Szkole nie płaci się za wyniki

Szkoła udaje, że uczy, a majster nie zgłasza, że kogoś nie ma dwa miesiące na praktyce. I co? Zawodówka dogorywa, ale kasa się zgadza

Dorota Mileszko przyznaje, że poziom kształcenia jest niezadowalający
Dorota Mileszko przyznaje, że poziom kształcenia jest niezadowalający

Stwierdzenie, że nauką zawodów rzemieślniczych kierują tylko pieniądze byłoby zbytnim uproszczeniem. Nie da się jednak ukryć, że zasada, że to za uczniem idą pieniądze, psuje oświatę. Im więcej uczniów, tym więcej kasy. Proste. Poziom jest tu rzeczą drugorzędną.

Bo szkole nie płaci się za wyniki, ale za ucznia

– uważa starszy Cechu Rzemiosł Różnych w Złotowie Karol Pufal. 29 listopada rzemieślnicy spotkali się z nauczycielami, by porozmawiać o kształceniu stolarzy, fryzjerów, murarzy. Okazało się, że jest gorzej niż można było się spodziewać.

Jak to jest zrobione?

Po trzech latach nauki zawodu w systemie dualnym (teoria w szkole, praktyka w zakładzie rzemieślniczym) uczeń musi przystąpić do egzaminu zawodowego. Zdając go uzyskuje tytuł czeladnika. Do 15 listopada do egzaminu czeladniczego przystąpiło  101 osób, z tego zdało 80 (za pierwszym podejściem 72, za drugim 8). Nie zdało 21 uczniów, a 4 nie stawiło się.

Najczęściej wykładają się na ustnej części egzaminu na przedmiotach zawodowych, czyli dla nich najważniejszych.

Nie znają takich podstawowych rzeczy jak budowa nożyczek

– twierdzi Anna Stawiszyńska, która zasiada w komisji egzaminacyjnej dla fryzjerek.

Wymień skład ciasta drożdżowego, pytam ucznia, a on mówi: proszek do pieczenia… Zastanów się

– opowiada Franciszek Tomke, egzaminujący cukierników. Obraz nędzy i rozpaczy.

Można poprzestać na zdaniu dyrektor dawnej „Zawodówki” Doroty Mileszko, że do klas zawodowych trafiają uczniowie, którzy nie zamierzają się uczyć. Tacy, którzy na zegarkach sprawdzają, kiedy będą wolni. Można też powiedzieć, że kto chce, ten się nauczy. Jak fryzjerka Maria Pluszkiewicz czy elektromechanik pojazdów samochodowych Dawid Sieg, którzy zdali egzamin na piątkę. Ale należy zauważyć, że program nauczania w szkole dawno rozminął się z tym, czego oczekuje się od uczniów na egzaminach zawodowych.

Po reformie z 2012 roku nie ma podręczników. My uczniom potrzebne informacje kserujemy, ale wielu wklei je do zeszytu i nawet się nad nimi nie zastanowi. Albo więc piszemy w dzienniku co jest w programie, a uczymy czegoś innego, albo uczymy tego, co jest w programie, ale nie uczymy tego, co jest na egzaminie

– obrazuje sytuację dyrektor Mileszko.


W dalszej części artkułu przeczytasz:

Wyrzucać czy nie wrzucać? - A już dziś szkoły mają problem z nieobecnościami uczniów na lekcjach, a rzemieślnicy na praktykach...

Będą pozwy? - Problemem szkolenia zawodowego w powiecie złotowskim jest także zrywanie umów przez uczniów. Zgodnie z kontraktem na szkolenie po zakończeniu...

Subskrybuj i czytaj wszystkie artykuły bez ograniczeń...

To tylko fragment artykułu (pozostało 9983 znaków). Aby czytać dalej ...

Subskrypcja na portalu

Zyskaj już dziś pełnie możliwości jakie oferuje nasz portal.

Wykup subskrypcję

Już dziś zyskaj pełnie możliwości jakie oferuje nasz portal.

Subskrypcja na portalu