"Przepraszam" po dwóch latach. Przeprosiny i rezygnacja Janusza Siwaka

Skargi, dyskusje, kłótnie, pisma do wojewody – dwa lata trwały formalne przepychanki zanim sprawę skargi na Janusza Siwaka rozwiązano w najprostszy sposób

Janusz Siwak przyznał się do błędu i przeprosił Ryszarda Króla
Janusz Siwak przyznał się do błędu i przeprosił Ryszarda Króla

Czytasz tekst premium, który został udostępniony dla wszystkich Czytelników portalu.
Zostań stałym Czytelnikiem.

Zaloguj się i subskrybuj wszystkie treści portalu.


5 maja 2016 r. Ryszard Król został wyproszony z posiedzenia komisji rewizyjnej przez jej przewodniczącego Janusza Siwaka. Radny uważał, że został potraktowany niezgodnie z prawem i w związku z tym złożył skargę na przewodniczącego komisji. Ten jednak przez długi czas stał na stanowisku, że było to posiedzenie kontrolne, na którym osoby spoza komisji nie miały prawa być i podkreślał, że nie ma sobie nic do zarzucenia. Sprawa skargi przez długi czas zajmowała radę. Strony wymieniały pisma, pisały do wojewody, przytaczały różne argumenty prawne, powołano specjalną komisję do rozpatrzenia skargi, a mimo to rada miejska nie była w stanie wypracować jednolitego stanowiska.

Speckomisja

Ktoś kiedyś powiedział, że komisja to grupa ludzi nieprzygotowanych, powołana przez niekompetentnych do wykonania zadań niepotrzebnych. To zdanie można odnieść także do niniejszego przypadku. W toku dotychczasowej dyskusji i wymiany pism padło już tyle argumentów i sprawę opisano tak dokładnie, że trudno się było spodziewać, aby komisja odkryła coś nowego. Zgodnie jednak z rozstrzygnięciem nadzorczym wojewody skargą miała się zająć rada, więc ustalono, że spośród radnych powoła się komisję, która wypracuje stanowisko, które potem zostanie poddane pod głosowanie. Sęk w tym, że większość radnych już od początku zwracała uwagę, że zarzuty, które pojawiły się w skardze Ryszarda Króla, dotyczą zagadnień prawnych, na których oni się nie znają i widać to było także podczas prac komisji, w której skład weszli: Agnieszka Kazberuk jako przewodnicząca, Łukasz Cyruk, Jolanta Łatka, Zofia Pawłowska i Krzysztof Nagórski. Uchwała stanowiąca podsumowanie prac tego zespołu została napisana w oparciu o opinię współpracującego z urzędem radcy prawnego Waldemara Kosowickiego. Gdy dokument trafił pod obrady całej rady okazało się, że zastrzeżenia do jego treści i pracy komisji w ogóle mają nie tylko dotychczasowi sprzymierzeńcy Ryszarda Króla w tej sprawie, ale także część pozostałych radnych.

Zdanie odrębne

Za kompromitację sposobu działania komisji uznano przede wszystkim fakt, iż nie wysłuchała ona wyjaśnień Ryszarda Króla. Radny, którego dotyczy sprawa i który złożył skargę, przychodził na posiedzenia komisji i kilkakrotnie wnioskował o to, aby go wysłuchać, lecz przewodnicząca konsekwentnie mu odmawiała i, zgodnie z wolą większości członków komisji, uznała, że radny swoje racje wyłuszczył już na piśmie i nie ma potrzeby dopytywania go o cokolwiek. Podczas dyskusji na wspólnym posiedzeniu komisji rady wskazywano jednak, że skoro przed speckomisją mógł wypowiedzieć się Janusz Siwak, to powinno się wysłuchać także i drugiej strony.

To jest normalne, że jak jest spór, to wysłuchuje się dwóch stron

– mówił Bogdan Osiński, a podobne opinie wyrażali także Krzysztof Nagórski, Michał Kruszyński, Piotr Kurzyna i Grzegorz Hundt. Zastrzeżenia miano także do samej treści projektu uchwały, który stwierdzał, że w sprawie ograniczenia dostępu do informacji publicznej skarga powinna zostać rozpatrzona przez sąd administracyjny, zaś w zakresie prawidłowości organizacji prac komisji skarga została uznana za niezasadną. W uzasadnieniu powoływano się m.in. na wynikające ze statutu rady prawo przewodniczącego komisji do zapraszania gości, a więc ustalania grona osób mogących uczestniczyć w jej pracach, choć z drugiej strony wskazywano także na konieczność poprawienia statutu w zakresie dotyczącym organizacji prac komisji rewizyjnej. Z taką uchwałą nie chciał się zgodzić m.in. członek doraźnej komisji Krzysztof Nagórski, który przedstawił radnym 12–stronicowe zdanie odrębne w tej kwestii. Wzywał w nim do odrzucenia uchwały i rzeczowej analizy dokumentów dotyczących sprawy, czego, jego zdaniem, komisja nie dokonała. Radny wskazywał też m.in. na to, że nie można powoływać się na postanowienia statutu, jeśli nie są one zgodne z prawami wyższej rangi, zapisanymi w ustawach i konstytucji. Podobnego zdania był zresztą przewodniczący rady miejskiej.

Co zrobił prawnik z tym uzasadnieniem? Napisał bełkot prawniczy niezgodny z prawem. Nie zagłosuję za czymś takim, bo to jest bubel prawny, a ja nie chcę do tego przyłożyć ręki

– Piotr Kurzyna uważa, że radnego Króla wyproszono z posiedzenia komisji rewizyjnej przedwcześnie, gdyż czynności kontrolne związane z ochroną danych osobowych były zaplanowane w dalszym punkcie porządku prac komisji rewizyjnej.

Jeszcze raz powiem: to było posiedzenie kontrolne. To było planowane przez radę posiedzenie kontrolne

– Janusz Siwak jak mantrę powtarzał jednak, że w związku z kontrolnymi uprawnieniami prowadzonej przez niego komisji miał prawo wyprosić radnego, nie będącego jej członkiem.

Drodzy państwo. Moim zdaniem ten argument, że to było spotkanie kontrolne, to tylko wymówka. To jest jedyna wymówka, jaką się pan przewodniczący komisji rewizyjnej broni. Bez wątpienia zostały ograniczone chociażby prawa konstytucyjne Ryszarda Króla. (…) Wiem, że może nie jest to bardzo poważna sprawa, ale nie możemy sobie na to pozwolić, pomimo sympatii czy też jej braku, żeby się tak traktować. Powinniśmy stać na straży prawa

– argumentował z kolei Michał Kruszyński.

Magia Świąt

Mimo wielu zastrzeżeń projekt uchwały miał zostać poddany pod głosowanie podczas sesji rady miejskiej. Zanim jednak do tego doszło, do pojednania wezwał jeszcze Adam Dzbuk, który uważał, że choć rada nie jest w stanie rozstrzygnąć tej kwestii, to nie powinno się doprowadzić do tego, aby spór trafił przed sąd i apelował do Ryszarda Króla oraz Janusza Siwaka, aby w obliczu nadchodzących świąt wielkanocnych pogodzili się.

Tak nawiasem mówiąc, kolego, gdyby tak drugi raz było, to by pan to znowu uczynił?

– zapytał się w końcu radnego Siwaka.

Nie uczyniłbym tego. Wiem, że błąd popełniłem. Dlatego powtórzę to, co już wcześniej sugerowałem, że jestem w stanie przeprosić

– przewodniczący komisji rewizyjnej, który przez dwa lata powtarzał, że nie popełnił błędu, zmienił zdanie i wyraził skruchę. Janusz Siwak kilkakrotnie powtórzył jeszcze, że może przeprosić Ryszarda Króla pod warunkiem, że ten wycofa skargę przeciwko niemu.

Panowie, podajcie sobie ręce. Życie jest zbyt piękne, żeby się takimi głupotami zajmować

– zachęcał dalej Adam Dzbuk. Czując, że mediacja może się powieść przewodniczący rady zarządził przerwę w obradach. Początkowo sceptyczny wobec propozycji przeprosin Ryszard Król udał się z Januszem Siwakiem i Adamem Dzbukiem na stronę. Po dłuższej rozmowie podali sobie ręce i powrócili na salę. Po wznowieniu obrad wstał i głos zabrał Janusz Siwak.

Po pierwsze: rezygnuję z członkostwa w komisji rewizyjnej. Złożę to na piśmie i przepraszam radnego Ryszarda Króla w obliczu całej rady i zaproszonych gości za to, że wyprosiłem go z posiedzenia komisji rewizyjnej

– po tej deklaracji radny otrzymał brawa i jeszcze raz, tym razem oficjalnie, uścisnął dłoń z Ryszardem Królem, który następnie oznajmił, że skargę wycofuje.

Tak się powinny kończyć wszystkie spory. Gratuluję i ogromnie się cieszę

– podsumował uradowany Adam Dzbuk.
W ten oto sposób po dwóch latach zakończyła się sprawa skargi z 2016 r.

Już dziś zyskaj pełnie możliwości jakie oferuje nasz portal.

Subskrypcja na portalu