Trwają na stanowiskach. Rozmowa o działalności Rady Seniorów

Czy potrzebnie? Czy ten pomysł miał sens? O trzech latach działalności pierwszej Rady Seniorów w Okonku rozmawiamy z jej przewodniczącą Grażyną Gonczarko

Pani Grażyna Gonczarko i Helena Brodzicz z Rady Seniorów wspólnie z prezesem PZERiI w Okonku Antonim Kłosowiczem
Pani Grażyna Gonczarko i Helena Brodzicz z Rady Seniorów wspólnie z prezesem PZERiI w Okonku Antonim Kłosowiczem

Wasza kadencja upływa za rok. Wraz z wyborami samorządowymi pojawi się także moment na wymianę składu Rady Seniorów w Okonku. Patrząc na te trzy lata chciałaby Pani, aby  działała ona dalej?

Myślę, że tak. To był dobry pomysł. Przypomnę, że nie wyszedł jednak od nas, a od samorządu. Zaproponował nam to ówczesny burmistrz Mieczysław Rapta. Zapytał wtedy, czy widzimy taką potrzebę.  Naszym zadaniem z założenia miało być głównie inicjowanie, opiniowanie, doradzanie i konsultacja.  Takie ciało doradcze dla Rady Miejskiej i Burmistrza Okonka. Stwierdziliśmy: czemu nie. Zawsze to trochę bliżej władzy. I to się sprawdza, bo grupa rzeczywiście ma większy wpływ na pewne decyzje niż pojedyncza osoba. Poza tym uczestniczymy w każdym posiedzeniu sesji. Ze wszystkim jesteśmy na bieżąco, możemy od razu reagować. Wcześniej nikt z nas w sesjach nie uczestniczył. Trochę poczułam przez to taki obowiązek, stąd moja obecność.

Jakie są namacalne efekty Waszej pracy? Jakieś postulaty Rady Seniorów udało  się zrealizować?

Tak. Największym sukcesem jest Senior-Wigor. My już dawno jako Zarząd Rejonowy Polskiego Związku Emerytów, Rencistów i Inwalidów sygnalizowaliśmy potrzebę utworzenia miejsca, gdzie seniorzy mogą liczyć na opiekę. Muszę przyznać, że naprawdę pięknie to wyszło. Byliśmy tam na wizytacji i wyszliśmy zachwyceni. Kolejna sprawa to „Koperta życia”. Z tego co się orientujemy wydano ich już około tysiąca.  I one rzeczywiście pomogły w wielu przypadkach. Oczywiście tutaj największe pole do popisu mają MGOPS i nasi lekarze, którzy się zajmują ich utworzeniem. Jak trzeba to my naprawdę potrafimy przekonywać. Najczęściej zapraszamy do nas, tutaj do związku osoby, do których mamy pytania,  z którymi chcemy rozmawiać i coś wyjaśnić. To rzeczywiście bywa skuteczne.

Wspomina Pani ciągle o PZERiI w Okonku. Czy Zarząd Rejonowy i Rada Seniorów to jedno? Chyba nie takie jest założenie? Rada miała łączyć seniorów z różnych środowisk, organizacji.

Takie jest założenie. My zresztą bardzo byśmy chcieli, aby było jak najwięcej osób z różnych środowisk. U nas w Okonku jednak nie ma ich aż tak dużo, a przynajmniej ja o nich nie słyszałam. Dlatego takim trzonem jest właśnie nasz związek. Mamy także przedstawicieli Caritasu, i w sumie to wszystko. Tak, ostatecznie wygląda to tak, że członkowie rady to nasi emeryci.

Nie ma zatem tutaj żadnego konfliktu interesów? Bo można zarzucić Radzie Seniorów, że forsuje głównie postulaty związku.

Moim zdaniem nie ma, a jeśli nawet są jakieś zarzuty, to do nas one nie dotarły. Nasza rada ma przedstawicieli prawie w każdym sołectwie, co prawda to też w głównej mierze członkowie naszego związku. Interesy poszczególnych mieszkańców są jednak reprezentowane. Poza tym my do Klubu Seniora zapraszamy każdego. Spotykamy się w każdy wtorek i czwartek. Chętnie wysłuchamy, pomożemy, doradzimy, czy po prostu zwyczajnie porozmawiamy przy kawie.

Czy w związku z tym ścisłym połączeniem z PZERiI nie wystarczyłoby wybranie reprezentantów Zarządu Rejonowego, którzy uczestniczyliby w sesjach, zamiast tworzyć radę? 

Może to tak wyglądać, ale nie. Założeniem jest właśnie ta różnorodność, aby te interesy reprezentowały różne grupy, nie tylko nasz Związek. No cóż, jest tak jak jest. Okonek to mała miejscowość. Tutaj zazwyczaj jak ktoś należy już do czegoś, to raczej nie angażuje się w pracę innej organizacji. Często osoby w starszym wieku wolą zostać  w domach niż udzielać się społecznie.  Bardzo ciężko zachęcić je do takiego zaangażowania.

Mówiłyśmy już o  sukcesach, a są też porażki? Czy czegoś nie udało się zrealizować?

Na pewno służba zdrowia. Seniorzy od lat wnioskowali o lekarzy specjalistów.  Głównie kardiologa, ortopedę, ginekologa. Dziś już wiemy, że to raczej niemożliwe. Szczegółowo ten temat omawiany był na jednej z sesji. Do mnie najlepiej przemawiają argumenty finansowe, a w tej sytuacji tak właśnie jest. Gdyby ośrodek zdrowia było stać na specjalistów, to by tutaj byli. Gdyby specjaliści chcieli tego, gdyby im się to opłacało, byli by tutaj. Jak widać jest inaczej. Tego problemu, jako rada, nie rozwiążemy.

Czy to oznacza, że się poddajcie w pewnych sprawach?

Nie, po prostu nie widzimy sensu w walce z wiatrakami. Gdy padają konkretne argumenty to przyjmujemy je do wiadomości. Owszem, moglibyśmy się zaprzeć i powiedzieć, że nic nas to nie obchodzi, ma być, bo my chcemy i już. Nie o to przecież jednak chodzi. Poza tym razem z Heleną Brodzicz wiele lat miałyśmy do czynienia z budżetem gminy i wiemy, jak to wszystko wygląda. Jak się zrobi jednemu,  nie można zrobić drugiemu. Na wszystko nigdy nie wystarczy. Ta wiedza czasami przeszkadza w takiej działalności jak nasza, utrudnia tę pracę.

W Waszym statucie trzy lata temu pojawiło się m.in. łamanie stereotypów na temat osób starszych, wspieranie ich aktywności, a nawet rozwiązanie problemów mieszkaniowych seniorów. Czy to wszystko jest aktualne?

Jak najbardziej. Oczywiście to się może zmienić. Kolejna kadencja może przynieść nowe wyzwania. Na pewno jednak te cele udaje nam się realizować. Dobrym przykładem łamania stereotypów jest uprawianie nordic walking. Zaczynaliśmy w grupie, wiele osób się wstydziło, ludzie też dziwnie się patrzyli. Śmiali się, jak tak chodziliśmy i pytali: Gdzie mamy narty, że tylko kijki trzymamy? A my na to, że szukamy sponsora, co nam je dokupi. Dziś ludzie wychodzą już sami, bez żadnego skrępowania, nie ma też dziwnych komentarzy. Co do mieszkań pamiętam, że w tamtym czasie pojawił się postulat utworzenia takiego domu, w którym skupiałyby się głównie osoby starsze. Coś w rodzaju mieszkań chronionych.  To jest ogromny problem. Wielu seniorów potrzebuje opieki całodobowej. Rodziny nie zawsze mogą ją zapewnić, dzieci pracują, wnuki się uczą. Emerytury natomiast są tak niskie, że nie pozwalają na pobyt w domach opieki.  Z tego co się orientuję pani burmistrz ma to na uwadze.

Z jakimi jeszcze problemami seniorzy z Okonka borykają się na co dzień?

Właściwe to finanse. Zbyt niskie emerytury. To jest najważniejszy problem. Co to jest w dzisiejszych czasach tysiąc złotych? My jako rada niestety nie mamy już na to żadnego wpływu. Tym muszą się już zająć parlamentarzyści. Staramy się jednak, przede wszystkim jako związek, o różne dofinansowania, jak chociażby dopłata do wyjazdu na basen. Dzięki temu ci z niskimi dochodami też mają szansę skorzystać z tej rozrywki. No ale gdy kończą się pieniądze kończą się również wyjazdy. To zresztą jeden z naszych większych problemów. Od nas z Okonka jest wszędzie daleko, wszędzie trzeba dojechać. Nasi członkowie z okolicznych miejscowości też muszą zadbać o własny transport, by dojechać do Okonka, a to kosztuje. Jak jest jakaś impreza, to oczywiście organizujemy go na nasz koszt, koszt związku, ale tak to jest trudno dostać się seniorom do Okonka. A Rada Seniorów nie ma do dyspozycji absolutnie żadnych środków finansowych.

Rada Seniorów to dobry pomysł i warto, aby miał szansę wykazać się w kolejnej kadencji?

Tak. Oczywiście na pewno jest coś do poprawy. Te trzy lata to dopiero początek. Poza tym myśleliśmy, że będziemy mieli jednak trochę więcej uprawnień, chociażby możliwość pozyskiwania jakiś środków finansowych. Z tego co wiemy w dużych miastach, jak np. w Poznaniu rada seniorów bardzo prężnie działa i ma realny wpływ. Dobrze być trochę bliżej władzy. Grupa zawsze ma nieco większą silę przebicia, poza tym młodzi nie zawsze rozumieją problemy starszych. Radni i sołtysi to w większości jeszcze młode osoby, który mogą nie być nawet świadome tego, co może nam, seniorom, sprawiać trudności.

Rozmawiała Klaudia Siekańska

Już dziś zyskaj pełnie możliwości jakie oferuje nasz portal.

Subskrypcja na portalu