Podłączam ludzi do prądu

Podgląda ludzi i stara się muzycznie robić im dobrze. Nie kradnie, ale uczy, że bawić się można nie tylko do disco polo. Stanisław Babiak, czyli DJ Stanley zaprasza na parkiet

Póki muzyka w duszy gra, póty Stanisław dzieli się nią z innymi (fot. Sławomir Świetlik)
Póki muzyka w duszy gra, póty Stanisław dzieli się nią z innymi (fot. Sławomir Świetlik)

Jakie imprezy lubisz najbardziej?

Radosne eventy, świętowanie. Jestem też konferansjerem, nagłaśniam przemowy, wesela, rocznice, zabawy. Jestem radosnym człowiekiem i staram się tę pozytywną energię ludziom oddawać.

Masz swój patent na „gadanie”? Dobry dj wie, co i kiedy powiedzieć, by poderwać ludzi do zabawy.

Nie ma czegoś takiego. Gdyby był patent, to wszyscy byliby tacy sami, sztampowi. Dla każdego towarzystwa trzeba znaleźć inny język. Potrzeba wyczucia, by nie wyjść z czymś nieodpowiednim.

Masz na myśli sprośne żarty? Czasami można je usłyszeć np. podczas wesel.

Tego się wystrzegam. Wiem, że zespoły starej daty mają żarty czy konkursy niezbyt wysokich lotów, ale ja staram się zmienić spojrzenie na profesję, którą wykonuję. Chcę mieć smak i staram się nigdy niczego żenującego nie mówić.

Masz tendencję do zagłuszania muzyki? Czasem prezenterzy chcą grać na imprezie pierwsze skrzypce, potrafią być denerwujący.

Wzorcami są dla mnie ludzie z wyczuciem, tacy jak Marek Sierocki czy Hirek Wrona. Staram się mówić tak, by nie być najważniejszym. Robię to wtedy, gdy w utworze nie brzmią słowa piosenki. Tu wychodzi znajomość utworów, wiem, kiedy jest samo tło muzyczne. Poza tym w tyle głowy cały czas mam myśl: nie mów za dużo.

Czyli nie kradniesz show?...

To tylko fragment artykułu (pozostało 10923 znaków). Aby czytać dalej ...

Subskrypcja na portalu

Zyskaj już dziś pełnie możliwości jakie oferuje nasz portal.

Wykup subskrypcję

Już dziś zyskaj pełnie możliwości jakie oferuje nasz portal.

Subskrypcja na portalu