:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
Interwencje czytelników, obiecuje Mówimy sprawdzam - zdjęcie, fotografia
14/04/2019 18:20

PiS obiecuje przywrócenie kursów autobusowych do miejsc odciętych od świata. Sprawdzamy, czy ma to sens.

Ma być miliard. Tak zarządził prezes – i koniec. Bo czy to prawe i sprawiedliwe, że kilkanaście lat temu PKS w Polsce robił miliard kilometrów rocznie, a dziś pół miliarda? Że Polacy utknęli w domach, bo do ich wioski, osady, sioła nie dojeżdża autosan?
Białe plamy mają zniknąć! Zlikwidujemy wykluczenie komunikacyjne! Zmierzymy się z problemem cywilizacyjnym! – grzmią politycy partii rządzącej. A my mówimy im: sprawdzam.

Końca cywilizacji według PiS nie trzeba szukać daleko. Wystarczy pojechać kilka kilometrów w bok od drogi krajowej.

Lubniczka – siedemnaście numerów, sześćdziesięciu jeden mieszkańców i kocie łby, spinające dwie strony wsi. Pieje kogut, gdy sołtys Grażyna Kubik przytrzymuje poły kurtki narzuconej na strój krakowianki. Właśnie wystąpiła w nim przed przedszkolakami.

– Jedyna nasza komunikacja to busy szkolne, nie przystosowane do przewozu dorosłych – mówi, ściskając końce okrycia. Chodzi o pojazdy prywatnego przedsiębiorcy, dzięki któremu dojechać można do pobliskiego Lotynia. Tam mieszkańca Lubniczki czeka przesiadka na  transport do Okonka, gdzie z kolei wsiąść może do autobusu lub busa do Złotowa. 40 km, dwie zmiany przewoźnika.

– Kiedyś było lepiej, bo był autobus o 9:20, a teraz tylko o 7:00 i 13:00, żeby dzieci mogły dojechać do szkoły i wrócić – twierdzi pani Grażyna, stojąc na drodze pamiętającej, jak to dawniej z pekaesem bywało. Sama nie wie, czy pomysł PiSu jest dobry, czy zły. W końcu ludzie nauczyli się już radzić sobie bez publicznej komunikacji. Do kamery pani G. Kubik wstydziła się powiedzieć, że prawa jazdy nie ma, za to po najbliższej okolicy porusza się skuterem. W końcu sołtys mobilny być musi, prawda?

Zanim opuścimy Lubniczkę, na prośbę szefowej wsi zaglądamy na przystanek autobusowy. Wydawać by się mogło, że będzie tkwić przy drodze jak wyrzut sumienia, niczym relikt przeszłości, a on piękny jest. Taka chatka z czerwonym dachem, białymi ścianami, drewnianym kwietnikiem z modnej falowanej deski i zazdroską w oknie. Ba, nawet placyk przed nim ozdobną kostką jest wyłożony. A rozkładu jazdy nie ma...

Droga z Lubniczki do Węgorzewa ulepiona jest z dziur. Za szwy trzymające wszystko w kupie robią podłużne szczeliny. Szczęśliwym trafem wpadamy na mężczyznę z łopatą. Pan w pomarańczowej kurcie nabiera grysik „asfaltu” i swoim tempem zasypuje nim dziury. O pomyśle rządzących nie ma najlepszego zdania. O pieniądze na spełnienie obietnicy pyta. Choć może z drugiej strony, jak już ten pekaes będzie jeździł, to może i na drogi coś skapnie?

Węgorzewo wita pustymi oczodołami pegeeru. Widok kamiennych i ceglanych trupów mówi jasno, że historia rzadko tu zaglądała. Raczej wałęsała się po okolicy. Wystarczy spojrzeć na największy zabytek wsi – kościół pw. Stanisława Biskupa i Męczennika z końca XVIII wieku. Odpadające strupy tynku są wręcz odpychające. We wsi mieszka ponad dwieście osób, w tym Renata Stawicka. Jej dom stoi tuż przy przystanku. Przy pomalowanej na zgniły żółty wiacie bez rozkładu jazdy.

– Kiedyś było sześć autobusów w jedną i drugą stronę, a dziś jeździ tylko autobus szkolny – mówi, wychodząc z obejścia na pobocze drogi. Co prawda dorośli mogą pojechać z dziećmi, ale tylko w dni nauki. Weekendy, święta, wakacje to dni, w których mieszkańcy mogą przytaknąć prezesowi – tak, jesteśmy białą plamą.

– Dobrze by było, żeby PiS ten pomysł zrealizował, bo takie dwa autobusy w jedną i drugą stronę to byłoby doskonałe rozwiązanie – twierdzi, wpychając dłonie pod pachy. Dzień jest słoneczny, ale zimny wiatr daje się we znaki.

Nic to jednak panu Biesiadzie. Ubrany w polarową bluzę i czapeczkę z daszkiem przemierza wieś na rowerze. Zagadnięty o pekaes chętnie dzieli się wspomnieniami.

– Kiedyś autobus chodził ze Szczecinka, PKS. Był rano o 6:00, za 20 siódma, później był o 10:00, o 13:00 i o 16:20 – wylicza ręką, jakby dyrygował orkiestrą. Kiedy ten komunikacyjny dobrobyt się skończył nie pamięta, ale musiało to być w dniach smuty dla tysięcy pracowników państwowych gospodarstw rolnych.

– No jak rozpieprzali to wszystko, jak te pegeery rozwalali, to wtedy się skończyli te autobusy – stojąc okrakiem nad rowerem narzeka, że gdy chce dostać się do lekarza w Lotyniu, musi najmować któregoś z sąsiadów. Bo bus szkolny to raz weźmie (za bilet 6 zł wołają), a raz nie.

– A takim samochodem jak pójdę do kogoś, żeby mnie zawiózł, to on sobie 20 zł woła – emeryt korzysta z okazji, by ponarzekać na świadczenie od państwa. Co ma zrobić za te 800 – 900 zł miesięcznie? Dlatego o obietnicy prezesa mówi wprost: – To jest bardzo dobry pomysł, panie kochany. Zwłaszcza dla tych ludzi starszych.

Takich jak on czy z jeszcze większą ilością kresek na karku? Tego już się nie dowiemy, bo pan Biesiada pojechał. Najpewniejszym transportem jaki ma.

Skoro mowa o wieku... Na pytanie pani Ani nie wiadomo, jak odpowiedzieć.

– Zgadnie pan, ile mam lat? – rzuca, oparta o haczkę. No i co jej powiedzieć? Odmładzać czy może próbować trafić? Tak źle i tak niedobrze. 92? – strzelam, z obawą o jej reakcję.

– E, nie, jeszcze mi trzech lat brakuje do tego – odpowiada z błyskiem w oku. Już wiem, że nic mi nie grozi.
Pani Ania, siwiuteńka, z wzorzystą chustką na głowie i twarzą żłobioną doświadczeniami, kalkuluje.

– Dobre by to było, tylko czy to będzie na to stać? Czy to będzie darmo jeździł ten autobus? Kto będzie nim jeździł? – pragmatyzm ludzi starej daty jest zadziwiający.

– Ja jedna będę jechać tym autobusem raz może na pół roku. Czy to jest możliwe? – zastanawia się na głos mieszkanka Glinek Suchych. Po chwili stwierdza, że nie miałby kto tym rządowym autobusem jeździć. Choć ona sama by się jeszcze takim przejechała.

– Mam dzieci, co mnie doceniają i gdzie trzeba to wożą – zapewnia, wyprostowana niczym wartownik przed pałacem Buckingham.
Co ciekawe, pierwszy raz na naszej trasie, właśnie w Glinkach Suchych, trafiamy na rozkład jazdy autobusu. Trasy szkolny autobus ma dwie. Na nich takie miejscowości jak Lubnica, Skoki, Wojnówko, Żółtnica, Borki czy Kruszka.

Pani Ania nie wie, co myśleć o planach PiSu. Może by i chciała przywrócenia pekaesu, ale pragmatyzm podpowiada jej coś innego


Skoro zatrzymaliśmy się w Glinkach Suchych, to stańmy i w Mokrych. Młoda mieszkanka wsi, szczelnie osłonięta puchową kurtką i wełnianą czapką, grabi liście wzdłuż płotu. Zagadnięta przyznaje, że pamięta pekaes. Tu w Glinkach, jakieś siedem lat temu.

– Sporadycznie jeździł, raczej ludzie radzili sobie i radzą dziś, jeżdżąc swoimi samochodami – kobieta uśmiecha się na wspomnienie pomysłu rządzących. Czy da się zawrócić kijem Wisłę?

– Chyba że cena byłaby wyjątkowo korzystna, to może...

Politycy PiSu mówią, że do nierentownych połączeń, do powrotu do tego miliarda kilometrów, dopłacą. Jakieś 80 groszy do wozokilometra. Ma to kosztować kraj jakieś 800 mln zł rocznie, choć pierwotnie mówiło się o 1,5 miliarda z państwowej kasy. Dziś autorzy tego pomysłu liczą, że jakieś 30% kosztów reanimacji pekaesu pokryją samorządy. Te same, które co roku dokładają miliony do funkcjonowania szkół państwowych, a nawet kupują policji radiowozy, a straży pożarnej wozy gaśnicze.

Sklep – centrum wsi, centrum życia, centrum informacji. Chcieć się czegoś dowiedzieć o życiu mieszkańców i nie zapytać ekspedientek to jak być w Rzymie i nie zobaczyć Koloseum. Sklepik w Lotyniu znajduje się przy DK 11, ruch tu spory, nie tylko na drodze.

– Chodź pan, ja panu powiem – woła Bernadeta Tomys.

– Nie ma żadnego dojazdu do Piły w niedzielę. Ani pociągu, ani autobusu. Do Koszalina też. Niedziela jest tragiczna. Są dzieci i młodzież, które dojeżdżają do internatu w niedzielę i nie mają kompletnie czym dojeżdżać – pani zza lady jest konkretna. Mówi, co ma powiedzieć i wraca do obsługiwania klientki. Wyrobione zdanie na temat komunikacji publicznej ma też Barbara Szulc. Obecną sytuację mogłaby określić jednym słowem: beznadzieja. Nie trzeba jej jednak namawiać do rozwinięcia myśli.

– My w tej chwili jesteśmy odcięci od świata. Od godziny 18:00 nie mamy żadnych połączeń, ani w stronę Piły, ani Szczecinka – pani Basia wie, co mówi, gdyż przez ponad dwadzieścia lat dojeżdżała do pracy w Szczecinku. Kiedyś powrotny to i o 20:00 miała, a dziś 18:10 i koniec. No beznadzieja normalnie.

– Obojętnie kto, byle to wprowadził – nawiązuje do propozycji PiSu.

– Wie pan, my już jesteśmy na tych warunkach, że chcemy, żeby ta komunikacja wróciła.

Lotyń to największa wieś podlegająca administracyjnie pod Okonek. W głosach miejscowych słychać czasami tęsknotę za dawnymi czasami. Za prestiżem. Bo choć łatwiej stąd wyjechać niż z okolicznych miejscowości, to ludziom czegoś brakuje. Zenucie Kwiatkowskiej np. przystanku bliżej domu, tuż przy osiedlu bloków oraz kilku połączeń autobusowych właśnie.

– Mam 72 lat i mąż też, to ile my jeszcze pojeździmy swoim samochodem? Dwa lata, trzy lata, a później to już skorzystamy z autobusu – wybiega w przyszłość.

Ostatnimi punktami, które odwiedzamy w Lotyniu, są przystanek przy ul. Szczecineckiej (czysty, zadbany, pozbawiony rozkładu jazdy, choć położony tuż przy przychodni lekarskiej) oraz szkoła. Przy niej parkuje pan Antonowicz, kierowca busa lokalnego przewoźnika, który pod nieobecność pekaesu zdominował transport w gminie Okonek. Kierowca czeka, aż uczniowie skończą lekcje, w międzyczasie chętnie rozmawia.

– Uważam, że dobre to by było, ale muszą być pasażerowie. Jak nie będzie ludzi, to będą puste przebiegi – twierdzi, odwołując się do zawodowych doświadczeń. Na jego trasie („Lotyń – Żółtnica i takie coś”) zabiera jedną, dwie osoby dorosłe tygodniowo.

– Może się to nie sprawdzić, zależy jak to będą finansować – rozważa pomysł PiSu.

– Ale skąd wezmą środki na to? – pyta niepewnie. Podobno mają je w budżecie.

– Jak mają, to niech pracują z tym – radzi.

Okonek. Centrum gminy, miasto, które okazuje się miejscem wielu szans. Szans komunikacyjnych. Dojechać stąd można do Koszalina, Mielna, Warszawy. Autobusem, busem, pociągiem. Żadna z napotkanych osób nie narzeka. Nawet nastoletnia uczennica, która czeka na transport do domu. Jak się nazywa jej miejscowość? Dziewczyna nie pamięta. Ot, taka jej biała plama.

Łukasz Opłatek

Reklama

PiS obiecuje PKS? Mówimy: sprawdzam komentarze opinie

  • Gość - niezalogowany 2019-04-15 00:06:06

    Ich koniec jest bliski .

  • gość 2019-04-15 03:32:29

    PKS, kołchozy, czyny społeczne, 500+ na dziecko i krowę bo czy się stoi czy się leży 500+ się należy, kartki na żywność, socjalizm pełną gębą.

  • gość 2019-04-15 07:14:06

    PO ma za to dwa programy, pierwszy to jest TVN a drugi TVN24, poza tym nic innego nie są w stanie przedstawić

  • gość 2019-04-15 08:17:26

    Gmina Okonek to ruina spowodowana przez idola PO czyli Balcerowicza. Najbardziej zapóźniona gmina w północnej Wielkopolsce rządzona przez komunę i PO. Kto może niech daje dyla.

  • gość 2019-04-15 09:38:00

    PIS wyrzuca pieniądze w błoto, a za chwilę będzie ich szukał w naszych kieszeniach. Cofa nas ten Naczelni mały, bo świata współczesnego nie widział i nie doświadczył jego dobrodziejst i swobód. Zna tylko świat swojej młodości i za nim tęskni i chce nas tam zapędzić jak bydło do klatek. To jakaś masakra. Za chwilę Kubę i Koreę pn. zobaczymy w naszym pięknym kraju.

  • gość 2019-04-15 10:43:16

    Ze strony PIS nie ma żadnego rozdawnictwa pieniędzy. W rozmowie radia RMF z Tomaszem Siemoniakiem było powiedziane wprost "po ewentualnej wygranej PO w zbliżających się wyborach parlamentarnych, utrzymane będą wszystkie dotychczasowe przywileje jakie zafundował PIS". To powiedział Tomasz Siemoniak na antenie radia RMF. Tak czy siak PIS będzie dalej rządził w naszym kraju, bo PO i spółka nie ma nic innego do zaoferowania jak tylko dojście do władzy. Na tym kończymy tą dyskusję.

  • MIASTOWY znam wieś i popieram - niezalogowany 2019-04-15 13:46:25

    Panie Opłatek nie tędy droga aby wśród starszych szukać zwady i kontry do programu Zjednoczonej Prawicy. Tak to prawda PiS chce przywracać PKS-y ale nikt nie mówił że na siłę. Wiele zależy od samorządów i to one dostaną wsparcie na realizację tego programu o ile w ich gminach będzie taka potrzeba. Niech mi pan wierzy że można znaleźć wiele wsi w których ludzie czekają na chociażby cztery połączenia autobusowe pomiędzy nimi a pobliskimi miastami. Nie prawdą jest że na wsiach wszyscy 75cio latkowie jeżdżą swoimi samochodami. Nie wiem po co pan swoim felietonem próbuje wprowadzić chaos wokół tego programu. Programu który nas nie dotyczy a z którego też mogła by skorzystać ucząca się w miastach dumna wiejska młodzież. Nie wszystkim do szkół w mieście opłaca się dojeżdżać swoimi samochodami choć dzisiaj muszą. Te decyzje o możliwości wprowadzenia połączeń wsi z miastem podejmować będą władze gminy i nic panu do tego. Ja wiem że życie na wsi z punktu redakcji wygląda inaczej niż jest w rzeczywistości. Bardzo mnie dziwi pana podejście do sprawy tym bardziej że Złotowskie pl a także A. Lokalne bardzo wspierają Fundację Złotowianka która od lat wpomaga niepełnosprawnych. Niech pan mi uwierzy na wsiach oni też są i czekają na umożliwienie im swobodnego bez łaski sąsiadów dojazdu choćby do lekarza w mieście. Tak więc panie Opłatek pomagajmy a nie przeszkadzajmy.

  • Puchacz - niezalogowany 2019-04-15 15:34:03

    Tylko zamiast wydawać bilety w PKS to brali kierowcy kasę i tak się to rozwala. Nie wspomnę o spuszczaniu ropy.

  • gość 2019-04-15 18:00:35

    Prawda jest taka,że 1989 roku cały czas gminą Okonek rządziła postkomuna aż do tej pory.Oni słuchali towarzysza Balcerowicza,który głosił,należy zlikwidować PKS,PGR,SKR,Stocznie czy kopalnie oraz Polskę.Dziś właśnie gmina Okonek,jest najbiedniejsza Wielkopolskiej z własnej winy.

  • gość 2019-04-16 18:14:34

    Dlaczego ten Opłatek,manipuluje i podżega ludzi na wioskach,przeciw PIS.Opłatek pisz prawdę a ty jak z tej gadzinówki żydowskiej antypolskiej"Gazety Wyborczej".

Dodajesz jako: |
Reklama

 

Ogłoszenia PREMIUM

Tłumaczenia przysięgłe, każdy

Przyjmuję do tłumaczenia każdy dokument w dowolnym języku, oferuję przystępne terminy realizacji oraz przystępne ceny. Zapraszam.


Zobacz ogłoszenie

Nauczyciel Języka Angielskiego

Centrum Helen Doron w Złotowie poszukuje nauczyciela języka angielskiego. Znasz biegle angielski, lubisz pracę z dziećmi? Aplikuj. CV ze zdjęciem..


Zobacz ogłoszenie

Kupię Mieszkanie Bezczynszowe

Młode małżeństwo kupi mieszkanie w Złotowie! może być do remontu, min.3-pokojowe. Bezpośrednio!


Zobacz ogłoszenie

Mechanika pojazdowa -sprzedaż

Mechanika-Sprzedaż i wymiana opon olejów silnikowych i przekładniowych filtrów kasowanie wskaźników inspekcji świec zapłonowych i żarowych,..


Zobacz ogłoszenie
Reklama


 Reklama


25 maja 2018 roku weszło w życie Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z 27 kwietnia 2016 roku tzw. RODO. Nowe prawo nakłada na nas obowiązek uzyskania Twojej zgody na przetwarzanie przez nas danych osobowych w plikach cookies

Oświadczam, iż zapoznałem sie z Polityką prywatności i zgadzam się na zapisywanie i przechowywanie w mojej przeglądarce internetowej tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie zaszyfrowanych w nich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania z innych stron internetowych, serwisów oraz parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez zlotowskie.pl, oraz ZAUFANYCH PARTNERÓW.

Administratorzy danych / Podmioty którym powierzenie przetwarzania powierzono

Angelika Leszczyńska, Mariusz Leszczyński “Leszczyńscy” S. C. z siedzibą w Złotów 77 – 400, Wojska Polskiego 2

Cele przetwarzania danych

1.marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
2.świadczenie usług drogą elektroniczną
3.dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
4.wykrywanie botów i nadużyć w usługach
5.pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)


Podstawy prawne przetwarzania danych


1.marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
2.świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
3.pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych


Odbiorcy danych

Podmioty przetwarzające dane na zlecenie administratora danych, w tym podmioty ZAUFANI PARTNERZY, agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych. Inne prawa osoby, której dane dotyczą.

Informacje dodatkowe

Więcej o zasadach przetwarzania danych w "Polityce prywatności"