:-( Wygląda na to że masz Adblocka. Utrzymujemy się z reklam żeby móc dostarczyć Ci wiadomości z Twojego regionu za które nie musisz płacić, czy mógłbyś rozważyć jego wyłączenie?
  26°C lekkie zachmurzenie

Taniec bogatszy o miłość

Informacje, Taniec bogatszy miłość - zdjęcie, fotografia

W tym roku osiągnęli największy dotychczasowy sukces. Zwycięzcy turnieju z cyklu grand prix mają jednak większe ambicje, choć kolejnych sukcesów nie planują, bo wszystko co taneczne rodzi się u nich spontanicznie

Powiedzieć, że taniec ich połączył, byłoby kłamstwem. Dopóki się nie poznali, żadne właściwie nie tańczyło.

Jak to mówimy, w tamtym czasie każdy z nas porządkował swoje życie. Gdy już jednak się zeszliśmy, odżyła we mnie miłość do tańca, którą zawsze w sobie miałam

– mówi Kamila Nowak. Jej partner pracował wtedy za granicą, dlatego w spełnianie swojej pasji zaangażowała przyjaciółki.

W internecie znalazłam szkołę Astra–Luna w Wałczu i zaczęłyśmy tam jeździć. Ja, Sylwia Orłowska i Asia Nowecka. Dwa razy w tygodniu. Nie miałam z kim zostawić synka, więc jeździł z nami. Każda prowadziła swoje prywatne i zawodowe życie, stąd zajęcia odbywały się o dość późnych porach. Wracałyśmy nawet o północy

– wspomina. Zainteresowanie wśród znajomych spowodowało, że dla chętnych można było zacząć organizować zajęcia również w Tarnówce, a później w Złotowie. Niebawem wałecka szkoła będzie zresztą obchodzić jubileusz pięciolecia działalności w Złotowie.

Pokopane ściany

Kamila Nowak mieszka tutaj od dekady. Pochodzi z Tarnówki, gdzie od lat pracuje w rodzinnym sklepie. Już za ladą widać wypełniającą ją energię, której upust daje właśnie w tańcu. Sama przyznaje, że ma wielkie szczęście, iż jej życiowy partner dzieli z nią pasję. Mało która dziewczyna, trenująca amatorsko taniec, ma komfort pracy ze stałym partnerem, a do tego jeszcze życiowym. Mieczysław Kalla pochodzi ze Starego Gronowa w gminie Debrzno. Przez pierwsze lata wspólnego życia czasu na taniec mieli bardzo mało, gdyż pracował w Holandii. Od chwili, gdy zaczął zarabiać w Polsce łatwiej im realizować taneczne zamiłowanie.

Taniec zawsze był moim marzeniem. Gdy Mietek zamieszkał ze mną, wspólnie zaczęliśmy jeździć na treningi. Oczywiście nie zawsze jest taka możliwość

– Kamila przyznaje, że jej partner często nadrabia zaległości w domu.

Zwłaszcza wtedy, gdy Mietek jeździł do Holandii, ćwiczyliśmy głównie w naszym mieszkaniu, w kuchni czy w pokoju. Pamiętam, że pierwszych kroków uczyłam go na korytarzu. Pokopaliśmy ściany, bo się nie mieściliśmy

– wspomina, uśmiechając się do swojego wybranka. Czy musi namawiać go do dzielenia pasji?

Nie. Mietek lubi taniec, tak mi się przynajmniej wydaje. No chyba że od lat nie mówi mi prawdy, bo nie chce sprawić mi przykrości

– ponownie zerka z uśmiechem na partnera.

Zawsze chciałem tańczyć, ale wcześniej nie miałem na to czasu i możliwości. Poznanie się z Kamilą to zmieniło

– zapewnia.[[pay]]

Na oczach sąsiadów

Gdy Mietka nie ma w domu, na treningi Kamila jeździ z przyjaciółkami.

Wtedy same trenujemy. Robimy ramę i wykonujemy kroki. Podchodzi do nas trenerka i ćwiczymy układy. Inaczej się nie da. Później przerabiamy z Mietkiem materiał w domu. Dzięki temu cały czas jesteśmy w tanecznym rozwoju. Oczywiście trwa to sporo czasu, bo trenujemy już tak siedem lat, ale jak się chce, wszystko można. Zresztą, jak coś się kocha, łatwiej zwalczać trudności

– mówi Kamila.

Przez długi czas moje zajęcia odbywały się wyłącznie tutaj. Zawsze miałem sporo do nadrobienia

– Mietek pokazuje na ich złotowskie mieszkanie. Ćwiczą również na pobliskim, szkolnym boisku.

Mamy odtwarzacz wbudowany w głośnik bezprzewodowy. Bierzemy go, stawiamy na placu i ćwiczymy

– dodaje partner Kamili.

Czasami obserwują nas ludzie w oknach. Śmieją się do nas, my do nich. To bardzo sympatyczne, choć rzadkie, bo trenujemy głównie wieczorami, najczęściej wtedy, gdy jest już po zmroku i cicho. Muzyki nie puszczamy za głośno, żeby nie zakłócać ciszy. Ćwiczymy tak późno nie tylko ze względu na to, żeby nie było wokoło zbyt wiele osób, ale głównie stąd, że wcześniej nie mamy na to czasu

– mówią nasi rozmówcy. Nie krępują się prób w plenerze?

Jak coś się kocha, nie patrzy się na takie rzeczy. Poza tym, gdy człowiek trochę już tańczy, jest w nim taka otwartość i duma. Również z tego, że inni patrzą i być może też by tak chcieli. Dzięki temu część przekonuje się pewnie, że jednak można. Przecież w taki sposób dajemy dobry przykład

– mówi Kamila.

- Jesteśmy na początku drogi. Kto wie, co jeszcze przed nami - mówi roztańczona para

Na mistrzostwach

Wywalczone w tym roku w Szczecinie grand prix w turnieju amatorów to największy sukces tej pary. Kamila i Mieczysław startowali w najmłodszej grupie seniorów, w której zdobyli pierwsze miejsce w tańcach latynoamerykańskich. Tańczyli czaczę, jive’a i sambę.

Przepisy turniejowe są dość skomplikowane. Trudno to precyzyjnie wyjaśnić. Wszystko odbywa się oczywiście w ramach krajowej federacji tańca. W turniejach bierze się udział w poszczególnych kategoriach, od F do A. My startowaliśmy w grupie F

– mówi Kamila. Para przyznaje, że były to prestiżowe zawody, które w ich grupie wiekowej dały im tym samym tytuł mistrzów Polski.

Sukces jest tym większy, że w ocenie naszej trenerki wyraźnie odstawaliśmy od pozostałych par. Obawiała się nawet, że ze względu na znajomość wielu figur organizatorzy ograniczą nam możliwość rywalizacji w tej grupie, każą zejść z parkietu i nie będziemy mogli wziąć udziału w turnieju

– podkreśla Kamila. Tym większa szansa, że w przyszłości para może startować w wyższych kategoriach.

Mamy takie ciche marzenie. Zobaczymy, jak to wszystko pójdzie. Wiadomo, że starty w coraz wyższych kategoriach wiążą się z większym zaawansowaniem oraz zdobywaniem klas, otwierają możliwość startów na europejskich, a nawet światowych turniejach

– mówi Mietek.

Na razie musimy skupić się na dwóch kolejnych zawodach, w jakich weźmiemy udział w najbliższych miesiącach. Musimy je przetańczyć w ramach dzikiej karty, z jaką startowaliśmy już w Szczecinie

– dodaje Kamila.

To nie „Taniec z gwiazdami”

Wszystko co robimy jest spontaniczne, niczego nie planujemy. Po prostu chcemy się rozwijać, a co dalej z tego wyjdzie, zobaczymy

– mówi para, która startuje w zawodach wyłącznie w tańcach latynoamerykańskich, jak wspomniane czacza, samba i jive czy rumba i pasadoble. W grupie tańców standardowych czekają na nich walc angielski, walc wiedeński, quickstep i fokstrot.

Nasze dalsze sukcesy w dużej mierze zależą też od finansów. Wbrew pozorom to droga pasja

– mówi Kamila.

Rzeczy taneczne dla trzech osób to wydatki rzędu tysięcy złotych

– uzmysławia. Trzech osób?

Tak, bo nasz syn Arek konsekwentnie uczy się tańca w szkole w Wałczu. To rodzinna pasja

– dodaje.

Prawda jest taka, że taniec, podobnie jak sport, to zajęcie dla wytrwałych. Na efekty trzeba czasami czekać latami

– twierdzi Mietek.

Gdy kilka lat temu zajęcia odbywały się również w Tarnówce, zaczynało tutaj ponad pięćdziesiąt osób. Z tych dwudziestu pięciu par zostały trzy, które do teraz ćwiczą

– potwierdza Kamila.

Często jest tak, że entuzjazm przerasta chęci. Trzeba być przygotowanym na to, że tutaj nic nie przychodzi z dnia na dzień. Ludzie przychodzą na zajęcia i myślą, że po miesiącu będą tańczyć jak w „Tańcu z gwiazdami”. Tak to nie działa. My trenujemy siedem lat i potrafimy może połowę tego, co najlepsi w tym telewizyjnym show. Inna sprawa, że tam jest wielokrotnie wyższa intensywność treningów. W jeden dzień przepracowują to co my w kilka tygodni

– określa Kamila.

Jesteśmy na początku drogi. To był nasz pierwszy turniej. Pomimo tego, że jesteśmy tak ograniczeni czasowo w treningach, przywieźliśmy złoto. Kto wie, co jeszcze przed nami.

[[/pay]]


Taniec bogatszy o miłość komentarze opinie

  • kuzynka - niezalogowany 2017-09-20 08:14:15

    Brawo Wy!!!. Kochani...bardzo miło jest czytać reportaż na Wasz temat i to w samych pozytywnych słowach. Jestem dumna , że mam tak wspaniałą rodzinę :*

Dodajesz jako: Zaloguj się