cyganem czy Meksykaninem. Oj, dziwnie na mnie patrzyli. Tyle że znają mnie i w pewnym sensie moja obecność wśród seniorów im pasowała.

A propos Pańskiego charakteru – na Facebooku widać, że ma Pan swoje zdanie, jednoznaczne poglądy i nie boi się Pan ich manifestować.
To są żarty z polityki i PiSu. Interesuje mnie to, co dzieje się w kraju i na świecie. Dziwię się, że dużo młodych ludzi ma to w nosie. Dają pieniądze, to dają, i tyle. Nie widzą, że nasi rządzący np. ośmieszają siebie i nas za granicą. A przecież pieniądze nie są najważniejsze.

Przebieranki? Nawet na próbach są wykluczone, za to na scenie Patryk chętnie zmienia image


Te żarty na Pana profilu są „ciężkie”.
Są „grube”, ale zależy jak na nie spojrzeć. Wie pan, PiS ma w programie rzeczy, którymi nikt się wcześniej nie interesował i fajnie, ale z drugiej strony drażnią mnie ich afery. Wkurza ta błazenada, ta chęć skłócenia się ze wszystkimi.

Poczucie humoru ma Pan specyficzne, prawda?
Dla niektórych zbyt ciężkie, dlatego nie z każdym mogę się zżyć. Moje żarty są ostre, ale nie ma co się o to obrażać. A wie pan, ja w ogóle nie pamiętam dowcipów. Raczej potrafię rzucić ciętą ripostę. Na szczęście chór „Sonata”, a także „Gromada” ze Starej Wiśniewki czy „Ballada” z Debrzna łapią moje żarty.

Zmierzam do kabaretu działającego przy „Sonacie” właśnie...
Oj, to stało się spontanicznie. Podczas podróży autobusem zaczęliśmy żartować i ktoś rzucił: wy to się do kabaretu nadajecie. No więc tak zrobiliśmy. Każdy z chórzystów coś od siebie dołożył, co później pani Lila skleiła w całość.

Coś, czego Pan nie potrafi zapamiętać.
Dla mnie to największy problem. Zawsze mam jakiś kamuflaż: gazeta, walizka, a za nią kartka z tekstem. Dlatego też mi się tak w „Sonacie” podoba, bo tu są starsi ludzie, którzy śpiewają z tekstem. Nikt mi tej mojej niepamięci nie wypomina.

Wstydzi się Pan? Przygrywanie solistom czy chórowi to coś zupełnie innego niż granie w kabarecie. Tu liczy się tembr głosu, gest, mina...
Wstydzę się tylko na próbach. Nie przebiorę się, nie pokażę nic, bo wstyd. Dopiero na scenie, gdy jest pełno ludzi i słyszę oklaski, to się otwieram. Tak bardzo, że zaczynam, czego nie lubią moi sceniczni towarzysze, modyfikować tekst. Ile razy się zacięli albo śmiać się zaczęli, bo ja coś wymyśliłem. Sam tego nie przewidzę... Zwykle wydaje mi się, że dzięki tym wstawkom jest lepiej. A potem, za kulisami, śmiejemy się z tego bardziej niż widownia.

Robicie ten kabaret dla publiczności czy dla siebie?
Przede wszystkim dla ludzi, a to ich szczęście jest dla mnie nagrodą. Wie pan, ja to czasem przez ten kabaret nie mogę spać ani jeść. Czasem przyjadę do domu zmęczony, a tu się rodzi pomysł. Nie usnę, muszę wstać, obejrzeć jakiś kabaret czy rozpisać muzykę. Nieraz na lekcji odpływam, bo tworzę.

Mówiliśmy o żartach rówieśników, a jest jedna rzecz, której mogą Panu pozazdrościć. W jednym ze skeczów mówi Pan do swojej byłej nauczycielki „Ty durniu”.
Niektórzy mogą zamówienia składać, co mam do kogo powiedzieć. Z tych przytoczonych słów się pośmialiśmy, ale za kulisami panią Henię przepraszałem, ale nie była zła. Powiedziała, że to kabaret i mam dać spokój. Zwykle do członków chóru i kabaretu mówię na „pan” i „pani”.

Swój czas dzieli Pan między „Sonatę”, naukę w Technikum Hotelarskim w Szczecinku i pracę w jednej z tamtejszych restauracji. Sporo tego.
Po lekcjach idę do pracy, choć nie za często w tygodniu, zwykle pracuję w weekendy, ale i tak wracam do domu o 21, bo jeszcze prowadzę chór w szkole.

Pańskie plany na przyszłość to?
Matura, praca i... nie wiem. Na pewno nie pójdę już do szkoły muzycznej, choć papierek by mi się przydał, np. do formalnego prowadzenia chórów i zespołów.

Będzie Pan następcą pani L. Czai?
Nawet o tym nie myślałem. Ona założyła ten chór, zrobiła furorę w Okonku i jeśli ona nie będzie tego prowadzić, to nikt. Bo nikt tego lepiej nie zrobi. Czasem dyrygowałem za nią chórami, czego sama mnie nauczyła, nigdy jednak z panią Lilą nie konkurowałem, bo między nami jest przepaść.

W Okonku czuje się Pan osobą znaną?
Wiele osób mnie kojarzy i to nie tylko ludzie starsi. Jestem dosyć rozpoznawalny, nie tylko ze względu na „Sonatę”. Działam też w Wielkiej Orkiestrze Świątecznej Pomocy, pomagam organizować festyny parafialne.

Rozmawiał Łukasz Opłatek

Reklama

Patryk Miara zdradza: wśród starszych mi najlepiej. Wywiad komentarze opinie

  • Gość - niezalogowany 2019-04-09 18:04:51

    To nie partia rządzą robi z nas debili tylko ty wielki znawcą muzyki się znalazł wszędzie gra a dla innych nic nie robi najlepiej to jest jeździć sobie i grać po jakiś beznadziejnych chórkach.

  • Gość - niezalogowany 2019-04-09 18:11:13

    Nie ma znajomych w swoim wieku i dlatego zadaje się z staruchami .

  • Gość - niezalogowany 2019-04-09 19:53:09

    Jpdl nie możliwe że taki ktoś udzielił wywiadu chyba pan Opłatek nie ma o czym pisać.

  • Gość - niezalogowany 2019-04-09 20:15:21

    Może jest chory i lubi starsze babcie.

  • Gość - niezalogowany 2019-04-10 08:42:16

    Najlepiej osądzać i oceniać . Nie zapominajmy ,ze tez kiedyś będziemy tzw. "staruszkami". Tylko do pozazdroszczenia empatii. Patryk jestes wielki. Nie każdego na to stać.

  • Gość - niezalogowany 2019-04-10 15:54:44

    Hahahaha empatia ale redaktor opłatek nie wie co to wywiad rozmawiać z kimś o jego profilu na FB i popisywanie się że nie lubi PiSu nie no gratuluję najgorszy wywiad tej gazety jak do tej pory .

  • gość 2019-04-10 19:01:43

    no faktycznie mizeria. choc to pewnie kwestia tego, ze gosc taki 'interesujacy'.

  • Gość - niezalogowany 2019-04-11 07:04:42

    Super Patryk! Fajnie, że wśród młodego pokolenia są tak zaangażowane w życie kulturalne naszej gminy osoby! Świetnie się was ogląda na scenie! Pozdrawiam

Dodajesz jako: |
Reklama

Ogłoszenia PREMIUM

Kopanie stawów

Świadczymy usługi kopania i pogłębiania STAWÓW - w promieniu około 100 km od 89-300 Wyrzyska. Posiadamy własne koparki gąsienicowe oraz..


Zobacz ogłoszenie

Zatrudnię opiekunkę do osoby

Zatrudnimy opiekunki osób starszych do Niemiec. Tel.: 32 237 47 04 lub 730 555 570 [email protected]


Zobacz ogłoszenie

AGRO-KREDYT DLA ROLNIKÓW

AGRO KREDYT DLA ROLNIKÓW - najwyższa przyznawalność, najlepiej liczony dochód. Dedykowany doradca dla rolników, dojazd do klienta. Tel. 508-615-949


Zobacz ogłoszenie

Planuje zakup w 2019/2020

Planuje zakup w 2019/2020 mieszkania 3pok. lub małego domu do remontu. Proszę o kontakt osoby zainteresowane sprzedażą w tym czasie.


Zobacz ogłoszenie
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez zlotowskie.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Angelika Leszczyńska, Mariusz Leszczyński “Leszczyńscy” S. C. z siedzibą w Złotów 77 – 400, Wojska Polskiego 2

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"