Suknia ślubna nie na motocykl

Ryk maszyn, czarne skórzane ubiory, oglądający się przechodnie, a na pierwszym planie nowożeńcy w hummerze – z kościoła do domu weselnego parę młodą odprowadzili przyjaciele i koledzy na motocyklach

Monika Sajor i Andrzej Biesek wjechali na nową drogę życia z prawdziwą pompą (fot. Video-Ars Janusz Schweda)
Monika Sajor i Andrzej Biesek wjechali na nową drogę życia z prawdziwą pompą (fot. Video-Ars Janusz Schweda)

Andrzej Biesek i Monika Sajor ślubowali w sobotę 29 kwietnia w kościele parafii p.w św. Rocha. Gdy fotografie z weselnej parady trafiły na zlotowskie.pl, na wiele dni zapanowały na najwyższym miejscu w słupku z najchętniej oglądanymi galeriami zdjęć i czytanymi informacjami. Wszak nie każdy wchodzi–wjeżdża na nową, wspólną drogę życia z taką pompą.

Zaskoczeni

To tradycja wśród motocyklistów, żeby pana młodego odprowadzić z kościoła pod dom weselny, gdzie goście otrzymują oczywiście od pary młodej butelkę wódki, po czym się rozjeżdżają

– wyjaśnia Andrzej Biesek. Korowód nie pojechał najkrótszą możliwą trasą, krążył kilka minut ulicami centrum miasta. Dlaczego młodzi również nie pojechali jednośladem, tylko hummerem?

Był pomysł, żeby pojechać motocyklem, ale suknia małżonki była tak uszyta, że nie było takiej możliwości

– wyjaśnia pan młody. Dziękuje przy okazji członkowi klubu, który załatwił hummera na ślub. Wśród kilkudziesięciu motocyklistów, którzy w sobotę utworzyli ślubny orszak byli przede wszystkim członkowie klubu Burning Few Motorcycles Club z Krajenki, do którego należy pan młody, ale nie tylko.

Jeśli mam być szczery, wszystkich, którzy przyjechali, chyba osobiście nie znam

– przyznaje Andrzej Biesek, który ze względu na deszczową pogodę spodziewał się przyjazdu kilku kolegów, ale kilkudziesięciu!? Ilość motocykli przerosła również jego przewidywania. Pod tym większym wrażeniem była pani młoda.

Mamy nagrany ten przejazd. Nagrywało go wiele osób, nawet ksiądz, który udzielał nam ślubu. To będzie piękna pamiątka z wyjątkowej oprawy naszej uroczystości

– mówi Monika Sajor.

Opis zdjęcia

Korowód odprowadził młodą parę ulicami Złotowa do domu weselnego

Wymarzony harley

Andrzej Biesek pasjonuje się motocyklami od dawna. Swego czasu, przez inne obowiązki, głównie studia, na wiele lat porzucił jednak zainteresowania.

Motocyklami pasjonowałem się od dziecka, najpierw były motorynki, komarki. Gdy już skończyłem studia, wszystko odżyło, głównie dzięki klubowi Grafit na ulicy Kujańskiej, którego właściciele również są pasjonatami motocykli

– wspomina. Ponownie na motocykl wsiadł zaledwie w 2010 roku, dopiero wtedy zrobił też prawo jazdy. Od kilku lat należy do BFMC.

Najpierw miałem kawasaki, obecnie jestem szczęśliwym posiadaczem motocykla marki harley davidson

– mówi o wymarzonej maszynie.

Moja małżonka nie należy do klubu, ale również staje się pasjonatką motocykli. Jeździ ze mną jako pasażer, choć akurat za tym nie przepada. Wolałaby sama prowadzić, nie ma jednak prawa jazdy na jednoślady. Gdy wybieramy się w dalszą trasę woli jechać samochodem. Mamy jednak plany, żeby zrobiła prawo jazdy na motocykl, a w przyszłości również dla niej chciałbym kupić jakąś maszynę

– zdradza małżonek. Marzą im się wspólne, motocyklowe podróże. Pierwszą będzie oczywiście ta poślubna.

Już dziś zyskaj pełnie możliwości jakie oferuje nasz portal.

Subskrypcja na portalu