To jest grypa - wirus dziesiątkuje również Złotów i okolice

Sanepid nie ma wyników oficjalnych badań, ale lekarze nie mają wątpliwości. - Tak dużego wysypu grypy nie pamiętam przynajmniej od kilku lat – mówi Małgorzata Paluszak-Jutrzenka

Lekarze zalecają szczepienia na grypę
Lekarze zalecają szczepienia na grypę

Czytasz tekst premium, który został udostępniony dla wszystkich Czytelników portalu.
Zostań stałym Czytelnikiem.

Zaloguj się i subskrybuj wszystkie treści portalu.


Informacje w mediach właściwie każdego dnia donoszą o nowych statystykach dotyczących zachorowań na grypę. O epidemii się nie mówi, ale stwierdzenia o rekordowej liczbie zachorowań padają. Odnotowano ponad trzydzieści śmiertelnych przypadków w Czechach, do kilku doszło też w Polsce, a jednym z województw, gdzie liczba zachorowań jest największa, jest Wielkopolska. Kończą się właśnie ferie, co oznacza, że – jak się wydaje – kulminacyjny moment występowania wirusa oszczędził szkoły, choć od rodziców najmłodszych dzieci regularnie słychać o zdziesiątkowanych chorobami grupach przedszkolnych.

Dużą ilość przyjmowanych w ostatnim okresie pacjentów potwierdza lekarz Mariusz Połczyński. Niedawno pisaliśmy o osobach zajmujących się akupunkturą. Doktor Połczyński także miał być jednym z bohaterów artykułu (zajmuje się laseropunkturą), ale nie mogliśmy się spotkać ze względu na dużą ilość pacjentów, którzy odwiedzają jego gabinet. Lekarz przyznaje, że część z tych osób wykazuje klasyczne dla grypy objawy: gorączkę, bóle mięśniowe, suchy kaszel i następujący w bardzo krótkim czasie, wręcz nagły początek choroby. Doktor Połczyński potwierdza, że ludzie często nadużywają określenia grypa względem przeziębień i infekcji, jest jednak prawdą, że ostatnie tygodnie potwierdzają częstsze występowanie wspomnianych, klasycznych objawów grypy. Niektóre informacje już nawiązują do epidemii, jaka miała miejsce pod koniec lat 60–tych.

Wyniki nie potwierdzają, bo niepotrzebne

Dane otrzymane ze Stacji Sanitarno–Epidemiologicznej w Złotowie nie potwierdzają jednak wyższej niż zwykle liczby zachorowań. Pracownice stacji przyznają, że jest ich dużo, ale jest to zbliżony poziom do tego, jaki spotykano w ostatnich latach. W tygodniowym sprawozdaniu sprzed kilku dni stwierdzono blisko 460 zachorowań w całym powiecie.

Jak jednak podkreśla Monika Skowrońska, z posiadanych przez Sanepid informacji wynika, że nie jest to typowa grypa, a zachorowania grypopodobne. Twierdzenie takie w Sanepidzie opierają na tym, że od żadnego z lekarzy w powiecie stacja nie otrzymała wyniku potwierdzonego badaniami, że faktycznie jest to wirus grypy.

Żebyśmy mogli stwierdzić, że rzeczywiście jest to grypa, musi być to wynik potwierdzony laboratoryjnie

– choć z drugiej strony Monika Skowrońska przyznaje, że lekarze nie robią takich badań. Raz, że są kosztowne, a dwa, że zajęłoby to zbyt wiele czasu. Sprawdzając tak pacjentów lekarze nie mieliby czasu na przyjmowanie kolejnych.

Lekarz rodzinny z Zakrzewa, Małgorzata Paluszak–Jutrzenka potwierdza, że takich badań w podstawowej opiece zdrowotnej się nie robi i nigdy w zasadzie nie robiło.

Nikt z lekarzy pracujących w rejonie nie robił badań potwierdzających grypę. Nie mamy na to pieniędzy. Takie testy są drogie i nikt takich potwierdzeń nie wysyła do Stacji Sanitarno–Epidemiologicznej. Tyle lat pracuję i nigdy czegoś takiego nie wysyłaliśmy

– jak jednak stwierdza lekarka, nie zmienia to absolutnie faktu, że grypa jest i lekarze doskonale o tym wiedzą bez wykonywania badań. Nie muszą ich robić, żeby zdiagnozować grypę.

Rozpoznajemy ją po objawach

– wyjaśnia.

Z braku innych możliwości musi nam to wystarczyć. W ciężkich przypadkach pacjent trafia do szpitala, gdzie grypę można potwierdzić.

Kłopot ze szczepionką

Dr Jutrzenka nie ma cienia wątpliwości, że w naszym rejonie również panuje grypa. 

Tak dużej liczby zachorowań nie pamiętam przynajmniej od kilku lat. Do tego jej przebieg jest ciężki, trwający nawet dwa–trzy tygodnie i często daje powikłania. Niektórzy pacjenci leczą się sami, sądząc, że dolegliwości im przejdą, po czym przychodzą do lekarza z zapaleniem oskrzeli

– opisuje.

Częstym i męczącym powikłaniem jest suchy, tchawiczy kaszel. Te wirusy atakują szczególnie krtań i tchawicę powodując ich zapalenie. Niektórzy mówią, że kaszlą non stop

– lekarz rodzinna mówi wprost, że obecna sytuacja jest trudna.

Przez lata pracy pamięta kilka przypadków poważnych powikłań u swoich pacjentów, którzy nie wyleżeli należycie grypy lub byli przewlekle chorzy. Zdarzały się wśród nich przypadki śmiertelne, których przyczyną była prawdopodobnie grypa.

Kto wie, gdyby nie te powikłania, być może te osoby by żyły

– stwierdza. Zapalenie mięśnia sercowego czy niewydolność nerek to jedne z najgorszych powikłań.

Małgorzata Paluszak–Jutrzenka przyznaje, że o tej porze roku takie zachorowania są normalnością, jednak tak dużą ilość przypadków z grypą lekarka kojarzy z połową lat 90–tych.

Jeszcze w grudniu to rzeczywiście były infekcje paragrypowe, ale obecna sytuacja trwa od dobrych trzech tygodni.

Doktor zaleca szczepienia, jak mówi, statystyki wśród jej pacjentów nie są tak niskie, jak szacuje się w skali kraju. Wyliczono, że w Polsce na sto osób szczepią się zaledwie trzy.

Wśród moich pacjentów zaszczepiło się w tym sezonie około 10%

– lekarka przyznaje, że w jej ocenie nie jest to mimo wszystko wysoki wskaźnik, choć i tak wyższy niż w poprzednich latach.

Należy się szczepić. Nawet jeśli się zachoruje, przebieg grypy będzie łagodniejszy i, jak sądzę, na 99% u tych osób nie wystąpią powikłania. Inna sprawa, że wiele osób pyta o szczepienie dopiero teraz, a w tej chwili jest już kłopot ze szczepionką.

Już dziś zyskaj pełnie możliwości jakie oferuje nasz portal.

Subskrypcja na portalu