Rozmowa z żywiołową siostrą Piotrą stąpającą twardo przez życie nie tylko o pracy w hospicjum

- Raz miałam taką sytuację, że dziecko tonęło. W ogóle nie patrzyłam, że jestem w habicie - po prostu wskoczyłam, żeby je uratować. Nie miałam już czasu na rozbieranie, to były setne sekundy. Umiem bardzo dobrze pływać, w końcu jestem urodzona nad morzem. Najlepsze było to, że ze mną szli znajomi i też się nie zorientowali, o co chodzi. Nagle ja wychodzę z wody i dzieciaka wynoszę – mówi siostra Piotra, szefowa złotowskiego Hospicjum im. św. Elżbiety

Jest mi dobrze tak jak jest. Nie wyobrażam sobie, gdybym miała zostawić hospicjum, moich chorych
Jest mi dobrze tak jak jest. Nie wyobrażam sobie, gdybym miała zostawić hospicjum, moich chorych

Kiedy Siostra odkryła w sobie powołanie?

Właściwie dopiero jako nastolatka. Był czas matury, zastanawiania się nad swoim życiem - wtedy odkryłam w sobie powołanie. Tak naprawdę zawsze uważałam, że moim powołaniem jest mieć rodzinę, gromadkę dzieci, fajnego chłopaka - takie miałam marzenie, jak każda dziewczyna. I gdy przyszło powołanie, poczułam, że jedna rodzina to za mało. Tej miłości mam tyle do rozdawania, że chciałabym służyć innym.

Jak na Siostry powołanie zareagowała rodzina?

To był trudny czas, bo nie wiedziałam o tym, że mój tata jest chory na nowotwór. Cała rodzina wiedziała, a że ja byłam najmłodsza (mimo że już miałam 19 lat) to pewnych rzeczy mi oszczędzali. Powiedziałam rodzicom na Gwiazdkę. Wiedziałam, że jeśli wstąpię do klasztoru to będzie moja ostatnia Gwiazdka z rodziną. Taki sobie wybrałam podniosły moment: Boże Narodzenie, wszyscy przy stole, powiedziałam rodzicom i... z Bożego Narodzenia zrobiła się stypa. Był smutek i żal: co ja sobie wymyśliłam itd. Tata zmarł 3 miesiące po Gwiazdce, więc to była naprawdę dla niego i dla mnie w domu ostatnia wigilia. Rodzina pogodziła się z moją decyzją, chociaż zdziwienie było spore, bo nikt się nie spodziewał - po prostu mnie było wszędzie pełno.

Co trzeba przejść, aby zostać zakonnicą?

Gdy się wstępuje do klasztoru jest rok formacji i takiego rozpoznania, czy się nadaję, czy nie, czy przełożeni widzą we mnie materiał na zakonnicę i sądzą, że poradzę sobie w życiu zakonnym. Normalnie są zajęcia: teologia, etyka, wszystko, co przyda się w życiu, a też pomoże w jakiś sposób rozpoznać przełożonym, czy się dziewczyna nadaje do klasztoru. Później (przynajmniej w moim zgromadzeniu tak jest) pytają cię o wolę. Czy chcesz? Nie, że jesteś przymuszona. Nie musisz. Jest wolna wola i w każdym momencie każda z nas może zmienić zdanie, możesz powiedzieć: „Dziękuję, to nie moja bajka. Wracam do domu”.


Pozostało jeszcze 86% tekstu
Zaloguj się i zostań stałym Czytelnikiem

...

To tylko fragment artykułu (pozostało 16739 znaków). Aby czytać dalej ...

Subskrypcja na portalu

Zyskaj już dziś pełnie możliwości jakie oferuje nasz portal.

Wykup subskrypcję

Już dziś zyskaj pełnie możliwości jakie oferuje nasz portal.

Subskrypcja na portalu