:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
  26°C lekkie zachmurzenie

Sołtys nad sołtysami

Wywiad, Sołtys sołtysami - zdjęcie, fotografia

Jarosław Maciejewski został wybrany prezesem Stowarzyszenia Sołtysów Województwa Wielkopolskiego. W rozmowie z nami opowiada o planach z tym związanych oraz o pracy sołtysa

Jak doszło do tego, że został Pan wybrany prezesem wojewódzkiego stowarzyszenia?

W 2012 r. przystąpiliśmy do Stowarzyszenia Sołtysów Województwa Wielkopolskiego jako gminne koło, a jako że podobnie uczyniono w 5 innych gminach powiatu, więc mogliśmy utworzyć radę powiatową. W 2015 r. zostałem wybrany członkiem Zarządu wojewódzkiego stowarzyszenia. Teraz, przed walnym zgromadzeniem delegatów, byłem już typowany przez zarząd na nowego prezesa. Dlaczego? Bo obecna pani prezes chciała to przekazać komuś innemu. Dla mnie nie było to problemem. Mobilność i komunikowanie się z ludźmi to dla mnie codzienność, więc przyjąłem propozycję. Jednak nie było to takie proste, bo na walnym okazało się, że mam kontrkandydata. Wybrany zostałem niewielką przewagą 46:44, a więc wygrana o włos.

Można więc powiedzieć, że nastąpiła zmiana pokoleniowa.

Trzeba też sobie zdać sprawę, że na terenie województwa funkcjonuje jeszcze jedno stowarzyszenie sołtysów i te nasze stowarzyszenia są mylone. My jesteśmy Stowarzyszeniem Sołtysów Województwa Wielkopolskiego z siedzibą w Miłosławiu. Obecnie mamy 1800 członków, ale jak analizowaliśmy to ostatnio to niestety aktywność niektórych kół znacząco osłabła. Głównie ze względu na zmianę pokoleniową - wielu działaczy odeszło na emerytury. Potrzebny jest od czasu do czasu dopływ tzw. świeżej krwi. Zresztą też uważam, że np. sołtysem nie można być 40 lat, bo wtedy człowiek staje się tylko figurą. Owszem, wszyscy będą go darzyli szacunkiem, ale nie o to chodzi.

Pan też ma już niezły staż jako sołtys.

Tak, jestem sołtysem już trzecią kadencję i to jest w tej chwili 10 lat mojego wypełniania funkcji sołtysa. W Rudnej mieszkam od 30 lat i czuję się z tą społecznością związany.

Jaka jest Pana wizja stowarzyszenia?[[pay]]

Stowarzyszenie jako organizacja lokalna będzie nakierowane na budowanie swojego środowiska i jego bliskiego otoczenia. Obejmujemy niemal całą Wielkopolskę, więc problemem jest połączenie interesów tych wszystkich sołtysów. Jesteśmy zobowiązani reprezentować problemy i zadania typowo sołeckie. Fundusz sołecki w 2009 r. to nic więcej jak wynik zabiegów różnych grup pod kierunkiem Krajowego Stowarzyszenia Sołtysów. Wcale niełatwo jest się z nim zmierzyć. Pozornie prosta i przyjemna sprawa potrafi skłócić wieś, a nie zawsze też zdajemy sobie sprawę, na co można wydać te pieniądze. Właśnie temu służy stowarzyszenie: spotykamy się na różnego rodzaju konferencjach, spotkaniach integracyjnych, gdzie wymieniamy poglądy, spostrzeżenia. Prezes na szczeblu wojewódzkim nie jest od tego, aby ingerować w sprawy kół gminnych i rad powiatowych, ale żeby wspierać ich działania i to właśnie staram się przekazać koleżankom i kolegom z naszego stowarzyszenia.

W tej chwili w gminach w ramach funduszu sołeckiego dużo inwestuje się w drogi i chodniki, choć te pieniądze to raczej zachęta czy sygnał dla władz gmin, aby dołożyła do tego dużo większe pieniądze.

Dobrego tematu pan dotknął. Jak wiemy drogi są podzielone na różne kategorie. Wielu ludzi tego nie rozumie. Jednym z naszych celów, w części za inspiracją naszego wójta gminy Złotów Piotra Lacha, jest to, że staramy się lobbować za poprawkami w ustawie, żeby może fundusz nie ograniczał się tylko do obszaru zadań własnych gminy, ale obszaru wsi w sensie terytorialnym, tak aby można było np. partycypować w inwestycjach na drogach powiatowych. Moja wioska jest takim przykładem. Przebiega przez nią droga powiatowa. Bodajże w 2012 r. postanowiliśmy, że przeznaczymy część funduszu sołeckiego na budowę chodnika. Podejmując uchwałę na tej sali byliśmy przekonani, że tak można. Dopiero w urzędzie gminy zwróciłem uwagę, że przecież chodnik będzie  mieścił się w pasie drogowym zarządzanym przez starostwo powiatowe. Niestety nie można było tych pieniędzy na to przeznaczyć, chociaż była to dla nas bardzo ważna inwestycja.

Fundusz sołecki przez oddanie pewnych środków do dyspozycji mieszkańców bywa porównywany często do działających w miastach budżetów obywatelskich.

Fundusz sołecki ma dużo bardziej stabilne podstawy. W ogóle zamysł funduszu był jeszcze inny. Miał przede wszystkim przynosić aktywizację i integrację. Nasza wieś jest niesamowitym przykładem zaangażowania środowiska lokalnego w realizację zadań publicznych. M.in. ta sala. Tutaj przepracowanych było prawie 300 godzin społecznie. Koronnym przykładem będzie kaplica. Tam zapisano 1280 godzin pracy ludzi, mieszkańców tej wsi. Jest jeszcze parę innych rzeczy, o których w ten sposób możemy mówić. Czasami bywa tak, że zebranie wiejskie podejmuje uchwałę o realizacji wytypowanego zadania w ramach FS i pozostawia się je wójtowi do zrealizowania. Nie o to w tym wszystkim chodzi. Tak działa właśnie budżet obywatelski, a fundusz sołecki ma zupełnie inne zadanie. Uchwalając zadania powinniśmy zaznaczyć, czy przewidujemy udział prac społecznych. Ważne, żebyśmy sobie zdawali sprawę, co dane środowisko jest w stanie zrobić samodzielnie. Trzeba też pamiętać, że dobra realizacja zadań w ramach FS, to szansa dla urzędu gminy na częściowy zwrot pieniędzy z budżetu centralnego. Jeżeli zaangażowaliśmy 400 tys., nie licząc pracy lokalnych środowisk, mówimy tylko o pieniądzach z budżetu gminy wydzielonych na realizację zadań z FS, to urząd może otrzymać ok. 1/3 tej wartości jako refundację poniesionych nakładów, a więc przeszło 100 tys zł. Myślę, że to opłacalne, takiego zwrotu z inwestycji nie ma nawet przy dobrych obligacjach.

Mimo wszystko słabo jest z tą aktywnością. Na zebrania przychodzi mało ludzi. Podobnie było przy tworzeniu strategii sołeckich, który to proces Pan wspierał jako moderator.

Jeżeli mówimy o budowaniu sołeckiej strategii rozwoju to tworzyłem je na terenie gmin Gniezno, Szamotuły, Połajewo, Gołańcz, Białośliwie, Krajenka i w naszej gminie. Z frekwencją bywa różnie. Zwróćmy uwagę, że mieszkańcy przychodzą na zebrania przede wszystkim gdy mają pretensje, a jeżeli wszystko dla nich się dzieje ok, to nie wykazują zaangażowania. Żyjemy w XXI wieku i odpowiedzmy sobie na jedną rzecz: czy my mamy czas? To jest największy problem. Część mieszkańców wsi jest za granicą, w poszukiwaniu pracy, może łatwiejszego życia, to drugi problem. Ale spotykam się też we wsiach, które mają 2-3 tys. mieszkańców i tam też przychodzi ich na zebranie 30. To jest raptem jeden procent!

W związku z brakiem czasu ludzie wolą wybrać raz na cztery lata wójta, sołtysa, radnego i niech oni robią. Z tym, że chętnych do zostania sołtysem często brakuje. Jeśli już to woli się startować na radnego.

Może trzeba byłoby spojrzeć na to w ten sposób, że nie ma wielu chętnych do pełnienia funkcji sołtysa, uważam że sołtys ma więcej obowiązków. A ile obowiązków spoczywa na radnym? W naszej gminie te funkcje są często łączone. Tak zostało przyjęte, nie zabrania tego prawo, więc nie ma co się nad tym rozwodzić. Mandat radnego to też jest prestiż społeczny. Sołtys nie jest tak postrzegany, bardziej widzimy go jako człowieka, który realizuje zadania, rozwiązuje lokalne problemy, a radny to osoba, która w jakimś stopniu sprawuje lokalną władzę uchwałodawczą.

Więcej obowiązków sołtysa wynika z jakichś zwyczajów czy praktyk przyjętych w danych wsiach niż z przepisów, według których właściwie sołtys odpowiedzialny jest za zbieranie podatków i organizację zebrań wiejskich.

W naszej gminie rzeczywiście sołtysi są zobowiązani do poboru podatków. Jak jeżdżę po Wielkopolsce to jesteśmy jedną z niewielu gmin, gdzie to jeszcze funkcjonuje. Mamy XXI w. i przesył internetowy pieniędzy to jest rzecz normalna. Pewnie to też wynika z tego, że jesteśmy w jakimś stopniu ograniczeni komunikacyjnie. Są dwa autobusy rano, a powrót jest dopiero po południu, jak dzieciaki ze szkół wracają. Po drugie bilety też nie są tanie. Aktualnie wprost zapisane obowiązki to są te, które pan wymienił: przygotowanie zebrania wiejskiego, pobór podatku, fundusz sołecki, którego wykonanie także w dużej mierze spoczywa na sołtysie. To nie wszystko, bo mieszkańcy często zgłaszają się do nas z różnymi problemami, nawet relacji sąsiedzkich, również bezpańskich psów.

Czy sołtys jest w ogóle potrzebny? Nie jest to funkcja archaiczna?

Myślę, że funkcja sołtysa jest bezwzględnie potrzebna. Zapomnieliśmy jeszcze o wartościach tożsamościowych i reprezentacyjnych. Dożynki, organizacja imprez lokalnych. Reprezentacja interesu lokalnego. Mój wcześniejszy poprzednik w Rudnej mawiał, że sołtys w dawnych latach był od tego, żeby zadbać o drogi, zebrać podatki i wydawać dokumenty potwierdzające pochodzenie zwierzęcia. Kiedy ja w 2007 r. zostałem sołtysem nadchodził czas odnowy wsi polskiej. Zaczęto zakładać stowarzyszenia, realizować lokalne projekty, aktywizować środowisko i tutaj jest rola sołtysa, aby umiejętnie tym środowiskiem kierować, delegować zadania. Musi być m.in. negocjatorem i animatorem. W mojej ocenie ta rola sołtysa stała się jeszcze bardziej ważna w środowisku lokalnym. Spotykając się z sołtysami, którzy są nimi od 30-40 lat, często słyszę, że mówię dla nich niezrozumiale. Świadczy to o tym, że prezentujemy dwa różne modele bycia sołtysem.

Radni zostają sołtysami, ale wielu sołtysów też kandyduje na radnych? To naturalny dalszy krok?

To zależy od punktu widzenia. Ja też doświadczyłem bycia radnym przez jedną kadencję.

Chciał być Pan kolejną.

Tak jest i niestety nie powiodło się. To było moje trzecie podejście w ubieganiu się o mandat radnego gminy i zawsze powtarzam, że do trzech razy sztuka i starczy. Przed wyborami samorządowymi(do rady gminy) w 2014 roku wprowadzono okręgi jednomandatowe i w trakcie wydzielania tych okręgów w niektórych przypadkach łączono wsie różnej wielkości. Przykład z mojego podwórka: Kleszczyna z ok. 440 mieszkańcami i Rudna z ok. 220 osobami uprawnionymi do głosowania. Cóż poradzimy, tak zostało to uchwalone, trzeba się z tym pogodzić. A wyborcy naszego okręgu tak zdecydowali. W mojej ocenie starałem się zawsze realizować interes społeczny, nigdy swój, aczkolwiek różnie to bywało odbierane. Słyszałem też taką opinię, że w małych środowiskach trudno jest znaleźć ludzi, z których jeden chciałby pełnić mandat radnego, a drugi funkcję sołtysa. A jeszcze czasami podchodzi się do tego w ten sposób, że skoro już jesteś sołtysem, to bądź też radnym, tym bardziej w okręgach jednomandatowych, gdzie okręg wyborczy obejmuje tylko tą jedną wieś.

Jak układa się Pana współpraca z radnym Bulawą, z którym rywalizowaliście w wyborach?

Z kolegą Bulawą spotykamy się na spotkaniach sołtysów i to tyle. Radny naszego okręgu był tylko na pierwszym zebraniu wiejskim po wyborach.

[[/pay]]


Sołtys nad sołtysami komentarze opinie

  • Alice - niezalogowany 2017-11-15 23:40:29

    No to teraz pan sołtys poczuje sie w końcu doceniony

  • Marian Pierdoła - niezalogowany 2017-11-15 17:45:45

    GratutejszyN

  • Obywatel - niezalogowany 2017-11-14 20:44:05

    Gratulacje Jarku

Dodajesz jako: Zaloguj się