Strasznie mnie to bieganie wciągnęło

Justyna Ławniczak - matka, żona, farmaceutka... najlepsza z kobiet w Biegu Spartakusa: - Wszystko można pogodzić, to kwestia organizacji czasu - mówi

(fot. K. Sarbaczewska)
(fot. K. Sarbaczewska)

Biegasz we wsi Zakrzewo. Ludzie patrzą i...

Kiedyś przychodzili do apteki, którą prowadzimy z mężem i pierwsze co mówili, że nie muszę się odchudzać, że dobrze wyglądam. Tłumaczyłam im, że biegam bo lubię, że trenuję. Patrzyli na mnie z politowaniem. Ale to było kiedyś, teraz przychodzą i pytają o zajęte miejsca, gdzie będę startowała. Przyznam, że to miłe.

A Ty biegasz coraz szybciej i szybciej. Zwycięstwo w Biegu Spartakusa w Bornem Sulinowie musiało sprawić Ci dużą satysfakcję.

Owszem, bardzo cieszyłam się, ale większą radość sprawiło mi zwycięstwo w biegu na 10 kilometrów w Łobżenicy. Tam zrobiłam swoją życiówkę, a poza tym wygrałam z bardzo mocnymi zawodniczkami.

Rywalizacja jest równie ważna jak czas?

Oczywiście! Ta adrenalina sprawia, że na zawodach biegam szybciej niż na treningach. Zawsze analizuję listy startowe, profil trasy, pogodę. Na kilka dni przed startem siadasz przed komputerem i już wiesz, co może cię czekać. Jest to strasznie emocjonujące.

I tak emocjonujesz się niemal co tydzień.

Teraz latem będę miała przerwę, ale to prawda, że od marca, kwietnia biegam co sobota-niedziela. Wszystko mam zaplanowane. W sobotę teraz pobiegnę w Łąkie, a w niedzielę w Obornikach. Sezon wiosenny zakończę Eco Crossem Złotowskim.

Opis zdjęcia

Chciałabym wygrać Rage Run - mówi Justyna Ławniczak (fot. K. Sarbaczewska)

Praca, rodzina, treningi... A w sobotę czy niedzielę zawody. Jak to się robi?

To kwestia organizacji czasu. Cały dzień trzeba mieć dobrze rozpisany i wówczas można to pogodzić. Mój mąż Łukasz uprawia strzelectwo sportowe, jeździ tak samo na treningi na zawody w tygodniu. Nie ograniczamy siebie, wręcz przeciwnie - pomagamy. Dzięki temu mamy ciekawe życie. Z punktu widzenia kobiety to bieganie, ta moja aktywność, to sposób na to, by nie popaść w schemat: praca, dom, praca, dom, od czasu do czasu jakieś wspólne wyjście. One są ważne, ale jest jeszcze coś więcej.

Mąż też czasem trenuje z Tobą?

Ostatnio ja biegłam, a Łukasz jechał do Kujanek obok mnie na rowerze. Znasz go, wiesz, że bardzo dużo mówi. Nasz wspólny wypad wyglądał tak, że jemu buzia się nie zamykała, ja biegłam i od czasu do czasu mówiłam: tak, nie, nie wiem. Było przyjemnie.

Masz swój sportowy cel?

Chciałabym wygrać Rage Run i pobiec 10 kilometrów poniżej 45 minut. Brakuje mi trochę ponad minutę. Niby niewiele, ale to jednak dużo. Robię wszystko, by dobrze się odżywiać, by jeszcze lepiej poznać swój organizm. To są bardzo ciekawe rzeczy, o których jeszcze dwa lata temu nie miałam zielonego pojęcia.

A co się wydarzyło dwa lata temu?

Moja koleżanka, z którą chodziłam na zumbę, namówiła mnie na udział w Biegu Spartakusa w Złotowie. To jeden z biegów survivalowych, na którym trzeba biec, iść, pokonywać przeszkody. Bardzo mi się spodobało, strasznie mnie to bieganie wciągnęło.

Mąż strzelectwo, Ty bieganie, do tego praca w aptece. Spędzacie wspólnie jakiś dzień od rana do wieczora?

W niedzielę spędzimy. Razem pojedziemy na zawody do Obornik Wielkopolskich na Bieg Formozy. A tak zupełnie na poważnie, te nasze pasje sprawiają, że bardzo dużą wagę przykładamy do naszego życia rodzinnego. Po każdym treningu jest czas na dzieci, na książki, rozmowy. Pasje to również element wychowania. Oni widzą, że życie może być naprawdę ciekawe, im się to podoba, biorą z nas przykład.

Już dziś zyskaj pełnie możliwości jakie oferuje nasz portal.

Subskrypcja na portalu