Posadzą drzewa – będzie protest [SONDA]

Radny wyraził sprzeciw akcji sadzenia drzew na ulicach osiedla przy Zamkowej. - Mądrość polega na tym, że trzeba z ludźmi rozmawiać, panie burmistrzu – upomniał Adama Pulita, który słowo „konsultacje” uczynił przecież jednym z kluczowych swojej kadencji

W ubiegły poniedziałek rano mieszkańcy oraz radny Roman Głyżewski spotkali się na ulicy Kwidzyniaków z delegacją pracowników urzędu miejskiego, której przewodził burmistrz
W ubiegły poniedziałek rano mieszkańcy oraz radny Roman Głyżewski spotkali się na ulicy Kwidzyniaków z delegacją pracowników urzędu miejskiego, której przewodził burmistrz

Czytasz tekst premium udostępniony specjalnie dla Ciebie.
Zostań stałym Czytelnikiem portalu


Roman Głyżewski odniósł się do pomysłu posadzenia stu pięćdziesięciu lip w ramach inauguracji tegorocznej edycji Euro Eco Festiwalu. Drzewa mają być posadzone przy ulicach Teofila Kokowskiego, Kwidzyniaków, Jana Rożeńskiego i Antoniego Jaśka. Radny przyznał, że zaskoczyła go informacja o tym, że drzewa mają być posadzone przy osiedlowych ulicach. Wąskich, ze zwartą zabudową, wymagających, jego zdaniem, inwestycji, a nie drzew, które ograniczą w przyszłości te inwestycyjne możliwości. Na ostatniej sesji radny poinformował, że to nie tylko jego pogląd. Rozmawiał z kilkunastoma mieszkańcami, którzy mają w pełni go podzielać.

150 lip?

– radny podkreślał, że po latach drzewa te będą miały okazałe rozmiary.

To nie jest jakieś małe drzewko…

– uświadamiał burmistrza.

Zabrakło rozmowy

Zwracając się do Adama Pulita mówił również:

Mądrość polega na tym, że trzeba z ludźmi rozmawiać, panie burmistrzu. I tutaj tego brakowało

– ocenił sytuację, przyznając, że sam dowiedział się o inicjatywie w ostatniej chwili, stąd rozpytał w sprawie okolicznych mieszkańców. Do posadzenia drzew zostało kilka tygodni, dlatego radny pytał ich o zdanie i, jak przekonywał na sesji, kilkanaście osób, z którymi do tej pory rozmawiał, w pełni podziela jego pogląd.

Każdy
jest w wielkim szoku, że ma być tutaj robione coś takiego

– mówił w trakcie sesji. Nie zmienia tego fakt, że miasto pozyskało na tę inicjatywę dotację w wysokości 20 tys. zł z Urzędu Marszałkowskiego Województwa Wielkopolskiego w Poznaniu. Radny zdaje się mówić: sadzić – tak, ale tam, gdzie jest to rozsądne.

Zabrakło tej rozmowy

– narzekał. Roman Głyżewski dodał, że w pierwszej kolejno–ści drogi te powinny być porządnie odwodnione, w miarę możliwości doinwestowane w infrastrukturę. Zieleń powinna być, jego zdaniem, ostatnim etapem  zagospodarowania przestrzeni tych dróg, ale taka, która rozmiarami będzie pasować do wąskich, osiedlowych ulic.

Tam praktycznie nie ma miejsca na te drzewa

– mówiąc o lipach radny przekonywał, że w przyszłości będzie z nimi tylko  problem.

Jeżeli rzeczywiście będzie tam posadzonych 150 lip, biorę kartkę, piszę petycję, przechodzę wszystkie posesje

– zapowiedział oficjalny protest. Roman Głyżewski nie był w swojej opinii osamotniony. Na sesji poparła go radna Anna Rogut. – Drzewa potrzebują przestrzeni – jej zdaniem powinny być sadzone tylko tam, gdzie nie przeszkadzają mieszkańcom.

Przy niewielkich drogach, w środku miasta, na osiedlu, nie wiem, czy ci mieszkańcy będą zadowoleni.

Nie spodziewałem się

Burmistrz nie krył zaskoczenia wypowiedziami radnych. Ocenił, że w pasach drogowych tych ulic jest miejsce na drzewa, a inicjatywa, realizowana od pewnego czasu w ramach akcji „Miejska Fabryka Czystego Powietrza” wpisuje się w wizerunek miasta, którego walorem jest zieleń. Adam Pulit dodał, że miasto po raz pierwszy dostało dotację na takie przedsięwzięcie.

Nie spodziewałemsię takiego protestu

– nie krył zaskoczenia, że inicjatywa natrafia na opór.

Co nie znaczy, że nie otworzymy dyskusji (…). Znajdziemy kompromis

– zadeklarował wolę spotkania na miejscu i przedyskutowania tematu.

Zgadza się, najlepiej byłoby zrobić to na końcowym etapie, po realizacji inwestycji, ale też nie możemy czekać

– burmistrz przekonywał, że powietrze na osiedlach ma dwu–, a nawet trzykrotnie
przekroczone wskaźniki pyłów zawieszonych. Podkreślił, że trudno dzisiaj przewidzieć, kiedy będą realizowane inwestycje drogowe na tych ulicach.

Właśnie takimi filtrami jak zieleń będziemy to eliminować

– mówił o zasadności działania już dzisiaj. Skomentował też przestrogę radnego o proteście:

Ja też mogę zebrać czternaście podpisów zwolenników, zależy jak się pytać, ale nie zamierzam tą drogą z panem rywalizować.

Burmistrz zapewnił, że będzie dążył do wypracowania porozumienia, jak dodał, konsultacje są tym, co wyróżnia jego kadencję.

Jestem za tym, żeby
w tym czynnie uczestniczyli, byli przekonani do tych nasadzeń i własnoręcznie je wykonali

– mówił o mieszkańcach. Deklarując wolę rozmów burmistrz jeszcze jedno mógł mieć w pamięci: fakt, że kilka miesięcy temu to Roman Głyżewski zapoczątkował protest dotyczący budowy domu wielorodzinnego na osiedlu. Znaczy to, że gdy radny mówi o proteście, nie rzuca słów na wiatr. Na marginesie – sprawa domu jest rozstrzygana przez Samorządowe Kolegium Odwoławcze, gdzie mieszkańcy odwołali się w odpowiedzi na decyzję Adama Pulita.

W ubiegły poniedziałek rano mieszkańcy oraz radny Roman Głyżewski spotkali się na ulicy Kwidzyniaków z delegacją pracowników urzędu miejskiego, której przewodził burmistrz. Ustalono, że do mieszkańców ulic, przy których miały być sadzone lipy trafią ankiety w tej sprawie. O tym czy drzewa będą posadzone, czy jednak nie, zdecydować ma wola większości.

W kolejnych dniach mieszkańcy wcale nie czekali na dostarczenie ankiet, tylko sami podpisali się pod petycją w tej sprawie wyrażającej sprzeciw sadzeniu drzew – szerzej informujemy w dzisiejszym wydaniu Aktualności Lokalnych.

Już dziś zyskaj pełnie możliwości jakie oferuje nasz portal.

Subskrypcja na portalu